Urke Nachalnik – „Żywe grobowce” – recenzja

Świat za murami więzień od zawsze był inny od tego, który nas otacza. Rządzący się swoimi prawami jest on dla zwykłego człowieka tajemniczy i poniekąd fascynujący, chociaż zdecydowana większość osób nie chciałaby tam trafić. Wydana nakładem Wydawnictwa Replika książka „Żywe Grobowce” pozwala Nam poznać, jak wyglądały realia więziennego życia w czasach II Rzeczypospolitej.

Autorem książki jest Urke Nachalnik, a właściwie to Icek Baruch Farbarowicz bowiem tak w rzeczywistości nazywał się ten zdolny, choć zapomniany pisarz. Nachalnik to oczywiście pseudonim którym posługiwał się w złodziejskim półświatku zarówno na wolności jak i za murami twierdz. Urke był Żydem pochodzącym z małe miejscowości pod Łomżą. Zamiast zostać rabinem jak planowali rodzice wybrał przestępczy żywot ze wszelkimi jego konsekwencjami. Jego losy nie doczekały się szczęśliwego happy endu, bowiem w listopadzie 1939 roku został zamordowany przez Niemców.

Na wstępie należy wspomnieć, że recenzowana książka to kontynuacja wspomnień Urke Nachalnika wydanych jako „Życiorys własny przestępcy”. Tym razem narracja rozpoczyna się od ważnego momentu w dziejach Polski jakim było odzyskanie niepodległości. Patriotyczne nastroje udzieliły się również setkom pozbawionych wolności, którzy tak jak Nachalnik liczyli na amnestię i opuszczenie niegościnnych murów więzień. Akcja książki toczy się w dwóch więzieniach – łomżyńskim „Czerwoniaku” i słynnym warszawskim „Mokotowie”. W więzieniach od zawsze funkcjonowała hierarchiczna struktura, nie inaczej było w międzywojniu. Dzięki Nachalnikowi poznajemy cztery zasadnicze kategorie więźniów – „zawodowcy, cwaniaki, bandyci i ofiary losu”. Podział ten przenosi się na warunki panujące w wieloosobowych celach, hierarchia zapewnia odpowiednie do przynależności do danej grupy miejsce w celi, czy też możliwości pracy. Opisując swe „przygody” możemy zaobserwować jak dobrze w więziennych murach radzi sobie zdolny złodziej. Książka obfituje w liczne przykłady języka przestępców, którym posługiwali się więźniowie. Poznajemy więc doliniarzy, klawiszników, joldów, wytiszerów, gliny, kapusiów itd. Nie zabrakło opisu ciekawych relacji między więźniami, a strażnikami pilnującymi porządku. Z jednej strony mamy przykłady funkcjonariuszy wykonujących swe obowiązki regulaminowo i dokładnie, a drugiej „blatnych” klawiszy wchodzących w zbyt zażyłe kontakty z więźniami. Ciekawym zagadnieniem jest praca więźniów, bowiem starali się jak mogli by tylko dostać się do jednej z prac oferowanych przez administrację. Dzięki temu mieli szansę polepszyć swoje warunki bytowe i zyskać choćby zwiększoną rację żywnościową.  Praca dla każdego osadzonego była największą nobilitacją jaka mogła go spotkać.

Pomimo, że Nachalnik języka polskiego nauczył się dopiero podczas pobytu w więzieniu książka jest napisana bardzo ciekawym językiem narracji. Liczne ciekawostki, wstawki z gwary przestępczej sprawią że czyta się ją z dużym zaciekawieniem i przyjemnością.

Podsumowując, polecam serdecznie książkę wszystkim zainteresowanym tematyką więzień czy świata przestępczego, bowiem przynosi on ogrom wiedzy na temat funkcjonowania systemu więziennego w czasach II RP.


Autor: Urke Nachalnik

Tytuł: Żywe grobowce

Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika

Oprawa: Miękka

Rok wydania: 2019

ISBN: 978836631217041

Liczba stron: 316

>>>>Książkę można kupić tutaj<<<<

Komentarze

Nowa Strategia” jest portalem internetowym poświęconym tematyce bezpieczeństwa, historii oraz wojska. Informujemy o najważniejszych wydarzeniach oraz przedstawiamy własne komentarze na ich temat. Obejmujemy również patronatami wydarzenia naukowe, społeczne oraz sportowe w Polsce.