Źródło: youtube.com

W jakim kierunku zmierzają działania ISIS

W dobie współczesnego terroryzmu każdy z nas zmuszony jest zadać sobie pytanie, dokąd zmierza to zjawisko. Wydawać by się mogło, że dojrzeliśmy społecznie do tego, by oddalić od siebie widmo wojen o wiarę. Jednak całkiem niedaleko toczą się batalie nie tylko o wpływy, pieniądze i władzę.

Sklep Urodzeni Patrioci

Wiara jest bardzo silnym bodźcem, który może porwać miliony do działania. W naszej historii pełno jest takich przykładów. Różnice w rozwoju poszczególnych społeczeństw i ich rozwoju sprawiają, że odczuwalny dysonans między stopniem ich postępu społecznego jest zbyt duży, by utrzymać między nimi względny spokój i chęć utrzymania pokoju. Gdzieś całkiem niedaleko powstało samozwańcze Państwo Islamskie, które swoje dotychczasowe działania w Syrii i Iraku przenosi na arenę Afrykańską oraz Europejską. Przyjęło strategię mocnego nabywania nowych członków spośród rejonów całego świata. Sprowadza szpiegów drugiego czy nawet trzeciego pokolenia, którzy urodzili się poza granicami wpływów ISIS, ale dzięki silnemu poczuciu wiary łączą się ze swoimi pobratymcami, którzy szkolą ich i wysyłają na misje do miejsc, w których zostali wychowani. Szpiedzy znają to otoczenie, znają język „wroga”, jego zwyczaje i czułe punkty. I atakują w najbardziej wrażliwe miejsca. Przekaz jest jeden – ISIS ma wszędzie swoich ludzi i może wejść w każde miejsce.

Nabór w sieci

Internet bardzo pomaga samozwańczemu kalifatowi w dotarciu do swoich potencjalnych i obecnych wyznawców, którzy po odpowiedniej indoktrynacji mają szansę stać się fanatykami w walce o uwolnienie świata od innowierców, którzy zagrażają prawdziwej i jedynie słusznej wierze muzułmańskiej. Organizacja terrorystyczna zatrudnia całe biuro marketingowców, którzy znają potęgę internetu. Walka propagandowa jest oficjalnie popierana przez kalifa, któremu podlega komórka informacyjna zwana Radą Mediów i Informacji. Jej ranga porównywalna jest do rangi Rady Wywiadu czy nawet Rady Bezpieczeństwa. Na czele Rady Mediów stoi Abu Athir Omru al-Abbassi podejrzewany o bycie oficerem irackiego wojskowego kontrwywiadu za czasów Saddama Husajna.

ISIS stworzyło również całą siatkę moderatorów, których zadaniem jest śledzenie i nadzorowanie oficjalnej aktywności organizacji terrorystycznej na forach, portalach internetowych oraz w mediach społecznościowych. Wszystkie treści mają być ze sobą spójne i silnie oddziałujące zarówno na fanów jak i przeciwników. U tych pierwszych mają budzić poczucie jedności, siły i wspólnoty działającej w imię Allaha. U tych drugich mają wzbudzać szacunek, poważanie a nawet strach.

Istnieje również rzesza namaszczonych przez organizację terrorystyczną oraz samozwańczych drobnych przywódców internetowych, którzy propagują treści propagandowe związane z działalnością ISIS i zrzeszają swoich czytelników. Istotne jest, że kalifat stawia na międzynarodowy język angielski, więc można spotkać mnóstwo materiałów, które tłumaczone są na ten język, by cały świat mógł zrozumieć i poznać potęgę oraz zamierzenia bojowników z samozwańczego Państwa Islamskiego. Daje to również sygnał, iż jego wyznawcy czy „obywatele” mogą dotrzeć wszędzie. Na portalach typu Facebook czy Twitter pojawiają się zdjęcia Białego Domu z podpisem „Wiadomość od ISIS dla USA. Jesteśmy tu Ameryko, blisko naszego #celu : ) Wkrótce.”, przy czym hashtagi nie są im obce. Pracują tam ludzie wykształceni, nowocześni, obeznani ze światem, świadomi otoczenia, a jednak zindoktrynowani. Wszystko dzięki temu, że chwytają ideę i potrafią ją przekazać dalej, w świat.

ISIS doceniło również portal YouTube, na którym umieszcza filmiki ze swoich działań: egzekucji, podpaleń, dokonania zniszczeń, walki z wrogami, zamachów, porwań, oświadczeń i innych wydarzeń, które uważają za istotne w swojej walce propagandowo-informacyjnej.

Ostatnio modne stało się umieszczanie filmów, które ukazują jak ISIS szkoli swoje siły specjalne. Dla osób z zewnątrz jest to powód, by się pośmiać z nieudolności niektórych materiałów szkoleniowych, ale dla tych, którzy są grupą docelową tej kampanii jest to materiał atrakcyjny, który daje jasny przekaz, że ta organizacja terrorystyczna wkłada pieniądze i czas w swoją walkę, że bierze ją na poważnie, że ma plan i chce go wdrożyć. Nie boi się przelać krwi, po raz kolejny, dla dobra sprawy.

Wojna konwencjonalna

Albert Einstein powiedział ponoć: „Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie”. ISIS ma pieniądze. Czerpie je nie tylko z bogatych krajów arabskich, ale również z podbitych terenów, z irackiej ropy, od darczyńców, którzy chwytając propagandę w lot chcą wspomóc dżihad. Pieniążki płyną również z haraczy, okupów oraz handlu. Wydawane są m.in. na działania propagandowe oraz broń konwencjonalną oraz chemiczną. Mówi się, że ISIS dąży do pozyskania broni nuklearnej, niektóre źródła podają, że już nabyli komponenty do stworzenia tzw. brudnej bomby. Jeżeli jeszcze nie została zrobiona, na pewno broń atomowa jest bardzo skutecznym elementem wojny psychologicznej. Niepokojące jest jednak to, że wśród bojowników jest coraz więcej osób, które mogą mieć pojęcie o stworzeniu takiej broni oraz takich, które gotowe są ją przetransportować na wyznaczone tereny. Czy skutecznie, zależy od gotowości i czujności państw znajdujących się na celowniku ISIS.

Zarządzanie strachem

Samozwańczy kalifat walczy nie tylko konwencjonalnie, zagarniając kolejne tereny, wysiedlając okoliczną ludność lub mordując ją. Rzecznik prasowy ISIS Abu Muhammad al-Adnani al-Shami, który słynie z wizjonerskiego określania kierunku działań organizacji, dla której pracuje, w swoim ostatnim przemówieniu dał tylko dwie alternatywy wszystkim innowiercom. Mogą oni przejść na jedyną i słuszną wiarę w Allaha. Zastrzeżenie jest jedno: muszą wierzyć gorliwie, prawdziwie, całym sercem, wyrzekając się pozostałych bóstw. Drugą opcją jest zapłacenie podatku dla innowierców (jizyah), pobieranego w krajach muzułmańskich oraz poddanie się woli i podporządkowaniu ISIS, a także opuszczeniu terytoriów w ich mniemaniu należących się im. Rzecznik podkreśla również, iż zapłacenie jizyah jest bardziej opłacalne aniżeli płacenie za dotychczasową kampanię wojenną i będzie się bardziej kalkulowało, niż dalszy opór. Trzeciej opcji nie przewidziano, chyba że nieuchronna śmierć z rąk muzułmanów może być jakimkolwiek rozwiązaniem.

Ustalenie Państwa Islamskiego

Sprytnym i sensowym posunięciem dla organizacji terrorystycznej było ogłoszenie się nowym państwem – zabieg znany historii. Dzięki temu ISIS stworzyło pozory własnego miejsca w swoim świecie – miejsca, do którego mogą przybywać wszyscy rozproszeni wyznawcy. W połączeniu z ideą walki o wiarę, o sprawiedliwość i jedność jest to mieszanka silnie oddziałująca na wszystkie jednostki niezdecydowane, znajdujące się gdzieś pomiędzy swoim dotychczasowym miejscem zamieszkania a korzeniami. Silny przekaz, który mówi: „Oto mamy nasze Państwo Islamskie! Dołączcie do nas, jest nas już tylu i będzie jeszcze więcej!”. Jak widać ze statystyk, przekaz ten silnie trafił w potrzeby osób szukających misji w swoim życiu. Dodatkowo, usankcjonowanie struktury organizacyjnej pozwala na przyciągnięcie nowych członków do walki i zarządzania, gdyż pokazuje jaka jest siła i wielkość, w której zgodnie z teorią owczego pędu wszyscy ulegają sile napędowej stada. Szacuje się, że organizacje bojówkowe działające w Syrii takie jak Jabhat al Nustra, są dobrze wyszkolone i działają w bieżących warunkach bojowych mogą zasilić szeregi ISIS około 40 tysiącami żołnierzy. Mało tego, ISIS czerpie z motywu zemsty, która pomaga wcielać w swoje szeregi plemiona sunnickie czy irackie, których liczebności szacuje się nawet w milionach, a ich działalności polegają również na tworzeniu i szkoleniu prywatnych armii. Dzięki udostępnianiu filmów, na których widać jak szyickie siły mordują lokalnych jeńców, pomagają w masowej rekrutacji bojowników o sprawiedliwość i pomstę za wyrządzone pobratymcom krzywdy.

Zbieg wektorów propagandy

Wspomniany już wcześniej rzecznik prasowy ISIS wypowiedział się jasno w sprawie przyszłych działań samozwańczego kalifatu. Wszystkie nośniki wojny, które połączono ze sobą, prowadzą do ciężkiej batalii czekającej u wrót wrogów samozwańczego Państwa Islamskiego. Wielu specjalistów w dziedzinie obronności, wojskowości i terroryzmu uważa, że wszystkie te elementy prowadzą do bardzo udanej kampanii rekrutacyjnej ISIS. Tak jest w rzeczywistości. Z niedocenianej odnogi Al-Kaidy wyrosło nowe państwo, które przerosło swojego nauczyciela. Warto wspomnieć, że ponad rok temu Al-Kaida odłączyła się od działań ISIS. Widać, że ci, którzy stworzyli nową wersję organizacji terrorystycznej, która odpowiedzialna jest za jeden z największych aktów terroru – atak na dwa wieżowce WTC w Nowym Jorku w 2001 roku, wyciągnęli wnioski i postanowili zadziałać bardziej kompleksowo. Co prawda nie mają na koncie tak dużego ataku terrorystycznego jak Al-Kaida, ale to może być tylko kwestią czasu. Niepokojące jest również to, jak inne organizacje tego samego typu łączą z nimi siły, jak na przykład Boko Haram – muzułmańska organizacja ekstremistyczna o charakterze militarnym, powstała w Nigerii w 2002 roku a działająca obecnie również na terenie Kamerunu, Nigeru i Czadu. Jej celem również jest nawracanie na islam oraz prowadzenie dżihadu. Jej liczebność ocenia się na około 30 tysięcy. Boko Haram poprzysiągł ISIS lojalność.

Wg rzecznika prasowego ISIS Abu Muhammada al-Adnani al-Shami’ego kolejnym celem jest Europa, a konkretnie nawołuje on do podbicia Paryża, Rzymu i Hiszpanii. Odbędzie się to po tym, jak zniszczone zostaną budowle: Biały Dom, Big Ben i Wieża Eiffla, zupełnie jak zabytki i manuskrypty w Mosulu pod koniec lutego 2015 roku, oraz pałac Chosroes, czym chwali się rzecznik na stronie internetowej. Informuje również, że chcą mieć w posiadaniu Kabul w Afganistanie, Karaczi w Pakistanie, Kaukaz w Gruzji (przy granicy z Rosją), Teheran i Kom w Iranie, Rijad w Arabii Saudyjskiej, Bagdad w Iraku, Damaszek w Syrii, Jerozolimę należącą do Izraela, Kair w Egipcie, miasto Sana, będące stolicą Jemenu, Al-Dauha w Katarze, Abu Dhabi należące do Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Amman – stolicę Jordanii.

Po ostatnich wydarzeniach w Tunezji, widać, że terroryści nie próżnują. Wystarczyło dwóch zamachowców, którzy próbowali wtargnąć do budynku parlamentu w chwilę, gdy trwały tam obrady nad ustawodawstwem antyterrorystycznym. Ponieważ wejście na spotkanie nie udało im się, postanowili zaatakować ludzi w położonym obok Muzeum Bardo. W sumie w zamachu, do którego przyznało się ISIS, zginęły 23 osoby (w tym dwóch Polaków), 10 zostało rannych a jedna jest zaginiona. Dwaj napastnicy również zostali zabici. To kropla w porównaniu z szacowanymi 3 tysiącami obywateli Tunezji, którzy walczą pod flagą samozwańczego Państwa Islamskiego. Władze w Tunisie podały informację, iż kilkuset bojowników wróciło z Syrii do kraju i mogą stanowić zagrożenie dla krajowego bezpieczeństwa.

Co prawda Tunezja nie była wymieniona w postulacie rzecznika prasowego ISIS, ale wszystkie wymienione w nim państwa europejskie borykają się ze sporą ilością muzułmanów. Wielu z nich wyjeżdża również do Syrii w celach szkoleniowych. Dane liczbowe na ten temat znajdują się tutaj.

Pamiętać należy, że Francja dostała – co prawda nie od ISIS, ale od jemeńskiego odłamu Al-Kaidy – ostrzeżenie w styczniu 2015r., gdy przypuszczono atak na redakcję tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo”.

Całość postulatu rzecznika prasowego ISIS Abu Muhammada al-Adnani al-Shami’ego znajduje się pod adresem:
https://pietervanostaeyen.wordpress.com/category/isis/

Komentarze

Najpopularniejsze posty