Rycerstwo polskie 1333-1434
Rycerstwo polskie 1333-1434

Wielka Wojna (1409-1411)

Wielka Wojna (1409-1411)  był to konflikt zbrojny pomiędzy Polską i Wielkim Księstwem Litewskim, wspartymi przez książąt mazowieckich a Krzyżakami, wspartymi przez Węgry, książąt pomorskich, Piastów śląskich  i rycerzy-ochotników z Europy zachodniej,  toczący się w okresie od 6 sierpnia 1409 r. do 1 lutego 1411 r. na obszarze państwa krzyżackiego, Ziemi Dobrzyńskiej  i Kujaw, wywołany agresywną polityką Zakonu względem Polski i Litwy. W jego efekcie strona polsko-litewska definitywnie złamała mocarstwową pozycję Zakonu w Europie Środkowo-Wschodniej. 

Sklep Urodzeni Patrioci

Pośredni wpływ miał wzrost zagrożenia Polski i Litwy przez Zakon miała aneksja Żmudzi, 1398 r. , opanowanie Nowej Marchii z Santokiem i  Drezdenka, 1402 r. W 1407 godności mistrza zakonu została objęta przez Ulryka von Jungingena, który był zwolennikiem ostrej polityki wobec Polski. Krzyżacy  podejmowali próby rozerwania unii Polski i Litwy poprzez negowanie chrystianizacji Litwy i popieranie separatystycznych dążeń wielkiego księcia litewskiego.

 Bezpośrednio do wybuchu Wielkiej Wojny doprowadził wybuch II powstania ludności na Żmudzi przeciwko Krzyżakom, popartego przez Litwę (III 1409 r.). Poseł polski, abpa Mikołaj Kurowski, wysłany do Malborka oświadczył Krzyżakom, iż atak krzyżacki na Litwę pociągnie  za sobą wojnę Zakonu z Polską

W 1409 r. Zakon Krzyżacki wypowiedział wojnę Polsce i Litwie przez (6 VIII). Opanowali  oni Ziemię Dobrzyńskią i Bydgoszcz (IX). Polacy odbili Bydgoszcz (X). Następnie zawarto rozejm polsko-krzyżacki nad Brdą (8 X).

W roku 1410 r. wznowiono działania zbrojne. Polacy wyprowadzili atak na posiadłości Zakonu pod Toruniem, a Litwini – aż po Kłajpedę (VI). Połączona armia polsko-litewska wkroczyła na ziemie Zakonu   (9 VII).  Wojska  Zakonu zostały rozbite w bitwie pod Grunwaldem (15 VII). Według źródeł wojskami zakonu dowodził Ulryk von Jungingen, lewym skrzydłem Fryderyk Wallenrod a prawym Konrad von Lichtenstein w liczebności 20 000 rycerzy i ciężkiej jazdy oraz 20 000 piechoty. Wojskami polsko-litewskimi dowodził król Władysław Jagiełło i wielki książę Witold lewym skrzydłem, prawym skrzydłem Zyndram z Maszkowic w liczebności 50 000, w tym 20 000 polskich rycerzy i jazdy, 11 000 lekkiej jazdy litewskiej i żmudzkiej, 1 500 tatarów krymskich, 17 000 piechoty polskiej, czeskiej, ruskiej, wołoskiej i serbskiej.

Mapa kampanii grunwaldzkiej 1410 roku

Mapa kampanii grunwaldzkiej 1410 roku

,,Oddział polskie zatem wyzbywszy się wahania, które ich wstrzymywało, wieloma chorągwiami rzucają się na wrogów, ustawionych w 16 chorągwiach, do których schroniła się również reszta, która pod innymi znakami poniosła klęskę, i staczając z nimi śmiertelną walkę. I chociaż wrogowie przez jakiś czas stawiali opór, w końcu jednak, otoczeni zewsząd mnóstwem wojska królewskiego, zostali wycięci w pień i niemal wszystkie oddziały walczące w 16 chorągwiach wyginęły lub dostały się do niewoli. Po zwyciężeniu i rozgromieniu tego zastępu wrogów, w którym – jak wiadomo – zginęli wielki mistrz pruski Ulryk, marszałkowie, komturowie, i wszyscy znaczniejsi rycerze i panowie z wojska pruskiego, pozostały tłum nieprzyjacielski podjął odwrót, a kiedy raz podał tyły, zdecydowanie zaczął uciekać. Król zaś polski i jego wojska odnieśli późne i z trudem zdobyte, ale pełne i zdecydowane zwycięstwo nad mistrzem i Zakonem Krzyżackim. Wtedy też rycerz Jerzy Gersdorff, który niósł w wojsku krzyżackim chorągiew św. Jerzego a który wolał z honorem dostać się do niewoli, niż haniebnie uciekać, z 40 towarzyszami broni zabiegając drogę rycerzowi polskiemu herbu Dryja, Przedpełkowi Kropidłowskiemu, padłszy na kolana dostał się do niewoli, jak rycerz, tak jak sobie tego życzył, po oddaniu również chorągwi. Pojmano też dwu książąt, którzy z własnymi wojskami i pod własnymi znakami pomagali Krzyżakom: Kazimierza szczecińskiego wziął Skarbek z Góry, Konrada Białego oleśnickiego-Czech Jost z Salcu. Prócz tego dostało się do niewoli wielu rycerzy z różnych wojsk i różnych narodowości. Znaczna liczba rycerzy, którzy uciekli z oddziałów pruskich, schroniła się za tabory pruskie i w obozie. Zaatakowana ostro przez wojska królewskie, które wdarły się do taborów i obozu pruskiego, wyginęła lub dostała się do niewoli. Także obóz nieprzyjacielski pełen wszelkich bogactw i wozy oraz cały dobytek mistrza pruskiego i jego wojska uległy rozgrabieniu przez rycerzy polskich. Znaleziono zaś w wojsku krzyżackim kilka ciężkich wozów wyładowanych pętami i kajdanami, które Krzyżacy przywieźli do wiązania jeńców polskich, obiecując sobie pewne zwycięstwo bez liczenia się z interwencją Bożą i nie myśląc o walce, ale o triumfalnym zwycięstwie. Znaleziono też inne wozy pełne sosnowych żagwi pomazanych jeszcze łojem i smołą, także strzały oblane łojem i smołą, którymi mieli ścigać pokonanych i uciekających. W pełnym pychy zadufaniu za wcześnie przygotowywali plany dotyczące sprawy spoczywającej w rękach Bożych, nie zostawiając miejsca na moc Bożą. Za słusznym jednak wyrokiem Bożym, który starł ich pychę, Polacy zakuwali ich w te pęta i kajdany. Było to wydarzenie godne oglądania i zaskakujące, gdy chodzi o ocenę spraw dotyczących ludzkiego losu, że panów zakuwano w ich własne, przygotowane przez nich pęta i łańcuchy, a wozy wrogów w liczbie kilku tysięcy zostały w ciągu jednego kwadransa rozgrabione przez wojsko królewskie do tego stopnia, że nie pozostało z nich najmniejszego śladu.

Było prócz tego w obozie i na wozach pruskich wiele beczek wina, do których po pokonaniu wrogów zbiegło się umęczone trudami walki i letnim upałem wojsko królewskie celem ugaszenia pragnienia. Jedni rycerze gasili je czerpiąc wino hełmami, inni rękawicami, wreszcie inni butami. A król polski Władysław w obawie, by jego wojsko po upiciu się winem nie stało się niesprawne i łatwe do pokonania przez tchórzliwego wroga, gdyby ktoś miał odwagę podjąć walkę, nadto by nie popadło w choroby i nie osłabło, kazał zniszczyć i porozbijać beczki z winem. Gdy je na rozkaz króla bardzo szybko porozbijano, wino spływało na trupy zabitych, których na miejscu obozu wrogów był niemały stos i widziano, jak zmieszane z krwią zabitych ludzi i koni płynęło czerwonym strumieniem aż na łąki wsi Stębarku i wskutek jego bystrości stworzyło koryto potoku. Opowiadają, że to dało okazję do zmyśleń wśród ludu i opowieści, które głosiły, że w tej bitwie wylano tyle krwi, że spływa ona jak strumień”

Kronika Jana Długosza.

Po zwycięstwie W. Jagiełło rozkazał odprawić mszę za zwycięstwo i dusze poległych w boju. Dwa dni później wyruszył na stolicę Zakonu na ziemiach polskich – Malbork. Jednakże oblężenie Malborka przez wojska polsko-litewskie (25 VII – 19 IX) skończyło się nie pomyśli władcy. Przede wszystkim nie pomyślano o zaopatrzeniu wojsk w machiny oblężnicze, bez których zdobycie takiej fortecy jak Malbork było niemożliwe, choćby przez to, że zamek ten podczas oblężenia miał zgromadzone zapasy na 2 lata obrony. Po drugie, wojska Witolda wycofały się niemal zaraz po bitwie.

Oddziały polskie odwlekają marsz w kierunku Malborka – Kronika Jana Długosza.

,,Podczas gdy jedni doradcy królewscy na naradzie nalegali, by król polski Władysław z całym swoim wojskiem spędził 3 dni na polu walki jako zwycięzca, inni byli temu przeciwni i jak najusilniej doradzali, by niezwłocznie zmierzać szybko, dniem i nocą w kierunku Malborka. A gdyby król tę radę odrzucił jako nieużyteczną, to niech jednak dokona wyboru i pośle możliwie najszybciej znaczniejsze wojska celem otoczenia zamku Malborka. Jeśli zdobędzie główną twierdzę, kiedy jeszcze umysły ogarnia strach i trwoga, pozostałe zamki, natychmiast się poddadzą. Zdobędzie je spokojnie, bez użycia broni. Ta rada byłaby się okazała nie tyle rozsądniejsza, ile pomyślniejsza, gdy chodzi o wynik, ponieważ w zamku Malborku na wieść o klęsce ogarnęło wszystkich strzegących zamku – a liczba ich była niewielka – ogromne przerażenie. Należało spodziewać się raczej poddania zamku niż jego obrony, gdyby król polski Władysław i jego doradcy dokładnie rozpatrzyli sprawę i gdyby król podsunął wojsko pod zamek drugiego lub trzeciego dnia po zwycięstwie. Ogarnięci jednak radością, którą im przyniósł ten dzień – los nie dał im bowiem obydwu dóbr naraz, a mianowicie rozsądku i szczęścia – nie poszli za przeznaczoną dla nich ze wszech miar zbawienną radą, uznawszy ją za całkowicie zbędną. Okazało się, że król i doradcy nie umieją korzystać z odniesionego zwycięstwa ani z pomyślnej sposobności danej im przez los i okoliczności. Gdyby bowiem zwycięski król natychmiast po starciu sił krzyżackich był sprowadził w porę zwycięskie wojsko celem otoczenia i zdobycia zamku Malborka, bez najmniejszej wątpliwości byłby osiągnął pełne powodzenie i jemu wyłącznie byłaby przypadła chwała zakończenia wojny. Wśród biegłych w rzemiośle wojennym poczytywano też za największy ten błąd króla, że w skutek niedbalstwa zaniechał wysłania żołnierzy celem zdobycia zamku Malborka, kiedy to było łatwe, gdy Malbork był niemal całkowicie opuszczony i pozbawiony obrońców, zanim przybył do niego z załogą komtur Świecia Henryk von Plauen. Szczególnie, że wszyscy strzegący zamku – a było ich niewielu – potracili głowy i ogarnął ich śmiertelny strach bezwład. A Polacy woleli raczej zajmować się zbieraniem łupów niż zdobywaniem zamków, czy to upojeni obecnym powodzeniem, czy to dlatego, że bardzo wielu uznało za rzecz słuszną i sprawiedliwą pozostanie przez 3 dni na placu zwycięstwa, czy też dlatego, że los – jak wiadomo – zgodnie z naturalnym biegiem rzeczy nie daje zwykle nikomu pełnego powodzenia, czy też jakiś wyrok Niebios, oszczędzając w tym momencie Zakon Krzyżacki, zachował na odpowiedniejszą porę to przeznaczone im już wydarzenie: zdobycie zamku Malborka, co ja bardziej jestem skłonny przyjąć.”

Polska artyleria ostrzeliwuje zamek malborski w czasie oblężenia w 1410 roku

Polska artyleria ostrzeliwuje zamek malborski w czasie oblężenia w 1410 roku

 Po nieudanym oblężeniu Malborka  doszło jeszcze do starcia zwycięstwo wojsk polskich  z Krzyżakami w bitwie pod Koronowem (10 X) gdzie wojsko polskie zwyciężyło. Węgrzy wykorzystując fakt wojny polsko-krzyżackiej  najechali  na Sądecczyznę – wyparci z Polski, zostali pobici w bitwie pod Bardiowem (X).

   Rozejm polsko-krzyżacki zawarto w Nieszawie pod Toruniem (9 XII). A traktat pokojowy między Polską i Litwą z Zakonem zawarto w Toruniu 1 II 1411 r. Przewidywał on iż Polska odzyska Ziemię Dobrzyńską, a Litwa – Żmudź na czas życia Jagiełły i Witolda.

Natomiast traktat pokojowy między Polską a Węgrami zawarty został w Lubowli 15 III 1412 r. Przekazano Polsce 13 miast na Spiszu z tytułu udziału Węgier w spłacie kontrybucji nałożonej na Zakon. Więzi między Polską i Litwą umocniono aktem nowej unii w Horodle 2 X 1413. Wprowadziła ona instytucję odrębnego wielkiego księcia na Litwie, wybieranego przy udziale panów polskich, wspólne sejmy i zjazdy polsko-litewskie, urzędy wojewodów i kasztelanów na Litwie. Litewskim rodom bojarskim  (katolickim) w liczbie 47. przyznała wiele przywilejów, łącząc je heraldycznie z rodami polskimi. Zawarto również układ o wzajemnej pomocy. Nastąpił wzrost prestiżu Polski i Litwy w Europie. Państwo Krzyżackie popadło w  trwały kryzys polityczny i ekonomiczny.

Źródło fot.: Wikimedia Commons

Tekst źródłowy: Fragmenty ,, Kronika Jana Długosza.”

Komentarze

Student Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Wydział Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji ( kierunek – Prawo). Interesuje się historią, a szczególnie starożytnością, która dała początek cywilizacji. Ponadto militarystyką, botaniką, polityką międzynarodową oraz aktualnymi wydarzeniami politycznymi i gospodarczymi, a także bezpieczeństwem międzynarodowym.

Najpopularniejsze posty