Wielkie kariery oficerów Marine Nationale podczas Wielkiej Wojny, którzy wyróżnili się w trakcie francuskiej kolonialnej ekspansji dalekowschodniej.

Początek wojny francusko – chińskiej (1884 – 1885 r.) oraz walne starcie 23 sierpnia 1884 r. w Fuzhou, stoczone między francuskimi krążownikami Eskadry Dalekowschodniej, a chińską eskadrą prowincji Fujian (Flota Fujian), miało ukazać wyraźnie pod czyim dyktandem będzie się toczył ten konflikt na morzu. Różnorodna chińska eskadra, będąca zbiorem drewnianych okrętów różnych typów, uzbrojonych w przestarzałą artylerię, została dosłownie rozstrzelana szybkostrzelnym i skutecznym, dokładnie prowadzonym ogniem francuskiej eskadry. Flota Fujian miała ulec w wyniku wojny z Francją, niemal całkowitej zagładzie.

Śledząc dzieje dalekowschodniej ekspansji kolonialnej Paryża w Indochinach w latach 70 i 80 XIX stulecia, i wynikłej z powodu polityki ówczesnego francuskiego premiera i wielokrotnego ministra Jules’a Ferry’ego (1832 – 1893 r.) – wielkiego orędownika rozbudzania wśród opinii publicznej swego kraju, zainteresowania, kierowanego w stronę obszarów zamorskich i patrona powstania ogromnego francuskiego imperium kolonialnego, wojny francusko – chińskiej (1884 – 1885 r.), warto zwrócić uwagę na jednego z oficerów – członków sztabu wiceadm. Courbeta – głównodowodzącego Flotą Dalekowschodnią, która dźwigała główny ciężar w wojnie z Chinami.

23 sierpnia 1884 r.  Pomost bojowy krążownika Volta w trakcie szalejącego starciu pod Fuzhou. Wśród oficerów sztabu, znajduje się wiceadm. Courbet. Źródło: wikimedia.org

23 sierpnia 1884 r. Pomost bojowy krążownika Volta w trakcie szalejącego starciu pod Fuzhou. Wśród oficerów sztabu, znajduje się wiceadm. Courbet. Źródło: wikimedia.org

Już wówczas, pod Fuzhou, odznaczył się komenderujący łodzią torpedową z krążownika Volta (flagowca wiceadm. Courbeta) – kpt. (Capitaine de vaisseau) Augustin Boué de Lapeyrère (1852 – 1924 r.), wspomniany tutaj oficer sztabu, który podczas tego starcia zatopił chińską kanonierkę Fu Hsing.
Przyszły wiceadmirał, piastujący w latach 1909 – 1911 urząd ministra marynarki (Marine Nationale.). Człowiek, który walnie przyczynił się do wyprowadzenia ze stanu głębokiej zapaści francuską flotę – jeszcze w 1908 r., całkowicie nieprzygotowaną i niezdolną do prowadzenia jakichkolwiek działań bojowych,  zakrojonych na szerszą skalę (wedle słów ówczesnego dowódcy francuskiej Floty Śródziemnomorskiej – wiceadm. Paula Louisa Germinet’a.). Anachroniczna i przestarzała w swym stanie technicznym oraz jakościowym, francuska flota wymagała wówczas błyskawicznej i zakrojonej na ogromną skalę, rozbudowy, co było koniecznością bezwzględną, związaną ze współczesną doktryną wojenno-morską, głoszącą konieczność uzyskania przez flotę danego państwa, panowania na morzu.
Składnika kluczowego dla dobra bytu ekonomicznego państwa oraz bezpieczeństwa jego wodnych linii przewozowych i komunikacyjnych. Czego we współczesnym konflikcie morskim, przewidywanym i gorąco omawianym w pierwszej dekadzie XX wieku, nie można było dokonać samymi torpedowcami, monstrualnymi krążownikami pancernymi oraz pancernikami obrony wybrzeża. i zbiorowiskiem pancerników eskadrowych – predrednotów, nie posiadających zbliżonych charakterystyk bojowych, więc Francja nie posiadała niczego, co przypominałoby flotę liniową, złożoną z podstawowych jednostek taktycznych, przeznaczonych do prowadzenia współczesnej wojny morskiej: eskadr, składających się z zunifikowanych i standaryzowanych okrętów danej klasy. Ocknięcie się ze skostnienia i zapaści oraz nadrobienie błędów, wobec przewidywanego konfliktu na skalę europejską, było konieczne.

Historia francuskiej Marine Nationale przełomu wieków XIX i XX, to piękny obraz chaosu, rozpaczy i degrengolady, oraz kolejnych skandali w samej flocie. I do tego ciekawych person wśród cywilnych zwierzchników marynarki wojennej tamtych lat, będących albo wojującymi socjalistami, dla których Marine Nationale była tworem zasadniczo „obcym, niechcianym i nielubianym” (słowa jednego z jej ministrów ówczesnego okresu czasu – Camille’a Pelletan’a) na tle politycznej poprawności Republiki, i którzy starali się zaciekle zwalczać jej morskie ramię sił zbrojnych (zaiste ciekawa rola jak na stanowisko zwierzchnika floty.).
Tudzież będących zasadniczymi (a w zasadzie: kompletnymi) ignorantami w sprawach morskich, licząc wyłącznie na laury finansowe i medialne, związane z piastowanym przez nich stanowiskiem.
Sprawy organizacyjne dalszego rozwoju floty, hamował ponadto fakt niezwykle częstych zmian personalnych na stanowisku ministra marynarki, więc o żadnym planowym i dalekosiężnym rozwoju, nie mogło być nawet mowy. 48 ministrów marynarki w ciągu zaledwie 40 lat zrobiło swoje, i przyniosło wyłącznie opłakany skutek.
Sytuację komplikowała dodatkowo mnogość ciał zajmujących się marynarką . Oprócz ministra marynarki, wpływ na kształt floty, miały organy doradcze: Rada Najwyższa (do 1890 r. Rada Admiralicji) i Rada Prac Marynarki Wojennej, a decydujący głos posiadał parlament (Izba Deputowanych), przyznający środki budżetowe na budowę i uzbrajanie nowych okrętów w służbie marynarki.
Ponadto, uporczywe postrzeganie Royal Navy jako głównego potencjalnego przeciwnika Francji (nawet po wojnie z Prusami!), doprowadziło do cofającego w rozwoju i niezwykle szkodliwego podporządkowania dalszej linii rozwoju Marine Nationale wedle założeń oficjalnie obowiązującej – państwowej doktryny wojenno – morskiej Jeune École (Młoda Szkoła.). Postulującej budowę w ogromnej ilości przybrzeżnych torpedowców, kanonierek, oraz krążowników, przeznaczonych do prowadzenia wojny na szlakach handlowych. W późniejszym okresie czasu (początek XX wieku) rozpoczęto ponadto budowę w dużej liczbie niezbyt udanych konstrukcyjnie okrętów podwodnych, dysponujących niewielkim zasięgiem działania.

Całkowicie zasłużenie, jeden z szefów resortu – ministrów marynarki w latach 1902 – 1905 – Camille Pelletan (1846 – 1915), doczekał się przydomka „grabarza marynarki wojennej.” Kontynuując z ogromnym zacięciem linię dalszego ograniczania rozwoju i rozbudowy floty, wykazując przy tym pełną irracjonalność oraz całkowite oderwanie od rzeczywistości, hamując i torpedując wszelkie możliwe inicjatywy poprawy tragicznego położenia floty na polu jakościowym. Wszystkie jego działania były determinowane w imię wyznawanej przez siebie doktryny politycznej oraz nacechowane nadaniem jego personie przez rzekomo „postępową” i lewicującą opinię publiczną, demagogicznej etykiety „dobrego i lewicowego Republikanina” – orędownika doktryny Młodej Szkoły (Jeune École), która w XX wieku, wobec rozbudowy silnych eskadr pancernych we flotach potencjalnych sprzymierzeńców i rywali, nie miała we Francji (opartej w ogromnym stopniu na morskim przewozie handlowym oraz dostawach materiałowych z własnych kolonii) miejsca, stanowiąc mentalny anachronizm i skostnienie.

Wiceadm. Augustin Boué de Lapeyrère, człowiek, który walnie przyczynił się do odrodzenia skuteczności bojowej Marine Nationale oraz morskiej potęgi Francji. Źródło: ibredguy.co.uk

Wiceadm. Augustin Boué de Lapeyrère, człowiek, który walnie przyczynił się do odrodzenia skuteczności bojowej Marine Nationale oraz morskiej potęgi Francji. Źródło: ibredguy.co.uk

Wyjście z dotkliwego pokłosia szkodliwych epigonów i doktrynerów „Młodej Szkoły” (Jeune École), cofających stale flotę względem potencjałów: ilościowego i jakościowego, wobec flot francuskich sojuszników i rywali oraz hamujących i torpedujących jej rozwój, miało trwać całymi latami. Ponowne narodziny francuskiej floty jako pełnowartościowego instrumentu bojowego, datuje się dopiero począwszy od 1912 roku, wraz z objęciem urzędu ministra marynarki przez wiceadm. Boué de Lapeyrère. Zresztą pewnych elementów nieprzygotowania francuskiej marynarki do działań wojennych, nie udało się wyeliminować nawet w toku Wielkiej Wojny, co skutecznie pokazała rywalizacja zbrojna na Adriatyku w latach 1914 – 1918 z CK Kaiserliche und Königliche Kriegsmarine – morskimi siłami Naddunajskiej Monarchii Austro – Węgierskiej.

Wiceadm. Boué de Lapeyrère, przybyły na Maltę, witający się z brytyjską królewską parą: Jerzym V oraz jego małżonką - królową Marią, której imię zostało nadane brytyjskiemu krążownikowi liniowemu - HMS Queen Mary, jednostce reprezentacyjnej, będącej powodem do dumy w kraju i zagranicą dzięki swej smukłej i eleganckiej sylwetce. Sam król Jerzy V był wielkim patronem kwestii morskich, żywo interesującym się sprawami Royal Navy - ówcześnie największej potęgi morskiej w historii świata. Rok 1912. Zaledwie rok wcześniej, Brytyjczycy i Francuzi parafowali zawarcie protokołu o współpracy obydwu flot w wypadku wojny, co miało wówczas doniosłe implikacje strategiczne.  Źródło: cent.ans.free.fr

Wiceadm. Boué de Lapeyrère, przybyły na Maltę, witający się z brytyjską królewską parą: Jerzym V oraz jego małżonką – królową Marią, której imię zostało nadane brytyjskiemu krążownikowi liniowemu – HMS Queen Mary, jednostce reprezentacyjnej, będącej powodem do dumy w kraju i zagranicą dzięki swej smukłej i eleganckiej sylwetce. Sam król Jerzy V był wielkim patronem kwestii morskich, żywo interesującym się sprawami Royal Navy – ówcześnie największej potęgi morskiej w historii świata. Rok 1912. Zaledwie rok wcześniej, Brytyjczycy i Francuzi parafowali zawarcie protokołu o współpracy obydwu flot w wypadku wojny, co miało wówczas doniosłe implikacje strategiczne. Źródło: cent.ans.free.fr

Nowy wiceadmirał, obejmując swe stanowisko, gorliwie wziął się do pracy, wyprowadzając flotę z przeżartej rdzą anachroniczności. Do tej główną siłą Marine Nationale, były przybrzeżne torpedowce posiadające niewielkie rejony pływania, wysoce nieekonomiczne i pożerające ogromne ilości węgla, budowane w całych seriach krążowniki pancerne, przeznaczone do wojny handlowej oraz pancerniki obrony wybrzeża (klasa tych okrętów, była w Marine Nationale rozwijana z powodzeniem i gorliwie aż do 1903 r.).  Integralną siłę, stanowiła cała seria pancerników eskadrowych, przypominająca zbiorowisko przypadkowych okrętów – biorąc pod uwagę charakterystykę taktyczno – techniczną poszczególnych ich typów – a nie jednorodną flotę. Większość pełnoprawnych okrętów liniowych, różniła się od siebie konstrukcyjnie, gdyż były budowane, w zależności od teorii aktualnie i w poszczególnych latach, obowiązujących oraz dominujących w marynarce.
Twórca i inicjator przygotowania oraz przeprowadzenia w parlamencie, francuskiej ustawy flotowej w latach 1911 – 1912, dzięki czemu Francja wreszcie przystąpiła do budowy pełnowartościowych jednostek bojowych: w tym okrętów liniowych generacji drednotów oraz mogła czynnie włączyć się do wyścigu zbrojeń morskich, mogącym dać jej przewagę w spodziewanym konflikcie z CK Kaiserliche und Königliche Kriegsmarine i Regia Marina – morskimi siłami zbrojnymi Królestwa Włoch, na spodziewanym Śródziemnomorskim i Adriatyckim Teatrze Działań Wojennych.
Sukces przeprowadzenia ustaw flotowych, był możliwy do przeprowadzenia dzięki zatriumfowaniu zdrowego rozsądku w opinii publicznej i parlamencie. Ogromną popularnością, cieszyły się wówczas prace oraz napisane z publicystycznym zacięciem artykuły dwóch wybitnych historyków dziejów Marine Nationale oraz, równolegle, teoretyków wojenno-morskich.
Pierwszy z nich: kmdr. (Capitaine de vaisseau) – Pierre Gabriel Darrieus (1859 – 1931 r.), wybitny wykładowca strategii i taktyki w Akademii Marynarki Wojennej (École Navale.). Gorący orędownik zmian i wprowadzenia na stan floty nowinek technicznych: torped oraz turbin parowych, montowanych w okrętowych siłowniach zespołów napędowych. Za swój życiowy cel, obrał „przywrócenie porządku” w Marine Nationale, stając się promotorem nowego rodzaju broni – okrętów podwodnych o jak największym zasięgu operacyjnym oraz nowych sposobów strzelań artyleryjskich oraz prowadzenia skutecznego ognia salwami na dalekie dystanse (powyżej 10 000 metrów.). W swojej pracy, zatytułowanej „La Doctrine” (Doktryna), głosił konieczność zapewnienia panowania na morzu poprzez codzienną bojową, aktywną działalność marynarki oraz przywrócił ducha ofensywnego wśród kadry oficerskiej Marine Nationale.
Drugi: kontradm. René Daveluy (1863 – 1939 r.), zaznaczył się jako twórca francuskiego lotnictwa morskiego, stając się inicjatorem wykorzystania nowych środków walki: okrętów podwodnych i wspominanego lotnictwa morskiego. Zasłużył się również jako wynalazca standardowego modelu peryskopu, przeznaczonego dla kolejnych serii budowanych okrętów podwodnych dla Marine Nationale. W swych opracowaniach przypominał odwieczną prawdę, iż „Celem wojny nie jest obrona, ale całkowite zniszczenie sił przeciwnika.”, co oznaczało powrót do koncepcji wielkich flot, składających się z eskadr okrętów liniowych. Obydwaj wybitnie się zasłużyli w rozwijaniu myślenia strategicznego w Marine Natonale, skostniałej mentalnie na przełomie wieków.

Równocześnie, na stanowisku ministra, wiceadm. Boué de Lapeyrère, stał się znany jako zagorzały zwolennik reform szkoleniowych i jakościowych w Marine Nationale.
Następnie zaś objął dowództwo 1. Armii Morskiej stacjonującej na Morzu Śródziemnym – najsilniejszego związku operacyjnego Marine Nationale. 1. Armia Morska, bazująca w bazach śródziemnomorskich: Tulonie, Bizercie oraz w La Valetta, stanowiła de facto trzon francuskiej marynarki wojennej w sierpniu 1914 r.
Na mocy porozumienia traktatowego z Wielką Brytanią (1912 r.) miał w razie konfliktu zbrojnego objąć dowodzenie całością sił morskich Ententy na obszarze śródziemnomorskim, co było krokiem nie mającym precedensu w ówczesnej historii obydwu tych państw oraz ich morskich sił zbrojnych, nawet biorąc pod uwagę fakt, iż od 1904 r. obydwie strony cementował sojusz polityczny i wojskowy (Entente Cordiale) – którego inicjatorem był król Edward VII (inicjator polityki okrążania swego coraz groźniejszego morskiego rywala – Cesarstwa Niemieckiego) oraz francuski minister spraw zagranicznych –  Delcassé  (1852 – 1923 r.).
Od tej pory Francja przejmowała w pełni odpowiedzialność za akwen śródziemnomorski, nad którym zwierzchność była do tej pory niepodzielnym i – wydawałoby się – nierozerwalnym elementem panowania Brytyjczyków na morzach i oceanach świata, utrzymujących tu najbardziej prestiżowy związek taktyczno – operacyjny swej Royal Navy: Flotę Śródziemnomorską (Mediterranean Fleet.).
Czynnie dowodził francuską Flotą Śródziemnomorską (1. Armią Morską) oraz jej operacjami bojowymi po wybuchu Wielkiej Wojny (z różnym powodzeniem i skutkiem), do roku 1915.

Po aneksji i inkorporacji Indochin, francuska ekspansja skierowała się w kierunku Laosu, doprowadzając tym samym do wybuchu konfliktu w roku 1893, pomiędzy Paryżem a Syjamem, roszczącym prawa zwierzchnie do tych obszarów.
Wówczas z kolei, w trakcie operacji francuskiej floty na Menamie, obezwładniającej syjamskie baterie artylerii nadbrzeżnej, na dowodzonemu przezeń torpedowcu, wyróżnił się młody oficer w stopniu kapitana  (Lieutenant de vaissea) –  Émile Paul Amable Guépratte (1856 – 1939 r.).

"Połykacz ognia (fire eater)" - kontradm. Émile Paul Amable Guépratte, na pokładzie swej jednostki flagowej - pancerniku Suffren. Dardanele 1915. Źródło: East News.

„Połykacz ognia (fire eater)” – kontradm. Émile Paul Amable Guépratte, na pokładzie swej jednostki flagowej – pancerniku Suffren. Dardanele 1915. Źródło: East News.

„Odważny aż do szaleństwa”, „Połykacz ognia” – Przyszły kontradmirał Marine Nationale, dowodzący w trakcie operacji morskiej, mającej na celu sforsowanie Dardanelskiego Rejonu Umocnionego w 1915 r., dywizjonem francuskich okrętów liniowych generacji predrednotów, wchodzącej w skład Eskadry Sprzymierzonych.
W pełni zasłużył na obydwa wspomniane przydomki, którymi został ochrzczony wśród załóg i oficerów okrętów sprzymierzonej eskadry Royal Navy oraz na łamach opinii publicznej w kraju i w pozostałych państwach Ententy.

Suffren - pancernik eskadrowy generacji przeddrednotów, stacjonujący na uwiecznionej grafice w Dardanelach. Pojedyncza jednostka swego typu, oraz okręt będący zmodyfikowaną wersją pancernika Iéna. Okręt wymalowany w barwy kamuflujące  ochronne, oraz z rozciągniętymi plandekami przeciwsłonecznymi nad pokładem głównym w jego rufowej części. Źródło: wikimedia.org

Suffren – pancernik eskadrowy generacji przeddrednotów, stacjonujący na uwiecznionej grafice w Dardanelach. Pojedyncza jednostka swego typu, oraz okręt będący zmodyfikowaną wersją pancernika Iéna. Okręt wymalowany w barwy kamuflujące ochronne, oraz z rozciągniętymi plandekami przeciwsłonecznymi nad pokładem głównym w jego rufowej części. Źródło: wikimedia.org

Wykazał się wybitnie swą odwagą i brawurą, mającą go zaprowadzić aż do szaleństwa na pograniczu zwykłej lekkomyślności, biorąc pod uwagę fakt, iż żądał dalszego prowadzenia operacji forsowania DRU i przebijania się przez  Cieśninę Dardanelską siłami samych okrętów, nie bacząc na inny fakt, iż faktycznie jego dywizjon w walnym starciu stoczonym 18 marca 1915 r., poniósł największe straty ludzkie (oraz w okrętach) w całej Eskadrze Sprzymierzonych!
Z czterech – znacznie już wówczas przestarzałych oraz anachronicznie opancerzonych – pancerników eskadrowych (Suffren – okręt flagowy, Gaulois, Charlemagne, Bouvet), podporządkowanych francuskiemu kontradmirałowi, próbujących się wówczas przebić przez cieśninę najeżoną minami i naszpikowaną osmańskimi fortyfikacjami stałymi oraz bateriami artylerii nadbrzeżnej, i wynikłej z tego zaciekłej wymiany ognia między okrętami alianckimi a artylerią brzegową, jeden poszedł na dno (Bouvet.) Jeden (będąc holowany) z ledwością dowlókł się do Malty – bazy remontowej sił morskich Ententy na zapleczu wodnego obszaru operacyjnego, będąc niebezpiecznie przegłębionym na dziób i ze śrubami, wystającymi ponad lustro wody, po drodze u ujścia cieśniny, osiadając na mieliźnie (Gaulois.).  Z kolei flagowiec (Suffren) doznał niemal równie ciężkich uszkodzeń, mając wyeliminowaną m.in. niemal całą lewoburtową artylerię średniego kalibru oraz ogromną wyrwę poniżej linii wodnej, w dziobowej części kadłuba, z podobnie powiększającym się przechyłem oraz skorodowanymi grodziami, pękającymi jedna po drugiej, od naporu stale wdzierającej się wody.
Wówczas, w trakcie pojedynku ogniowego w cieśninie, jeden z tureckich pocisków przeciwpancernych kal. 240 mm, ugodził Suffrena w średniokalibrową, jednolufową wieżę artyleryjską 164 mm, umiejscowioną na śródokręciu, lotem stromotorowym, przebijając opancerzenie jej kopuły oraz rykoszetem, zmieniając trajektorię lotu, dotarł do położonej pokład niżej jednej z dwóch burtowych kazamat, w której mieściły się stanowiska dział 164 mm.
Wielkokalibrowy granat turecki eksplodował w najbardziej newralgicznym miejscu francuskiego okrętu liniowego.
W  poziomym korytarzu, biegnącym pod skosami opancerzenia pokładu, który przechodził przez prawie jedną trzecią długości sylwetki okrętu w rejonie śródokręcia, i służył do dostawy amunicji i ładunków miotających do dwóch bocznych stanowisk artylerii średniego kalibru oraz podajników trzech jednodziałowych wież artyleryjskich tegoż kalibru.
Wybuch pocisku spowodował gwałtowny zapłon oraz eksplozję 200 kg. niezwykle niebezpiecznego i niestabilnego prochu nitrocelulozowego (Poudre B), przemieszczanego tym korytarzem na specjalnym szynowym transporterze wózkowym.
Co gorsza, jeden z płonących ładunków prochowych z wspomnianego kazamatowego stanowiska działa 164 mm, wpadł poprzez szyb amunicyjny do komory prochowej – magazynu ładunków miotających, w którym znajdowało się około sześciu ton prochu (Poudre B),  przechowywanego – lekkomyślnie!* – w skórzanych workach, co brzmi niemal irracjonalnie. Tylko przytomność umysłu i zimna krew artylerzysty mata Lannuzela, który jako jeden z nielicznych, ocalał z morza ognia (które pochłonęło oficera działowego oraz 12 marynarzy – artylerzystów, obsługujących działo), własnoręcznie odkręcił zawory wentyli, i zalał całą komorę, uratowały francuski okręt flagowy od prawdopodobnej zagłady.
Gwałtownie spalający się proch Poudre B, zainicjowany eksplozją tureckiego granatu, tlił się jednak nadal, przybierając groźne rozmiary gwałtownie szalejącego pożaru, mogącego skutkować uszkodzeniami konstrukcji burtowej i pokładu całego okrętu, powodując m.in. pęknięcie instalacji hydraulicznej napędu całej lewoburtowej artylerii, unieruchamiając ją i czyniąc od tej pory nieskuteczną.
Dodatkowo, Suffren (z częstotliwością jednego trafienia na minutę!) zainkasował wówczas trzynaście innych pocisków, wystrzeliwanych przez doskonale już wstrzelaną, osmańską artylerię nabrzeżną. Jeden z nich, eksplodując w zetknięciu z dziobową częścią kadłuba, poniżej linii wodnej, doprowadził do powstania ogromnej i stale rozszerzającej się wyrwy, przez którą do części dziobowej pancernika, zaczęły przedostawać się masy wody.
Kilka innych zniszczyło system łączności oraz urwany został komin w wyniku zetknięcia z nim i eksplozji, jednego z nieprzyjacielskich granatów, niewątpliwie sporego kalibru.
Niekontrolowany i nie dający się ugasić pożar, szalał tymczasem w lewoburtowej części okrętu. Z trafionej i ewakuowanej wieży 164 mm, tryskały gejzery ognia. Całe śródokręcie zostało ogarnięte przez płomienie, które poprzez szyby wind amunicyjnych odnajdywały ujście w pozostałych (również ewakuowanych) wieżach artyleryjskich. Wystrzeliwane z nich języki ognia zaczęły sięgać pomostu bojowego!
Gryzący dym, przedostający się przez przezierniki w opancerzonym silosie stalowej wieży dowodzenia, zaczął wdzierać się do jej wnętrza. Mimo to, znajdujący się w środku kontradm. Guépratte, nie dający po sobie poznać oznak powoli i coraz bardziej trapiącego go niepokoju o bezpieczeństwo swojego okrętu i załogi, za którą był odpowiedzialny, rozkazał dokonać zwrotu na przeciwległą burtę, natomiast artylerzystom przygotować okręt do prowadzenia ciągłego ognia całością posiadanej artylerii okrętowej, na prawej burcie, nim okręty francuskie nie opuszczą pierwszej linii! Czyn ten przeszedł zasłużenie do annałów historii wojen morskich, jako świadectwo niemal szaleńczej brawury i odwagi.

Suffren ostrzeliwujący tureckie pozycje na Półwyspie Gallipoli. 1915 r. Okręt ten, wówczas już prezentował zgoła prymitywne i anachroniczne rozwiązania w kwestii opancerzenia i wodoszczelności kadłuba. Również mieszana artyleria aż czterech różnych kalibrów, na jednostce pozbawionej przeliczników artyleryjskich, dalocelownika oraz nowoczesnych układów centralnego kierowania ogniem, posiadająca jedynie dalmierze o standardowej bazie optycznej, z pewnością nie ułatwiała korygowania punktu upadku pocisków kilku różnych kalibrów, oraz wstrzeliwania się w słabo widoczny, i zazwyczaj zakamuflowany cel na lądzie. Źródło: wikimedia.org

Suffren ostrzeliwujący tureckie pozycje na Półwyspie Gallipoli. 1915 r. Okręt ten, wówczas już prezentował zgoła prymitywne i anachroniczne rozwiązania w kwestii opancerzenia i wodoszczelności kadłuba. Również mieszana artyleria aż czterech różnych kalibrów, na jednostce pozbawionej przeliczników artyleryjskich, dalocelownika oraz nowoczesnych układów centralnego kierowania ogniem, posiadająca jedynie dalmierze o standardowej bazie optycznej, z pewnością nie ułatwiała korygowania punktu upadku pocisków kilku różnych kalibrów, oraz wstrzeliwania się w słabo widoczny, i zazwyczaj zakamuflowany cel na lądzie. Źródło: wikimedia.org

Zasłużona legenda francuskiej marynarki wojennej, i postać, która w stopniu skutecznym, zajmowała się zwalczaniem, w późniejszym okresie wojny, niemieckiej ofensywy podwodnej.  Po odwołaniu ze stanowiska dowódcy dywizjonu, operującego w Dardanelach i pod Gallipoli, w maju 1915 r., oraz awansie na wiceadmirała i równoczesnym przeniesieniu do Bizerty w październiku tego samego roku, gdzie czynnie i z dużym powodzeniem zajął się zwalczaniem niemieckich okrętów podwodnych.

Gęsto ostrzeliwana i zaciekle odpowiadająca ogniem Eskadra Sprzymierzonych w Cieśninie Dardanelskiej, która to kampania na jej wodach, słusznie przeszła do historii jako pogrom alianckich pancerników i symbol alianckiej pychy i lekceważenia swego przeciwnika, uchodzącego i w Londynie i w Paryżu za "chorego człowieka Europy." Źródło: erdemisler.blogspot.com

Gęsto ostrzeliwana i zaciekle odpowiadająca ogniem Eskadra Sprzymierzonych w Cieśninie Dardanelskiej, która to kampania na jej wodach, słusznie przeszła do historii jako pogrom alianckich pancerników i symbol alianckiej pychy i lekceważenia swego przeciwnika, uchodzącego i w Londynie i w Paryżu za „chorego człowieka Europy.” Źródło: erdemisler.blogspot.com

Po nim, komendę francuskich sił ekspedycyjnych w Dardanelach, powierzono wiceadmirałowi Louisowi Dartige du Fournet’owi (1856 – 1940 r.) – również weteranowi operacji na Menamie, podczas działań wojennych konfliktu francusko – syjamskiego (1893 r.), gdzie czynnie dowodził kanonierką Comete w stopniu kapitana (Lieutenant de vaissea.).
W okresie kolejnych szczebli swej służbowej kariery na morzu, du Fournet, m.in. dowodził w stopniu komandora porucznika (Capitaine de Frégate) w okresie lat 1901 – 1903, byłym flagowcem francuskiej Eskadry Dalekowschodniej, bazującej w Sajgonie (Indochiny Francuskie), krążownikiem pancernopokładowym D’Entrecasteaux, który kilkadziesiąt lat później, miał przypaść Polsce odrodzonej i jej Marynarce Wojennej jako ORP Bałtyk, zakupiony  w 1927 roku przez PMW, jako hulk szkolny.
Sam du Fournet, doczekał się godności admiralskiej (stopień kontradmirała) w roku 1909, obejmując komendę portu – bazy wojenno-morskiej w Bizercie.
Sukcesy państw bałkańskich w trakcie I wojny bałkańskiej (1912 – 1913 r.), przede wszystkim lądowe (lecz nie można również pominąć morskich, będących udziałem udanych operacji Greckiej Królewskiej Marynarki Wojennej na Morzu Egejskim oraz zalążku morskich sił Bułgarii na Morzu Czarnym), wywołały zaniepokojenie mocarstw, które postanowiły spacyfikować konflikt, grożący nieobliczalnymi następstwami na skalę europejską.
Na redę Konstantynopola (Stambuł) w okresie 5 – 19 listopada 1912 r. , wpłynęła międzynarodowa eskadra pod dowództwem wytypowanego kontradm. Dartige du Fourneta, aby rozpocząć służbę strażniczą.
Ze strony Wielkiej Brytanii udział wziął, będący w drodze na Daleki Wschód, krążownik pancerny HMS Hampshire oraz krążownik lekki HMS Weymouth. Francja wysłała tam krążowniki pancerne: Leon Gambetta (okręt flagowy kontradm. du Fourneta – dowódcy międzynarodowych morskich sił strażniczych) i Victor Hugo. Włochy – okręty liniowe (predrednoty): Regina Margherita, Emanuele Filiberte i Benedetto Brin oraz kanonierkę Coatit. Austro – Węgry: krążownik pancernopokładowy SMS Aspern, szybki krążownik lekki SMS Admiral Spaun. Rosja – okręt liniowy (predrednot) Rostisław i krążownik pancernopokladowy Kaguł (obydwie jednostki wydzielone ze składu Floty Czarnomorskiej.). Cesarstwo Niemieckie – krążownik liniowy SMS Goeben oraz krążownik pancernopokładowy SMS Vineta. Rumunia – mały krążownik pancernopokładowy NMS Elisabeta. Hiszpania – krążownik pancernopokładowy Reina Regente. Holandia – pancernik obrony wybrzeża Kortenaer.
Z załóg tych okrętów uformowano oddział desantowy w sile 2634 oficerów i marynarzy, który 18 listopada został wysadzony na brzeg, obejmując służbę strażniczą na lądzie, w Konstantynopolu. W jego skład wchodziło 576 Niemców, 471 Brytyjczyków, 378 Rosjan, 376 Włochów, 348 Francuzów, 161 Austriaków, 140 Rumunów, 94 Hiszpanów i 90 Holendrów.
W roku 1913 podniesiony do rangi wiceadmirała, zostając prefektem morskim Algieru.
W dwa lata później powierzono mu, wspominaną już, komendę nad francuskimi siłami w Dardanelach, po odwołaniu z tego stanowiska kontradm. Guépratte’a. Po zakończeniu kampanii wojennej o Półwysep Gallipoli, wiceadm. du Fournet doczekał  się przejęcia po wiceadm. Boué de Lapeyrère (który podał się demonstracyjnie do dymisji, będąc krytykowanym za złą sytuację we flocie i brak zdecydowanych działań, w szczególności podczas alianckiego pościgu za niemieckimi krążownikami: liniowym – SMS Goeben i lekkim – SMS Breslau, przez Morze Śródziemne w sierpniu 1914 r. ) w październiku 1915 r., zwierzchnictwa nad 1. Armią Morską (Flotą Śródziemnomorską.).
Na tym stanowisku dokonał m.in. przeprowadzenia niezwykle skomplikowanej logistycznie i organizacyjnie, operacji ewakuowania armii serbskiej z wyspy Korfu, na której znajdowała się lwia część 150 – 155 tys. ewakuowanych uprzednio żołnierzy armii serbskiej z wybrzeży Adriatyku. W udziale przypadło mu również następnie przewiezienie ponownie zreorganizowanej i wyekwipowanej armii serbskiej do Salonik, tworząc tym samym jesienią 1915 r. nowy front działań wojennych,  celem wojskowego wsparcia Królestwa Serbii, walczącego przeciw połączonym siłom Państw Centralnych.

Wiceadm. Louis Dartige du Fournet po zakończeniu wojny, uwieczniony na portrecie w galowym umundurowaniu Marine Nationale oraz udekorowany licznymi wstęgami, orderami (w tym zagranicznymi) oraz kollaną. Źródło: http://fr.topic-topos.com

Wiceadm. Louis Dartige du Fournet po zakończeniu wojny, uwieczniony na portrecie w galowym umundurowaniu Marine Nationale oraz udekorowany licznymi wstęgami, orderami (w tym zagranicznymi) oraz kollaną. Źródło: http://fr.topic-topos.com

Zgoła odmiennie, miała się potoczyć oraz inaczej zakończyć kariera jednego z oficerów floty – weterana konfliktu Francji z Cesarstwem Chińskim o strefę wpływów w Azji Południowo – Wschodniej, który w okresie Wielkiej Wojny, również – wzorem swych wybitnych kolegów, miał doczekać się admiralskich szlifów.
Victor Baptistin Sénès (1857 – 1915 r.) – pełniący swój przydział służbowy na wodach indochińskich jeszcze przed wybuchem omawianego konfliktu w 1884 r., na pokładzie fregaty opancerzonej Hamelin,  w stopniu komandora podporucznika (Lieutenant de Vaisseau.). Przed utratą fregaty Hamelin (która po zaryciu w mulistym dnie, musiała zostać skierowana do przeprowadzenia koniecznych napraw we Francji, z powodu braku stosownego zaplecza technicznego, części oraz bazy na dalekowschodnim obszarze) w lipcu 1884 r. na rzece Min,  Sénès objął dowodzenie kanonierką Mitrailleuse w kwietniu tegoż roku, którą czynnie komenderował po wybuchu otwartego konfliktu zbrojnego z Chinami w sierpniu 1884 r.
Podczas przeprowadzania operacji bojowych na przełomie 1884 – 1885 r. na rzece Sông Lô, został ranny w potyczce ogniowej 27 lutego 1885 r.  Po zakończeniu wojny, piął się po mozolnych szczeblach służbowej kariery, obejmując m.in. miano specjalisty od raczkującej broni podwodnej, oraz piastując dowództwo eskadry torpedowców na Morzu Śródziemnym w połowie lat ’90tych XIX wieku, a także biorąc udział w operacji zawiązanej, międzynarodowej eskadry wysłanej na Kretę podczas wojny grecko – tureckiej 1897 r., mającą za zadanie neutralizację wyspy na której tliło się powstanie, wymierzone przeciw osmańskiemu panowaniu. Od roku 1898 pełniąc dodatkowo odpowiedzialne funkcje sztabowe.
W latach 1900 – 1901 był zastępcą dowódcy pancernika Bouvet (okrętu zatopionego w walnym starciu Eskadry Sprzymierzonej z osmańską artylerią nabrzeżną DRU w dniu 18 marca 1915 r.). Warto dodać, iż funkcję zastępcy dowódcy, na tej samej jednostce, pełnił wcześniej (1897 r. ) ówczesny komandor porucznik (Capitaine de fregate) – Émile Paul Amable Guépratte.
Z początkiem roku 1904, znajdował się na dowodzonym przezeń krążowniku pancernopokładowym Pascal, w stopniu kmdr. por. (Capitaine de fregate) w koreańskim porcie Czemulpo, wraz z innymi jednostkami wchodzącymi w skład międzynarodowej eskadry strzegącej neutralności Korei.  Autor wstrząsającej relacji ze zdruzgotanego pokładu rosyjskiego krążownika pancernopokładowego Wariag – kmr. Wsiewołoda Rudniewa, mając możliwość wizytacji straszliwie postrzelanego i ogarniętego przechyłem rosyjskiego krążownika tuż po starciu, stoczonym przez rosyjskie okręty – stacjonery z japońską eskadrą kontradm. Sotokichi Uryū w dniu 9 lutego 1904 r. Strzały te, oddane na redzie koreańskiego portu Czemulpo, były jednymi z otwierających zbrojne rozstrzygnięcie tlącego się od dawna konfliktu rosyjsko – japońskiego (1904 – 1905 r.).
Awansowany na kontradmirała w listopadzie 1911 r. Dwa lata później objął zwierzchnictwo nad II Eskadrą Lekką, wydzieloną ze struktur 1. Armii Morskiej. Dywizjon ten, składał się z krążowników pancernych: Leon Gambetta, Jules Ferry i Victor Hugo. Po wybuchu wojny jego zadaniem było zapewnienie bezpieczeństwa wobec płynącego konwoju (w ramach osłonowej eskorty), przewożącego do Francji, z Algieru i Bizerty, XIX Korpus Piechoty, mający trafić na europejski front.
Następnie rolą II dywizjonu Lekkiego kontradm. Sénès’a, była blokada morska akwenu adriatyckiego, prowadzona w Cieśninie Otranto. Blokada ta, przeprowadzana na przemian przez kontrtorpedowce dysponujące relatywnie niewielkimi obszarami pływania, wybitnie niedoskonałe wówczas okręty podwodne, oraz krążowniki pancerne, pochłaniające wprost ogromne ilości kopaliny, była cichą zemstą za wszystkie uchybienia we francuskiej flocie i brak zadbania o jej zrównoważony rozwój ilościowy i jakościowy w latach poprzednich, sięgających okresu czasu dekadę wcześniej. Brakowało w szczególności krążowników lekkich, stworzonych niemal do długotrwałej służby dozorowej i prowadzenia dalekiego rozpoznania. Natomiast utrzymywanie ciężaru prowadzenia wszelkich działań morskich na Adriatyku, przez okręty tych klas (okręty podwodne, kontrtorpedowce, krążowniki pancerne) było ogromnym obciążeniem materialnym i logistycznym dla 1. Armii Morskiej.
Wówczas, w nocy z 26 na 27 kwietnia 1915 r. (było 10 minut po północy) przy gładkiej tafli przezroczystego morza, będącego niemal płaskim jak stół, i od którego odbijała się świetlista i okrągła tarcza Księżyca świecącego w pełni, idący pod pełną parą flagowiec II Eskadry Lekkiej – krążownik Leon Gambetta z kontradm. Sénès’em na pokładzie, dosięgły w 10-sekundowym odstępie dwie torpedy.
Trafienia nastąpiły na wysokości dziobu oraz drugiej pary kominów francuskiego krążownika (Leon Gambetta posiadał cztery kominy zgrupowane parami), po których okręt w błyskawicznym tempie, zaledwie w ciągu niecałych 10 minut, pogrążył się całkowicie w toni. W szlupach zdołało się uratować 108 marynarzy. Dalszych 29 członków załogi krążownika, podniosły z wody przybyłe na miejsce zdarzenia kontrtorpedowce. Pozostali w liczbie 574, poszli na dno wraz ze swym okrętem. W tym wszyscy oficerowie oraz kontradm. Sénès, który mając w pamięci bohaterską załogę Wariaga i Koriejca, idących na beznadziejny boj przeciw relatywnie przeważającemu przeciwnikowi, otaczającego rosyjskie jednostki niemal ze wszystkich stron, wybrał pozostanie ze swym flagowcem, i pójście z nim na dno, uprzednio obwieszczając załodze, iż nie ma zamiaru się ratować i opuszczać pokład okrętu.
Leon Gambetta pełnił tej nocy typową służbę dozorową, krążąc między Otranto a przylądkiem Santa Maria di Leuca. Okręt spoczął w morskich głębinach na wysokości wspomnianego przylądka, w ujściu Cieśniny Otranto.
Taktyczny sukces, zmieniający niemal tymczasowo układ strategiczny w basenie Morza Adriatyckiego, był dziełem OP Dualistycznej Monarchii: U-5, oraz  jego dowódcy – kmdr. podpor. (Korvettenkapitäna) Georga von Trappa, jednego z asów wojny podwodnej w wykonaniu jednostek Kaiserliche und Königliche Kriegsmarine.
Sukces swój, von Trapp uzyskał głównie dzięki stalowym nerwom oraz ogromnej cierpliwości, nie mówiąc o konsekwentnym dążeniu do celu. Dostrzegając poprzedniej nocy na wysokości peryskopowej w wyznaczonym sektorze Cieśniny Otranto, obficie dymiącą oraz dobrze widoczną w świetle księżycowym, sylwetkę francuskiego krążownika pancernego, von Trapp starał się przez kilka godzin odgadnąć cyrkulację kursu wrogiej jednostki.
Podczas drugiej nocy, spędzonej na wodach cieśniny, austriacki kmdr. podpor. oczekiwał na francuski krążownik w sektorze, w którym jak przypuszczał, powinien niechybnie się zjawić. U-5 oczekując na kontakt bojowy ze swą zdobyczą, idąc tymczasowo w wynurzeniu, musiał salwować się błyskawicznym zanurzeniem w głębiny na wysokość peryskopową, na widok flotylli kontrtorpedowców oraz idącego na pełnych obrotach maszyn, doskonale widocznego i rozpoznawalnego krążownika pancernego, płynących w znacznym oddaleniu od U-boota. Wachtowi na francuskim okręcie nie dostrzegli peryskopu. Kiedy odległość między jednostką podwodną, a krążownikiem zmniejszyła się do zaledwie 400 – 500 metrów, von Trapp mierząc w tylną grupę kominów swego celu, wydał rozkaz natychmiastowego odpalenia torped: jednej z prawej wyrzutni, a jednej z lewej po 10 sekundach od pierwszej salwy torpedowej. Kolejne ładowanie w pośpiechu wyrzutni torpedowych na CK U-boocie, było już zbędne.

Kontradm. Victor Baptistin Sénès, który honorowo poszedł na dno wraz ze swym flagowcem podlegającej mu eskadry. Źródło: wikimedia.org

Kontradm. Victor Baptistin Sénès, który honorowo poszedł na dno wraz ze swym flagowcem podlegającej mu eskadry. Źródło: wikimedia.org

Tonący majestatycznie francuski krążownik Leo Gambetta, po storpedowaniu rzez austro - węgierski U-5. Źródło: airgroup2000.com

Tonący majestatycznie francuski krążownik Leo Gambetta, po storpedowaniu rzez austro – węgierski U-5. Źródło: airgroup2000.com

Ciekawym pokłosiem w trakcie wojny francusko – chińskiej (1884 – 1885 r.), był krótkotrwały kryzys w stosunkach pomiędzy Londynem, a Paryżem. Po ogłoszeniu przez głównodowodzącego jednej z dwóch francuskich Eskadr Dalekowschodnich, wysłanych na wody indochińskie (przemianowane po zakończeniu wojny na Eskadrę Indochińską) kontradm. Amédée Courbet’a (1827 – 1885 r.) – jednego z najbardziej bojowych, energicznych i najwybitniejszych oficerów w dziejach Marine Nationale – morskiej blokady Jangcy, mającej w zamierzeniach wygłodzić Chiny centralne (po ogłoszeniu ryżu, przewożonego na dżonkach, jako kontrabandę wojenną**), doszło niemal do sytuacji kryzysowej w stosunkach między obydwoma mocarstwami. Londyn na poważnie zaczął wówczas mobilizować własne sił morskie, celem wywarcia odpowiedniego nacisku na Paryż, gdyż krok ten, podjęty przez francuskiego admirała, godził w morską hegemonię Royal Navy, i został uznany przez brytyjską opinię publiczną za zwykłe piractwo.
Kto by wówczas pomyślał, iż dwie dekady później, niemieckie zbrojenia morskie staną się zupełnie nowym czynnikiem, naruszającym dotychczasowy układ sił? Czynnikiem, zbliżającym do siebie obydwa mocarstwa, będące od wieków tradycyjnymi rywalami oraz antagonistami, i które ostatecznie miały zawrzeć sojusz „serdecznego porozumienia” w obliczu spodziewanego wybuchu wielkiej, także morskiej wojny, który nastąpił ostatecznie w sierpniu 1914 r.

Uwieczniony moment zapłonu rufowych ładunków miotających na pancerniku Iéna (nieco zmodyfikowany typ Charlemagne), którego wystrzeliwujące snopy płomieni rozprzestrzeniają się, pochłaniając błyskawicznie cały okręt. Port w Tulonie 1907 r. Źródło: cityofart.net

Uwieczniony moment zapłonu rufowych ładunków miotających na pancerniku Iéna (nieco zmodyfikowany typ Charlemagne), którego wystrzeliwujące snopy płomieni rozprzestrzeniają się, pochłaniając błyskawicznie cały okręt. Port w Tulonie 1907 r. Źródło: cityofart.net

*Piszący te słowa, ma tutaj na uwadze przede wszystkim katastrofę  okrętu liniowego Iéna w 1907 r. Na okręcie, stojącym w Tulonie,  zacumowanym w doku, doszło do gwałtownych oraz niekontrolowanych eksplozji (przypominających zjawisko deflagracji) rufowych komór ładunków prochowych, spowodowaną zapasami przeterminowanego prochu (Poudre B) na francuskim pancerniku. Okręt dosłownie został wypalony od rufy do samego dziobu. Wypaleniu uległa nawet farba olejna, pokrywającą kadłub oraz elementy stalowe jednostki, a także linoleum, którym przykryte były podłogi w nadbudówkach oraz na poszczególnych pokładach we wnętrzu okrętu. Płomienie strawiły nawet drewno tekowe na pokładzie głównym, złączone lepikiem, nasyconym specjalnym środkiem, który czynił je w zasadzie niepalnym i niepodatnym na płomienie.
Również katastrofa pancernika Liberte na redzie zewnętrznej Tulonu w 1911 r., podczas której kadłub okrętu został straszliwie poszarpany i rozerwany niemal na pół w wyniku eksplozji okrętowych komór amunicyjnych, została spowodowana gwałtownym samozapalaniem przeterminowanych – i przez to niestabilizowanych zapasów Poudre B, znajdujących się w komorach prochowych pancernika, służących jako ładunki miotające w Marine Nationale.
Te tragiczne wypadki (które, zsumowane, pochłonęły żywot 227 osób), oraz szereg innych, mniej groźnych, występujących we francuskiej flocie w dekadzie poprzedzającej Wielką Wojnę, doprowadziły – po wybuchu odpowiednio głośnego skandalu na łamach francuskiej prasy – do reformy prochowej w 1912 r., oraz wymiany lwiej części zapasów prochowych ładunków miotających na okrętach francuskich, na bardziej stabilizowany i bezpieczniejszy w użyciu Poudre D, o zmienionej recepturze chemicznej. Niestety, do sierpnia 1914 r. i wybuchu Wielkiej Wojny (oraz w trakcie) nie na wszystkich jednostkach pływających wymieniono ładunki miotające zawierające Poudre B na zneutralizowany Poudre D, więc jak widać Suffren podczas omawianych tu działań wojennych, miał więcej szczęścia niż się to może wydawać.
A może to duch wielkiego i zasłużonego w dziejach wojen morskich epoki żagla i drewna, osiemnastowiecznego admirała Burbońskiej Monarchii (którego nazwiskiem ochrzczono ten okręt), czuwał wówczas w Dardanelach nad flagowcem francuskiego dywizjonu, wchodzącego w skład Eskadry Sprzymierzonej, i jego załogą, z kolejnym wielkim zasłużonym oficerem dziejów Marine Nationale na jej czele?

**Blokada, dotycząca transportowców tego artykułu żywnościowego, obejmowała również statki państw neutralnych. Uznanie ryżu za towar, podlegający kontrabandzie wojennej, realnie wygłodził wówczas miliony Chińczyków na północy (gdzie nie istniały warunki terenowe do prowadzenia uprawy ryżu), i zagroził bezpośrednio ich egzystencji, doprowadzając do wielu rozruchów i masowych wystąpień w poszczególnych prowincjach Chin. Wobec braku sieci kolejowych na terenie ówczesnego Cesarstwa Chińskiego oraz w zasadzie nieistniejącej sieci drożnej na obszarze wielu chińskich prowincji, ryż przerzucano na północ morzem z południowo – wschodnich prowincji, gdzie znajdowały się jego największe plantacje. Tylko przez ujście rzeki Peiho, w kierunku Tiencinu i Pekinu rocznie przechodziło na pokładach statków 45 tys. ton ryżu.

Komentarze

Wyznawca teorii wojennomorskich Mahana, Colomba i Corbetta. Gorący orędownik propagowania doktryny Nawalizmu na gruncie medialnym i społecznym w naszym kraju. Zainteresowania: wszystko co związane z budownictwem okrętowym oraz strategią i taktyką wojen morskich wieku pary, od okresu wojny krymskiej do okresu interwencji British Baltic Force w trakcie rosyjskiej wojny domowej włącznie. Dla stosownej przeciwwagi umysłowej, pochłania go również tematyka alianckich bombardowań powietrznych na niemieckie ośrodki miejskie w toku II WŚ oraz historia i rozwój "skrzydła bombowego" Rządu JKM - RAF Bomber Command.

Najpopularniejsze posty