Flaga Kolumbii. /Fot. Wikimedia Commons.

Władze Kolumbii i FARC zgodziły się na zawieszenie broni i rozbrojenie rebeliantów

Prezydent Kolumbii, Juan Manuel Santos i głównodowodzący lewicowej grupy rebeliantów FARC zgodzili się na zawieszenie broni i rozbrojenie rebeliantów — to porozumienie przybliża Kolumbię do zakończenia trwającej 52 lata wojny, w wyniku której śmierć poniosło ponad 220.000 ludzi.

Kolumbia. /Fot. Wikimedia Commons.

Kolumbia. /Fot. Wikimedia Commons.

Podczas ceremonii podpisania porozumienia w sprawie zawieszenia broni w Hawanie, Santos i dowódca FARC, Rodrigo Londono, znany bardziej pod pseudonimem „Timochenko” przyglądali się podpisywaniu porozumienia, które sprawi, że siedem tysięcy rebeliantów zostanie zdemobilizowanych i odda broń po podpisaniu ostatecznego porozumienia pokojowego już w następnym miesiącu. W tej historycznej ceremonii brali udział Ban Ki-moon (sekretarz generalny ONZ), specjalny wysłannik Stanów Zjednoczonych oraz m.in. prezydenci Kuby, Chile, Wenezueli oraz innych krajów Ameryki Łacińskiej.

W stolicy Kolumbii (Bogota), ceremonię podpisania zawieszenia broni na wielkich ekranach telewizyjnych oglądały setki osób — jak donoszą świadkowie zgromadzenia, ludzie przytulali się, śpiewali hymn, a wszędzie widać było kolumbijskie flagi. Według samego prezydenta Kolumbii, kraj ten przyzwyczaił się do życia w konflikcie, a jego mieszkańcy nie mają pojęcia czym jest życie w pokoju — według Santosa porozumienie otwiera nowy rozdział w historii Kolumbii.

Trwająca 15 lat ofensywa wojsk rządowych, wspierana przez USA, znacznie zmniejszyła szeregi rebeliantów i zmusiła przywódców FARC do negocjacji pokojowych w 2012 roku. Prezydent Santos – wykształcony w USA ekonomista i potomek jednej z najbogatszych rodzin Kolumbii, pochodzący z konserwatywnej elity, ale nie przywiązany do jej uprzedzeń — stał się zaufanym partnerem do rozmów dla FARC. Według lidera rebeliantów Timochenko, kolumbijska armia, będąca niegdyś przeciwnikiem FARC, stanie się teraz ważnym ogniwem w procesie pokojowymi sojusznikiem.

Prowadzone latami rozmowy pokojowe uzyskały przełom po tym, jak w tym tygodniu Santos powiedział, że ma nadzieję na uzyskanie porozumienia do 20 czerwca — do czasu obchodów dnia ogłoszenia deklaracji niezależności Kolumbii od Hiszpanii, jednakże najnowsze porozumienie przeszło oczekiwania zainteresowanych. Oprócz zawieszenia broni obie strony zgodziły się na plan demobilizacji, który zakłada, że partyzanci skoncentrują siły na obszarach wiejskich i złoża broń, która od lat była symbolem ich ruchu, określającego się mianem platformy politycznej chłopstwa i ruchem antyimperialistycznym.

Nie sprecyzowano daty rozpoczęcia zawieszenia broni, ale wiadomo że zacznie się wraz z podpisaniem ostatecznego porozumienia pokojowego. Wymaga ono całkowitego rozbrojenia rebeliantów, najpóźniej do sześciu miesięcy po podpisaniu porozumienia — prezydent Santos, skłania się ku temu by porozumienie podpisano w Kolumbii. Dzień do podpisaniu ostatecznego porozumienia, armia kolumbijska będzie przesuwać wojska, w celu ochrony przemieszczających się bojowników FARC, którzy będą musieli przejść do stref przejściowych w ciągu pięciu dni. Rebelianci FARC przemieszczą się do 23 stref i ośmiu obozów, tam złożą broń i rozpoczną proces powrotu do tzw. cywila. Odzyskana broń zostanie przekazana obserwatorom ONZ, którzy według dostępnych informacji wynikających z porozumienia mają wykorzystać ją do budowy trzech pomników pokoju.

Prezydent Kolumbii i dowódca partyzantki FARC podpisali w czwartek w Hawanie porozumienie o zawieszeniu broni i rozbrojeniu rebeliantów. /Fot. @ripplear

Prezydent Kolumbii i dowódca partyzantki FARC podpisali w czwartek w Hawanie porozumienie o zawieszeniu broni i rozbrojeniu rebeliantów. /Fot. @ripplear

Porozumienie obejmuje gwarancje bezpieczeństwa dla rebeliantów FARC podczas planowanego przeformowania z grupy zbrojnej do roli partii politycznej. Podobna próba miała miejsce w latach 90. XX wieku, wówczas tysiące rebeliantów i ich sympatyków zginęło z rąk grup paramilitarnych i skorumpowanych żołnierzy. Do wypracowania zostało kilka szczegółów. Największym z nich jest upewnienie się o mocy porozumienia, tak by żaden przyszły bardziej konserwatywny rząd Kolumbii nie był w stanie zerwać porozumienia (Santos opuści urząd w 2018 roku). Santos obiecał, że ostateczny głos w sprawie będą mieli obywatele Kolumbii, którzy zagłosują w ogólnokrajowym referendum.

Pomimo tego, że większe prace zostały już zakończone, ryzyko dla porozumienia stwarzają inne ugrupowania rebeliantów działających w kraju, wiele mniejsze grupy takie jak Armia Wyzwolenia Narodowego, która może wypełnić pustkę po FARC. Co prawda Armia Wyzwolenia Narodowego zgodziła się usiąść do stołu z rządem Kolumbii, ale rozmowy jeszcze się nie rozpoczęły. Jeśli członkowie FARC, będą honorować porozumienie pokojowe, a bojownicy z powodzeniem powrócą na łono społeczeństwa, rząd będzie w stanie przesunąć środki finansowe z dala od pola bitwy do przeciwdziałania innym formom przestępczości, biedzie i zmniejszania nierówności społecznych, które były bezpośrednimi przyczynami konfliktu.

Kolejnym zagrożeniem dla planu pokojowego mogą być sami Kolumbijczycy, którzy od lat określają rebeliantów z FARC mianem terrorystów — częściowo przez działania poprzedniego prezydenta, Alvaro Uribiego, który z sukcesami zwalczał ugrupowania FARC — a wielu z nich nie wyobraża sobie możliwości powrotu rebeliantów do społeczeństwa po popełnionych przez grupę zbrodniach. W przeciwieństwie do nieprzychylnych głosów Kolumbijczyków, temat zakończenia tego 52-letniego konfliktu niezwykle entuzjastycznie komentują liderzy regionalni.

Zobacz także:

Komentarze

Absolwent Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i Komunikacji Społecznej w Chełmie ukończył politologię o specjalności Polityka bezpieczeństwa państwa. Zainteresowania: szeroko pojęta kwestia bezpieczeństwa, wojskowość, polityka międzynarodowa, historia najnowsza, kino, książki, gry wideo.

Najpopularniejsze posty