de_profundis

Wojciech Wencel „De profundis”

Od kilku lat zauważyć można wzrost zainteresowania tematyką patriotyczną: Powstaniem Warszawskim, Żołnierzami Wyklętymi, co ma odzwierciedlenie w twórczości artystycznej – kinematografii, literaturze, muzyce, komiksie; również w poezji o czym świadczy tomik „De profundis” Wojciecha Wencla.

Wojciech Wencel jest poetą i felietonistą związanym z „Gościem Niedzielnym”, dwumiesięcznikiem „Arcana” oraz tygodnikiem „wSieci”. Za swoją twórczość był wielokrotnie nagradzany, m.in. Nagrodą Fundacji im. Kościelskich oraz Literacką Nagrodą im. Józefa Mackiewicza.

„De profundis” jest jego ósmą książką poetycką (za nią otrzymał „Mackiewicza”), wydaną w 2010 roku nakładem Wydawnictwa Arcana; miała dwa wznowienia. Zawiera 25 wierszy poruszających tematykę polskich tragedii narodowych ostatnich kilkudziesięciu lat: zbrodni katyńskiej, ludobójstwa wołyńskiego, powstania warszawskiego, żołnierzy niezłomnych, a także katastrofy smoleńskiej.

Wiersze Wencla to udane połączenie tradycji z nowoczesnością: tradycji w treści i nowoczesności w formie. Tematyka patriotyczna i przekaz emocjonalny świadczą o odniesieniu do polskiego romantyzmu, zaś styl autora jest współczesny. Większość wierszy posiada regularną budowę stroficzną i sylabiczną (których Autor jednak nie trzyma się rygorystycznie). Niewiele tu rymów, a jeśli już występują, to często są one niedokładne; nie ma patosu (oprócz wiersza „In hora mortis”, jednakowoż był on pisany pod wpływem sytuacji, o czym poniżej).

Najlepsze liryki tomiku to: „Calcium magnesium” oraz „Wyklejanka” – przykłady błyskotliwego puentowania i gry słownej; „Krwawa niedziela” – wiersz pełen zadumy z końcówką dającą do myślenia; „Wiśniowy sad” – nawiązujący do wydarzeń na Wołyniu; „De profundis” – dedykowany Andrzejowi Trzebińskiemu; „Refugium” – poświęcony żyjącym przesiedleńcom z Kresów oraz weteranom II wojny światowej i walki z komunistycznym ustrojem; „Czterdzieści i cztery” – oktostych, którym Wencel wpisuje się w tradycję wyznaczania Polsce misji dziejowej.

Na osobną uwagę zasługuje „In hora mortis” – martyrologiczna synteza dziejów narodu polskiego od lasu katyńskiego przez powstanie warszawskie aż po smoleńskie lotnisko. Nie jest tak dobry jak wyżej wymienione, ale wart uwagi, gdyż został napisany 10 kwietnia 2010 roku.

W „De profundis” nie ma wierszy słabych. Większość to utwory wybitne, bardzo dobre i dobre, kilka przeciętnych, które, choć nie można im nic zarzucić, nie są odkrywcze, nie wzbudzają emocji – ani pozytywnych, ani negatywnych. Natomiast trzeba wspomnieć o kilku mankamentach.  Treść i przesłanie wiersza „Echa zielne”, choć sprawnie napisanego, są mętne. Drugi słaby punkt książki zawarty jest w wersie „In hora mortis”: tam powstańcy do Śródziemia idą kanałami. Rzecz jasna chodzi o nieudane przebicie się powstańców warszawskich do Śródmieścia. Aluzja do twórczości J. R. R. Tolkiena jest w tym kontekście zbędna i nietrafiona.

Zarzuty te jednak nie zmieniają faktu, że tomik „De profundis” to poezja na najwyższym poziomie. Polecam go wszystkim, którzy chcą wejść w polską historię głębiej niż w daty, fakty, liczby i zdjęcia. W duszę i krew.

Komentarze

Student politologii na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Interesuje się historią, polityką, filozofią a także literaturą.

Najpopularniejsze posty