Tereny opanowane przez prorosyjskich separatystów oraz wojska ukraińskie
Tereny opanowane przez prorosyjskich separatystów oraz wojska ukraińskie

Wstępna prognoza konfliktu rosyjsko-ukraińskiego na rok 2015

Na początku konfliktu między Rosją a Ukrainą wielu światowych przywódców zorientowało się, że może być to konflikt długotrwały. Jak się okazało, prognozy te były jak najbardziej słuszne. Mamy rok 2015 a wojna w Donbasie nie uległa rozstrzygnięciu. Jednym z kluczowych pytań dotyczących konfliktu, który zdominował praktycznie całą sferę medialną poprzedniego roku, jest: Co dalej z kryzysem rosyjsko-ukraińskim? Ciężko to dokładnie przewidzieć, gdyż sfera bezpieczeństwa międzynarodowego rozwija się bardzo dynamicznie. Niekiedy najbardziej logiczne analizy oparte na twardych faktach, danych, statystykach i różnego rodzaju wykresach, na nic się zdają wobec zaskakującej Nas rzeczywistości. Nie mniej jednak można dokonać próby wytypowania pewnych opcji rozwoju tej sytuacji w 2015 roku.

 

MOŻLIWE WARIANTY ROZWOJU WOJNY W DONBASIE W 2015r

Dokonując analizy ewentualnego rozwoju konfliktu w roku 2015 należy już na początku rozróżnić dwie najprawdopodobniejsze możliwości. W mojej ocenie istnieją dwa odmienne warianty. Pierwszym jest stabilizacja sytuacji w Donbasie, zmierzająca w szybszym lub wolniejszym tempie do zażegnania wojny – deeskalacja konfliktu. Drugi wariant to jego eskalacja, zmierzająca do zajęcia kolejnych obwodów Ukrainy ( być może zajęcie Kijowa) przez wojska rosyjskie.

Rys.1 Warianty rozwoju konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Rys.1 Warianty rozwoju konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

                                            Źródło: Opracowanie własne

Aby rozróżnić powyższe warianty należy przeanalizować każdy z nich.

ESKALACJA KONFLIKTU

Możliwość eskalacji kryzysu ukraińsko-rosyjskiego istnieje, lecz nie wydaje się wysoce prawdopodobna. Co prawda, w przypływie desperacji kremlowskie władze mogłyby zdecydować się na przeprowadzenie ofensywy mającej na celu przejęcie kontroli nad kolejnymi obwodami Ukrainy. Rosyjska propaganda z pewnością wykorzystałaby ten fakt, aby na nowo rozbudzić w swoim narodzie nacjonalistyczną euforię. Ponadto, rząd w Kijowie musiałby ewakuować się z tego miasta, gdyby zostało ono zajęte przez siły rosyjskie. Mimo powyższych argumentów przemawiających za eskalacją konfliktu istnieje dużo więcej powodów, dla których owa eskalacja się zwyczajnie nie opłaca. Jednym z nich jest sytuacja gospodarcza Rosji. Straty jakie ponosi Moskwa przez nałożone na nią sankcje państw zachodnich rosną z każdym miesiącem (więcej na ten temat piszę w moim artykule „Co Rosja traci na Ukrainie?” ). Jeśli Władimir Putin zdecydowałby się na otwartą wojnę z Ukrainą, państwa zachodnie zdecydowałyby się na jeszcze bardziej bolesne sankcje. Rosyjska gospodarka mogłaby tego najzwyczajniej nie unieść. Prowadzenie wojny jest przedsięwzięciem niezwykle kosztownym, a w przypadku jej wygrania dochodzą również koszty okupacji zajętego terytorium. Dodatkowo Ukraina mogłaby stać się dla Rosji drugim Afganistanem z 1979 roku – tyle tylko, że na większą skalę. W przypadku otwartej wojny z Ukrainą, Rosja najprawdopodobniej już nigdy nie dostałaby Mistrali, za których wybudowanie zapłaciła większość należności. Federacja Rosyjska zdobyłaby Ukrainę ale cena tego zwycięstwa byłaby bardzo wysoka. Do Moskwy stale docierałyby kolejne wieści o ofiarach wśród żołnierzy rosyjskich. Sankcje jeszcze szybciej rujnowałyby gospodarkę naszego wielkiego wschodniego sąsiada. Tereny, które byłyby zdobywane, byłyby terenami zniszczonymi działaniami wojennymi a już teraz można zauważyć, że Rosja nie chce utrzymywać mieszkańców obwodu Donieckiego czy Ługańskiego. Powyższe argumenty znacząco uwidoczniają bezsensowność dalszej eskalacji konfliktu. Historia zna jednak dużo przypadków wojen, które wybuchały wbrew logice.

>>> Czytaj także: Mistrale. Dochodowy problem Francji <<<

DEESKALACJA KONFLIKTU

Wobec ostatnich wydarzeń deeskalacja konfliktu wydaje się być dla Rosji jedynym w miarę korzystnym wyjściem z całej sytuacji. Kiedy Moskwa wobec pogarszającej się sytuacji militarnej separatystów postanowiła własnymi siłami zaatakować wojska ATO, obawiano się, że jest to początek marszu na Kijów. Jak okazało się później, działania te miały na celu uzyskanie lepszej pozycji negocjacyjnej w przyszłych rozmowach pokojowych w Mińsku. Już wtedy można było zauważyć, że Kreml zmierza do wygaszania konfliktu. Chodziło jednak o to, aby zakończenie miało więcej pozytywnych skutków dla Rosji niż dla Ukrainy. Zawarto zawieszenie broni, które w niektórych miejscach linii frontu (np. Lotnisko w Doniecku) obowiązywało jedynie teoretycznie. Kryzys nie został jednak zakończony. W związku z trwającymi sankcjami można stwierdzić, że czas nie gra na korzyść Federacji Rosyjskiej, wobec czego kraj ten będzie poszukiwał nowej drogi do rozwiązania konfliktu z Ukrainą. Być może rosyjskie władze będą musiały rozważyć rozmowy opierające się na zasadzie win-win. Proces deeskalacji nie będzie jednak łatwym przedsięwzięciem. Ukraina uważa Krym za terytorium okupowane.Rosja może zaproponować wycofanie swoich wojsk ze wschodnich obwodów Ukrainy w zamian za zrzeczenie się przez nią jej praw do Krymu. Możliwe, iż rosyjski prezydent zdał sobie sprawę ze straty Ukrainy na rzecz UE, jednak będzie chciał zachować Krym, który dla Rosji ma znaczenie strategiczne a dla jego rządu – propagandowe. Deeskalacja konfliktu i wycofanie wojsk ze wschodu Ukrainy będzie mogło być dobrym wstępem do zakwestionowania zasadności zachodnich sankcji, a ich ewentualne zniesienie da głęboki wdech po długim bezdechu rosyjskiej gospodarce. Przy założeniach rozwiązania konfliktu w wyżej opisany sposób Rosja zyskuje Krym, zaś Ukraina członkostwo w UE. Kwestią zasadniczą jest to, czy Rosja jest w stanie pogodzić się z wejściem Ukrainy do zachodniej strefy wpływów. Już dziś dostrzegalne są pewne działania Rosji polegające na wyciszaniu sprawy, ostatnio zastrzelony został jeden z przywódców oddziału separatystów Aleksandr Biednow – pseudonim „Batman”. Nie pierwszy raz w ciągu ostatnich tygodni prorosyjscy separatyści rozpływają się w powietrzu lub giną w dziwnych strzelaninach między sobą. Najwyraźniej przestają być potrzebni.

PODSUMOWANIE

Rozważone zostały dwie możliwości przebiegu konfliktu, zwanego niekiedy „wojną w Donbasie” w 2015 roku. Należy przyznać, że są to jedynie wstępne prognozy, które wskazują na prawdopodobieństwo wariantu „deeskalacji”. Nie wiadomo jednak, czy w ciągu następnych miesięcy nie pojawią się dodatkowe czynniki, które w sposób znaczący mogłyby sprawić, że bardziej realna stanie się możliwość „eskalacji”.

Komentarze

Absolwent Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku na kierunku "Bezpieczeństwo Narodowe". Obecnie student Uniwersytetu Białostockiego na wydziale historyczno-socjologicznym - kierunek "Stosunki Międzynarodowe". Koordynator działu "Bezpieczeństwo" portalu "Nowa Strategia". Prowadzi bloga "Piotr Kular" na portalu Mpolska24.pl gdzie posiada status eksperta. Obszar jego zainteresowań dotyczy bezpieczeństwa narodowego oraz międzynarodowego w kontekście prowadzonej polityki bezpieczeństwa państw takich jak Rosja, Ukraina oraz Białoruś.

Najpopularniejsze posty