bron

Wydrukuj sobie broń palną 3D w skali 1:1

Polityczny aktywista Cody Wilson w 2013 roku wywołał wzburzenie, które odbiło się echem po całym świecie, gdy oddał próbny strzał z broni palnej Liberator kalibru .38, która wykonana została w technologii druku 3D z tworzyw sztucznych w skali 1:1. Broń okazała się na tyle niestabilna, iż eksplodowała po pierwszym strzale, ale rozpoczęła nową erę prób wydrukowania całości bądź części broni palnych, które będą tańszymi i działającymi zamiennikami dla już istniejących modeli.

Pierwszy pistolet wydrukowany na drukarce 3D

Cody Rutledge Wilson urodził się 31 stycznia 1988 roku w Little Rock w stanie Arkansas. Obecnie jest on młodym aktywistą politycznym, który opowiada się za wolnością do posiadania broni. Swoje poglądy popiera jako założyciel oraz dyrektor organizacji o charakterze non-profit Defence Distributed, która dostarcza i publikuje projekty broni palnych na zasadach wolnej licencji (open source) zwanych „wiki weapons”. Z zasady, projekty tej firmy mogą zostać załadowane przez każdego chętnego internautę do komputera i wydrukowane w technologii 3D. Ograniczeniem jest jedynie posiadanie drukarki, która ma możliwość tworzenia projektów w tej technologii. Plany jednostrzałowego Liberatora o kalibrze .38 można załadować na swój komputer i na odpowiedniej drukarce 3D wydrukować zestaw części, z których się składa całość. Ciekawostką jest, że jedyna część, której nie udało się odtworzyć z odpowiedniej mieszanki plastiku to iglica, więc należy do zestawu dołączyć zwykły gwóźdź o długości 25mm, który ją zastąpi. Na razie nie znaleziono innego sposobu, by plastikowa iglica posiadała odpowiednią wytrzymałość. Innymi projektami Defence Distributed była komora zamkowa oraz duży magazynek do karabinu AR-15. Komora zamkowa jest jedynym elementem broni, który wg Amerykańskiego prawa podlega regulacji, pozostałe można kupować bez ograniczeń czy kontroli.

Strzelanie z oryginalnego karabinu AR-15, do którego podłączono wydrukowaną w technologii 3D plastikową komorę zamkową | Źródło: youtube.com

Strzelanie z oryginalnego karabinu AR-15, do którego podłączono wydrukowaną w technologii 3D plastikową komorę zamkową | Źródło: youtube.com

Wykrywalność i bezpieczeństwo drukowanej broni palnej

Prawo dotyczące broni w krajach Unii Europejskiej jest bardziej restrykcyjne, aniżeli w USA i do produkcji broni palnej bądź jej komponentów, nawet w technologii druku trójwymiarowego, potrzebna jest licencja. Łamanie tego prawa grozi sankcjami. Nie zmienia to jednak faktu, iż wiele osób z całego świata próbuje sił w projektowaniu bądź drukowaniu już stworzonych egzemplarzy broni palnej. W maju 2013 roku dwóch reporterów Mail On Sunday w 36 godzin wydrukowało plastikowego Liberatora na drukarce 3D o wartości 1 700 funtów [1]. Postanowili sprawdzić, czy da się go wnieść na pokład przewoźnika kolejowego Eurostar bez wzniecania alarmu służb porządkowych. Obrali trasę Londyn-Paryż w weekendowych godzinach szczytu. Broń wnieśli na pokład pociągu w szesnastu kawałkach, zmontowali ją w łazience a wyszli z pociągu z całkowicie zmontowanym Liberatorem. Jako, że nie zawierał on w sobie komponentów wykonanych z kruszcu, spokojnie przeszli przez bramki z detektorami metalu. Pasażerowie pociągu również nie poczuli zagrożenia ze strony plastikowej zabawki, jaką przypomina jednostrzałowy pistolet. W oryginale Cody Wilson, projektant tego modelu, by sprostać regulacjom o broni palnej w USA, celowo zaprojektował ją, by wykonywana była z metalowych komponentów. Miałoby to zapobiec łatwemu przemytowi przez ochrony lotnisk, granic czy stacji kolejowych. Jak łatwo się domyślić, jeżeli istnieje możliwość wyprodukowania Liberatora z innych, tańszych i lżejszych, komponentów, na pewno znajdzie się ktoś, kto wypróbuje wszelkie możliwe materiały.

Poszczególne elementy wydrukowanego w technologii 3D Liberatora o kalibrze .38 | Źródło: youtube.com

Poszczególne elementy wydrukowanego w technologii 3D Liberatora o kalibrze .38 | Źródło: youtube.com

Kolejne projekty drukowanej broni palnej

W 2014 roku pewien 27-letni Japończyk, Yoishimoto Imura wydrukował kilka sztuk broni palnej. Był przekonany, iż jest to niewinny eksperyment, gdyż pobrał plany z internetu. W jego domu znaleziono pięć sztuk broni palnej, z których dwie zdolne były strzelać pociskami przeznaczonymi do klasycznej, ostrej broni palnej. Pomimo faktu, iż nie znaleziono u niego amunicji do wydrukowanych egzemplarzy pistoletów, we wrześniu 2014 roku został skazany na dwa lata więzienia. Kara obejmowała również fakt, iż zaprojektował pierwszy sześciostrzałowy rewolwer ZigZag w technologii druku 3D, a plany swoich broni przekazał całemu światu, puszczając je do internetu na zasadzie open-source z oświadczeniem, iż posiadanie broni jest podstawowym prawem każdego człowieka. Swoją nowoczesną drukarkę zakupił za 60 000 jenów (ponad 1 700 zł). Można by powiedzieć, iż mniema się, że został pierwszą ofiarą procederu drukowania broni. Dla innych jednak ma być przestrogą.

Kalifornijska firma Solid Concepts wydrukowała z kolei edycję limitowaną, obejmującą jedynie sto sztuk, pistoletów Browning M1911 o kalibrze .45. Wykonane zostały z trzydziestu metalowych części i były pierwszymi egzemplarzami broni palnej wykonanej z cięższego i trwalszego, aniżeli plastik materiału. Zdolne były do bezbłędnego wystrzelenia kilku pocisków. Znaczący jest też fakt, iż pierwszy M1911 wydrukowany technologią 3D wystrzelił pięć tysięcy pocisków bez żadnej usterki, nim przeszedł na emeryturę. Jedna sztuka Browninga dostępna była za 11 900 dolarów (około 40 150 zł), nie wiadomo jest jednak ile sztuk z wyprodukowanych stu zostało sprzedanych. Rok później, w 2014 roku odświeżono tę wersję, nadając jej nazwę „Reason”. Zmienił się przede wszystkim jej wygląd zewnętrzny oraz polepszyła technologia wytapiania sproszkowanego metalu, który kładziony był warstwa po warstwie.

Próba wystrzału wydrukowanego z metalu w technologii 3D Browninga M1911 o kalibrze .45 | Źródło: youtube.com

Próba wystrzału wydrukowanego z metalu w technologii 3D Browninga M1911 o kalibrze .45 | Źródło: youtube.com

W Kanadzie znalazł się inny entuzjasta cyfrowo drukowanych broni palnych, który stworzył strzelbę zwaną przez niego Grizzly. Miota pociskami o kalibrze 5,5 mm. W najwcześniejszym modelu lufa przy pierwszym strzale uległa zniszczeniu. Obecna wersja jest dość nieporęczna, gdyż po każdym strzale trzeba ją przeładowywać, zdejmując i czyszcząc przy tym lufę.

Koszty drukowanej broni palnej

Przeciwnicy tej broni snują swoje obawy, co do zwiększenia jej dostępności dla osób nieuprawnionych. Faktem jest, iż koszt Liberatora wyniósł jedyne 60 dolarów (ponad 200 zł), jednak należy mieć na uwadze sprawę, że jest to koszt jednego strzału. Wyprodukowanie metalowego Browninga M1911 kosztowało ponad pół miliona dolarów. Wielu specjalistów twierdzi, że łatwiej będzie przestępcom czy terrorystom zdobyć broń tradycyjną, niż wydrukowaną. Koszty sprzętowe i technologiczne są jeszcze na tyle wysokie, że na dzień dzisiejszy nie opłaca się wykorzystywać nowoczesnych drukarek do produkcji broni palnej. Producenci sprzętu i oprogramowania podkreślają zgodnie, że kieruje nimi ciekawość, pęd technologiczny by sprawdzić, pokazać i przetestować wszystkie możliwości w każdej dziedzinie: od medycyny, poprzez astronautykę, aż do rozrywki i możliwości obronnych. Zainteresowanie potencjalnych testerów broni z tworzyw sztucznych jest ogromne: plany Liberatora o kalibrze .38 wisiały na stronie Defence Distributed zaledwie dwa dni, a osiągnęły ponad sto tysięcy pobrań. Amerykański Departament Stanu mógł wywrzeć presję ich usunięcia na organizacji, jednak nie jest w stanie wpłynąć na udostępniane treści przez użytkowników internetu na całym świecie. Wielu z internautów oferuje swoje usługi i wiedzę organizacjom próbującym drukować własne wersje broni, bądź elementy do już istniejących, w celu zbudowania ich z lepszych komponentów. Okazuje się, że postęp w tej dziedzinie może nastąpić lada dzień. Wszyscy zafascynowani tą metodą produkcji broni mogą dołączyć do organizacji zrzeszającej ich w jedną społeczność – FOSSCAD-u.

Bezpieczeństwo użytkowania drukowanej broni palnej

Ważne jest, iż wydrukowanie broni palnej w technologii 3D nie gwarantuje bezpieczeństwa jej użytkowania. Broń taka musiałaby przejść mnóstwo testów, by zostać dopuszczona do obrotu. Australijska policja sprawdzając Liberatora o kalibrze .38 uznała go za bardzo niebezpieczne urządzenie. W pierwszej próbie kula weszła w materiał balistyczny na głębokość 17 cm, a w drugiej próbie pistolet eksplodował. Zwykła amunicja niosła ze sobą zbyt dużą energię i dlatego plastikowa broń nieczęsto nie wytrzymywała siły jej eksplozji. Odkształcenie łuski pocisku przez siłę wybuchu ładunku prochowego wpływa na lufę. W przypadku zwykłej broni palnej przeznaczonej do tego typu pocisków oddziaływanie tej siły jest akceptowalne, jednak plastikowa broń może zostać uszkodzona lub nawet rozerwana. Obecnie pracuje się nad wykonaniem amunicji przeznaczonej specjalnie do broni palnej wydrukowanej na drukarkach 3D. Pocisk nie będzie w tak znaczny sposób przenosił swojej energii na lufę, więc broń będzie bezpieczniejsza w użytkowaniu.

Wybuch lufy wydrukowanego z plastiku w technologii 3D Liberatora o kalibrze .38 podczas testów. | Źródło: youtube.com

Wybuch lufy wydrukowanego z plastiku w technologii 3D Liberatora o kalibrze .38 podczas testów. | Źródło: youtube.com

Polskie przepisy o drukowanej broni palnej

Polska ustawa z dnia 21 maja 1999 roku o broni i amunicji jasno mówi w art. 7, iż „bronią palną jest każda przenośna broń lufowa, która miota, jest przeznaczona do miotania lub może być przystosowana do miotania jednego lub większej liczby pocisków lub substancji w wyniku działania materiału miotającego”. Jej posiadanie warunkowane jest uzyskaniem pozwolenia na broń wydanego przez właściwego komendanta wojewódzkiego Policji. Ustawa nie określa przy tym, z jakiego materiału musi być wykonana broń, więc pod tę kategorię podpada również broń palna drukowana w technologii 3D, bez względu na użyte do tego celu tworzywo. Ustawa określa również, co dokładnie uważa się za broń: w art. 5 ust. 1 zapisane jest iż, „gotowe lub obrobione istotne części broni lub amunicji uważa się za broń lub amunicję.” Art. 5 ust. 2 mówi o tym, że „istotnymi częściami broni palnej i pneumatycznej są: szkielet broni, baskila, lufa z komorą nabojową, zamek, komora zamkowa oraz bęben nabojowy.” Art. 6 ust. 1 wyraźnie zaznacza, że „zabronione jest dokonywanie przeróbek broni zmieniających jej rodzaj, kaliber lub przeznaczenie, a w szczególności przerabianie broni (…) dostosowujące ją do wystrzelenia pocisku z lufy albo z elementu zastępującego lufę w wyniku działania sprężonych gazów powstających na skutek spalania materiału miotającego.” W art. 6 ust. 2 zawarta jest konkluzja, iż „przeróbki broni, o których mowa w [Art. 6] ust. 1, uważa się za wyrób broni”, a ten jest regulowany prawnie i musi być wykonywany tylko przez podmioty do tego uprawnione. Regulacje te jasno mówią, iż nie wolno w Polsce wytwarzać i przerabiać broni palnej wydrukowanej z dowolnych materiałów na drukarce 3D. Niemniej jednak należy pamiętać, iż również w naszym kraju jest wielu entuzjastów strzelectwa a drukarki 3D, choć drogie, są dostępne.

Zagrożenia i efekty nowych technologii

Konkludując, na dzień dzisiejszy więcej strachu przemawia przez służby porządkowe wszystkich krajów, aniżeli racjonalne obawy. Terroryści nie będą fatygować się i dodrukowywać na masę broni a potencjalni użytkownicy komercyjni nie zaczną produkować wszelkich modeli broni palnej w technologii 3D. Metoda wykonania i koszty wytworzenia jeszcze nie są na tyle atrakcyjne, by móc zagrozić tradycyjnym modelom broni miotającej pociski. Firmy również jeszcze nie mogą zacierać rąk na większe zyski oraz szybszą i efektywniejszą produkcję, gdyż broń palna 3D daleko ma jeszcze do uzyskania właściwości podobnych do tradycyjnej broni palnej. Zagrożeniem może jednak być sposób postrzegania plastikowych egzemplarzy broni, gdyż przypominają zabawki. W Stanach Zjednoczonych, w których praktycznie każdy pełnoletni obywatel może zostać posiadaczem broni, może to zmienić całkowicie obraz niebezpieczeństwa, jakie niesie za sobą to zabójcze urządzenie. Więcej mogłoby być takich przypadków jak dwunastoletni Tamir Rice, który został zastrzelony przez policjanta za to, że mierzył do ludzi i organów służby policyjnej z plastikowej zabawki imitującej prawdziwy pistolet. Policjant, niepewny zamiarów chłopca oraz prawdziwości broni, zastrzelił go na miejscu. [2] Choć jak widać i bez dodrukowywania broni przypadki takie się zdarzają, to jednak zwiększenie możliwości mogłoby powiększyć te statystyki. Kwestią jest edukacja i znajomość konsekwencji wystrzelenia pocisku z jakiejkolwiek broni miotającej. W Polsce dostęp do broni jest ograniczony zdobyciem licencji. Nie jest to bardzo skomplikowana procedura, ale odsiewa część zapalonych potencjalnych posiadaczy broni, ponadto test psychologiczny wyłapuje część osób, które z różnych powodów nie są odpowiednie do zdobycia zezwolenia na broń palną. Postępu technologicznego nie jesteśmy w stanie zatrzymać, więc skoro skłonni jesteśmy wpisać technologię druku 3D w nasze życie w postaci wydrukowanej nerki, implantu ucha czy kotleta schabowego, musimy również zaakceptować inne, niechciane przez ogół społeczeństwa, wynalazki.

Bibliografia:

[1] Cała historia wniesienia Liberatora na pokład pociągu Eurostar: http://www.dailymail.co.uk/news/article-2323158/How-Mail-On-Sunday-printed-plastic-gun-UK–took-board-Eurostar-stopped-security-scandal.html

[2] Więcej na temat historii zastrzelonego Tamira Rice:
http://www.bbc.com/news/world-us-canada-30172433

Komentarze

Najpopularniejsze posty