Fragment Twierdzy Königstein/ Źródło: Wikimedia Commons

Zaskakująca ucieczka – generał Henri Giraud znika z Twierdzy Königstein

W nocy z 18/19 maja 1940 r. w niemieckie ręce trafił dowódca francuskiej 9. Armii, generał Henri Giraud. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, przecież podczas każdego konfliktu do niewoli dostają się najwyżsi oficerowie. Przypadek francuskiego generała jest jednak na tyle wyjątkowy, że warto opisać jego historię. Henri Giraud dostał się do niemieckiej niewoli podczas I i II wojny światowej i na pewno jest jednym z niewielu alianckich żołnierzy, którym udało się z niej zbiec podczas obu konfliktów.

Henri Giraud urodził się 18 stycznia 1879 r. w Paryżu. Był absolwentem szkoły oficerskiej Saint-Cyr, a większość czasu przed I wojną światową spędził, służąc w garnizonach w Afryce Północnej. 30 sierpnia 1914 r. podczas krwawej bitwy pod Charleroi został ranny i dostał się do niemieckiej niewoli. Ciekawostką jest fakt, że żona Giraud otrzymała wiadomość o jego śmierci. Jego rany goiły się w szybkim tempie i pewnego dnia kapitan Giraud zdołał uciec z obozu i przez kilka tygodni umykać żołnierzom niemieckim okupującym Belgię. Następnie przedostał się do neutralnej Holandii, a stamtąd do Wielkiej Brytanii. Do Francji powrócił jako bohater w lutym 1915 r. Wielką Wojnę ukończył jako szef sztabu 1. Dywizji Piechoty Marokańskiej. Okres międzywojenny to kolejne awanse, służba w Afryce Północnej i rola wykładowcy w Wyższej Szkole Wojennej. Ostatnie stanowiska, które generał Giraud sprawował do wybuchu II wojny światowej to urząd gubernatora wojskowego w Metz oraz dowódcy VI okręgu wojskowego.

Po dostaniu się po raz drugi w swoim życiu do niemieckiej niewoli, generał został przewieziony do Bonn, a następnie do twierdzy Königstein w Saksonii. Prace nad budową fortecy rozpoczęto w XVI w. Całość wybudowano na szczycie wysokiego na 300 metrów wzniesienia. Twierdza otoczona była wysokim murem i wieżyczkami. W dolinie Łaby, nad którą leżał zamek położone jest miasteczko Königstein.

Generał Henri Giraud po dostaniu się do niemieckiej niewoli/ Źródło: Wikimedia Commons

Generał Henri Giraud po dostaniu się do niemieckiej niewoli/ Źródło: Wikimedia Commons

Generał Giraud został zamknięty w celi na II piętrze. Jak to było w ówczesnych więzieniach wyposażenie poszczególnych pomieszczeń nie należało do najwytworniejszych. Dowódca obozu, w którym przetrzymywano wysokich francuskich jeńców został zobligowany do zwracania szczególnej uwagi na Giraud, którego antypetainowskie i antyniemieckie poglądy mogły mieć zły wpływ na pozostałych francuskich oficerów (Niemcy liczyli na przeciągnięcie ich na stronę Vichy) przetrzymywanych w Königstein.

Od początku swojego pobytu Giraud powziął myśl o ucieczce. Nie przeszkadzało mu to, że nie należał już do najmłodszych. Dodatkowo, pobyt w zimnych murach Königstein sprawił, że odezwała się stara rana nogi i kręgosłup. Jak się okazało znaczna odległość od granic Francji i Szwajcarii także nie miała wpływu na decyzję generała o ucieczce.

Początkowo wokół twierdzy patrole odbywali żołnierze z psami, ale po jakimś czasie zrezygnowano z tej formy dodatkowego zabezpieczenia. Niemcy doszli do wniosku, że żaden ze statecznych francuskich oficerów nie podejmie próby ucieczki z usytuowanej na szczycie skalnego urwiska i dobrze strzeżonego obozu. Dowódca oflagu, generał Genthe pozwalał nawet Francuzom na spacery po miasteczku Königstein. Był pewien, że żaden z nich nie pomyśli o wydostaniu się z zamku. W razie czego okoliczne placówki Gestapo czy niemieckiej żandarmerii szybko schwytałyby uciekiniera.

Genthe srodze się pomylił. W głowach kilku oficerów pojawiły się pomysły o ucieczce. Oprócz Giraud taki zamiar mieli także generałowie: Gaillard i Mast. Pierwszemu z nich udało się zbiec podczas jednego ze spacerów po miasteczku. Dzięki zdobyciu cywilnych ubrań pokonał pewien dystans, ale z racji tego, że nie potrafił mówić po niemiecku szybko został schwytany. Dowiedziawszy się o tym, Giraud postanowił podjąć się nauki tego języka. Pomóc temu miał specjalny kurs dla francuskich oficerów, którego pomysł sprytnie podsunął generał, a także czytanie niemieckiej prasy. Niemcy zgodzili się na to, licząc że Giraud „mięknie” pod wpływem sukcesów Wehrmachtu na froncie wschodnim.

Giraud zdawał sobie sprawę, że potrzebna jest mu także pomoc z zewnątrz. Liczył na swoją rodzinę, z którą utrzymywał kontakt korespondencyjny. Przeszkodą była naturalnie niemiecka cenzura, jednak i z tym Francuzi poradzili sobie, używając specjalnego szyfru. W Lyonie powstała specjalna grupa, której członkowie pracowali nad planem ucieczki Giraud z Königstein. Ktoś wpadł na pomysł, aby przewieźć generała samochodem pod granicę niemiecko-szwajcarską, którą następnie Giraud przekroczyłby pieszo. Zarzucono jednak ten plan. Obawiano się kontroli kierowcy w drodze do twierdzy, problemów z zakupem benzyny, która w tamtym czasie była w Rzeszy reglamentowana i brakiem specjalnych przepustek na przejazd.

Drugą opcją na jaką chciano postawić była podróż pociągiem. Po ucieczce z twierdzy (generał przygotowywał specjalną linę stworzoną ze sznurków, którymi obwiązywane były paczki dostarczane od rodzin francuskich jeńców) Giraud miał uciec z twierdzy i w jej pobliżu spotkać się z łącznikiem, który dostarczyłby jego ubrania, pieniądze oraz fałszywe dokumenty. Obaj mieli wsiąść do pociągu udającego się do Berlina, a stamtąd również koleją dotrzeć do Strasburga. Na miejscu mieli się zająć nimi członkowie alzackiego ruchu oporu i przerzucić generała do Vichy. Dokładne szczegóły planu Giraud otrzymał w przysłanym mu przez żonę keksie z bakaliami. Członkowie obawiali się o wytrzymałość liny, za pomocą której miał opuścić się generał, dlatego przygotowano specjalny kabel, który miał ją wzmocnić. Przesłano go do twierdzy w czterech puszkach z pasztetem. Wszystkie paczki, które otrzymywali więźniowie były sprawdzane przez niemieckich kontrolerów, więc Giraud obawiał się co się stanie, gdy otworzona zostanie jedna z puszek z pasztetem. Jeden z pomagających w pracach na terenie Königsteinu francuski szeregowiec otrzymał informację od generała jak ważne dla niego są puszki. Ten zrozumiał o co chodzi i przy kontroli wręczył niemieckiemu żołnierzowi paczkę Gauloisów, a ten przymknął oko i nie sprawdzał pasztetu.

Fragment Twierdzy Königstein - widok obecny/ Źródło: Wikimedia Commons

Fragment Twierdzy Königstein – widok obecny/ Źródło: Wikimedia Commons

Bardzo ważną dla powodzenia całej akcji było zdobycie oryginalnych niemieckich blankietów dowodów tożsamości. „Obywatel niemiecki” miał o wiele większe szanse na uniknięcie problemów w trakcie kontroli niż Francuz podróżujący po terenie III Rzeszy. Generał Henri Giraud miał stać się Heinrichem Greinerem, niemieckim przemysłowcem. W otrzymanym od żony liście przeczytać mógł zaszyfrowaną informację, że akcja „Denise” rozpocznie się 17 kwietnia 1942 r. Wtedy to na generała miał oczekiwać łącznik. Do spotkania miało dojść na dworcu w Bad Schandau.

Ostatnie dni przed ucieczką Giraud poświęcił na utrwalanie w pamięci okolic Königstein i wybraniu najbardziej dogodnej trasy do Bad Schandau. Udało mu się zdobyć tyrolski kapelusz i płaszcz. Ten prowizoryczny strój miał mu pomóc w dotarciu niezauważonym na stację. Francuski oficer zaplanował swoją ucieczkę w godzinach przedpołudniowych (między 9 a 10 rano), gdyż wtedy strażnicy nie byli tak czujni jak o innych porach dnia. Dzięki pomocy kilku oficerów, znających jego plany udało mu się niepostrzeżenie przedostać w upatrzone miejsce. Stamtąd, Francuz opuścił się na linie w 40-metrową przepaść poza mury twierdzy i szybko zginął w pobliskim lesie. Po przebraniu się w cywilne ubranie i zgoleniu wąsów (informacje o koniecznej zmianie wyglądu otrzymał wcześniej) swoje kroki skierował ku stacji kolejowej. Na miejscu spotkał łącznika, z którym wymienił umówione hasło. Obaj mężczyźni mieli jednak pecha. Pociąg, którym mieli odjechać do Berlina został odwołany. Następny, który był dostępny odjeżdżał w przeciwnym kierunku – do Pragi. Nie mogąc pozwolić sobie na marnowanie czasu, Francuzi kupili bilety, by następnie wysiąść po drodze i złapać inny pociąg, jadący do Monachium. Dopisało im szczęście, bo choć za towarzyszy podróży mieli wielu żołnierzy to nikt nie dokonał kontroli dokumentów (podrobione papiery trzeba było dopiero wyjąć ze skrytki w walizce, co było niemożliwe ze względu na wszędobylskie oczy niemieckich cywili i żołnierzy).

Po przesiadce do pociągu kierującego się do Monachium, Giraud zdołał w końcu przebrać się w dostarczone ubrania i zapoznać się z podrobionymi papierami. Uspokojeni mężczyźni kontynuowali podróż. Trwała ona jednak niezbyt długo. Po dojechaniu do stacji Falkenau usłyszeli komunikat o odwołaniu dalszej jazdy. Nie mogąc nic na to poradzić skierowali się do miejscowego bufetu, a następnie udali się na odpoczynek do poczekalni na dworcu. Kontrola dokumentów przeprowadzona przez Schutzpolizei, która wyrwała generała ze snu dowiodła jak dobrą „historią” posługuje się Giraud. W ciągu najbliższych kilkunastu godzin obaj mężczyźni zmieniali swoją marszrutę kolejową z uwagi na opóźnienia lub odwoływanie pociągów.

Tymczasem w Königstein ucieczkę generała odkryto w czasie wieczornego apelu, 17 kwietnia. Niemcy sądzili, że Giraud ukrył się gdzieś na terenie twierdzy, ale po bezowocnych poszukiwaniach doszli do wniosku, że w jakiś sposób udało mu się zbiec Niemiecka policja, żandarmeria, Gestapo i inne służby zostały postawione w stan alarmu. Zarządzono wzmożenie kontroli na dworcach i drogach. Na ulicach niemieckich i wschodnio-francuskich miast pojawiły się plakaty informujące o wyznaczeniu nagrody 100 000 marek za pomoc w schwytaniu generała Giraud. Na wieść o zniknięciu jeńca w furię wpadł Adolf Hitler.

Uciekinier i jego łącznik kontynuowali swoją podróż. W pociągu zmierzającym do Stuttgartu spostrzegłszy oficera SD kontrolującego dokumenty podróżnych, generał Giraud wygłosił ognistą tyradę na temat osoby Erwina Rommla i jego Afrika Korps. Towarzyszący mu pasażerowie byli zachwyceni przemową „rodaka” a i oficer SD nie śmiał przeszkadzać.

Przez większość trasy zarówno łącznik jak i generał podróżowali w oddzielnych przedziałach czy wagonach. Ze Stuttgartu ich droga wiodła do Strasburga, a stamtąd do Miluzy. Na tym ostatnim odcinku generał „zagubił się”, a łącznik stwierdził jego nieobecność dopiero na dworcu w Miluzie. Członkowie ruchu oporu, którzy oczekiwali obu podróżnych w mieście liczyli, że w jakiś sposób Giraud trafi pod adres kontaktowy. I rzeczywiście, następnego dnia uciekinier z Königstein znalazł się pod wskazanym adresem.

Kolejnym etapem podróży generała Giraud była leżąca na południowy-wschód od Miluzy wioska Liebsdorf. Na miejscu oficer i towarzyszący mu członkowie Resistance musieli cierpliwie czekać na sygnał, że droga do granicy ze Szwajcarią jest wolna. Wreszcie 22 kwietnia 1942 r. uciekinier z Königstein przedostał się przez granicę z państwem Helwetów. Nie był to jednak koniec przygód generała podczas tej wojny, ale to już inna opowieść.

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.

Najpopularniejsze posty