Zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy – koniec wojny czy pauza w działaniach wojennych?

W dniu wczorajszym doszło w Mińsku do podpisania deklaracji o wprowadzeniu zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy oraz przygotowywaniu planu pokojowego. Według części analityków konflikt zbliża się ku końcowi i będzie już rozwiązywany jedynie na drodze negocjacji i nacisków polityczno-gospodarczych, według innych może nawrócić ze zdwojoną siłą i dużo większym zaangażowaniem Rosji. Co przyniesie przyszłość – ciężko to jednoznacznie stwierdzić, gdyż już samo zawieszenie broni w tak sprzyjającej sytuacji dla separatystów jest dużym zaskoczeniem pod względem militarnym. Politycznie jest to prawdopodobnie próba uniknięcia przez Moskwę kolejnych sankcji ze strony Unii Europejskiej.

5 września 2014 r. przejdzie do historii, jako moment podpisania zaskakującego zawieszenia broni na Ukrainie po trwającej przez ponad 2 miesiące intensywnej kampanii wojennej w Donbasie. Rzadko się zdarza, że strona posiadająca inicjatywę militarną zgadza się na skrajnie niekorzystne warunki zawieszenie broni. Czy będzie jednak taki stan rzeczy długo obowiązywać – nie da się tego przewidzieć i być pewny jakieś prognozy.

Zgodnie z podpisanym postanowieniem separatyści i władze Ukrainy zgodziły się m. in. na:

– Natychmiastowe wstrzymanie ognia i działań bojowych. Wszystko pod kontrolą OBWE;

– Wymianę jeńców na zasadzie „wszyscy za wszystkich”;

– Region Donbasu mają opuścić wszyscy „ochotnicy” z Federacji Rosyjskiej (w porozumieniu nie ma mowy o siłach rosyjskich gdyż „oficjalnie” ich tam nie ma, choć wszyscy wiedzą, że są) i inne oddziały ochotnicze;

Oprócz tego w ramach podpisanej umowy lub też planów pokojowych, które mają zostać uzgodnione w ciągu kilku dni:

– Przejścia graniczne w obwodzie ługańskim i donieckim mają zostać obsadzone przez ukraińską straż graniczną oraz być nadal pod kontrolą obserwatorów z OBWE;

– Według niepotwierdzonych informacji ma nastąpić także szybka i pełna inwentaryzacja oraz oddanie pod kontrole obserwatorów OBWE sprzętu należącego do separatystów oraz rozbrojenie ich oddziałów;

– Jedna i druga strona zgodzą się na swobodę w udzielaniu pomocy humanitarnej i procesie odbudowy infrastruktury krytycznej;

– Kijów ma wprowadzić amnestie dla przetrzymywanych więźniów politycznych/separatystów lub osób mających ich wspierać;

– Prawdopodobnie będzie także uzgodniona kwestia powrotu uchodźców do Donbasu z terenów Rosji.

Oprócz tego Kijów zgodził się na decentralizacje władzy, nadanie regionom donieckiemu i ługańskiemu specjalnych praw gospodarczych, zagwarantowanie prawa do używania jakichkolwiek języków i poszanowania ich tradycji oraz niezależności kulturowej.  Z drugiej jednak strony nie wycofa sił zbrojnych z Donbasu tak jak tego chcieli wcześniej separatyści (pomysł na to aby Donbas był wolny od sił zbrojnych Ukrainy).

Nie wiadomo jednak nadal jak ma wyglądać sprawa z otoczonymi siłami ukraińskimi na terenie Donbasu oraz czy Kijów będzie miał prawo wkroczyć na tereny zajęte przez separatystów własnymi siłami lądowymi i należącymi do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Nie ma do teraz także informacji na temat tego, aby trwała wymiana jeńców.

Póki co, jedna i druga strona nie wycofują się z pozycji i trwa sytuacja patowa na froncie. Separatyści także nie składają broni, choć ich siły szybko słabą. W chwili zawieszenie broni rebelianci dysponowali dużą siłą militarną dzięki dostawom z Rosji oraz przejętym sprzęcie od armii ukraińskiej (ok. 300 pojazdów pancernych, od 150 do 200 systemów artyleryjskich, ponad 1 tys. pojazdów transportowych i do 25 tys. ludzi pod bronią). Obecnie jest coraz więcej dowodów na to, że separatyści i Rosja wywożą z Donbasu sprzęt wojskowy w coraz większych ilościach. Z regionu ewakuują się także siły kozaków dońskich i inne ochotnicze małe „grupki bojowników”. Coraz więcej rebeliantów oskarża Moskwę o zdradę i ma próbować się wydostać z Donbasu, aby nie zostać schwytanym przez siły ukraińskie. Wydaje się, iż są to pierwsze oznaki załamania się sił antyukraińskich w Donbasie.

Jeśli wszystkie postanowienia z 5 września zostaną wprowadzone a plan pokojowy będzie miał charakter o jakim się obecnie spekuluje, oznaczać to będzie z jednej strony klęskę separatystów, a z drugiej także Ukrainy. Zwycięstwo – niezbyt duże, ale wystarczające – należeć będzie do Rosji. Osobiście wątpię w to, aby te wszystkie postulaty zostały zrealizowane. Część separatystów nie zgadza się z postanowieniami zawartymi w Mińsku i uważa, że zostali zdradzenie przez Moskwę.

Postanowienia z 5 września są klęską dla separatystów (jeśli zostaną dotrzymane), gdyż zostały podpisane po tym jak bojownicy z Donbasu przy bardzo dużym pośrednim i bezpośrednim wsparciu Rosji zdołali rozbić dużą część sił ukraińskich w Donbasie, zdobyć dziesiątki pojazdów pancernych i transportowych na siłach wiernych władzom w Kijowie, zapasy amunicji i zagrozili szturmem na Mariupol oraz mieli wszelkie atrybuty, aby móc opanować jeszcze we wrześniu region Krasnoarmijska, Krematorska, Słowiańska i Starobielska oraz resztę obwodu ługańskiego i donieckiego i zdać dalsze straty wojskom ukraińskim. Separatyści podpisali zawieszenie broni w bardzo sprzyjającym dla siebie okresie, aczkolwiek mogli osiągnąć niedużym kosztem znacznie lepszą pozycje do negocjacji z Kijowem po zajęciu wielu kolejnych miast i miejscowości.

Wydarzenie to może być także oznaką, że Rosji prawdopodobnie nie zależy aż tak bardzo na lądowym połączeniu z Krymem, ani nawet pełną kontrolą nad Donbasem w ramach Federacji Rosyjskiej, czy też stworzenia tam quais-niezależnych republik. Tak naprawdę wydaje się, iż Rosji zależy na tym, aby Donbas pozostał w granicach Ukrainy, jako terytorium charakteryzujące się destabilizacją społeczno-gospodarczo-polityczną, wrogością wobec Kijowa, częściową autonomią oraz być może nawet zachowaniem jakiś własnych lekkich formacji paramilitarnych, aczkolwiek porozumienie zawiera konieczność rozbrojenia separatystów, w tym zdania nawet broni strzeleckiej.

Nie można jednak wykluczyć całkiem innego rozwoju sytuacji o czym dalej, a samo zawieszenie broni można również potraktować jako chwilowy odpoczynek od walk dla jednej i drugiej strony. Obecnie wycofywane liczne siły separatystów i Rosji z Donbasu mogą tam równie szybko wrócić.

Porozumienie z 5 września 2014 r. jest także klęską dla Ukrainy, gdyż już sam fakt negocjacji z separatystami jest de facto uznaniem ich podmiotowości prawnej na arenie wewnętrznej i międzynarodowej. Kijów przez wiele tygodni nie traktował separatystów, jako podmiot na arenie międzynarodowej, ale dosłownie jako „bandę terrorystów, przestępców i anarchistów” wspieranych przez regularne jednostki armii rosyjskiej (co było częściowo prawdą, ale siły te były mniejsze niż to kreował Kijów), po czym musiał zasiąść z nimi do negocjacji i podpisać zawieszenie broni, które uratowało resztki jego sił w Donbasie.

Oprócz tego to Kijów będzie musiał ponosić olbrzymie koszt odbudowy tego regionu i dalszego jego utrzymywania w coraz bardziej pogarszającej się sytuacji gospodarczej, jeśli nie dojdzie do wznowienia działań wojennych i jakiegoś innego rozwoju sytuacji (otwartej inwazji Rosji, czy też ogłoszenia tam referendum o przyłączeniu do Rosji lub chęci uzyskania samodzielności pod opieką Rosji).

Również trudne do przezwyciężenia będą antagonizmy między ludnością Donbasu a resztą Ukrainy, co już samo w sobie jest szkodliwe dla państwa. Dalsze pogarszanie się sytuacji gospodarczej oraz próby integracji z zachodem mogą od nowa wzniecić konflikt nawet po podpisaniu potencjalnego układu pokojowego, co wydaje się nadal trudne do osiągnięcia.

Najważniejszą klęską dla Ukraińców jest fakt, iż Donbas może zostać drugim Naddniestrzem tylko że bez sił pokojowych, czyli de facto „ziemią niczyją” – ani ukraińską, choć w jej granicach i pod pozorną kijowską administracją, ani rosyjską, (mimo że z jej potężnymi wpływami to poza jej granicami). Rosja jak widać nie chce już włączyć Donbasu do własnego terytorium. Z kolei Kijów będzie miał duży problem z integracją tych terenów z resztą Ukrainy i może dojść do sytuacji, iż nie odzyska tam realnej władzy i być może będzie musiał przywrócić „porządek konstytucyjny” tak jak to miało miejsce w Osetii Południowej w 2008 r.

Donbas od chwili podpisania zawieszenia broni będzie dla Ukrainy „nowotworem”, który nie pozwoli być jej zdrowym, a próba jego wycięcia może skończyć się nieprzewidywalnymi konsekwencjami.

Z tego też powodu Ukraina przy założeniu, iż Donbas będzie w jej granicach, jako obszar autonomiczny może obecnie zapomnieć o szansach na wstąpienie do Unii Europejskiej i Paktu Północnoatlantyckiego. Wyjściem jest „zrzekniecie” się tego regionu, ale na to nie zgodzi się żadna władza w Kijowie, gdyż oznaczałoby to automatyczny jej koniec.

Ostatecznym zwycięzcą całej tej zawieruchy może być Władimir Putin i Rosja, jeśli zostaną dotrzymane te warunki zawieszenia broni, które jej sprzyjają a szkodzą Ukrainie. Również korzystny może być układ pokojowy, jeśli będzie zawarty w duchu utrzymania jak największej samodzielności Donbasu i dużym ograniczeniem władzy Kijowa nad tym obszarem.

Oczywiście Rosja musi zmusić Kijów metodami politycznymi i szantażu gospodarczego, aby rzeczywiście móc zachować wpływ na Donbas. Z tego też powodu Putin będzie musiał lawirować między utrzymywaniem wpływów w tym regionie, a próbami dotrzymania postanowień zawieszenia broni i następnie układu pokojowego, jeśli takowy zostałby wprowadzony.

Kijów może jednak utrudnić wpływ Rosji na ten region, jeśli prowadziłby przemyślaną i stopniową politykę łagodzenia konfliktu i przekonywania ludności lokalnej do własnych pomysłów.  Wymaga to obecnie jednak wielu lat pracy i stabilizacji państwa oraz poprawy sytuacji gospodarczej, na co się nie zapowiada.

Z tego też powodu nie wydaje się, aby jedna i druga strona spełniła wszystkie, co do jednego warunku zawieszenia broni i wstępnych planów zaprowadzenia pokoju. Wprost przeciwnie, szanse na wznowienie wojny w ciągu 2 tygodni są bardzo duże i nie wykluczone iż wycofane siły z Donbasu do Rosji znów tam wrócą. Pytanie jak zareaguje Rosja – czy tak jak ostatnio i dalej będzie wspierać separatystów, a nawet sama uczestniczyć w walkach, czy jednak odpuści, aby nie otrzymywać kolejnych sankcji gospodarczych i politycznych.

Ważna jest dla Rosji także inna rzecz – już dziś pojawiają się głosy, że jeśli przez najbliższy czas utrzyma się spokój to w UE należy łagodzić sankcje wobec Rosji. Zwiększają się także szanse zniesienia ukraińskiej blokady Krymu i poprawy sytuacji gospodarczej na tym półwyspie.

Co przyniesie przyszłość i jak potoczą się losy tego konfliktu – nie wiadomo. Scenariuszy jest kilka oprócz tego, który został już wymieniony i zakłada trwanie Donbasu, jako „ziemi niczyjej” w granicach Ukrainy blokującej jej członkostwo w UE i NATO, tak jak to dzieje się z Mołdawią i jej problemem z Naddniestrzem.

Maksymalny zasięg terenów opanowanych przez separatystów wg źródeł prorosyjskich

050914nrJeśli jednak zawieszenie broni i rozmowy pokojowe zakończą się fiaskiem możliwe są następujące scenariusze:

  1. Szybkie wznowienie działań wojennych w Donbasie, aczkolwiek bez wsparcia rosyjskiego dla separatystów. Lokalna ludność może nie uznać postanowień z Mińska i nie będzie chciała przebywać w jednym kraju z wg ich mniemania „oprawcami”. Prawdopodobnie jednak Rosja zareagowałaby na próby pełnego opanowania Donbasu przez siły ukraińskie i musiała wysłać pomoc, aby „ziemia niczyja” pozostała nadal takim obszarem.
  2. Szybkie wznowienie działań wojennych w Donbasie i wsparcie dla separatystów z Rosji od samego początku trwania konfliktu. Celem Rosji w tym scenariuszu może nie być obrona obecnego terytorium „ziemi niczyjej”, ale jego dalsze powiększanie, a co za tym idzie, jeszcze większa destabilizacji Ukrainy. Z drugiej strony celem działania może być już pełne przejęcie Donbasu (ale jest to mało prawdopodobne).
  3. Ukraińska interwencja zbrojna po kilku miesiącach, 2-3 latach od zawieszenia broni i zawarcia dla Kijowa niekorzystnego pokoju w celu przywrócenia „konstytucyjnego porządku w Donbasie”, czyli powtórka działań Gruzji w Osetii Południowej. Co zrobi Rosja? Prawdopodobnie byłaby zmuszona do interwencji na wzór tej z 2008 r. Celem może być zajęcie tych terytoriów i wchłonięcie ich w terytorium Rosji lub też pozostawienie tam po takiej operacji „rosyjskich sił pokojowych” przy jednoczesnym zachowaniu Donbasu w granicach Ukrainy lub jako niezależnej republiki.

Istnieją oczywiście scenariusze mniej destrukcyjne dla Ukrainy, ale też dużo gorsze dla interesów Rosji. Z tego też powodu ich szansa realizacji jest mała.

Na koniec warto przedstawić sytuacje militarną na wschodzie Ukrainy, jaka miała miejsce w chwili podpisania zawieszenia broni.

Front północy

Front północy w chwili wejścia zawieszenia broni zaczyna się od miejscowości położonych kilka kilometrów na południowy-wschód od Lisiczańska w regionie miejscowości Ustynivka. Następnie biegnie w kierunku wschodnim wzdłuż rzeki Donieck aż do regionu miasta Szczastia, które jest nadal pod kontrolą sił rządowych, aczkolwiek kilka dni temu trwały tam walki i wydawało się, że miasto zostanie zdobyte przez rebeliantów. Mimo iż zostało w dniu wczorajszym ogłoszone zawieszenie broni to minionej nocy zanotowano ostrzał miasta ze strony czołgów należących do prorosyjskich oddziałów. Nie wiadomo jakie są straty.

Następnie za tym miastem na wschód, separatyści prawdopodobnie przeszli już rzekę i zajęli małymi siłami region miasteczka Stanycia Łuhanśka oraz kilka miejscowości położonej od niej w kierunku północno-wschodnim wzdłuż rzeki P22, aż do regionu jej połączenia się z granicą rosyjską w okolicy miejscowości Krasnyj Derkul. Zajęcie tego regionu było spodziewane od dłuższego czasu, ale nie ma jeszcze większego znaczenia dla działań wojennych w Donbasie – zwiększa jedynie długość granicy niekontrolowanej przez Kijów.

Bardzo małe siły ukraińskie z 1. Brygady Pancernej (jej pozostałości) i 80. Brygady Aeromobilnej miały się wycofać z tego regionu, ponieważ były od kilku dni ostrzeliwane z terenów Rosji.

Front północy

1aNiektórych informacje podają, że separatyści mieli już kilka dni temu przejść rzekę Donieck także kilkanaście kilometrów na zachód od miasta Szczastia w regionie miejscowości Kryms’ke i zbliżyć się od południowego-wschodu pod miasto Siewierodonieck zajmując miejscowość Borivs’ke. Nadal jednak nie ma na to potwierdzenia, gdyż front północy wydaje się być dość mocno „zapomniany” przez różne źródła informacyjne.

W ciągu ostatnich dwóch dni separatyści nie odnotowali na froncie północnym większych sukcesów. Nie udało się im zlikwidować jednego kotła w regionie miejscowości Biłe, a drugiego pod Hrushove. Obecnie po zawieszeniu broni ich los także nie jest znany – wiadomo, że są tam jeszcze siły ukraińskie.

Według niepotwierdzonych informacji pojawiła się wiadomość, iż rebelianci zdołali zdobyć do 30 czołgów i wiele innych pojazdów porzuconych przez żołnierzy 1. Brygady Pancernej w jednym z jej obozowisk z którego to mieli uciec żołnierze ukraińscy. Później opublikowana została nowa informacja w której to informowano, iż część sprzętu nie wpadła w ręce wroga i została ewakuowana przez siły ukraińskie. Do teraz żadna z tych wiadomości nie doczekała się wyjaśnienia.

Bez względu na wszystko, zawieszenie broni – jeśli będzie obowiązywać – uratowało front północy i prawdopodobnie ocali siły otoczone w regionie miejscowości Biłe i Hrushove. Sytuacja może się jednak zmienić, jeśli zawieszenie broni z jakiś powodów zostałoby przerwane. Wtedy pierwszym celem separatystów może stać się opanowanie miasta Szczastia, co zapowiadali już kilka dni temu, jako jeden z priorytetów na północy obwodu Ługańskiego.

Front zachodni

Front zachodni określić możemy obszar położony od regionu Pervomais’ka (kilka kilometrów na południowy-wschód od Lisiczańska), przez okolice miast Debalcewa i Gorłówki aż po obszar zachodniego Doniecka. W regionie tym znajduje się nadal ukraińskie zgrupowanie bojowe z 79. Brygady Powietrznodesantowej, część zgrupowania 25. Brygady Areomobilnej, część zgrupowania 93. Brygady Zmechanizowanej oraz liczne jednostki wsparcia i ochotnicze (prawdopodobnie 3 do 4 batalionów w tym prawdopodobnie jeden otoczony).

Od środy sytuacja na tym odcinku frontu aż do dzisiejszego dnia uległa częściowej zmianie. Separatyści prawdopodobnie zdołali wieczorem w środę wieczorem otoczyć kilka oddziałów ukraińskich w Debalcewie – były to prawdopodobnie ostatnie pododdziały, które nie zdołały się na czas wycofać z miasta, co nakazało ukraińskie dowództwo ulokowane w Krematorsku. Po kilkunastu godzinach walk, zdołali go opanować w czwartkowy wieczór.

Wiadomo również, że mimo zawieszenia broni jakie podpisano w piątek trwały w okolicy miasta przez całą noc sporadyczne walki oraz dochodziło do ostrzałów artyleryjskich.

Siły ukraińskie stworzyły nową linie obrony w regionie akwenów wodnych położonych na północny-wschód od Gorłówki w regionie miejscowości Svitlodars’k aby w ten sposób zablokować drogę M03 biegnącą z Debalcewa do Artiomowska. Blokada trasy w tym miejscu wydaje się być dość łatwym zadaniem ze względu na przeszkody naturalne uniemożliwiające swobodę ruchów separatystów.

Front zachodni

1bW regionie Pervomais’ka i Gorłówki nie doszło do większych zmian w sytuacji militarnej – żadna ze stron nie podjęła od 1 września większych działań operacyjnych.

Pod Donieckiem wojska ukraińskie zostały otoczone na części lotniska i do tego momentu tam przebywają. Mimo zawieszenia broni dochodziło do sporadycznych walk i wymiany ognia artyleryjskiego. Nadal nie wiadomo jaka będzie sytuacja otoczonych sił.

Nie jest jasna jak sytuacja wygląda na zachód od Doniecka, gdzie separatyści mili kilka dni temu wyprowadzić atak wzdłuż drogi H15 biegnącej do Zaporoża i dojść do miejscowości Kurachowe położonej 20 km na zachód od stolicy Donbasu. Siły ukraińskie z 93. Brygady Zmechanizowanej i prawdopodobnie 92. Brygady Zmechanizowanej miały kontratakować przy użyciu 1-2 kompanii czołgów i 1-2 kompanii piechoty zmechanizowanej. Prawdopodobnie obszar miejscowości Kurachowe zostać odbity przez siły rządowe.

W razie wznowienia działań wojennych pierwszym celem separatystów może być opanowanie lotniska pod Donieciem, a następnie próba zajęcia Artiomowska przy jednoczesnym oczyszczeniu z reszty sił okolic Debalcewa.

Front południowy

Jako front zachodni możemy już określić obszar położony od regionu Doniecka do Mariupola. W ciągu ostatnich trzech dni doszło tutaj do pewnych zmian na froncie – jedna i druga strona utraciła oraz zyskała trochę terenu. Nie doszło jednak do większej zmiany w sytuacji militarnej.

Na południe od Doniecka siły ukraińskie zdołały opanować Dokuczajewsk, dzięki czemu udało się odzyskać połączenie z otoczonymi elementami 51. Brygady Zmechanizowanej oraz szeregiem mniejszych poddziałów, które wycofały się z innych kotłów położonych dalej na wschód.  Według niepotwierdzonych informacji z 5 września siły z tego regionu prowadziły lub nadal prowadzą odwrót na zachód za drogę H20 biegnącą z Doniecka do Mariupola. W rękach separatystów pozostała jednak prawdopodobnie miejscowość Nowotrockoje położona kilka kilometrów na południe od Dokuczajewska.

Dalej na wschód w regionie miejscowości Mospyne (na południowy-wschód) w otoczeniu nadal pozostaje siły ukraińskie z różnych jednostek (17., 24., 28., 30., 51. Brygady i inne pododdziały z różnych jednostek). Na wschód od wzgórza Saur-Mogila między miejscowościami Dmitrovka a Dyakove tuż obok granicy z Rosją w pułapce nadal mają jeszcze być małe elementy z zgrupowania bojowego 24. Brygady Zmechanizowanej i 25. Brygady Aeromobilnej. Władze w Kijowie nie podają żadnych informacji na temat sytuacji w jakiej się znajdują.

Front południowy

1cNa południe od tej okolicy w rękach sił ukraińskich pozostała Wołnowacha, mimo iż okoliczne wioski jak Buhas i Rybyns’ke położone 2-3 kilometry od miasta były przez pewien czas pod kontrolą separatystów. Ci jednak nie zdecydowali się na szturm słabo bronionego miasta i prawdopodobnie wycofali się kilka kilometrów na wschód.

Na południe od miasta Wołnowacha sytuacja jest trudna do określenia. Nie ma tutaj większych sił rządowych, aż do samego Mariupola. Są jedynie pododdziały wysyłane z Mariupola ze składu batalionu Azow i 1. Brygady Gwardii Narodowej na dalekie przedpola miasta. Separatyści na pewno kontrolują wszystkie miejscowości w rejonie telmanowskim i większość w nowoazowskim, gdzie do samego rana trwały walki od ostatnich 3 dni. Miejscowości położone kilka kilometrów od Mariupola w kierunku północnym, północno-wschodnim i wschodnim są nadal pod kontrolą wojsk ukraińskich.

Sama obrona Mariupola jest bardzo słaba i składa się z ok. 20-30 pojazdów BTR, prawdopodobnie tylko 3-4 czołgów T-64, kilku zestawów BM-21, kilku improwizowanych pojazdów opancerzonych (na bazie ciężarówek i wozów terenowych) oraz od 2 do 3 tys. żołnierzy i ochotników głównie z batalionu Azow. W mieście są także pododdziały milicji, sił granicznych, morskich oraz MSW. Zawieszenie broni uratowało te słabe zgrupowanie przez katastrofą i całkowitym rozbicie. Jeśli spokój na froncie potrwa jeszcze przynajmniej kilka dni, Kijów być może zdoła sprowadzić tutaj posiłki w tym szczególnie potrzebne systemy artyleryjskie oraz czołgi, co znacząco utrudniłoby ewentualny szturm na Mariupol gdyby doszło do złamania zawieszenia broni.

Sytuacja militarna 5 września według władz w Kijowie

image6W chwili zawieszenia broni sytuacja militarna dla Ukrainy na wschodzie była wręcz dramatyczna. Większość związków bojowych było rozbite, znajdowało się w otoczeniu lub też odwrocie na nowe rubieże obronne. Kijów poniósł bardzo duże straty w sprzęcie pancernym (ok. 30% czołgów, od 25 do  30% innych pojazdów pancernych i artylerii, większość sprawnych samolotów i śmigłowców, kilkaset samochodów i naczep oraz przeszło 1000 zabitych, prawie 4 tys. rannych i do nawet 2 tys. jeńców. Dodatkowo ok. 1500 do 2000 żołnierzy znajdowało się w różnych kotłach). Obecnie z każdym dniem zawieszenia broni sytuacja będzie się poprawiać, a siły separatystów maleć – na to wskazują ostatnie doniesienia.

Komentarze

Politolog, historyk wojskowości specjalizujący się w historii armii francuskiej w XX w. oraz współczesnych konfliktach zbrojnych.