Źródło: Grafika Patriotyczna

Żołnierze Wyklęci = „Powstanie”? Próba postawienia tezy

Z roku na rok pamięć o podziemiu anty-komunistycznym w Polsce wzrasta, zwłaszcza pośród młodego pokolenia. Zastanowić się w tym przypadku trzeba nad fenomenem obecnego określania losów „Żołnierzy Wyklętych”. Zauważalne jest w sferze publicznej oraz historycznej używanie terminu „powstania” dla tego okresu.

 Czym jest powstanie?

Najczęściej czytelnik skojarzy je z nieregularnymi działaniami zbrojnymi – partyzantką. Nazewnictwo jakie wydarzenie zbrojne jest powstaniem, a czym nie, powoduje wiele sytuacji problemowych… Samo „powstanie” weszło współcześnie do języka polskiego jako „coś” ważnego w losach narodu… jednak nie zawsze tak było. Przed końcem XVIII w. zauważalne jest określanie nieregularnych działań zbrojnych za pomocą dwóch słów: „bunt” i „rebelia”. (Przykładem „Bunt Chmielnickiego”, który dopiero we współczesnych czasach wymiennie stosuje się z terminem „powstanie”). Oszacować można, że od okresu Wielkiej Rewolucji Francuskiej do II poł. XX w. nieregularne działania zbrojne zyskały nowe nazwy. Pojawiły się takie terminy m.in. jak: „insurekcja” (Insurekcja Kościuszkowska), „rewolucja” (Rewolucja Lutowa we Francji) oraz „powstanie” (Powstanie Styczniowe). Ciekawym zjawiskiem jest zaistnienie słowa „rebelia” w pozytywnym przekazie. W języku polskim nie zauważa się tego, jednak w anglojęzycznej literaturze już tak. Przykładem chociażby irlandzkie „Powstanie Wielkanocne” z 1916 r., gdzie występują dwa określenia w języku angielskim tego wydarzenia: „Easter Uprising” i „Rebel 1916”. Ponadto przez cały wiek XIX widać wymienność w terminach: jedno zdarzenie określa się mianem rewolucji i powstania jednocześnie – przykładem Rewolucja 1848 r. lub Powstanie 1848 na Węgrzech. Oczywiście „rewolucja” zmieniła swoje znaczenie po dojściu bolszewików do władzy w I poł. XX w. We współczesnej semantyce słowo to ma wymiar bardziej negatywny niż pozytywny.

Istniały w historii polski jednak takie powstania, gdzie nie stosowano na masową skalę środków zastępczych w walce – przykładem początkowy okres Powstania Listopadowego – zbuntowane polskie wojsko posiadało najprawdopodobniej najlepszy ówczesny sprzęt dzięki polityce zbrojnej księcia Konstantego. Czy walki w tym przypadku określać mianem regularnej wojny polsko-rosyjskiej, czy też nie? Dlaczego pewne wydarzenia określane są mianem wojny, inne powstania, a jeszcze inne –  buntu? Ważnym aspektem tutaj pozostaje również kwestia stron w konflikcie: nieregularne działania zbrojne były określane zależnie od strony walczącej. Przykładem Powstanie Styczniowe – dla Imperium Rosyjskiego był to bunt – dla obywateli dawnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów – powstanie. Innym: Powstanie Wielkanocne – dla Brytyjczyków był to bunt przeciwko Imperium, dla Irlandzkich patriotów – powstanie. Ponadto podczas próby ustalenia terminu wobec konkretnego przykładu działań nieregularnych ważnym czynnikiem pozostaje nazewnictwo używane przez samych walczących wobec siebie – czy padało określenie – „byliśmy powstańcami” (Powstanie Warszawskie, Powstanie Wielkanocne, Powstanie Styczniowe – w tych trzech przykładach takie nazewnictwo było używane).

Losy Żołnierzy Wyklętych również wiążą się z powyższą kwestią nazewnictwa. Strona komunistyczna określała oddziały leśne „bandami”, jednak czy Ci stacjonujący w lasach określali siebie mianem „powstańców”?

Czy losy Żołnierzy Wyklętych można określić mianem powstania?

Wszystko zależy od woli interpretacyjnej badacza oraz znaczących kategorii, co określić mianem powstania, a co nie. We współczesnym dyskursie historycznym można wytypować dwa punkty widzenia:
– Losy Żołnierzy Wyklętych były powstaniem narodowym.
– Losy Żołnierzy Wyklętych były zbrojnym ruchem oporu.

Działania zbrojne wpisujące się w podziemie anty-komunistyczne na terenie polski dzisiaj współcześnie określa się coraz częściej mianem „powstania”. Wynikać to może z szacunku dla tych ludzi, którzy mieli być zapomniani według stalinowskiej doktryny dla przyszłych polskich pokoleń. Ponadto istnieją środowiska historyków, którzy wyznają tezę by okres ten nazywać powstaniem – przykładem Leszek Żebrowski, szanowany przez autora tego artykułu.

Kryterium jakie bierze Leszek Żebrowski w określeniu tego okresu mianem powstania jest liczebność ludzi stacjonujących w lasach oraz liczba ofiar:

„(…)około 250 tys. ludzi w konspiracji, z tego kilkadziesiąt tysięcy ludzi zbrojnych w lasach w oddziałach partyzanckich, ponad 100 tys. ofiar.(…)”

Niestety, drogi czytelniku – według autora tego artykułu losy „Żołnierzy Wyklętych” nie były powstaniem. Podobnie jak badacz tematu losy Żołnierzy Wyklętych: Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki – w jego publikacjach termin „powstania” nie występuje. Nie oznacza to, że walki nie było przeciwko komunistom. Nie oznacza to, że nie było oporu z bronią w ręku. Dlaczego autor tego artykułu stawia taką tezę? Główne oparcie szuka we wspomnieniach ludzi, którzy w tamtym czasie walczyli. Opisują oni odmienny punkt widzenia popularny dzisiaj.

Słowa świadków tamtych dni – przykłady

Stefan Bembiński ps. „Harnaś”, „Sokół” był jednym z pierwszych głównych dowódców w 1945 r. na terenie powiatu radomskiego. Zebrał on pod swoją komendą ludzi, którzy uciekali przed „czerwonymi” represjami: aresztowania, wywózki na wschód, długoletnie więzienia, kary śmierci, brutalne przesłuchania. Widząc co się dzieje, rozpoczął przygotowania do samoobrony. Najbardziej spektakularną akcją przeprowadzoną pod wodzą Bembińskiego było odbicie więźniów z UBeckiej katowni-więzienia usytuowanego w centrum miasta – w Radomiu, z dnia 9 września 1945 r., (co zasługuje na oddzielny artykuł w przyszłości). 150 partyzantów uwolniło około 300 więźniów – AKowców oraz żołnierzy NZW. W mieście siła przeciwnika liczyła około 3000 ludzi. Operacja była tak dobrze przeprowadzona, że np. po stronie Żołnierzy Wyklętych zginęło tylko trzy osoby. Bembiński dla potomnych opisał w swoich wspomnieniach, co było powodem oporu, np.:

„Postanowiliśmy stworzyć jakąś samoobronę społeczeństwa. Trzeba ukrócić panoszenie się ubowców i milicji. Trzeba uwolnić więźniów z więzienia w Radomiu i Kielcach. Takie były nasze plany (…) trzeba było bronić wszelkimi siłami zagrożonych ludzi.”

"Te pokolenia z bohaterstwa znane" - zdjęcie okładki wspomnień Bembińskiego/ fot. w zbiorach autora.

„Te pokolenia z bohaterstwa znane” – zdjęcie okładki wspomnień Bembińskiego/ fot. w zbiorach autora.

Warto w tym miejscu przedstawić inne wspomnienia. Stefan Czarnecki ps. „Czarny”, „Rafa” to człowiek związany z podziemiem anty-komunistycznym w północnej części Kielecczyzny (inna terminologia: region radomski: obejmuje on tereny ówczesnych powiatów: radomski, kozienicki i nieistniejący już – iłżecki). Walczył on m.in. w zgrupowaniu Stefana Nowackiego ps. ,,Zagóra”, a potem w zgrupowaniu Włodzimierza Kozłowskiego ps. „Orion”. Podlegał on m.in. organizacji „Wolność i Niezawisłość” (WiN) prowadzonej przez Franciszka Jaskulskiego ps. „Zagończyk” w komórce operacyjnej: „Związek Zbrojnej Konspiracji (ZZK)”. Słowa „Rafy” zasługują tutaj znacząco na uwagę. Tłumaczą dzisiaj szerzej interesantom Żołnierzy Wyklętych, na czym polegała walka, co było powodem oporu i stworzenia podziemia anty-komunistycznego na przykładzie regionu radomskiego. Wspomnienia te opisywane były pod koniec lat PRL’u. Cytując:

„Trzeba było bronić się przed systemem, który chciał nas zlikwidować (…) by uniknąć aresztowań, a tym samym zagłady, zdecydowaliśmy się na dalszą walkę, tym razem obronną. (…)  Skoro już poruszyłem temat dotyczący działalności w tym okresie zobowiązuje mnie to do bliższego zapoznania Czytelnika z jej charakterem. Z różnych źródeł i różnie się tę działalność określa. No bo cóż – kraj był niby oswobodzony, ustaliła się w jakimś stopniu administracja. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych udawało, że panuje nad sytuacją. Pomimo to są jakieś siły przeciwne temu porządkowi, usiłujące go zmienić, nie uznając rzeczywistości. Dlaczego? (…) resort bezpieczeństwa stawał na głowie by wrogą »reakcję« wyeliminować. (…) Rządzący stworzyli swego rodzaju klan – nazywając to »dyktaturą proletariatu« (…) Dyktatura zrodziła się ze zniewolenia przez ościenne państwo bolszewickie dążące do hegemonii w Europie z ogromnym apetytem na szersze jeszcze tereny. System stalinowski dążył konsekwentnie do ujarzmienia swego narodu i państw ościennych, niosąc truciznę komunizmu daleko poza granice Europy. (…) Tak więc my AK-owcy nie mogliśmy się pogodzić z tym, by pełnić rolę zwierzyny, na która bezkarnie poluje bezpieka. Naszą powojenną działalność niektórzy określają jako wojnę domową między dwoma formacjami politycznymi, a w rzeczywistości były to działania wybitnie samoobronne. Żeby się bronić trzeba mieć kij w ręku, skąd go wziąć? Najlepiej u tego, kto go na nas podniósł. Oddział nasz składał się z ludzi niejako wyjętych spod bolszewickiego prawa. Prowadziliśmy wiele akcji zaczepnych dla uzyskania broni, unikaliśmy jednak ofiar w ludziach. Rozbrajaliśmy milicjantów, (uznając ich za kolaborantów), funkcjonariuszy UB, czasem żołnierzy KBW, a w wyjątkowych wypadkach oficerów i wojskowych ZSRR. Niejednokrotnie nie obyło się bez użycia broni tak po jednej jak i drugiej stronie. (…)”

Próba postawienia innej tezy – ruch oporu

Warto zauważyć, że w powyższych przykładach cytowanych słów Żołnierzy Wyklętych nie pada określenie „jesteśmy powstańcami”, co jest znaczącym kryterium w określaniu działań nieregularnych mianem powstania czy też nie. Wszelkie działania podejmowane przez Żołnierzy Wyklętych na podstawie przykładów wyżej cytowanych miały charakter ruchu oporu. Przyrównać sytuację warto do okupacji niemieckiej – czy akcje zbrojne podziemia wobec hitlerowskiego okupanta jak np. likwidacje „konfidentów”, gestapowców, SS-manów, wszelakie akcje dywersyjne itd. w ogólnym dyskursie historycznym określa się mianem „powstania”? Nie pada takie określenie, a przecież część z tych działań z czasów okupacji hitlerowskiej było stosowane przez Żołnierzy Wyklętych przeciwko nowemu okupantowi, np. od 1945 r. w regionie radomskim dokonywano identycznych akcji „jak za Niemca”, tylko z tą różnicą, że wrogiem stały się struktury sowieckie i „rodzimy” aparat represji. Jedyną różnicą widoczną było istnienie lub nie-istnienie struktur odgórnych. (W okresie 1939-1945 r. istniało odgórne kierownictwo podziemia, a w styczniu 1945 r. rozwiązano struktury AK na mocy rozkazu wydanego przez gen. L. Okulickiego ps. „Niedzwiadek”, podobne losy spotkały organizacje Narodowe. Próby odtworzenia górnego kierownictwa próbował odtworzyć wcześniej wspomniany „Zagończyk” na terenie m.in. regionu radomskiego – jako jeden z niewielu na skalę całej Polski). Żołnierze Wyklęci musieli organizować się sami – bez wyższego kierownictwa. W taki oto sposób „oddolne” oddziały pozbawione najwyższego dowódca w wyniku represji szły do lasu by bronić się przed nowym wrogiem. Tworzyła się tzw. „II konspiracja” stosująca podobnie jak za okupacji niemieckiej metody walki partyzanckiej.

Podsumowanie

Uważam, jako badacz, że losy Żołnierzy Wyklętych określić powstaniem nie można. Przytoczone słowa świadków tamtych dni nie potwierdzają nam by ich walka była powstaniem. Nie pada w ich słowach takie określenie. Opisują oni nam sytuację w zupełnie odmienny sposób niż chcielibyśmy to widzieć z dzisiejszej perspektywy. Cytowane wspomnienia dają nam zupełnie inny obraz: stworzenie nowego ruchu oporu przeciwko nowemu okupantowi, akcje zbrojne uderzające w „czerwone” represje. Bliższe tym relacjom jest określenie „nowej okupacji”, „nowej konspiracji” niż termin „powstanie”. Nie zmienia to faktu, że walka jaką prowadzili Żołnierze Wyklęci zasługuje na szacunek: walczyli z totalitarnym reżimem stalinowskim aplikującym się na terenie Polski, nie zapominali o aspiracjach niepodległościowych dla swojego kraju.

Dlaczego więc dzisiaj losy Żołnierzy Wyklętych próbuje się określać mianem „powstania”? Współczesny punkt widzenia polskiej świadomości narodowej to czas poszukiwań nowych bohaterów i uznaje to za główny powód tej sytuacji. Nie oznacza to coś złego – wręcz przeciwnie – pewna historia musi zostać napisana od nowa, a białe plamy znikną wtedy, kiedy sięgniemy do szerszej gamy źródeł niż odtworzenie samych działań zbrojnych. W tematyce Żołnierzy Wyklętych na piedestale prawdy powinny być ich odczucia, emocje podczas tych trudnych zmagań z nowym wrogiem jakim stali się sowieci i „rodzimy” aparat represji. A w tych odczuciach nie ma określenia „byliśmy powstańcami” tylko „tworzyliśmy nowy ruch oporu przeciwko represjom”.

Komentarze

Absolwent UMCS na wydziale humanistycznym, na kierunku historia. Licencjat pisał na temat: "Ruch narodowy i dążenia niepodległościowe Irlandczyków w latach 1900-1923". Natomiast pracę magisterską: "Ruch niepodległościowy na terenie powiatu radomskiego po 1945 r." W pracy historycznej bada losy Żołnierzy Niezłomnych, głównie na terenie regionu radomskiego oraz historię Irlandzkiej Armii Republikańskiej.