Być może za kilka lat taki widok, będzie widziany gdy nasze OP będą uzbrojone w pociski manewrujące odpalane z pod wody. Źródło: navair.navy.mil

Program Orka: OP z pociskami manewrującymi czy bez?

Wokół programu Orka w ciągu kilku ostatnich lat narosło wiele nieścisłości głównie za sprawą kierownictwa MON, które nie umiało zdecydować, czy kupić cały system (okręt+pocisk) czy też obydwa te zakupy podzielić na dwa osobne programy. W czasie kilku krytycznych lat mieliśmy do czynienia albo z oskarżeniami o faworyzowanie opcji niemieckiej albo kompletną zmianą założeń. Ale miejmy nadzieję, że ten okres mamy za nami. Lecz trzeba pamiętać, że samo posiadanie sprzętu nie gwarantuje skuteczności jego użycia. Ważna jest taktyka i strategia jego wykorzystania. Ten artykuł zaprezentuje jak MW może wykorzystać OP na Bałtyku. I spróbuje odpowiedzieć na pytanie, czy potrzebujemy pocisków manewrujących na nowych OP?

Stan Dywizjonu Okrętów Podwodnych Marynarki Wojennej A.D. 2016

W skład MW RP wchodzi Dywizjon Okrętów Podwodnych, który swoją główną bazę ma w Gdyni. Jest to jednostka o głębokich tradycjach historycznych kontynuuje on tradycje polskich podwodniaków od XX-lecia międzywojennego, poprzez II Wojnę Światową aż do współczesności.

Zadania Dywizjonu są następujące: zwalczanie nawodnych i podwodnych jednostek pływających przeciwnika, osłona zespołów okrętów nawodnych i szlaków komunikacyjnych, prowadzenie misji rozpoznawczych, desantowanie dywersyjno-rozpoznawczych grup specjalnych oraz stawianie ograniczonych zagród minowych.

W jego skład wchodzą następujące OP: ORP Orzeł (typ Kilo, zakupiony w latach 80 XX w.) w służbie od 1986 roku; ORP Bielik, ORP Kondor, ORP Sęp, ORP Sokół, to z kolei jednostki należące do typu 207 zostały przekazane przez Norwegię w latach 2002-2003; weszły zaś do służby w latach 1964-1967.

ORP Orzeł Źródło: https://commons.wikimedia.org

ORP Orzeł / Źródło: Wikimedia Commons.

Okręty obecnie eksploatowane powinny w niedługim czasie zostać zastąpione nową konstrukcją co najmniej (w przypadku Orła) do 2030 roku. To samo dotyczy nie tylko zresztą samych jednostek, ale również takich elementów jak: szkolenie załóg i samej obsługi okrętów w bazach pomiędzy rejsami.

Obecnie okręty typu Kobben są kompletnie nieprzydatne dla naszej MW, a już na pewno jako jednostki bojowe.  Jeśli zaś dotyczy Orła to może on przy ograniczonej modernizacji posłużyć aż do czasu wdrożenia nowych OP do służby liniowej we flocie.

W tym przypadku, gdyby szwedzki OP A26 został wybrany na nową Orkę istnieje możliwość wydzierżawienia albo odkupienia od szwedzkiej MW jednego ze starszych ale zmodernizowanych OP typu Gotland. Dałoby to naszym marynarzom możliwość zapoznania się nie tylko z innymi systemami czy to uzbrojenia czy wyposażenia (silnik typu Stirling), ale także w ramach współpracy przemysłowej może posłużyć do modernizacji stoczni i pozyskania możliwości samodzielnych remontów krytycznych elementów okrętu.

ORP Sokół Źródło: http://www.3fo.mw.mil.pl/index.php?akcja=typ_kobben

ORP Sokół / Źródło: 3fo.mw.mil.pl

Podczas pisania jednego z wcześniejszych artykułów wspominałem o możliwościach działania, jakie mają OP na Morzu Bałtyckim. Przytoczę teraz ów fragment tego artykułu[1], by rozwiać jakiekolwiek wątpliwości dotyczące tego czy potrzeba nam OP. W przeciwieństwie do Duńczyków, którzy zlikwidowali swoje siły podwodne, nam są potrzebne OP, aby chronić nasze wybrzeże i zwalczać okręty ewentualnego przeciwnika. Do tego dochodzą takie zadania jak: odstraszanie potencjalnych wrogów, blokada morska poprzez zwalczanie wrogiego handlu czy przeprowadzanie zaskakujących ataków rakietowych z kierunków będących dla niego kompletnym zaskoczeniem.

Szanse przetrwania i walki okrętu podwodnego na Bałtyku

Wbrew pozorom, działania okrętów podwodnych na Bałtyku mogą poważnie zagrozić planom ewentualnego przeciwnika na Morzu Bałtyckim. W artykule w kwartalniku Przegląd Sił Zbrojnych [2] pt. Jednostki Podwodne na Bałtyku, jego autorzy: kmdr ppor. Tomasz Witkiewicz (dowódca OPR Sęp) i kmdr ppor. Tomasz Sołkiewicz (dowódca ORP Sokół), przedstawiają warunki w jakich okręty podwodne działają na Bałtyku i jakie warunki im to umożliwiają. Jest to możliwe z kilku powodów:

Po pierwsze, kwestia geograficzna. Większość potencjalnych celów i portów leżących nad Bałtykiem znajduje się w małej odległości od siebie, co umożliwia szybkie przemieszczanie się pomiędzy portami, które można zablokować, jeśli zajdzie taka potrzeba. Do tego przy małej prędkości, od 3 do 7 węzłów, okręty podwodne mogą długo operować na Bałtyku, bo dzięki temu są trudniejsze do wykrycia, niż przy poruszaniu się z dużymi prędkościami.

Po drugie, hydrologia. Warunki hydrograficzne panujące w basenie Morza Bałtyckiego poważnie utrudniają wykrycie okrętu podwodnego przy pomocy sonaru, ale z drugiej strony pozwala na wcześniejsze wykrycie przeciwnika przez okręt podwodny, a tym samym podjęcie odpowiednich kroków by uniknąć kontaktu.

Po trzecie, warunki meteorologiczne. Na Bałtyku występują silne sztormy, wiatry, falowanie, mała widzialność i prądy morskie. Każde z tych zjawisk ma bardzo duży wpływ na operowanie okrętów podwodnych pomagając im się ukrywać, bo zanurzona jednostka jest prawie niepodatna na działanie warunków meteorologicznych. Z drugiej strony jednostki nawodne i inne rodzaje sprzętu ZOP w takich warunkach czasem bywają mało pomocne lub są kompletnie bezużyteczne.

Z tego samego powodu twierdzenia niektórych o tym, jakoby nasze OP były nieprzydatne na Morzu Bałtyckim, należy włożyć między bajki. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że OP są w składzie każdej innej flocie operującej na Bałtyku.
W Szwecji, Niemczech i Rosji ciągle są projektowane i wprowadzane do służby nowe jednostki, a także modele uzbrojenia. Co ważniejsze są to jednostki nowych typów albo poddane głębokiej modernizacji jeszcze bardziej podnoszącej ich przydatność w walce. Dzięki temu wszystkie wyżej wymieniowe floty są w stanie skutecznie realizować swoją politykę na Bałtyku.

We Flocie Bałtyckiej Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej znajdują się B-227 Wyborg projektu 877 (w kodzie NATO: Kilo), a także okręt tego samego projektu ale w wersji 877EKM B-806 Dmitrow. Oprócz modernizacji wyposażenia dodano także nowe systemy uzbrojenia w tym pociski typu Klub-S (Kalibr) o zasięgu dochodzącym do 300 kilometrów.

Svenska marinen (marynarka wojenna Szwecji) posiada aktualnie w służbie dwa typy okrętów podwodnych. Pierwszy to wprowadzony do służby na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku roku typ Södermanland: HSwMS Södermanland i HSwMS Östergötland. Oba okręty przeszły modernizację i dalej pozostają w czynnej służbie. To jeden z nich mógłby zostać wypożyczony w celu wypełnienia luki sprzętowej w naszej MW, a same mają pozostać w służbie do czasu wejścia do służby jednostek nowej generacji typu A26. Drugim typem OP w służbie naszych północnych sąsiadów jest Gotland w składzie trzech jednostek: HSwMS Gotland, HSwMS Uppland i HSwMS Halland. One także poddawane są modernizacjom, a podczas licznych ćwiczeń zdołały udowodnić, że są groźnym przeciwnikiem nawet dla atomowych OP floty USA.

Ostatnią flotą, która ma siły podwodne na Bałtyku jest Deutsche Marine (Marynarka wojenna Niemiec) z nowoczesnym typem 212 i lekko ulepszonym 212A reprezentowanym przez: S181 U31, S182 U32, S183 U33, S184 U34 (pierwszy przedstawiciel ulepszonego modelu: maszt optoelektorniczny zamiast tradycyjnego peryskopu itp.), S185 U35 (w testach). Sam typ okrętu przedstawię w jednym z najbliższych artykułów.

Polska koncepcja wykorzystania okrętów podwodnych na Bałtyku

Teraz rozłóżmy podstawowe zadania jakie mają wykonywać nasze OP w czasie wojny, a także jakie w obecnych czasach dochodzą do wachlarza wykonywanych przez nich misji. Jest on szeroki i dość jak można zauważyć zróżnicowany:

Zwalczanie nawodnych jednostek przeciwnika – poszukiwanie i niszczenie nawodnych okrętów przeciwnika, osłona linii brzegowej przed desantem sił przeciwnika.

Zwalczanie podwodnych jednostek przeciwnika[3]– działania prowadzone przez jeden okręt lub więcej okrętów zwalczania okrętów podwodnych (ZOP), okręty podwodne ZOP lub statki powietrzne ZOP albo ich kombinację, przeciwko określonemu okrętowi podwodnemu przeciwnika. >Termin związany: antisubmarine warfare. 1/3/01

Osłona zespołów okrętów nawodnych – wspieranie i osłona własnych sił nawodnych przed zagrożeniami spod wody, a także na jej powierzchni. Ma to stworzyć dla sił sojuszniczych i przyjaznych bezpieczny obszar funkcjonowania.

Osłona szlaków komunikacyjnych – zadaniem OP jest zapewnienie ciągłości ruchu statków na danym obszarze i niszczenie potencjalnych zagrożeń dla ruchu morskiego.

Prowadzenie misji rozpoznawczych – prowadzenie nasłuchu radioelektronicznego lub rozpoznania optycznego realizowanego za pomocą specjalistycznych urządzeń i przekazywanie tych informacji do sztabu.

Desantowanie dywersyjno-rozpoznawczych grup specjalnych – dostarczanie i eksfiltracja oddziałów sił specjalnych mających za zadanie sabotaż albo rozpoznanie na wrogi brzeg.

Stawianie ograniczonych zagród minowych – blokowanie wrogich portów i baz morskich, tworzenie zagród umożliwiających osłonę własnego wybrzeża.

Ale odstraszanie będzie kompletnie nowym zadaniem dla naszych OP, które będą operowały na Bałtyku i tym samym ograniczą ich wykorzystanie w sensie taktycznym do roli strategicznej. Czyli, że zamiast atakować przeciwnika torpedami i rakietami przeciw-okrętowymi, jednostki będą musiały cały czas się ukrywać przed nieprzyjacielem. Może i zwiążą jakąś część sił przeciwnika, ale będą miały niewielki jeśli w ogóle wpływ na toczące się wydarzenia.

Sens posiadania pocisków i odstraszanie

Największym jednak pytaniem, które pojawia się coraz częściej pojawia się jest: Czy naprawdę potrzebujemy tak drogiej broni, gdy potrzebne są nowe OP dla MW? Postaram się rozjaśnić sytuację w tym punkcie i rozwiać wszelkie nieścisłości.

Po pierwsze, brak narodowego systemu rozpoznania i niezależność w podejmowaniu decyzji.

Jest to bardzo poważny problem, który dopiero za kilka lat uda się być może rozwiązać na drodze budowy własnego satelity rozpoznawczego. Obecnie jesteśmy skazani na wykorzystywanie sojuszniczych systemów rozpoznawczych, które mogą się okazać dalece niewystarczające przy wyznaczaniu celów dla pocisków i rozpoznaniu. System ten byłby nie tylko bardzo przydatny dla pocisków odpalanych z morza (MdCN czy Tomahawk), z wybrzeża (Morka Jednostka Rakietowa z pociskami NSM) ale także z powietrza (JASSM dla Jastrzębi) czy lądu (WR-40 Langusta z nowymi typami rakiet czy WR-300 Homar). W przyszłości taki system (bo miejmy nadzieję, że prace trwające nad nim się powiodą) może stanowić oczy i uszy dla nowych systemów uzbrojenia jakie będą wprowadzane do służby w SZ RP.

W drugiej kwestii możemy powiedzieć, że oferta francuska zakłada wsparcie nas w tworzeniu baz danych dla pocisków, wypracowanie strategii ich wykorzystania, a także zapewnienie pełnej niezależności w sprawie wykorzystania broni przez użytkownika. Amerykanie zaś z kolei często zastrzegają prawo do kontroli kluczowych technologii, co może wpłynąć na wynik przetargu.

Po drugie, liczba pocisków a doświadczenia z innych flot na tle polskich realiów[4].

Według planów liczba zamówionych pocisków (w zależności od typu) będzie maksymalnie wynosiła około od dwudziestu czterech do maksymalnie czterdziestu ośmiu sztuk. Jak na nasze takie czynniki jak: nasze potrzeby operacyjne, rozmiar terenu ewentualnego przeciwnika a także liczbę celów koniecznych do porażenia wraz z rozbudowaną obroną OPL to te liczby powodują powstanie pytania o zasadność zakupu pocisków.

Przyjrzyjmy się więc zatem jak inne floty podchodzą do tego zagadnienia.

Podczas obu wojen w Zatoce Perskiej i interwencji w Libii, amerykańskie i brytyjskie atomowe OP wystrzeliły kilkanaście razy więcej pocisków, niż wynosi zaplanowana cała jednostka ogniowa przeznaczona dla naszych OP. W pierwszym przypadku chodziło o skuteczne porażenie OPL Iraku w tym stanowiska rakiet, radary i centrale dowodzenia. Już samo to wymagało użycia wielkiej ilości sztuk tej drogiej broni. Po kilkunastu latach sytuacja wyglądała podobnie. W ostatnim przykładzie na niebronione przez OPL cele wystrzelono znowu więcej rakiet niż my będziemy mieli do dyspozycji.

To powoduje wysnucie następujących wniosków. Pociski manewrujące to broń, którą należy stosować w dużej liczbie by pomimo obrony OPL osiągnąć zakładane cele już na samym początku operacji. Do tego dochodzi kwestia tego, czy pociski zdołają pokonać nowoczesną obronę p-plot., która jest naszpikowana najróżniejszymi środkami rażenia i jest wspierana przez myśliwce.

Mając nawet niewielką ilość pocisków możemy zmusić potencjalnego przeciwnika do ochrony swojego terytorium dużą ilość sił i środków, które wtedy gdyby nie zagrożenie atakiem mogłyby być wykorzystywane gdzie indziej. Już samo to stanowi jednak trudny do odrzucenia argument za posiadaniem tego typu broni.

Po trzecie, czas potrzebny na osiągnięcie gotowości operacyjnej przez nowe OP i ich załogi.

Początkowo, okręty miały zostać dostarczone pomiędzy 2023 a 2025 rokiem. Obecnie, z powodu wielokrotnego zmieniania terminów i założeń dotyczących przetargu stanie się to dopiero gdzieś po 2030 roku. W opóźnieniu uzyskania nowych OP duże znaczenie ma też wyszkolenie załóg. Według planów MW jako pierwsze zostaną wycofane Kobbeny, co uczyni z Orła jedyny okręt podwodny we flocie, który będzie posiadał ograniczone zdolności do modernizacji. Ale to jest wątpliwe, bo jednostka już coraz dłużej spędza w stoczni, niż na morzu. Grozi więc to zatraceniem umiejętności specjalistów jacy zostali wyszkoleni, a tym samym gdy nowe OP wejdą do służby trzeba będzie od podstaw odbudowywać kadrę podwodniaków.

W tym przypadku oferta koncernu Saab[5] wydaje się bardzo interesująca. Szwecja wybierając A26 na nowy OP swojej marynarki wojennej utrzymuje w służbie okręty starszych typów, ale są one na bieżąco modernizowane by sprostać wymaganiom współczesnego pola walki. Istnieje możliwość wypożyczenia czy wydzierżawienia od naszych północnych sąsiadów OP starszej generacji po modernizacji co pozwoli utrzymać nawyki naszych podwodniaków, a także umożliwi im to zapoznanie się z nowym wyposażeniem z którego część trafi na A26.

Podsumowanie: Nowe OP potrzebne jak najszybciej

Niezależnie od decyzji jakie zostaną podjęte w tej sprawie faktem pozostaje to, że nasze dzisiejsze możliwości oddziaływania na morzu pozostawiają wiele do życzenia. Marynarka Wojenna pomimo objęcia Programem Modernizacji Technicznej na razie notuje opóźnienia w dostawach nowych okrętów. I okręty podwodne nie są tutaj wyjątkiem.

Miejmy jednak nadzieję, że program Orka po wielu trudach wyjdzie w końcu na prostą co zaowocuje pozyskaniem niezwykle elastycznej broni mogącej w poważnym stopniu wpłynąć na działania prowadzone na lądzie i zdolnej do szybkiego zareagowania na zmieniającą się sytuację.

Bibliografia:

[1]Bartosz Zychowicz, Polskie Kły Cz. IV. MdCN, [dostęp: 13-02-2016]

[2], Tomasz Witkiewicz, Tomasz Sołkiewicz, Jednostki Podwodne na Bałtyku, [w:] Przegląd Sił Zbrojnych, 2014, nr. 4, s. 88-93.

[3] AAP-6 Słownik Terminów i Definicji NATO: N_20130808_AAP6PL (można pobrać stąd link)

[4] Jarosław Affek, Zdolności odstraszania a „Polskie Kły”, [w:] Nowa Technika Wojskowa, 2016, nr. 1, s. 12-17.

[5] Tomasz Grotnik, Wypełnić lukę. Modernizacja konwencjonalnych okrętów podwodnych, [w:] Wojsko i Technika, 2016, nr. 1, s. 86-90.

Komentarze

Student Instytutu Historycznego UW. Interesuję się historią wojskowości oraz techniką wojskową, w szczególności okres od początku II wojny światowej aż do dnia współczesnego.

Najpopularniejsze posty