Przysięga żołnierzy 2 kompanii VII Batalionu 77 Pułku Piechoty AK (z mapnikiem por. Jan Piwnik "Ponury")/ Źródło: Wikimedia Commons

Nieudany atak na Szczuczyn Nowogródzki – klęska żołnierzy VII Batalionu 77. Pułku AK

Historia polskiej partyzantki na Kresach to nie tylko zwycięstwa, ale i porażki. Do jednej z najbardziej dotkliwych doszło na Nowogródczyźnie. Na cmentarzu w Szczuczynie Nowogródzkim znajduje się zbiorowa mogiła 22 żołnierzy VII Batalionu 77. Pułku Piechoty Armii Krajowej, którzy polegli 29 kwietnia 1944 r. w nieudanej próbie zajęcia miejscowego budynku niemieckiej żandarmerii.

Sklep Urodzeni Patrioci

Wiosną 1944 r., zgodnie z rozkazami Dowództwa Armii Krajowej rozpoczęto reorganizację polskich oddziałów partyzanckich, nadając im nazwy przedwojennych pułków stacjonujących przed wojną na terenie danych okręgów. Na terenie I Ośrodka Szczuczyn AK „Łąka” będącego częścią Okręgu Nowogródek AK rozpoczęto formowanie VII Batalionu 77. Pułku AK. W pierwszych dniach kwietnia jego dowódcą został cichociemny por. Jan Piwnik „Ponury”. W celach wzmocnienia rosnącej w siłę jednostki konieczne było zdobycie odpowiedniej ilości broni i amunicji. Szczuczyńscy partyzanci stopniowo powiększali swoje zasoby, biorąc udział w zwycięskich potyczkach czy atakując małe posterunki. Konieczna była jednak bardziej spektakularna akcja i zdobycie większej ilości uzbrojenia (liczono, że uda się pozyskać ponad 300 karabinów oraz znaczne ilości amunicji i granatów). Plan uderzenia został opracowany przed przybyciem „Ponurego” na Nowogródczyznę, ale jego autor Stefan Nowaczyk „Rybak” został aresztowany przez Niemców i założenia trzeba było zmienić. Głównym celem akcji stanowił budynek niemieckiej żandarmerii. Polacy mieli go opanować oraz zabrać broń i amunicję. Planowano także uderzenie na siedzibę szczuczyńskiego SD, celem zdobycia listy jego konfidentów. Do wycofujących się partyzantów mieli także dołączyć członkowie białoruskiej policji, którzy sympatyzowali z polskim podziemiem. Aby wtopić się w otoczenie (w Szczuczynie stacjonowali także białoruscy i ukraińscy policjanci) żołnierzom wydano niemieckie i policyjne mundury, co miało pomóc w zbliżeniu się do wyznaczonych celów. Główne zadanie otrzymała grupa ppor. Witolda Ginela „Czertwana” licząca 75-ciu ludzi. Składała się ona z trzech plutonów dowodzonych przez „Czertwana”, plut. pchor. Stanisława Białeckiego „Scevoli” i st. sierż. Franciszka Gołąbka „Gryfa”. Oprócz ataku na żandarmów miała za zadanie zneutralizować niemiecki bunkier oraz grupę lotników obsługujących reflektor i sprzężone poczwórne ckm-y na wieży kościoła, a także gmach, gdzie stacjonowali ukraińscy własowcy. Zadaniem „Ponurego” i jego oddziału (60 osób) było opanowanie budynku niemieckiej Straży Leśnej i ubezpieczanie terenu Parku Książąt Drucko-Lubeckich, gdzie stacjonowało 300-tu żołnierzy nieprzyjaciela, stanowiących osłonę miejscowej komendantury. Działania partyzantów powinni wspomagać białoruscy i ukraińscy policjanci, którzy współpracowali wcześniej z AK.

Okręg Nowogródek AK/ Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Nowogrodek_ak.png?uselang=pl

Okręg Nowogródek AK/ Źródło: Wikimedia Commons

Koncentracja wybranej do akcji grupy nastąpiła w leżącej 12 km od Szczuczyna wsi Nowe Gierniki, dzień przed planowanym zadaniem. Żołnierze wyznaczeni przez oficerów VII Batalionu 77. Pułku Piechoty AK zjawili się w wiosce 28 kwietnia 1944 r. Dowiedzieli się, że ich celem jest pobliski Szczuczyn, a o dalszych szczegółach dowódcy poinformują ich na miejscu. Jeszcze tego samego dnia, późnym wieczorem 135 partyzantów wyruszyło do Szczuczyna. Przed świtem, 29 kwietnia oddział „Czertwana” dotarł w pobliże Szczuczyna. Dowódca objaśnił swoim żołnierzom założenia przygotowanego planu. Partyzanci mieli przedostać się niezauważeni do budynku internatu znajdującego się obok miejscowego gimnazjum. Na miejscu powinni czekać w całkowitej ciszy do godziny 1700. Jak ustalił wywiad szczuczyńskiej komórki AK o tej porze niemieccy żandarmi udawali się bez broni na I piętro swojej siedziby, gdzie jedli kolację. Ten fakt miał potwierdzić białoruski policjant i dać znać ukrywającym się partyzantom, którzy mieli niepostrzeżenie podejść pod budynek i rozpocząć wykonywanie przydzielonych poszczególnym plutonom zadań.

Kościół św. Teresy w Szczuczynie, z którego wieży niemieckie ckmy ostrzeliwały cofające się plutony AK/ Źródło: http://schuchin.info/

Kościół św. Teresy w Szczuczynie, z którego wieży niemieckie ckmy ostrzeliwały cofające się plutony AK/ Źródło: http://schuchin.info/

Niestety przypadek sprawił, że do realizacji partyzanckiego planu nie doszło, a cała akcja zakończyła się klęską żołnierzy z VII Batalionu. Kilkanaście minut przed rozpoczęciem działania w pobliżu budynku internatu pojawili się Sonderfűhrer Erhmann, zarządca gospodarczy Szczuczyna, ogrodnik Siemieniako i agronom Meyer, których uwagę zwróciły wyłamane deski w płocie, przez który przedostali się partyzanci oraz ślady stóp na świeżo zaoranej ziemi na terenie szkoły. Jeden z nich (Meyer) opuścił nagle towarzyszy. Dwaj pozostali weszli do budynku internatu, gdzie zostali złapani przez Polaków. Przesłuchani Niemcy zeznali, że chcieli sprawdzić pochodzenie tropów, a trzeci mężczyzna udał się do domu, ale nie można było im zawierzyć na słowo. W tej sytuacji doszło do rozdźwięku między dowódcami grupy. „Czertwan” proponował odwołanie akcji i odwrót. „Scevola” stwierdził, że nie widzi ku temu przesłanek i on ze swoimi ludźmi zostaje w budynku. Postanowiono czekać. Niedługo potem do internatu zbliżyła się łączniczka grupy, Melania Grygielewicz „Pszczółka”, która turlała przed sobą piłkę. Jeden z akowców złapał ją w ręce. W środku znajdowała się informacja, że Niemcy otoczyli ukrywających się partyzantów. Dziewczyna odeszła. Partyzanci zrozumieli, że nie ma innego wyjścia jak tylko próba przebijania się z okrążenia. Gdy trzy plutony wyskoczyły z internatu Niemcy początkowo nie otwierali ognia. Część żołnierzy miała na sobie mundury Wehrmachtu i to uratowało ich przed śmiercią. Po chwili jednak hitlerowcy zorientowali się w sytuacji i ze swoich pozycji otworzyli zmasowany ogień, kosząc uciekających Polaków. Szczególnie duże żniwo zebrał poczwórnie sprężony ckm na wieży kościoła.

Zbiorowa mogiła poległych żołnierzy VII Batalionu 77 Pułku Piechoty AK na cmentarzu w Szczuczynie/ Źródło: https://www.flickr.com

Zbiorowa mogiła poległych żołnierzy VII Batalionu 77 Pułku Piechoty AK na cmentarzu w Szczuczynie/ Źródło: https://www.flickr.com

Porucznik Piwnik niewiele mógł pomóc, słysząc dobiegająca z miasta kanonadę. Polecił swojej grupie wycofać się, jednocześnie ostrzeliwując z moździerzy budynek żandarmerii i rynek. Z 75 partyzantów, którzy podjęli próbę przebicia się z okrążenia 22 poległo, a 19 dostało się do niewoli. Wkraczający na teren szkoły żandarmi rozkazali wstać z ziemi tym, którzy udawali lub byli ranni. Tych, którzy nie mieli sił – dobili. Jeńcy zostali zamknięci w budynku żandarmerii. Jeszcze wieczorem jednemu z nich, kapralowi „Marcie” udało się uciec. Po zakończeniu grzebania poległych na miejscowym cmentarzu wykorzystał nieuwagę pilnujących go strażników i zbiegł. Schwytani członkowie VII Batalionu zostali następnie przewiezieni do Lidy i Mińska Białoruskiego, gdzie Niemcy powiesili ich w publicznej egzekucji.

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.