Rita Gorgonowa w czasie procesu. W głębi ława obronców i prokuratury; od lewej: mec. dr Józef Woźniakowski, mec. Mieczysław Ettinger, mec. Maurycy Akser, zastępca prokuratora Przybylski i prokurator Szypuła

Rita Gorgonowa i najgłośniejszy proces sądowy II Rzeczypospolitej

Mało w dwudziestoleciu międzywojennym było wydarzeń wywołujących na masową skalę tak gigantyczne emocje jak ten proces karny z początku lat trzydziestych. Na temat oskarżonej w nim kobiety każdy w Polsce wiedział czy była winna czy też nie, każda przekupka, każdy ulicznik mieli swoje zdanie.

Kraj podzielił się jakby na dwa wrogie obozy. Wprawdzie meritum tego postępowania dotyczyło brutalnego morderstwa młodej dziewczyny, jednak rozmiar wywołanych namiętności społecznych zadziwia do dnia dzisiejszego. Stało się ono przyczynkiem wielu kontrowersji w dziedzinie prawa, medycyny, dziennikarstwa czy etyki. Nic zatem dziwnego, że nawet po ponad osiemdziesięciu latach wielu wciąż ma wątpliwości czy piękna Rita Gorgonowa została słusznie skazana za tę zbrodnię.

Emilia Margerita Ilič przyszła na świat 7 marca 1901 r. Co do miejsca jej urodzenia występują rozbieżności. Jedne źródła mówią o wyspie Zlavin (Zlarin) w gminie Knin, inne zaś o Ociestowie. Pewne jest to, że była to Dalmacja, w części współczesnej Chorwacji. Jej ojciec był żandarmem, chociaż Rita podawała, że jej matka wymieniała zawód lekarza. Zmarł gdy miała trzy lata, nigdy formalnie nie stanowili małżeństwa. Do czwartego roku życia wychowywała ją matka, a kiedy wyszła za mąż i przestała się nią interesować, jej brat. Od 1907 r. do wybuchu wojny przebywała w zakładzie Białych Sióstr w Sarajewie. Fakt ten miał wskazywać na jej surowe wychowanie i zasady moralne jakie jej tam wpojono. Wcześnie, ponieważ już w wieku 15 lat wyszła za mąż za porucznika C.K. armii Erwina Gorgona. Dwa lata później wraz z nim i ich malutkim synkiem przyjechała do jego rodzinnego Lwowa, gdzie zamieszkali u rodziców męża. Gorgon w 1921 r. po redukcji z wojska wyjechał do USA, aby móc finansowo uniezależnić się od rodziny a następnie sprowadzić tam żonę. W grę mogła wchodzić również choroba weneryczna, na którą miał cierpieć. Pod nieobecność małżonka, urodziwa Dalmatynka była prawdopodobnie w sposób dwuznaczny nagabywana przez jego braci, co ostatecznie zmusiło ją do opuszczenia tego domu. Teściowie pozbawili ją syna, do Gorgona miały również docierać anonimowe listy, sugerujące niemoralne prowadzenie się jego żony. Bez stałego utrzymania, ukończyła kurs pielęgniarski, po czym z nienajlepszą opinią utrzymywała się z opieki nad dziećmi w zamożnych domach.

Rita Gorgonowa/Źródło: Wikimedia Commons

Rita Gorgonowa/Źródło: Wikimedia Commons

W 1924 r. styka się z 41 letnim wówczas, wziętym lwowskim inżynierem Henrykiem Zarembą, właścicielem dobrze prosperującego biura architektonicznego i przedsiębiorstwa budowlanego. Formalnie pozostawał on w związku małżeńskim, jednak już od około dwóch lat jego żona Elżbieta przebywała bez nadziei wyleczenia w zakładzie psychiatrycznym na Kulparkowie. Z tego małżeństwa miał dwoje dzieci- Elżbietę i Stanisława. Jak oboje przyznawali potem w śledztwie, ich relacje po kilku miesiącach przeszły z formy pan domu – bona do dzieci na poziom nieoficjalnego związku. Jego owocem była urodzona w 1928 r. córka Romana. Rita najprawdopodobniej uznawała prowadzenie domu zamożnego mieszczanina za awans społeczny. Jako świadoma swojej urody młoda kobieta, chciała zostać towarzyszką jego życia.

Większość czasu zarówno Zaremba jak i jego uczące się dzieci spędzali we Lwowie, zaś weekendy i czas wolny wykorzystywali w willi inżyniera znajdującej się w Łączkach koło Brzuchowic pod Lwowem, w modnej, ekskluzywnej okolicy. Z biegiem lat namiętność łącząca Gorgonową z Zarembą zaczęła ulegać ochłodzeniu. Bardzo często natomiast zaczęły pojawiać się kłótnie i awantury Rity z dorastającą córką inżyniera- Lusią. W grę miały wchodzić posądzenia o kontakty guwernantki z innymi mężczyznami, jakie za jej pośrednictwem docierały do Zaremby. Jak zeznawali na procesie krewni Lusi, m.in. jej ciotka Maria Kudelkowa, dziewczyna często skarżyła się, że jest przez panią Gorgonową wręcz sekowana za byle głupstwa. Podsuwała również jej ojcu informacje o jej zainteresowaniu chłopakami. Inżynier po pewnym czasie zauważył, że oskarżenia pod adresem córki nie są prawdziwe. Zaczął odsuwać powoli Gorgonową od prowadzenia domu, a w konsekwencji to właśnie Lusi powierzał pieniądze na jego prowadzenie i to do niej musiała się zwracać Rita o środki na wszelkie swoje sprawy. Kiedy sytuacja stanęła na ostrzu noża, a w perspektywie pojawiła się nowa znajomość Zaremby, postanowiono o wynajęciu mieszkania we Lwowie. W Łączkach miała pozostać Gorgonowa z córką Romusią, zażądała również od inżyniera 10 tysięcy dolarów. Przeprowadzkę zaplanowano na dzień nowego roku- 1932.

W nocy z 30 na 31 grudnia 1931 r. domowników willi inżyniera Zaremby obudził przeraźliwy krzyk jego syna Stasia, wołającego że Lusia została zamordowana. Wyrwany ze snu skowytem psa chłopak, obawiając się złodziei po nie tak dawnym włamaniu do willi, wstał z łóżka chcąc sprawdzić co się dzieje. Wyjrzawszy przez okno niczego nie zauważył. Zaniepokojony zawołał swoją siostrę a nie otrzymawszy odpowiedzi zbliżył się do przeszklonych drzwi oddzielających jadalnię od holu. W niewyraźnym świetle latarni pobliskiego posterunku żandarmerii, zauważył niewyraźną postać, stojącą obok choinki. Sądząc, że to siostra chciała zerwać sobie coś słodkiego z drzewka, zaczął do niej wołać i pukać w szybę drzwi. Osoba ta jednak słysząc to pospiesznie wyszła na werandę. Zdenerwowany tą sytuacją czternastolatek, udał się do pokoju siostry. Zobaczył tam Lusię całą we krwi, z poranioną głową i przykrytą poduszką. Zaalarmowani krzykiem, do pokoju przybyli Zaremba a po jakimś czasie Gorgonowa. Inżynier wraz z synem próbował ratować córkę, wykonując sztuczne oddychanie a kochankę wysłał po wodę i mieszkającego w sąsiedztwie lekarza, dr Ludwika Csalę. To właśnie on stwierdził zgon dziewczyny i zauważył, że na posesji nie było w świeżym śniegu innych śladów, oprócz wiodących do basenu i na werandzie. On też jako pierwszy poddał myśl, że zbrodni musiał dokonać ktoś z domowników.

Zdjęcie pokoju denatki, z akt sprawy Gorgonowej/Źródło: Wikimedia Commons

Zdjęcie pokoju denatki, z akt sprawy Gorgonowej/Źródło: Wikimedia Commons

Przybyli ze Lwowa funkcjonariusze policji odkryli zbitą szybkę w drzwiach przy klamce, sugerującą, że otwierane miały być z zewnątrz oraz ślady prowadzące do piwnicy, gdzie w śmieciach obok suchej paczki grafitu, znaleźli mokrą, batystową chusteczkę należącą do Gorgonowej, pokrytą plamami krwi, z wyraźnymi śladami jej prania. Dodatkowo zauważono ślady krwi na drzwiach z wybitą szybką, obok na murze, na drzwiach do piwnicy oraz na szybie domku ogrodnika znajdującego się na posesji, w którą pukała Rita chcąc go zbudzić. Ponadto brązowe, selskinowe futro, w które była ubrana guwernantka, również nosiło ślady krwi, a od niej świadkowie wyczuwali wyraźny zapach nafty. W holu, tuż przy listwie ściennej zauważono kał a jego miejsce znalezienia świadczyło, że mógł być oddany jedynie z pozycji stojącej. Na futrze Gorgonowej również znajdowały się ślady kału. Tłumaczono to potem w procesie faktem załamania się psychicznego sprawcy po dokonaniu zbrodni. Z basenu zaś wyłowiono dżagan, służący do rąbania węgla lub lodu oraz leżącą obok świecę ze śladem krwi. Zastępca Komendanta Powiatowego Policji we Lwowie aspirant Bolesław Respond, zapytawszy Gorgonową czy te ślady i dowody świadczą przeciwko mordercy, otrzymał od niej odpowiedź twierdzącą. Kiedy zapytał czy poszlaki wskazują na kogoś z domowników, również potwierdziła jednocześnie nie przyznając się do winy. Na prośbę oficera aby pomogła wyszukać sprawcę i udzieliła jakichś informacji, odpowiedziała: -Panowie od tego jesteście policją abyście szukali. Wydaje się, że najistotniejszym faktem które ustalili śledczy było to, że nie ma żadnych śladów, które by wskazywały na wdarcie się do willi. Również inne szczegóły wskazywały, na któregoś z domowników. Oto na drzwiach piwnicy był duży ślad skrwawionej ręki. Klamka była zepsuta i drzwi otwierało się pchnięciem. Zatem ktoś obcy chwyciłby odruchowo za klamkę i tam pozostawił ewentualne ślady. Przez okno w pokoju Lusi, które zastano zresztą uchylone, nikt nie mógłby wejść ponieważ był zbyt małe. Nie odnaleziono również śladów śniegu ani jego topnienia, które musiałby pozostawić ktoś kto wszedł do domu przez głęboki śnieg. Sprawca poruszał się w ciemnościach także musiał dobrze znać rozkład pomieszczeń willi oraz miejsce gdzie spała ofiara. Sugerowanie analogii z innym morderstwem popełnionym w tym czasie w okolicy, musi budzić wątpliwości dlaczego zabójca zainteresował się akurat domem leżącym obok posterunku żandarmerii?

Policja jednak od początku śledztwa popełniła znaczące błędy i zaniedbania. Nie pobrali na czas odcisków palców ani nie zabezpieczyli i nie sfotografowali śladów w śniegu na posesji. Dom ogrodnika zaś został zrewidowany dopiero po dziewięciu dniach. Dla przybyłych na miejsce prokuratora Krynickiego oraz sędziego śledczego Kulczyckiego jak i pozostałych śledczych sprawa układała się w dość jasną całość. Był motyw, narzędzie zbrodni, sprawca schwytany niemalże na gorącym uczynku. Już po krótkim czasie zatrzymani i osadzeni w więzieniu w lwowskich „Brygidkach” zostali Gorgonowa oraz podejrzewany początkowo o współudział Zaremba. Inżynier twierdził na początku, że było to morderstwo rabunkowe, i że nie wierzy aby kobieta z którą żył mogła zabić jego własne dziecko. Lwowskie organy ścigania i wymiar sprawiedliwości nie miały w tamtym momencie dobrej passy. Zatem szybko ujęty sprawca w bulwersującej opinię publiczną sprawie zabójstwa niewinnej dziewczyny, był im potrzebny jak zbawienie. Inżynier został jednak po sześciu tygodniach zwolniony ponieważ początkowe podejrzenia o współudział lub pomoc w zacieraniu śladów nie utrzymały się.

Dokonane jeszcze tego samego dnia oględziny zwłok denatki wykazały, że zgon nastąpił z powodu rozległego pęknięcia kości sklepienia czaszki. Już jednak na tym etapie sprawa zaczęła się mocno komplikować, ponieważ stwierdzono że dziewczyna została zdeflorowana w momencie śmierci lub tuż po śmierci. Obrażenia dróg rodnych pochodziły od wciśnięcia z dużą siłą jakiegoś tępego przedmiotu do pochwy oraz śladu po paznokciu. Jednocześnie lekarze nie stwierdzili obecności męskiego nasienia.

Oskarżona Rita Gorgonowa podczas składania zeznań/Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/i/PIC/PIC_1-B-636-10.jpg

Oskarżona Rita Gorgonowa podczas składania zeznań/Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/i/PIC/PIC_1-B-636-10.jpg

Proces Gorgonowej rozpoczął się 23 kwietnia 1932 r. przed Sądem Okręgowym we Lwowie, według wciąż jeszcze obowiązującej „Ustawy karnej austriackiej o zbrodniach, występkach i przekroczeniach”, pochodzącej z 1852 r. Przewodniczącym składu orzekającego był sędzia Jan Antoniewicz, oskarżał ją prokurator Alfred Laniewski. W tym miejscu należy przyznać, że Rita miała ogromne szczęście, ponieważ jej obrony i to bezpłatnie podjęli się wybitni adwokaci tego czasu-Maurycy Axer ze Lwowa (ojciec wybitnego reżysera teatralnego Erwina Axera), Mieczysław Ettinger z Warszawy oraz Józef Woźniakowski z Krakowa. Nazywany lwowskim Cyceronem Axer, uważany był za wspaniałego mówcę. Złożony przez niego w toku procesu wniosek o zbadanie stanu zdrowia psychicznego świadka Stasia Zaremby, stanowił wielkie novum w polskim sądownictwie, gdyż do tamtej pory stosowano je wyłącznie do oskarżonych. Obrońcy celnie punktowali słabe strony aktu oskarżenia, twierdząc że dowody są albo fałszywe lub co najmniej niepewne. Gorgonowa zaś, doskonale przez nich poinstruowana, na wszelkie pytania błyskawicznie znajdowała odpowiedzi. Rękę skaleczyła nie rozbijając szybkę w drzwiach lecz o stłuczoną szklankę idąc po wodę. Ślady ekskrementów na futrze pochodzą od niej ponieważ za potrzebą musiała wyjść na dwór, z powodu awarii kanalizacji. Odchody na podłodze równie dobrze mógł pozostawić pies Lux. Zapach nafty, który od niej wyczuwano a która miała posłużyć do spalenia zaplamionej krwią koszuli nocnej w kominku, wziął się stąd że dezynfekowała nią zranioną rękę. Jej chusteczka znaleziona w piwnicy, była ubrudzona krwią podczas menstruacji, a była mokra za sprawą wód gruntowych. Kolor koszuli nocnej nie mógł być widziany przez Stasia poprzedniego wieczoru, ponieważ Gorgonowa leżała w łóżku zakryta pod szyję, a pasierb doktora Csali- Czajkowski po przybyciu do willi również nie mógł go dostrzec ze względu na to, że nie wystaje spod futra. Kolor koszuli nocnej Rity był o tyle istotny ponieważ, zarzucano jej, iż podczas dokonywania zbrodni seledynowa koszula musiała zostać zakrwawiona a widząc to spaliła ją, i włożyła świeżą białą. Obrońcy twierdzili, że biel w różnym świetle przybierać może różne odcienie. Podnosili również usilnie kwestię licznych zaniedbań popełnionych w śledztwie, takich chociażby jak pobranie zbyt małej ilości próbek krwi. Wynik badań mógł więc ulec zmianie przez próby wyprania śladów na niej się znajdujących. Uwypuklali również fakt, że nie potrafiono jednoznacznie określić grupy krwi pozostawionej na miejscu zbrodni. Odkrywca zjawiska grup krwi profesor Ludwik Hirszfeld zanegował dotychczasowe wyniki analiz biegłych specjalistów. Również testy wyłowionego dżagana nie przyniosły jednoznacznych odpowiedzi.

Wszystkie te kontrowersje i niejasności nie przekonały jednak ławy przysięgłych i większością głosów dziewięć do trzech, Gorgonowa została uznana za winną zarzucanego jej czynu. Sąd zaś 14 maja 1932 r. skazał ją na karę śmierci przez powieszenie. Jednakże Sąd Najwyższy po złożeniu skargi kasacyjnej w dniu 21 lipca 1932 r. uchylił ten wyrok i przekazał tę sprawę do ponownego rozpatrzenia dla Sądu Okręgowego w Krakowie, działającego jako sądowi przysięgłych. Uzasadniając tę decyzję zwrócono uwagę, że sąd lwowski odrzucił wniosek obrony o ujawnienie podczas przewodu akt sprawy dotyczącej mordu Józefy Neuwehr, którego dokonano niedługo po zabójstwie Lusi oraz materiałów dotyczących kradzieży w wilii w Łączkach. Wytknięto również nie poddanie badaniom psychologicznym oskarżonej i głównych świadków oraz inne uchybienia proceduralne. Kolosalne znaczenie dla rozwoju dalszych wypadków miał również fakt, że 11 lipca 1932 r. wprowadzono w Polsce nowy Kodeks Karny. Stara ustawa austriacka na mocy, której skazano Gorgonową przewidywała za skrytobójstwo wyłącznie karę śmierci. Nowy kodeks skazywał za taką zbrodnię na karę nie mniejszą niż pięć lat pozbawienia wolności, dożywocie albo karę śmierci.

Rita Gorgonowa w celi ze swoją córką Ewą./Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-B-677a-1

Rita Gorgonowa w celi ze swoją córką Ewą./Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-B-677a-1

W tym miejscu koniecznie również należy wspomnieć o kluczowym dla całej sprawy fakcie. Mianowicie Gorgonowa w dniu 20 września 1932 r. urodziła w szpitalu więziennym swoją drugą córkę Ewę. Zatem podczas feralnej nocy w Łączkach zapewne była już w ciąży. Powstaje zatem palące pytanie, jak ten fakt mógł wpłynąć na jej decyzje i postępowanie w i tak już do granic napiętej sytuacji w tym domu? Kto był ojcem tego dziecka? Czy Lusia mogła coś wiedzieć w tej kwestii, co było niewygodne dla Gorgonowej, której dalsze losy ważyły się przecież w tym momencie?

Charakterystycznym elementem całej tej sprawy jest wręcz psychoza, jaką w masach społeczeństwa wywołała prasa brukowa. Na trasach przejazdu więźniarki czy pociągu wiozącego piękną Dalmatynkę, zbierały się wielkie tłumy ludzi, chcących ją zlinczować. Niezliczone anonimy, pogróżki, wybijane szyby w willi Zaremby lub areszcie były notoryczne. Wywiązała się również gigantyczna polemika literatów, publicystów, dziennikarzy broniących i oskarżających Gorgonową. Wśród tych pierwszych prym wiodły takie postacie jak Irena Krzywicka- propagatorka antykoncepcji i edukacji seksualnej na łamach „Wiadomości Literackich”, niemiecka pisarka Elga Kern czy też Stanisława Przybyszewska. Panie pióra ze środowisk, jakbyśmy dziś powiedzieli feministycznych i liberalnych, do upadłego broniły Rity przed tłuszczą strasznych mieszczan, żądających jej głowy. Niestety ich opinie nierzadko były powierzchowne, nierzetelne i mocno tendencyjne a wynikające zapewne z kobiecej solidarności.

Rita Gorgon i jej adwokat Mieczysław Ettinger (1933)/Źródło: NAC (http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/172252/424bfefba9c714eea3c33052bd55a871/)

Rita Gorgon i jej adwokat Mieczysław Ettinger (1933)/Źródło: NAC (http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/172252/424bfefba9c714eea3c33052bd55a871/)

Proces w Krakowie rozpoczął się 6 marca 1933 r. według nowego prawa karnego. Przewodniczącym składu orzekającego był sędzia Alfred Jendl, oskarżycielem prokurator Bogdan Szypuła. Było to ponownie typowe postępowanie poszlakowe, w którym obie strony naginały fakty na swoją korzyść. Dlatego też decydującą rolę odegrały zeznania świadków a spośród nich największą młodego Stasia Zaremby. Chłopak został na wniosek obrony poddany badaniom psychologicznym oraz testom na spostrzegawczość, które to nie wykazały żadnych odchyleń od normy. Adwokaci podnosili jednak, że chłopak w różnych przesłuchaniach inaczej formułował to co zobaczył tamtej nocy, dodawał, zmieniał. To właśnie jednak te zeznania finalnie pogrążyły Gorgonową, którą Staś widział uciekającą z miejsca zbrodni. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Krakowie w dniu 29.04.1933 r. , uznał, że Gorgonowa jest winna zabójstwa pod wpływem silnego wzruszenia i na mocy art. 225 §2 Kodeksu Karnego, skazał ją na 8 lat ciężkiego więzienia. Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną i 23 września 1933 r. zatwierdził ten wyrok jako prawomocny. Rita została osadzona w ciężkim więzieniu dla kobiet- Zakładzie Karnym Bydgoszcz-Fordon. Okres przebywania w areszcie śledczym został zaliczony na poczet odbywanej kary. Ostatnim dniem odsiadki miał być 24 maja 1940 r. Jednakże tuż po wybuchu wojny, na mocy dekretu Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 2 września 1939 r. o amnestii, złagodzono o jedną trzecią część kary. Następnego dnia 3 września opuściła więzienie. I jest to ostatni pewnym fakt w jej życiorysie. Setki legend i plotek, wzajemnie się wykluczających, dotyczących jej dalszych losów, nie są warte aby je nawet wspominać.

9 kwietnia 1933 roku oddalający kasację w sprawie Gorgonowej/Źródło: Wikimedia Commons

9 kwietnia 1933 roku oddalający kasację w sprawie Gorgonowej/Źródło: Wikimedia Commons

Niezwykły epilog tej mrocznej i jakże zawikłanej historii, może przynieść najbliższa przyszłość. Oto kilka miesięcy temu w mediach pojawiła się informacja, że rodzina Rity Gorgonowej, przekonana o jej niewinności i niesłusznym skazaniu, będzie starała się o jej rehabilitację przed sądem. Pani Margerita Ilič-Lisowska, córka Ewy a wnuczka Gorgonowej, wyraził wielkie pragnienie tej części rodziny (pani Romana- pierwsza córka Rity, ma zdecydowanie negatywny stosunek do matki), oczyszczenia z zarzutów jej babci. Na zlecenie bliskich do ponownego rozpatrzenia tej sprawy przed sądem, będzie starał się doprowadzić mecenas Michał Olechnowicz. Adwokat w rozmowach z mediami wytykał miałkość dowodów oraz brak realnego motywu jakim kierować by się miała Rita, co przy ogromnej presji społecznej i medialnej miało mieć wpływ na sąd. Dodaje on jednak roztropnie, że zebranie potrzebnego dla rewizji procesu materiału, może być niezwykle trudne czy wręcz niemożliwe. Niezależnie jednak od tego czy te zabiegi przyniosą wymierne efekty, sprawa Emilii Margerity dwojga imion Gorgonowej, już na zawsze pozostanie w annałach kryminalistyki i wymiaru sprawiedliwości.

Bibliografia:

Monografie:

1. Koper S., Afery i skanadale Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2013.
2. Żurek E., Gorgonowa i inni, Warszawa 1973.
3. Milewski S., Ciemne sprawy międzywojnia, Warszawa 2002.
4. Kolińska K., Miłość, namiętność, zbrodnia, Warszawa 2000.

Czasopisma:

1. Express Ilustrowany, Nr 82, 1933.
2. Głos Narodu, Nr 72, 1933.
3. Rzeczpospolita, Nr 287, 2007.

Akty prawne:

1. Kodeks Karny z 1932 r.
2. Rozporządzenie Prezydenta Rzeczpospolitej z dnia 2.09.1939 r.

Komentarze

Najpopularniejsze posty