Jan Matejko Złoty Wiek literatury w wieku XVI. Reformacja. Przewaga katolicyzmu

Rzeczpospolita Obojga Narodów państwem tolerancji wyznaniowej – rzeczywistość i mity

Na przestrzeni wieków, w zależności od uwarunkowań kulturowych, sytuacji politycznej i społecznej państw oraz czynników zewnętrznych, zmieniała się hierarchia wyznawanych wartości. Niektóre kraje bardzo restrykcyjnie określały swój system cech pożądanych u obywateli, inne tworzyły tylko jego zarys, pozostawiając społeczeństwu wybór. Powszechnie mówi się, że Rzeczpospolita Obojga Narodów była państwem tolerancji wyznaniowej oraz azylem dla innowierców, podczas gdy inne kraje ostro się z nimi rozprawiały. Czy jednak jest to całkowita prawda? Czy w XVII-wiecznej Rzeczypospolitej ludzie mogli wierzyć w to, co chcieli, nie narażając się przy tym nikomu? Czy tolerancja była tylko odgórnym nakazem? Jak to wszystko wyglądało w praktyce?

Sklep Urodzeni Patrioci

Punktem wyjścia do rozumienia wydarzeń w Rzeczypospolitej Obojga Narodów jest pojęcie tolerancji. Jego znaczenie nie zmienia się od tysięcy lat. Człowiek tolerancyjny to taki, który ma w sobie wyrozumiałość dla „inności” rozumianej w każdym tego słowa znaczeniu. To poszanowanie cudzych uczuć, poglądów, upodobań, a przede wszystkim odmiennych religii i obyczajów z nimi związanych.

W przeszłości kwestia tolerancji (lub jej braku) dotyczyła głównie największych krajów świata, gdzie nie tylko rządzący, ale przede wszystkim obywatele, mieli do czynienia ze zjawiskiem zwanym mnogością ludów, które mówiły różnymi językami i niejednokrotnie wyznawały wiarę inną, niż powszechnie przyjęta w danym kraju. Z taką sytuacją musieli zmierzyć się również władcy państwa polskiego.

1 lipca 1569 roku na mocy umowy międzynarodowej Królestwa Polskiego z Wielkim Księstwem Litewskim zawartej na sejmie w Lublinie powstało państwo, nazwane później przez historyków Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Kraj ten zamieszkiwało wiele różnych narodowości. Obok najliczniejszych Polaków i Litwinów, swoje miejsce w społeczeństwie znaleźli też: Rusini, Ormianie, Żydzi, Niemcy, Tatarzy, a także ludność napływowa: Szkoci,Włosi, Holendrzy i Francuzi. Tak ogromna liczba mniejszości narodowych stała się przyczyną zróżnicowania wyznawanej religii na terenie Rzeczypospolitej. W jej granicach, jeszcze przed unią lubelską, obok katolików mieszkali luteranie, kalwini, prawosławni, muzułmanie i Żydzi, w niewielkiej ilości również anabaptyści i menonici, a w późniejszym okresie także arianie.

Sytuacja wyznaniowa w Rzeczypospolitej Obojga Narodów w 1573 r.

Sytuacja wyznaniowa w Rzeczypospolitej Obojga Narodów w 1573 r.

Społeczeństwo państwa rządzonego przez Zygmunta II Augusta musiało zmierzyć się z problemem nie tyle akceptacji wielokulturowości swojego narodu, co z trudnym zadaniem tolerowania zachowań i odmiennej religii współobywateli.

 CZYNNIKI KSZTAŁTUJĄCE TOLERANCJĘ RELIGIJNĄ

RZECZYPOSPOLITEJ OBOJGA NARODÓW

 

Pojęcie tolerancji religijnej pojawiło się już w Polsce Kazimierza Wielkiego, kiedy to król zatwierdził zwyczaje, wolności i przywileje w dziedzinie kultu i spraw administracyjnych dla Ormian, poszanowanie obrządku i obyczajów wyznawców prawosławia, a także jako pierwszy uregulował sytuację prawną ludności żydowskiej, zatwierdzając dla kolejnych dzielnic swojego zjednoczonego królestwa przywilej Bolesława Pobożnego – potwierdzenie przywilejów, które określały status prawny i swobodę działalności ekonomicznej ludności żydowskiej. Te działania były wstępem do nazwania państwa polskiego pierwszym wielowyznaniowym krajem Europy, gdzie dwór królewski jest katolicki. Były również początkiem określania Polski państwem tolerancji religijnej. Taki pogląd o Rzeczypospolitej istniał przez wiele wieków. W umysłach wielu funkcjonuje nadal.

Obraz przyjaznego kraju, w którym każdy innowierca znajdzie swój azyl, przypieczętowało podpisanie przez luteranów, braci czeskich i kalwinów ugody sandomierskiej w 1570 roku. Miała ona na celu wspólną obronę przed kontrreformacją i zakończenie walk pomiędzy wyznaniami protestanckimi. Stworzono nawet projekt konstytucji, która zrównywałaby w prawach katolików oraz innowierców. Ugoda sandomierska uznawana jest za pierwszy krok w stronę równouprawnienia w zakresie religii wyznawanej na terenie całej Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Kolejnym posunięciem, mającym na celu upowszechnienie tolerancji religijnej, było podpisanie aktu konfederacji warszawskiej 28 stycznia 1573 roku – pomysłu protestantów, którzy po śmierci ostatniego Jagiellona nie mieli gwarancji, że kolejny król, tym razem wybrany elekcyjnie, będzie respektował ich prawa. Dokument gwarantował wieczysty pokój pomiędzy wyznaniami w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów oraz pełne równouprawnienie dla wszystkich ludzi, bez względu na przynależność religijną. Postanowienia konfederacji znalazły swoje miejsce również w artykułach henrykowskich, co spowodowało, że każdy nowo wybrany król musiał je przyjąć i respektować (Przysięgam, że będę bronił i przestrzegał pokoju wśród dysydentów i w żadnym wypadku nie dopuszczę, by z powodu religii ktokolwiek był uciskany zarówno przez urzędników państwowych, jak i przez nas[1]). Pomimo ogólnego charakteru zapisanych przywilejów, konfederacja warszawska dała prawa protestantom i była pierwszym w Europie aktem szerokiej tolerancji religijnej innowierców. Jej podpisanie i umieszczenie fragmentów w artykułach henrykowskich spowodowały, że Rzeczpospolitą Obojga Narodów zaczęto nazywać „azylem heretyków” (współcześnie używa się też określenia „państwo bez stosów”). Schronienie znajdowali tam nie tylko wyznawcy sekt protestanckich, którzy uciekali przed wyrokami katolickich sądów duchownych i trybunałów inkwizycyjnych, ale również ludzie nienależący do żadnego wyznania i nieuznający żadnej organizacji kościelnej.

Akt konfederacji warszawskiej; źródło: Archiwum Główne Akt Dawnych

Akt konfederacji warszawskiej; źródło: Archiwum Główne Akt Dawnych

Największy problem Rzeczypospolitej na przełomie XVI i XVII wieku, stanowiło prawosławie. Był on bardzo istotny, ponieważ państwo powstałe na mocy umowy z 1 lipca 1569 roku leżało po obu stronach granicy dzielącej świat prawosławny od katolickiego. Ponadto wyznawcy prawosławia ze wschodu byli przekonani, że należy wyzwolić braci w wierze z niewoli katolików. Kiedy w 1589 roku w Moskwie powstał patriarchat, zaniepokojony ingerencją Iwana IV Groźnego dwór polski zdecydował o zawarciu unii z przedstawicielami prawosławia i rozpoczął działania w tym kierunku. Pomysł ten popierali jezuici na czele z księdzem Piotrem Skargą. Większość biskupów podeszła jednak do całej sprawy sceptycznie.

W drugiej połowie XVI wieku oba Kościoły – prawosławny jak i katolicki – przeżywały kryzys. Wiązał się on z niskim poziomem wykształcenia księży, złym stanem edukacji, zaniedbywaniem obowiązków duszpasterskich oraz upadkiem obyczajów. Wtedy na wschodzie Rzeczypospolitej Obojga Narodów pojawiły się głosy o możliwości zawarcia unii z katolikami. W 1594 roku biskupi prawosławni postawili swoje żądania, tj.: utrzymanie tradycyjnej liturgii i sakramentów, wejście biskupów prawosławnych do senatu, zachowanie dotychczasowych praw i obrona przed represjami patriarchy Konstantynopola[2]. 23 grudnia 1595 roku na synodzie uroczyście zaprzysiężono warunki unii. Przygotowania do jej zawarcia wzbudziły opór wiernych prawosławnych. Przeciwny przedsięwzięciu był książę Konstanty Ostrogski. Uważał, że powinien być to układ na zasadzie „jak równy z równym” i dotyczyć całego prawosławia. Pomimo wątpliwości i protestów w 1596 roku w Brześciu Litewskim nad Bugiem zawarto unię pomiędzy Cerkwią prawosławną a Kościołem łacińskim. Późniejsza historiografia określiła ją jako unię brzeską. W momencie jej podpisania tolerancja wyznaniowa w Rzeczypospolitej Obojga Narodów osiągnęła apogeum. Później nadszedł czas na jej stopniowy spadek, aż do całkowitego odwrócenia sytuacji.

STOSUNEK PIERWSZYCH KRÓLÓW ELEKCYJNYCH

DO TOLERANCJI WYZNANIOWEJ

Po śmierci Zygmunta II Augusta – ostatniego Jagiellona, nastała epoka królów elekcyjnych. Tradycyjnie ich politykę wobec zagadnień i instytucji wyznaniowych rozpatruje się z punktu widzenia osobistej religijności danego władcy. Rzeczywistość jednak była inna. Decyzje, które podejmowali, były wynikiem chłodnej kalkulacji, podyktowanej sytuacją polityczną.

Jan Matejko Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja

Jan Matejko Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja

Pierwszy król elekcyjny – Henryk Walezy – w dzieciństwie uchodził za wyznaniowo indyferentnego[3], a pomimo upływu lat jego stosunek do ceremonii religijnych był bardziej pogański, niż chrześcijański, przemawiały [one] do jego wyobraźni, a nie do uczuć[4]. Można więc śmiało wywnioskować, że zaprzysiężenie przez nowego władcę Rzeczypospolitej artykułów henrykowskich i pacta conventa, nie było bynajmniej wynikiem skłonności Walezego do tolerancji. Stanowiło jedynie warunek do objęcia rządów w państwie.

Jan Matejko, "Henryk Walezy"

Jan Matejko Henryk Walezy  

 

Z tą samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku króla Stefana Batorego. Za jego panowania tendencja rozwoju stosunków wyznaniowych przybrała kierunek odwrotny: od tolerancji i równouprawnienia do kontrreformacji. Wiele osób, zgodnie z tradycją historiograficzną, uważa, że drugi król elekcyjny był władcą tolerancyjnym, choć pojawiają się głosy, iż tolerancja ta wynikała bardziej z konieczności niż z przekonania. Stefan Batory, jeszcze jako wojewoda Siedmiogrodu, usiłował zwalczać arianizm, hamował rozprzestrzenianie się kalwinizmu wśród Sasów, dążył do restytucji katolicyzmu przy pomocy jezuitów. Te działania pokazują, że nie był tak tolerancyjny, jak wszyscy sądzimy.

Jan Matejko, "Stefan Batory"

Jan Matejko, Stefan Batory

Urszula Augustyniak trafnie określa Batorego jako chłodnie kalkulującego pragmatyka, który deklarował wyrachowane umiłowanie katolicyzmu[5]. Gdy objął tron państwa polskiego, jego silna pozycja zależała od poparcia papiestwa i duchowieństwa katolickiego. Od początku budował swój wizerunek na kanwie człowieka mocno wierzącego, wybranego na króla z woli Bożej, który ma w sobie ogromne pokłady tolerancji dla innych wyznań: Nie ambicja królowania ani żądza panowania przywiodła mnie do Polski, lecz przeznaczenie, wola Boga Wszechmogącego[6]. O wzorowej współpracy z papieżem (i być może również o swoistej chęci przypodobania się) świadczy fakt, że Rzeczpospolita Obojga Narodów, jako jedno z pierwszych państw katolickich, przyjęła w 1582 roku kalendarz gregoriański, podczas gdy inne monarchie, w których religią dominującą była religia Kościoła łacińskiego, z tym zwlekały.

UPADEK TOLERANCJI WYZNANIOWEJ

W RZECZYPOSPOLITEJ OBOJGA NARODÓW

 

Lata siedemdziesiąte XVI wieku to czas kontrreformacji – bezpośredniej walki Kościoła katolickiego o prymat nad innymi wyznaniami z odłamu chrześcijaństwa. Ogromną rolę w tym procesie odegrał zakon jezuitów, który krzewił katolicyzm poprzez misje, kazania, masowe tworzenie bractw i środki filantropijne pomagające zjednać najuboższe warstwy ludu z Kościołem. Skutkiem ich aktywnych działań były tumulty religijne, które niszczyły ważniejsze ośrodki protestantyzmu. Stały się one widocznym znakiem narastającego fanatyzmu religijnego. Wynikały z chęci łupów i łatwych zysków. Do najbardziej znanych należą: tumult krakowski (1574 r.), czyli atak studentów Akademii Krakowskiej i plebsu na zbór ewangelicki przy ulicy św. Jana w Krakowie, który zakończył się jego splądrowaniem i zburzeniem; tumult cmentarny, który miał miejsce w 1575 roku w Krakowie – studenci Akademii Krakowskiej wraz z plebsem dokonali zniszczenia murów cmentarza i grobów na jego terenie oraz zbezczeszczenia zwłok; tumult toruński (1724 r.) – zamieszki pomiędzy protestantami a katolikami, zwieńczone zdemolowaniem kolegium jezuickiego przez protestantów. Należy dodać, że tumult krakowski został pochwalony przez Stanisława Hozjusza, jednego z czołowych przywódców polskiej i europejskiej kontrreformacji, który skomentował go w następujący sposób: Czego nie śmiał ani król, ani biskup, to zrobić ośmielili się studenci Akademii Krakowskiej, godni wiekuistej pamięci, których chwałę cały kościół sławić będzie[7]. Ta wypowiedź wyraźnie świadczy już o jawnym głoszeniu nietolerancji. Nie kryli się z tym nawet dostojnicy kościelni.

Kolejnym krokiem do dyskryminacji innowierców po wystąpieniu tumultów religijnych było niedopuszczanie ich do prawa miejskiego oraz nieprzyjmowanie do cechów rzemieślniczych, w których ogłoszono obowiązek spełnienia określonych katolickich praktyk religijnych.[8] Tymi ograniczeniami szlachta innowiercza została dotknięta w małym stopniu, ponieważ posiadała jeszcze przywileje stanowe i prawo do nienaruszalności granic własnych posiadłości. Jednak na początku XVII wieku sytuacja ta uległa znacznemu pogorszeniu. Wiązało się to z rozwojem wypadków w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

W latach 1606 – 1609 miał miejsce rokosz Zebrzydowskiego (zwany również sandomierskim). Królowi Zygmuntowi III Wazie zarzucano faworyzowanie jezuitów i cudzoziemców oraz zamiary wprowadzenia monarchii absolutnej. Po ostatecznym zwycięstwie władcy, zakon jezuitów porzucił swoje stanowisko zwolennika absolutyzmu i uczynił się apologetą „złotej wolności szlacheckiej”. To posunięcie sprawiło, że zniknęły podziały pomiędzy duchowieństwem katolickim, szlachtą i magnaterią, a połączył je wspólny cel, którym było utrzymanie ustroju feudalnego za wszelką cenę. Długotrwała propaganda głoszona z ambony i w szkołach prowadzonych przez jezuitów doprowadziła w końcu do zrównania pojęć szlachcic i katolik. Od tego momentu u obywateli Rzeczypospolitej Obojga Narodów pojawiło się myślenie, które utożsamiło państwo z Kościołem katolickim a wrogów Kościoła z wrogami państwa. „Wrogami Kościoła” zostali innowiercy, którzy w mniemaniu ludności za swoje bluźniercze wyznanie ściągali na kraj najazdy i kary boże. Usuwanie wyznawców innych religii rozpoczęło się wraz z akcją rewindykacyjną (nazwaną tak tylko dla pozoru). Z jej przyczyny w latach 1606 – 1620 zlikwidowano ponad dwie trzecie zborów na terenie państwa polskiego.

Z działaniami, które miały na celu utrzymanie ustroju feudalnego, wiąże się prześladowanie arian, prowadzące w końcu do ich wypędzenia poza granice Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dlaczego Bracia Polscy byli tak niewygodni dla jezuitów? Arianie chcieli zachwiać systemem feudalnym, co w ówczesnej Polsce było niemile widziane. W pierwszym okresie swojej działalności postulowali oni gruntowną reformę warunków społecznych, potępiali pańszczyznę i poddaństwo chłopów, chcieli, by szlachta i ministrowie utrzymywali się z własnej pracy. Oprócz tego krytykowali karę śmierci, zgodnie z wyznawaną przez siebie zasadą, że zła nie należy zwalczać złem. Potępiali prowadzenie wojen, niezależnie od ich charakteru, zakazywali chrześcijanom brania w nich udziału. Jednak przede wszystkim to arianie jako pierwsi w Europie domagali się rozdziału kościoła i państwa. Główny teoretyk tego poglądu, Samuel Przypkowski pisał, że (…) władza duchowna łagodnym wędzidłem kieruje umysły, sumienia i człowieka wewnętrznego ku najdoskonalszemu rodzajowi cnót. Władza świecka zaś, wyposażona w przymus, twardą uzdą prowadzi człowieka zewnętrznego nie ku cnocie, której nie podobna wymusić, ale do powstrzymania się od krzywd i do przestrzegania porządku politycznego. (…) odmienne sposoby kierownictwa sprawiają, że obie władze nie mogą sobie wchodzić w drogę[9]. Realizacja głoszonych przez arian postulatów przyczyniłaby się do przewrotu w stosunkach religijno-kościelnych oraz w całym układzie społeczeństwa feudalnego. Nic więc dziwnego, że stały się one zagrożeniem dla Kościoła katolickiego. Jak trafnie podsumowuje Janusz Tazbir, dla katolików walka z doktryną ariańską oznaczała
bój o istnienie, była dylematem: być albo nie być
.

Samuel Przypkowski – portret imaginacyjny z lat 60. XX w.

Samuel Przypkowski – portret imaginacyjny z lat 60. XX w.

Początkiem ucisku Braci Polskich było wydanie przez Zygmunta II Augusta 7 sierpnia 1564 roku edyktu parczowskiego. Nakazywał on cudzoziemcom o innej wierze niż katolicka opuszczenie kraju. Uderzył szczególnie w arian – wielu z nich zostało usuniętych z miast (Poznań, Nowy Sącz, Lublin, Kościan). Tumulty wyznaniowe w Krakowie (1591) i Lublinie (1627) doprowadziły do likwidacji ariańskich ośrodków miejskich.

Na początku XVII wieku reakcja katolicka przeszła do całkowitej likwidacji ruchu ariańskiego w Rzeczypospolitej. W 1638 roku wyrokiem sejmu „za profanację krzyża w szkole”, zamknięto główną siedzibę arian – Raków. W 1647 roku wydano zakaz utrzymywania szkół i drukarń ariańskich, rok później Braci Polskich wyłączono z grona dysydentów, a tym samym pozbawiono ich wszelkich przywilejów i uprawnień, które innowiercy uzyskali dzięki konfederacji warszawskiej. Prześladowania arian osiągnęły punkt kulminacyjny 30 sierpnia 1658 roku, kiedy to sejm uchwalił ustawę o ich wypędzeniu z Rzeczypospolitej. W następstwie tej decyzji część Braci Polskich zmuszona była przyjąć luteranizm, kalwinizm lub katolicyzm, część zaś wyemigrowała do Holandii i Siedmiogrodu. W Rzeczypospolitej natomiast, choć wyznawanie arianizmu pod groźbą najsurowszych kar zostało wyjęte spod prawa, wielu dawnych arian pozostało de facto przy swojej wierze.

W momencie, kiedy państwo polskie powoli chyliło się ku upadkowi, a caryca rosyjska miała coraz większy wpływ na wydarzenia w Rzeczypospolitej, szlachta innowiercza zawiązała we współpracy z Rosją konfederacje w Słucku i w Toruniu (1767 r.). Obie wystąpiły z poparciem forsowanego przez Katarzynę II projektu równouprawnienia dysydentów. Odpowiedzią na te działania było zawiązanie konfederacji w Radomiu, którą skierowano przeciwko reformom króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Konfederacja radomska ostatecznie uczyniła z Rzeczypospolitej protektorat rosyjski.

Ostatnim ciosem dla innowierców i jednocześnie całkowitym upadkiem tolerancji  było ustanowienie religii katolickiej religią panującą w Rzeczypospolitej na mocy Ustawy Rządowej z dnia 3 maja 1791 roku.

CZY TO NAPRAWDĘ BYŁA TOLERANCJA?

 

Warto zastanowić się nad tym, dlaczego Rzeczpospolitą Obojga Narodów podaje się za wzór tolerancji religijnej w epoce oświecenia? Większość wydarzeń i działań, zarówno sejmu jak i zwykłych ludzi, wydaje się przeczyć temu stwierdzeniu. Dlaczego więc mówi się, że były to czasy tolerancji religijnej? Rzeczpospolita państwem bez stosów? Niekoniecznie…

Tolerancję w Rzeczypospolitej Obojga Narodów można podzielić na trzy części. Pierwsza – okres tolerancji trwający do momentu zawarcia unii brzeskiej, druga – okres względnej tolerancji trwający od unii brzeskiej do rokoszu Zebrzydowskiego, trzecia – okres niskiej tolerancji religijnej od rokoszu Zebrzydowskiego do rozbiorów.

Ciekawą sprawą jest, że w momencie, kiedy Rzeczpospolitą określano jako państwo bez stosów i azyl heretyków, na Zachodzie nietolerancja religijna była bardzo powszechnym zjawiskiem. Natomiast, kiedy w państwie polskim na porządku dziennym były ataki na innowierców, kraje zachodnie stawały się coraz bardziej tolerancyjne. Mamy tu do czynienia z dwoma odwrotnymi sytuacjami. Zachód – od skrajnej nietolerancji do całkowitej akceptacji innowierców, Rzeczpospolita Obojga Narodów – od wzoru poszanowań praw wyznawców innych religii do upadku ideału. Społeczeństwo polskie ewoluowało z pokolenia tolerancyjnego do pokolenia ksenofobów i wrogów dysydentów oraz wszelkich innych religii. Pewną dyskryminacją, widoczną od momentu pierwszej elekcji, był fakt, że królem polskim wybranym elekcyjnie mógł zostać tylko katolik. Natomiast funkcję władcy pełnił w okresie bezkrólewia interreks – prymas, duchowny katolicki – to również pokazuje, że katolicyzm był religią panującą w kraju. W tym przypadku wyraźnie widać, że od władców oczekiwano deklaracji wyznawania religii Kościoła łacińskiego.

Ostatecznie należy stwierdzić, że Rzeczpospolita była państwem tolerancji wyznaniowej, ale tylko do pewnego momentu w swoich dziejach. Utrudnianie dostępu do urzędów, zamykanie szkół, prześladowanie prawosławnych, likwidowanie zborów protestanckich oraz milcząca akceptacja dla aktów przemocy stanowią głębokie rysy na obrazie tolerancyjnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, kreowanym przez wielu historyków. Wydarzenia,
które miały miejsce po unii brzeskiej oraz tumulty religijne od lat siedemdziesiątych XVI wieku są ewidentnym dowodem na to, że państwo przyjazne innowiercom, przez lata budowane przez królów (włącznie z Zygmuntem II Augustem), zostało zniszczone przez kontrreformację i jej zwolenników.

BIBLIOGRAFIA

 

  1. Augustyniak U., Historia Polski 1572-1795, Warszawa 2012.
  2. Besala J., Stefan Batory, Warszawa 1992.
  3. Grzybowski S., Królowie elekcyjni. Leksykon biograficzny, Kraków 2006.
  4. Kossowski A., Protestantyzm w Lublinie i w Lubelskim w XVI – XVII w., Lublin 1933.
  5. Markiewicz M., Historia Polski 1492 – 1795, Kraków 2002.
  6. Tazbir J., Nietolerancja wyznaniowa i wygnanie Arian, Warszawa 1957.
  7. Tazbir J., Reformacja, kontrreformacja, tolerancja, Wrocław 1996.
  8. Tazbir J., Świt i zmierzch polskiej reformacji, Warszawa 1956.

Urban. W.,  Dzieje narodu i państwa polskiego: Epizod r

[1] fragment przysięgi króla elekcyjnego wybieranego po 28 stycznia 1573 roku; artykuły henrykowskie.

[2] Markiewicz M., Historia Polski 1492 – 1795, Kraków 2002, s. 441.

[3] Augustyniak U., Historia Polski 1572-1795, Warszawa 2012, s. 190

[4] Grzybowski S., Królowie elekcyjni. Leksykon biograficzny, Kraków 2006, s. 18.

[5] Augustyniak U., Historia Polski 1572-1795, Warszawa 2012, s. 191.

[6] Besala J., Stefan Batory, Warszawa 1992, s. 135.

[7] Tazbir J., Świt i zmierzch polskiej reformacji, Warszawa 1956.

[8] Kossowski A., Protestantyzm w Lublinie i w Lubelskim w XVI – XVII w., Lublin 1933, s. 126-127.

[9] Tazbir J., Nietolerancja wyznaniowa i wygnanie Arian, Warszawa 1957, s.5.

 

Komentarze

Najpopularniejsze posty