Holendrzy rozbierający podkłady tramwajowe podczas "Hunger Winter"/ Źródło: Wikimedia Commons

Manna z nieba – aliancka pomoc dla ludności okupowanej Holandii (kwiecień/maj 1945 r.)

Pod koniec 1944 r. sytuacja ekonomiczna Holendrów znajdujących się wciąż pod niemiecką okupacją była bardzo nieciekawa. W odwecie za pomoc udzieloną przez nich Aliantom podczas Operacji Market Garden, a także przeprowadzone w tym okresie strajki na kolei – Niemcy zmniejszyli dostawy żywności do holenderskich miast. Działanie to, do którego dodać można ciężką zimę (tzw. „HUNGER WINTER” ) przełomu 1944 i 1945 r. spowodowało, że do marca 1945 r. w Holandii z głodu zmarło około 20 000 cywili.

Sklep Urodzeni Patrioci

W czasie okupacji Holendrzy nie cierpieli takich niedostatków w zaopatrzeniu jak mieszkańcy innych krajów zajętych przez wojska niemieckie (Jugosławia, Polska, ZSRR). Mieszkańcy holenderskich miast stanęli oko w oko z nieznaną dla nich do tej pory sytuacją. Zgromadzone przez nich zapasy żywności szybko wyczerpały się i w oczy mieszkańców Północnych Niderlandów zajrzało widmo głodu. Oprócz żywności brakowało także opału, dlatego też Holendrzy rozbierali drewniane elementy domów oraz palili meble. Członkowie rodzin spędzali większość dni na poszukiwaniu drewna oraz żywności. Często obowiązkowym elementem jadłospisu tamtej zimy stały się cebulki tulipanów i zgniłe buraki cukrowe. Na ulicach próżno było spotkać psy czy koty. One także trafiły do garnków.

Choć do Holandii docierały transporty żywności z krajów neutralnych (Szwecja i Szwajcaria) to jednak były one niewystarczające. Ich położenie stało się na tyle poważne, że przebywająca na uchodźstwie holenderska rodzina królewska poprosiła Aliantów o pomoc. Szczególną rolę odegrał książę Bernhard, który podczas spotkania z generałem Dwightem Eisenhowere’m, dowódcą SHAEF sondował możliwość rozejmu z wojskami niemieckimi w Holandii. Amerykanie byli dość sceptyczni do tego pomysłu, przewidując że gros żywności wpadnie w ręce Niemców, którzy mogą nie mieć chęci do podzielenia się nią z głodującą ludnością.

Członkowie załogi brytyjskiego Lancastera przygotowują żywność przed lotem/ Źródło: Wikimedia Commons

Członkowie załogi brytyjskiego Lancastera przygotowują żywność przed lotem/ Źródło: Wikimedia Commons

Pierwszą informację o Operacji „Manna” mieszkańcy okupowanej Holandii usłyszeli w audycji radiowej BBC w dniu 24 kwietnia 1945 r. Wieści o przygotowanej operacji dotarły do Arthura Seyss – Inquarta, komisarza Rzeszy w Holandii. Polecił on wyznaczenie spotkania z przedstawicielami holenderskich organizacji, które miały zająć się dystrybucją żywności. W szeregach Aliantów pojawiły się głosy, że dobre chęci Niemców – Inquarta i dowódcy Grupy Armii „H” – generała Johannesa Blaskowitza spowodowane są bliskim końcem wojny i zamiarem wybielenia własnej postaci. Mimo wszystko doszło do porozumienia i alianckie bombowce otrzymały gwarancję, że nie będą atakowane, jeśli nie wylecą poza specjalnie wyznaczone korytarze powietrzne.

Pięć dni później z radioodbiorników, które posiadali Holendrzy dotarł do nich komunikat informujący o starcie brytyjskich bombowców na pokładzie, których znajdowały się zasobniki z zaopatrzeniem. Brytyjczycy nie byli pewni reakcji niemieckiej artylerii przeciwlotniczej, dlatego na początek wysłano tylko kilka Lancasterów. Nieprzyjacielskie działa milczały więc „Manna” rozpoczęła się już na pełną skalę. Nad Holandią pojawiły się lecące nisko bombowce, które rozpoczęły zrzuty w wyznaczonych strefach koło Hagi, Rotterdamu, Valkenburga, Delft, Goudy i Leiden. Alianci zdecydowali się na przeprowadzenie lotów na niskiej wysokości (400-500 stóp), choć zdarzały się i zrzuty z wysokości jedynie 50 stóp! Chodziło o to, by zasobniki z żywnością nie uległy zniszczeniu w momencie zderzenia z ziemią.

Holenderskie podziękowania dla alianckich pilotów/ Źródło: Wikimedia Commons

Holenderskie podziękowania dla alianckich pilotów/ Źródło: Wikimedia Commons

Holendrzy otrzymali głównie: mąkę, suszoną wołowinę, jajka w proszku, sól, mielonki, herbatę, groszek, margarynę, ciastka i papierosy. Niektóre załogi wyrzucały dodatkowo swoje racje żywnościowe, uzupełnione o czekoladę i cukierki przy pomocy uszytych małych spadochronów z dołączonymi karteczkami „Vot Hot Kind” („Dla dzieci”). Holendrzy układali wielki napisy w podziękowaniu za żywność, które załogi alianckich bombowców mogły podziwiać z wysokości.

W trakcie trwającej do 8 maja 1945 r. operacji dywizjony bombowe RAF oraz bombowce USAF (Operacja „Clowhound”), które przyłączyły się do operacji 1 maja 1945 r. wykonały ponad 5000 lotów, zrzucając na teren Holandii blisko 11 000 ton żywności.

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.

Najpopularniejsze posty