Olaf Bergmann „Narodowa Demokracja a Żydzi 1918-1929”

Okres międzywojenny w dziejach Polski charakteryzował się niezwykle skomplikowaną kwestią zamieszkujących ją mniejszości narodowych oraz ich stosunku do tego państwa. Jednym z najbardziej newralgicznych elementów tego swoistego klinczu były relacje polsko – żydowskie.

Współcześnie postrzega się je w większości poprzez pryzmat czasów okupacji oraz ekstremalnych okoliczności, które przyniosła. Niesie to za sobą niebezpieczeństwo myślenia schematami oraz uogólnieniami  a także pokusę ulegania półprawdom i manipulacjom, kreowanym przez niezdrowe emocje. Warto zatem sięgnąć dla zdobycia obiektywnej i  szerszej perspektywy, do okresu kiedy mogły się one rozgrywać w warunkach pokoju.

Taką też właśnie drogę wybrał Olaf Bergmann autor pracy „Narodowa Demokracja a Żydzi 1918-1929”, wydanej nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Jest on historykiem związanym z Wielkopolskim Muzeum Niepodległości. Już sam tytuł może wydawać się nieco prowokujący, ponieważ sugerowałby najbardziej zapalny odcinek stosunków dwóch nacji. Jednakże paradoksalnie staje się to jedną z wartościowszych cech omawianego tytułu. Jasne sytuacje, brak ubarwień czy też narracyjnych eufemizmów, sprzyjają prowadzonej przez autora analizie. Podnoszony jest ponadto przez niego wymóg dystansu do obydwu omawianych stron.

Punktem wyjścia do próby odpowiedzi na pytanie o źródła antagonizmu jest dla Bergmanna stworzenie syntetycznego rysu dziejów Narodowej Demokracji oraz ludności żydowskiej na ziemiach polskich. Autor trafnie opisuje najbardziej charakterystyczne elementy światopoglądu, kultury, historii oraz okoliczności, które je wytworzyły i kształtowały przez lata. Czyni to w bezpośredniej łączności z dziejami tego obszaru, jego walorami, atutami ale również problemami czy geopolityczną pułapką, w której się znalazł. Jest to niewątpliwie słuszny tok rozumowania autora, na tle innych prac starających się opisać relacje polsko – żydowskie. Wielu twórców bowiem popełnia zasadniczy błąd, starając się wykonać swoistą wiwisekcję narodową, w oderwaniu od sytuacji w innych państwach czy samej Polsce. Omijając również panujące w danym czasie ogólnoeuropejskie czy światowe trendy i światopoglądy. Owi koryfeusze pseudonauki czy pseudopublicystyki, szermując hasłami tolerancji, a raczej poprawności politycznej, wpadają we własne sidła myślenia ahistorycznego oraz stereotypów oderwanych od rzeczywistości.

Obierając zatem niewątpliwie słuszny tok rozumowania w swoich wieloaspektowych rozważaniach, autor niejednokrotnie ulega w narracji pewnym skażeniom. Ustawia siebie w pozycji swoistego sędziego, ważącego na szali dziejowych zawieruch racje obu stron konfliktu. Konflikt i rywalizacja zostały bowiem obrane za oś struktury całej pracy. I w taki oto sposób deklarowana rezerwa, zaczyna być miejscami delikatnie nierównomierna. Widzimy toteż, że Endecja w swojej antyżydowskiej ewolucji, progresywnie dążyła do apogeum, które miały stanowić lata trzydzieste. Przytacza przeto arbiter Bergmann racje obu stron, prawidłowo osadzając je w specyfice danej sytuacji. Jednak w konstatacji już tylko jedna z nich, ma według niego podstawy by tak postępować jak to miało miejsce. Niestety jest to diagnoza większości badanych kazusów a nie indywidualnego przypadku. Owszem prominenci pochodzenia żydowskiego posiadali duże znaczenie i wpływy w kołach rządzących tego czy owego państwa, działali przecież jednak w interesie własnego przetrwania czy żywotności. Narodowa Demokracja natomiast w tej samej sprawie uprawia politykę i propagandę podszytą populizmem, dla zdobycia zwolenników i doraźnych korzyści. Nie można oczywiście powiedzieć, że autor en masse pisze z pozycji prożydowskich. Aczkolwiek krytycznej analizie, zresztą bardzo słusznie, poddaje tytułowe stronnictwo polityczne.

Praca została w głównej mierze oparta na passusach prasy i publicystyki endeckiej. Na takim też materiale widać jak na dłoni modus operandi krytycyzmu Bergmanna. Oto autor cytuje wypowiedź jakiejś osobistości tego środowiska, najczęściej zdecydowanie ostrą wobec Żydów a bez odczytania szerszego kontekstu w jakim została sformułowana, wygląda na infantylną czy wręcz żałośnie naiwną i bezpodstawną. Nierzadko w zawoalowany sposób autor neguje z pozycji współczesnego obserwatora argumenty zawarte w przytoczonym fragmencie a następnie po chwili przyznaje, że twórca tych słów oczywiście przesadził ale może i wśród Żydów były takie wypadki.

Czytelnik pokonujący kolejne rozdziały tej pracy, może odnieść nieodparte wrażenie że Narodowa Demokracja i tytuły prasowe z nią sympatyzujące albo raczej jak chce autor „wszechpolska propaganda”, przez cały omawiany okres nie zajmowała się niczym innym niż Żydami. Nic Endeków nie interesowało tylko i wyłącznie oni i kombinowanie jak by tu im zaszkodzić czy chociażby dokuczyć. Cytowani autorzy nie krytykują, nie polemizują, nie wskazują niebezpieczeństw, tylko właśnie uprawiają nieznośną dla Bergmanna propagandę polityczną. Taka też narracja tworzy w kolejnych akapitach nieco ukryte konkluzje. Jedną z generalnych jest teza, że nasilenie ataków prasowych i politycznych na „naród wybrany”, było odwrotnie proporcjonalne do wpływów i znaczenia jakie w danym momencie posiadało to stronnictwo. Kiedy owa pozycja była słabsza, automatycznie endecka wajcha przesuwała się na opcję ataku. Znaczącym błędem jaki autor popełnia w analizie stosunków endecko – żydowskich po 1918 r. jest zbyt małe odniesienie się do szerszego kontekstu politycznego i gospodarczego w skali makro. Jeżeli już takowe się pojawia, to jako ostrze krytyki wobec linii politycznej omawianego środowiska. Brak jest ponadto również innych elementów działalności oraz zainteresowań Endecji, które często stanowiły punkt odniesienia ich stosunku do mniejszości żydowskiej w Polsce. Z wywodu autora wynikać by mogło, że jedynym a przynajmniej generalnym polem ich działania była ta mniejszość, inne zaś grupy etniczne czy narodowe już w grę nie wchodziły. Oczywiście Bergmann za swój temat obrał bardzo konkretny wycinek rzeczowy i chronologiczny ale rozpatrywanie go w swoistej izolacji od innych istotnych kwestii, zupełnie tej pracy nie posłużyło.

Nie oznacza to bynajmniej, że autor badając publicystykę środowiska narodowego w niejednym miejscu nie ma słuszności. Bardzo celnie punktuje wszelkie przejawy megalomanii, populizmu, miałkości argumentu czy też myślenia życzeniowego. Bezkrytyczny zachwyt nad własnymi ideami, besserwisserstwo, niezmącona pewność trafności własnych rozwiązań panujących problemów. Są to jednak przywary, które na wielu płaszczyznach można odnaleźć w każdym ugrupowaniu politycznym. Tutaj zaś jawią się jako immanentna właściwość Narodowców. Autor stara się niemal na każdym kroku polemizować ze strategią czy też postulatami tej formacji, już nie tylko ze względu na formę ale i treść. Totalnie nie dostrzega żadnych pozytywów proponowanych zamierzeń. Finalnym zaś tego skutkiem jest odmówienie przez niego, każdemu członkowi czy też nawet sympatykowi Narodowej Demokracji obiektywizmu wobec społeczności żydowskiej. Potępiając, niewątpliwie obecną wśród Endeków tendencję do generalizowania, przesady czy prostych rozwiązań, kwestii związanych z Żydami Bergmann sam wpadł w sidła takowych a rebours.

Pomimo licznych elementów, z którymi nie sposób nie polemizować w sądach autora, praca ta posiada niewątpliwie szeroki zasób atutów. Niemal automatycznie rzuca się w oczy wielki i różnorodny diapazon problemów lat 1918 – 1929. Kwestie gospodarcze, ekonomiczne, socjologiczne, demograficzne czy kulturowo – religijne, są rozpatrywane bardzo głęboko i to nierzadko w oryginalny i ciekawy sposób. Wbrew temu, że odbywa się to nieraz za pomocą niewyszukanej negacji publicystów narodowych, udaje się Bergamnnowi udowodnić nieprawdziwość kilku obecnych w świadomości poglądów. Najważniejszym z nich wydaje się być teza o jednolitości i zwartości całej społeczności polskich Żydów. Wychodząc zaś od niej, kolejna mówiąca o ich nieprzerwanej, tradycyjnej wspólnocie interesów z lewicą i liberałami. Z wywodów na tej płaszczyźnie na pewno płynie korzyść taka, że patrzenie oraz ocenianie tej mniejszości w sposób jednoznaczny i pozadyskusyjny jest nieuzasadnione, zaś wszelkie sądy powinny być ostrożne. Kluczową natomiast i najbardziej słuszną tezą Bergmanna, rekapitulującą całość jego rozważań jest to, że Narodowa Demokracja, jak każde inne ugrupowanie polityczne potrzebowało stałego wroga. Stan taki pozwalał na systematyczny aktywny atak oraz propagowanie swoich poglądów i idei a także mnożenie zwolenników. Kiedy taki wróg znikał, po niedługim okresie  samozadowolenia musiałoby przyjść rozprzężenie  członków i marazm. Autor zatem bardzo słusznie między wierszami, sugeruje że tak faktycznie funkcjonowanie w Polsce mniejszości, było dla Endeków korzystne i potrzebne z tego punktu widzenia. Bez względu na to czy zarzuty wobec Żydów były realne czy też nie.

Po zapoznaniu się z dziełem Olafa Bergmanna czytelnik może mieć poczucie ambiwalencji. Z jednej strony świetny warsztat, wnikliwe analizy poparte szeroką bazą źródłową, błyskotliwe i niestereotypowe konstatacje. Z drugiej jednak wyraźne niestety uproszczenia pewnych kwestii oraz inklinacje do jednowymiarowego widzenia zarówno Narodowców jak i polskich Żydów. Nie można pominąć również, że swoimi jednoznacznie negatywnymi a nie zawsze sprawiedliwymi ocenami twórców i działaczy środowiska Narodowego, autor wyrządził niedźwiedzią przysługę nie tyle im, co polskiej myśli politycznej przełomu XIX i XX wieku. Jest to praca, która powinna się stać nie ostateczną konkluzją spojrzenia na relacje polsko – żydowskie w omawianym okresie, a raczej drogowskazem i asumptem do wzmożonej dyskusji oraz otwartości na nowe treści.

Autor: Olaf Bergmann
Tytuł: „Narodowa Demokracja a Żydzi 1918-1929”
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie
Rok wydania: 2015
Stron: 512
Oprawa: miękka
ISBN 978-83-7976-222-4

Komentarze

Najpopularniejsze posty