Ściana pamięci w Langley, siedzibie Centralnej Agencji Wywiadowczej upamiętniająca funkcjonariuszy CIA którzy ponieśli śmierć na służbie. /Źródło: Wikimedia
Ściana pamięci w Langley, siedzibie Centralnej Agencji Wywiadowczej upamiętniająca funkcjonariuszy CIA którzy ponieśli śmierć na służbie. /Źródło: Wikimedia

Pakistański wywiad zamieszany w atak na CIA?

Światło dzienne ujrzał dokument opublikowany przez amerykański National Security Archive działający przy Uniwersytecie Jerzego Waszyngtona, który wskazuje na powiązania pakistańskiego wywiadu z jednym z najkrwawszych ataków na amerykańską Centralną Agencję Wywiadowczą w 2009 roku.

W dniu 30 grudnia 2009 roku we wschodnim Afganistanie doszło do samobójczego ataku z wykorzystaniem ładunków wybuchowych. Celem była baza wojskowa znana jako Camp Chapman, w której ulokowana była również rezydentura amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej. Atak został przygotowany przez ugrupowanie Haqqani, działające na granicy Afganistanu i Pakistanu, a będące w bliskich relacjach z Talibami. Zamach został uznany za jeden z najkrwawszych ataków na CIA w historii istnienia tej agencji wywiadowczej – śmierć poniosło siedmiu pracowników i współpracowników służby wywiadowczej oraz dwie inne osoby.

CIA w bazie wojskowej Camp Chapman zajmowała się przede wszystkim zbieraniem i analizą informacji, które były wykorzystywane do przeprowadzenia ataków za pomocą bezzałogowych statków powietrznych na terytorium Pakistanu. Cele ataków były związane przede wszystkim z Talibami, którzy na granicy afgańsko-pakistańskiej prowadzili bazy szkoleniowe i organizowali szlaki zaopatrzenia. Wśród amerykańskich wojskowych, polityków i przedstawicieli służb od dawna istniało silne przekonanie o bliskiej współpracy pakistańskiego wywiadu z Talibami, których często ostrzegano o planowanych atakach. Z tego względu, amerykańskie operacje specjalne na terenie Pakistanu nierzadko odbywały się bez wiedzy pakistańskich władz, powodując napięcia w stosunkach dyplomatycznych. Do konfliktu na linii Waszyngton-Islamabad dochodziło w szczególności gdy ofiarami ataków byli cywile.

Dokument opublikowany przez National Security Archive ma cztery strony, jest opatrzony klauzulą tajności i dotyczy powiązań „obcych” służb specjalnych z atakiem na Camp Chapman. Dalsze strony raportu precyzują, że chodzi o wojskową służbę wywiadowczą Pakistanu, której oficerowie odbyli spotkanie z przedstawicielami ugrupowania Haqqani. Podczas rozmowy miała paść obietnica przekazania 200 tysięcy dolarów przez pakistański wywiad na potrzeby przeprowadzenia zamachu terrorystycznego wymierzonego w amerykańską bazę wojskową. W sprawę miał zostać zamieszany również dowódca afgańskich sił bezpieczeństwa w prowincji Chost (w której granicach znajdował się Camp Chapman), któremu obiecano 100 tysięcy USD w zamian za umożliwienie i pomoc w przeprowadzeniu ataku. Pieniędzy nie uzyskał, ponieważ sam zginął w zamachu do którego walnie się przyczynił.

Do ataku na Camp Chapman oddelegowany został Jordańczyk Khalil Abu-Mulal al-Balawi, z zawodu doktor, absolwent medycyny pracujący w obozie dla uchodźców z Palestyny. Co ciekawe, al-Balawi miał być znany jordańskim służbom specjalnym, które podejrzewały go o wspieranie i aktywną działalność w różnych skrajnie islamistycznych organizacjach. Centralnej Agencji Wywiadowczej udało się (a przynajmniej tak jej się wydawało) zwerbować i wykorzystać w roli podwójnego agenta. Na pograniczu Pakistanu i Afganistanu zbierał i przekazywał informacje CIA na temat działalności Al-Kaidy oraz Talibanu. W bazie Camp Chapman znajdował się również łącznik jordańskiego wywiadu, który przez pewien czas prowadził sprawę al-Balawiego. Przygotowując się do zamachu, Jordańczyk pod pretekstem posiadania szczególnie ważnych i interesujących informacji na temat Al-Kaidy umówił się na spotkanie z przedstawicielami amerykańskich służb w rezydenturze CIA. Do samej placówki wojskowej został przewieziony przez wspomnianego już afgańskiego oficera odpowiedzialnego za bezpieczeństwo w prowincji Chost. Pomimo trzech punktów kontrolnych, samochód w którym znajdował się al-Balawi nie został ani razy sprawdzony. Na „parkingu” czekać miało kilkanaście osób, co wykorzystał Jordańczyk, który zaraz po opuszczeniu samochodu detonował ukryte pod ubraniem ładunki wybuchowe. Łącznie śmierć poniosło siedmiu pracowników i funkcjonariuszy Centralnej Agencji Wywiadowczej, jordański oficer łącznikowy oraz dowódca afgańskich służb bezpieczeństwa. Odpowiedzialność za zorganizowanie ataku oraz pomoc al-Balawiemu wzięli Talibowie i Al-Kaida.

Teoria o udziale pakistańskich służb specjalnych w przygotowaniach do ataku na bazę Camp Chapman ze względu na brak dowodów i zaprzeczeń ze strony Pakistanu była trudna do udowodnienia. Ujawniony raport wskazuje jednak, że amerykańskie służby brały pod uwagę tą teorię, posiadając istotne dla całej sprawy informacje.

Komentarze

Najpopularniejsze posty