Sztandary powstańcze z 1863 r. przekazane Dywizji Strzelców Polskich w Kijowie w 1917 r./ Źródło: (CAW)

Początki Wojska Polskiego na Wschodzie: Dywizja Strzelców Polskich

Trudna sytuacja w Rosji i brak sukcesów na frontach I wojny światowej wymusiła na Stawce AIR zgodę na formowanie dalszych jednostek polskich z ludności narodowości polskiej ewakuowanej z zajętych przez Prusy i Austro-Węgry terenów. Zbiegło się to z intencjami posłów polskich do Dumy Rosyjskiej , od początku wojny starającymi się o stworzenie Wojska Polskiego. Politycy KNPol-u,w osobach, Feliksa Raczkowskiego, Wawrzyńca hr. Puttkamera, Konstantego Skirmunta czy Andrzeja Meysztowicza często odwiedzali żołnierzy na linii frontu.

Sklep Urodzeni Patrioci

 Komitet Narodowy Polski, działający w Petersburgu na wieść o formowaniu Wojska Polskiego w strukturach Frontu Południowo-Zachodniego złożył na adres gen. Brusiłowa memoriał wnioskujący o rozszerzenie brygady w korpus, a generał przyrzekł robić to stopniowo: najpierw dywizja następnie w miarę rozwoju sytuacji korpus. Dodatkowo generał spodziewał się opieki ze strony społeczności polskiej nad organizowanym wojskiem. Zgodnie z ustaleniami rozkazem Naczelnego Wodza z 11 stycznia 1917 r. dowódcą dywizji został mianowany gen. ppor. Tadeusz Bylewski. Brygada została rozmieszczona w okręgu kijowskim, a mianowicie, sztab Brygady a później Dywizji, 1-szy batalion i kompania saperów w Kijowie, 2-gi batalion i Czołówkę Sanitarną L 70 w Boryspolu, 3-ci batalion w Połtawi, 4-ty batalion w Berezaniu, batalion rezerwowy w Biełgorodzie (będzie jeszcze o nim mowa), a Dywizjon Ułanów w Czugujewie pod Charkowem. Początek reorganizacji Brygady w Dywizję dał rozkaz gen. Bylewskiego z dnia 21 -go lutego 1917 r. Rozkaz ten precyzował rozbudowę Brygady do Dywizji przez utworzenie czterech pułków piechoty po trzy bataliony w każdym, oddzielnej kompanii inżynieryjnej i dywizjonu ułanów złożonego z trzech szwadronów i szwadronu zapasowego. Braki w parku artyleryjskim Armii Imperium Rosyjskiego, spowodowały, że nowo formująca się dywizja nie otrzymała oddziałów artyleryjskich. Nowo formująca się dywizja potrzebowała nowych dowódców  i tak brygadierem dywizji został płk. J. Rządkowski, dowódcą 1-go pułku – płk . Pieńkowski, następnie płk. L. Żeligowski, dowódcą 2-go pułku – płk. Wysocki, 3-go płk. Firlej następnie od maja płk. Gałecki, 4-go płk. Znamierowski od marca płk. Racięcki, komp. inż. – pkpt. Wężyk, dowódcą dywizjonu ułanów – ppłk. Obuch-Woszczyński następnie płk. Bolesław Mościcki, dowódcą pułku rezerwowego został płk. Winnicki. Funkcje szefa sztabu dywizji pełnili kolejno Rosjanie: płk. Szewczenko, a od czerwca kpt. Kisielow. Funkcję starszego adiutanta sztabu sprawował pkpt. Wecki i ppor. Liesel. Lekarzem dywizji pozostał dr. Żywanowski. Intendentem dywizji został płk. Ptaszyński. Polowy Szpital Ruchomy Pol. Kom. Pom . Sanit. i Czołówka Sanitarna L70 Pol. K. P. Sanit. pozostały przy dywizji bez zmian, dołączy do nich w niedługim czasie Czołówka Sanitarna L71 Pol. K. P. Sanit. Organizacja Dywizji napotykała ciągle na trudności spowodowane dużymi odległościami pomiędzy poszczególnymi oddziałami. Brak było dostatecznej ilości broni , umundurowania i taborów , których pułki wg stanu etatowego nigdy nie miały otrzymać. Dywizja otrzymała uzbrojenie rosyjskie. Umundurowanie Dywizji Strzelców Polskich miało się składać ze standardowego umundurowania rosyjskiego, ale zamiast typowych czapek rosyjskich wprowadzono tzw. „maciejówki” koloru granatowego, a w miejscu bączka carskiego noszono orzełka. Ułani 1-go Pułku Ułanów Wojska Polskiego nosili mundury według wzoru rosyjskiego Wyszkolenie odbywało się wg rosyjskich regulaminów, ale komendy wydawane były w języku polskim tak samo jak i wewnętrzne pisma i rozkazy. Jedynie rozkazy zewnętrzne wychodziły w języku rosyjskim , co jest zrozumiałe. Kadra oficerska, szczególnie wśród młodszych oficerów „czasu wojny” nie posiadała doświadczenia bojowego. Najlepiej pod tym względem stał 1-szy pułk, który posiadał kadrę jeszcze z okresu Legionu Puławskiego. Etatowe braki w ilości podoficerów starano się uzupełnić przez zorganizowanie przy każdym pułku szkółek podoficerskich; strzelców, karabinów maszynowych, telefonistów, sanitariuszy itp. Z dowództwa rosyjskiego dochodziły raz po raz różne informacje, a to że dywizja będzie wkrótce użyta w boju, a to że dywizja pozostanie kadrową do sformowania polskiego korpusu.

 W dniu 2 marca abdykuje car, władzę przejął Rząd Tymczasowy i już 29 marca kieruje do Polaków odezwę zmieniającą zasadniczo warunki formowania dywizji. W armii rosyjskiej powołuje się nagminnie rady delegatów. Wychodząc naprzeciw postulatom gen. Bylewski zwołuje w Kijowie zjazd delegatów wszystkich oddziałów Dywizji. Odbył się on w dniach 14-30 kwietnia 1917 r. Zadaniem zjazdu było opracowanie zasad dalszego formowania oddziałów oraz ustalenie przepisów służby wewnętrznej, zmiany w umundurowaniu i innych ważnych dla dywizji spraw. Z tematów poruszanych na zjeździe pozostało zatwierdzone w marcu salutowanie dwoma palcami.

Jan Rządkowski/ Źródło: Wikimedia Common

30 kwietnia dywizję opuszcza gen. T. Bylewski, a tymczasowo jego funkcję sprawuje najpierw płk. Żeligowski, a następnie dotychczasowy brygadier dywizji płk. J. Rządkowski. Dywizja pospiesznie przygotowuje się do wymarszu i już 7-go maja pierwsze eszelony z 1-szym Pułkiem Strzelców Polskich wyjeżdżają z Kijowa. Do dnia 17 -go maja 1917 r. cała Dywizja koncentruje się w okolicach Płoskirowa, tutaj pobiera resztę ekwipunku bojowego i odbywa dalsze szkolenie tym razem w warunkach bojowych. W tym samym dniu dowództwo nad Dywizją przejmuje gen A. Szymon (Symon?), zastaje on w pułkach ponadetatowe stany osobowe strzelców, co było spowodowane żywiołowym dążeniem wojskowych Polaków do przenoszenia się z armii rosyjskiej do jedynej, jak na razie, formacji polskiej. Stan osobowy Dywizji osiągnął wtedy 8 000 bagnetów i szabel. W dniu 16 czerwca Dywizja ukończyła szkolenie i wyrusza na front w Galicji w rejon Strusowa. Początkową lokalizację zmieniono w trakcie przejazdu i rozlokowano Dywizję w rejonie Husiatyna, sztab i dowództwo Dywizji w miejscowości Czabarówka, 1-szy Pułk w Matwiejewce, 2-gi Pułk w Trybuchowce, 3-ci Pułk w Wasilkowcach, 4-ty w Czabarówce, Dywizjon Ułanów we wsi Olchowczyk, kompanię inżynieryjną w Liczkowcach, tabory dywizji w Husiatynie, oddziały i instytucje sanitarne we wsi Olchowczyk, Czołówkę Sanit. L.70 w Liczkowcach, Czołówkę Sanit. L.71 w Wasilkowcach. Według zapisu w Dzienniku Bojowym Dywizji w rejon Husiatynia Dywizja została wysłana  „celem wzmocnienia zdolności bojowej ” jednak prawdziwym powodem była agitacja bolszewicka z którą Dywizja zetknęła się już pierwszego dnia przyjazdu na front. Nieznani nikomu agitatorzy podający się za polskich komunistów szerzyli demoralizację, namawiając żołnierzy do oporu wobec oficerów w razie wysłania dywizji do boju. Niezdrowa dla Dywizji agitacja została szybko zażegnana dzięki energicznym działaniom kilku podoficerów, mówiąc krótko obito agitatorów i przegnano z terenu Dywizji, ale część żołnierzy 2 pułku strzelców polskich odmówiła wyjścia na front. Na nowym m.p. rozpoczęto oczyszczanie i wysyłanie niepewnych jednostek do rosyjskich pułków rezerwowych. Z pułków odesłano w sumie około 400 żołnierzy, którzy ulegli agitacji.

 „…Etim katolikam , nie urożeńcam polskogo kraja , kanieczno nie doroga ideja oswobożdienija otczizny …” napisał w Dzienniku Bojowym szef sztabu Rosjanin kpt. artylerii Kisielow. / .) „…tym ludziom (katolikom),nie urodzonym w Polsce, niekoniecznie było po drodze (walczyć o) wyzwolenie ojczyzny…”

Po tym ciężkim dla Dywizji okresie nadchodzi długo oczekiwany rozkaz wymarszu na pozycje zajmowane przez 113 Dywizję rosyjską w celu jej zluzowania, nastąpiło to w nocy z 5-go na 6-go lipca 1917 r. Dywizja zajmowała odcinek frontu od wsch. lizjery lasu Kuropatniki do płn. krańca wsi Szybalin, opartym o rz. Cieniówka. Okopy po przejmowanej rosyjskiej dywizji były zaniedbane tak samo jak wszystkie obiekty polowe. Dywizja przystąpiła do ich naprawy. 3-ci Pułk przejął odcinek po 449 Charkowskim Pułku Piechoty, na odcinku od wspomnianego lasu Kuropatniki do wąwozu na płd. od tegoż lasu. Środkowy odcinek od wąwozu, bronionego przez 3-ci pułk, do wsi Baranówka od 450 Żmijewskiego Pułku Piechoty przejął 1-szy Pułk, a lewoskrzydłowy odcinek od wsi Baranówka do rz. Cieniówka przejął po 451 i 452 Pułkach Piechoty rosyjskiej 4-ty Pułk Strzelców. Po drugiej stronie frontu stacjonowali Austriacy, którzy z pomocą lotnictwa koordynowali ogień dalekonośnej artylerii niemieckiej, natomiast w rejonie działania Dywizji nie było żadnej rosyjskiej baterii plot. a rosyjskie lotnictwo rzadko pojawiało się w tym rejonie. Dywizji natomiast przydzielono brytyjski oddział samochodów pancernych, składający się z czterech samochodów uzbrojonych w karabiny maszynowe. Dowódca oddziału kpt. Rustan, obiecywał, że na każde żądanie przybędzie w ciągu 15 minut, ze wsi Dubszcze. Dowództwo Korpusu przydzieliło również, na tym odcinku, 113 Brygadę Artylerii Polowej, dla wsparcia Dywizji. Tak rozpoczął się szlak bojowy dywizji Strzelców Polskich. Gen. Szymon przydzielił do trzech pułków stojących na pozycjach po plutonie saperów z kompanii inżynieryjnej. Oddział telefoniczny, pomimo braku etatowej ilości przewodów zapewniał łączność z dowództwem korpusu stacjonującym w miejscowościach Kozówka i Kozowa. Pruska artyleria zaczęła ostrzał 7-go lipca 1917 r. około północy na wszystkie pułki będące na pozycjach oraz na m.p. Sztabu Dywizji. Najlepsza sytuacja miała miejsce w trzecim pułku, gdzie pociski z miotaczy bomb miały zbyt krótką donośność i nie wyrządzały żadnych szkód. Następnego dnia pruscy artylerzyści użyli pocisków z gazami trującymi. Wyruszając na front Dywizja nie otrzymała masek przeciwgazowych, a te , które znajdowały się na stanie Brygady zostały przekazane jeszcze w trakcie reorganizacji. Na szczęście Austriacy i Turcy, po ustaniu ostrzału, nie ruszyli do ataku. Straty we wszystkich pułkach po ataku gazowym to tylko 24 żołnierzy. Oprócz tych strat w pułkach było tego dnia jeszcze zabitych 6 i rannych 14 żołnierzy i oficerów. Nieprzyjacielska artyleria zniszczyła tego dnia 3 działa ,wspierającej Polaków z 4-tej baterii 113 Brygady Artylerii. Tego dnia dołączył do Dywizji 2-gi Pułk Strzelców i wszedł w skład rezerw dywizyjnych. 1-szy batalion 2-go Pułku stacjonował w folwarku Sieńków, 2-gi w lesie komarowskim, 3-ci w Kozówce. Prusacy w następnych dniach kontynuowali ostrzał pozycji. Dnia 10-go lipca pocisk nieprzyjacielskiej artylerii dalekosiężnej trafił nieszczęśliwie w wagon ze słomą stojący na stacji Kozowa, powstał pożar który  przeniósł się na skład pocisków artyleryjskich. Wybuch zniszczył około 600 tys. pocisków przygotowywanych do planowanej ofensywy. Wykorzystując zamieszanie spowodowane wybuchem maruderzy z pułków rosyjskich zaczęli pogrom sklepów i mieszkań w Kozowie. Na miejsce zostały wezwane dwa szwadrony konnych zwiadowców Dywizji, którzy przywrócili porządek. Straty Dywizji za okres tych dwóch dni to zabitych 3 i rannych 8. Znacznie gorsze było pojawienie się ponownie rozprężenia w oddziałach, spowodowane przez postawę żołnierzy rosyjskich jednostek. Żołnierze rosyjscy powolni agitacji bolszewickiej nie słuchali rozkazów, porzucali okopy, odmawiali walki, włóczyli się bez celu na tyłach frontu, rozbrajali oficerów itp. Miało to bezpośredni wpływ na postawę Polaków. W ciągu tych dwóch ostatnich dni Dywizja straciła około 150 żołnierzy tzw. „zaginionych bez wieści”. W dniu 11 lipca rozkaz Pierwszego Korpusu nakazywał przekazać pozycję 3- ej Zaamurskiej Dywizji Strzelców, jednak żołnierze tej dywizji odmówili posłuszeństwa i polska dywizja broniła pozycji jeszcze jeden dzień, dopiero w nocy 12 lipca nadeszły  7-my; 9-ty i 10-ty zaamurskie pułki. W trakcie luzowania nastąpił atak 19-tego pułku landwery austriackiej (LIV Dywizja) i 32 pułku Jegrów Tyrolskich, który Polacy razem z luzującymi ich pułkami odparli. Dywizję wycofano do miejscowości Rossochowaciec (1pułk); do wsi Iszczków (2 pułk); do wsi Bohatkowce (3 pułk) oraz do Sosnowa nad Strypą (sztab i pododdziały dywizyjne). 4-ty pułk pozostał na zajmowanej pozycji pod rozkazami 3 Dywizji Zaamurskiej gdzie walczył jeszcze tydzień. Czwarty pułk, będąc jeszcze na pozycji, poniósł dotkliwą stratę, była nią śmierć por. Eugeniusza Słowikowskiego na patrolu zwiadowczym. Czwarty Pułk dołącza do Dywizji w nocy 18 lipca i kwateruje we wsi Małowody. Dywizja w tym czasie zajęta była porządkowaniem stacji i odbudową linii kolejowej w rejonie Denysów-Kozowo, żołnierze zbierali porzuconą broń i pociski artyleryjskie rozrzucone wybuchem. W dniu 18 nadchodzi rozkaz o rozformowaniu Dywizji. Rozkaz w zastępstwie i pod nieobecność gen. Brusiłowa  podpisuje szef sztabu 7 Armii, Rusin z pochodzenia, gen. Chutor (Hutor ?). Dywizja ma zdać broń i inwentarz 2-giej dywizji  czesko- słowackiej. Najlepsi żołnierze mają zostać przekazani do polonizowanych dywizji rosyjskich 169-tej i 171 –ej . Pozostali żołnierze mają zostać przekazani do jednostek rezerwowych. Zadziwiająca jest przerażająca szybkość z jaką likwidowano sprawę „ polskoj dywizji” i to w czasie gdy całe pułki i dywizje rosyjskie porzucają  broń i przechodzą na stronę nieprzyjaciela. Na wieść o likwidacji Dywizji pojawili się przedstawiciele Naczelnego Komitetu Wojskowego i  Związku Polaków 7-mej Armii . Starania ich spełzły na niczym, przyjechali Czesi i proces przekazywania broni i inwentarza rozpoczął się. Pod Tarnopolem w te dni dwa grenadierskie pułki „gościnnie” otworzyły Prusakom drogę do przejęcia przez nich ostatniego, wolnego od okupacji, skrawka Rusi Czerwonej. Rzeka dezerterów z bronią i bez, bez dowódców płynęła wszystkimi drogami na Wschód. Zdemoralizowane korpusy i dywizje, pędziły na oślep w głąb Rosji wykonując niewydany rozkaz  odwrotu. Pobocza dróg zawalone sprzętem wojskowym, karabinami i oporządzeniem. Rozwydrzone żołdactwo grabiło składy wojskowe i miejscową ludność cywilną. Stacja kolejowa w Denysowie, gdzie Dywizja składała broń Czechom, została wysadzona w powietrze przez zdemoralizowane wojska rosyjskie. Polskie pułki, częściowo bez broni, stojąc w miejscu ponownie znalazły się na linii frontu. Dywizja zajęła pozycje obronne i zbierając brakującą broń z przydrożnych rowów wycofywała się powoli stanowiąc straż tylną „Wielikoj rewolucjonnoj armii”, która czmychała na dalekie zaplecze . 22 lipca Dywizja otrzymuje  czasowe „ułaskawienie” od Dowództwa XLI-go Korpusu z jednoczesnym żądaniem wsparcia  rosyjskiej 74 Dywizji Piechoty , ale rosyjskiej dywizji już nie było. Pozostała tylko niechlubnym wspomnieniem. Kpt. Wężyk sprawdzając linię obrony zastał w m.p. 74 dywizji płonące wsie oraz opróżnione i zrabowane składy wojskowe. Kozacy wywozili na swych koniach toboły ze zrabowanym dobrem, żołdactwo katowało cywilną ludność nahajkami i kolbami karabinów, za chociażby próbę, podniesienia z ziemi konserwy lub nabranie w czapkę odrobiny mąki z rabowanego właśnie składu .

Dywizja w tym czasie zajmowała linię obrony na rzece Strypa pod Złotnikami. 22 lipca pojawiły się pierwsze tyraliery Austriaków i Turków.  W dniu 23 –go Sztab XLI Korpusu razem z Dywizją Strzelców Polskich wycofał się do wsi Laskowce, następnego dnia Dywizja wykonując rozkaz z korpusu ruszyła do Czortkowa . 25 lipca Dywizja otrzymuje rozkaz zajęcia pozycji nad rzeką Seret i obsadzić przyczółki mostowe pod miejscowością Biała . Jeszcze w nocy 26-go widząc łuny pożarów i odgłosy walki 4-ty pułk wysyła swoją pierwszą kompanię do Czortkowa, żeby poskromić kradzieże, mordy i gwałty na mieszkańcach miasteczka. Polacy salwami karabinowymi rozpraszają maruderów i zaprowadzają porządek w miasteczku, aresztowano przy tym oficera pułku syberyjskiego złapanego „na gorącym uczynku” mordowania cywili. Aresztowanego przekazano do dowództwa XLI Korpusu. Po jednym dniu odpoczynku na zajmowanych pozycjach Dywizja 27-go lipca przechodzi pod zwierzchnictwo XXII–go Korpusu i otrzymuje rozkaz zajęcia pozycji obronnych pod wsią Oryszkowice. Wobec natarczywych  działań niemieckich samochodów pancernych i kawalerii, rozkazem korpusu Dywizja cofa się w kierunku Husiatyna, gdzie ma osłaniać przeprawy przez rz. Zbrucz. Natarcie połączonych wojsk niemieckich, austriackich i tureckich prowadzone niewielkimi siłami, nie mając przed sobą przeciwnika rozwijało się powoli, ale metodycznie i przybierało na sile z każdym dniem. Dowództwo 7-ej Armii rosyjskiej, żeby zatrzymać natarcie i dać możliwość wycofania się wszystkim oddziałom, szczególnie artylerii i parkom amunicyjnym, powierzyło obronę przepraw na rz. Zbrucz  Dywizji Strzelców Polskich. Ostatnim ponad 45-cio kilometrowym marszem 27-go wieczorem Dywizja osiąga nakazany rejon i organizuje obronę na przedpolach Husiatyna. Centralną pozycję obrony z przyczółkiem mostowym zajął 1-szy pułk (52 oficerów i 1122 żołnierzy), na nim to zatrzymają się ataki połączonych sił turecko -austriackich. Na lewej flance  2-gi pułk , a na prawej  3-ci. Na prawo od Dywizji pozycje zajmował 76 Pułk Syberyjski i sotnia orenburskich kozaków 9 -tej Dywizji Kawalerii, a na lewej 5-ta Dywizja Finlandzka. Do dyspozycji Dywizji Korpus przydzielił  baterię artylerii rosyjskiej, a na stacji kolejowej Husiatyn stacjonował pociąg pancerny. Rankiem 28 –go pojawiły się pierwsze odziały rozpoznawcze przeciwnika i zaczął się niecelny ostrzał z dział dalekonośnych. Przed południem dowódca sotni orenburskiej poinformował dowódcę 1-go pułku płk. L. Żeligowskiego, że 76-ty pułk syberyjski samowolnie opuścił zajmowane pozycje. Opuszczone skrzydło obsadza płk. Żeligowski spieszoną sotnią orenburską i pierwszą kompanią 1-go Pułku, wzmocnioną plutonem karabinów maszynowych . Po przejściu ostatnich oddziałów kawalerii rosyjskiej spalono  stację i znajdujące się na niej składy siana i produktów . Pociąg pancerny przejechał za rzekę Zbrucz i nie zamierzał brać udziału w walce . Turecko-austriacka piechota wspierana przez pruskich huzarów nacierała na polskie bataliony zwartą falangą , a strzelcy polscy seriami z broni maszynowej  kładli wrogie tyraliery na ziemię. Nieprzyjaciel przyzwyczajony do braku oporu po stronie rosyjskiej, zaczął się okopywać, sytuacja Polaków pogarszała się, zapasy amunicji w przydzielonej baterii zaczęły się wyczerpywać, artyleria korpuśna  ze wschodniego brzeg rz. Zbrucz nie dawała znaku życia. Włóczące się na tyłach wojsk polskich luźne oddziałki rosyjskiej konnicy też nie dodawały animuszu Polakom, ciągle dziwiąc się „…że ktoś jeszcze walczy,że chce się komuś jeszcze walczyć, bo przecież w Pitrze  powiedzieli, że można iść do domu…”. Wypełniwszy zadanie pułk powoli zaczął się wycofywać do folwarku Kiernickie. Po godz.15 sytuacja stała się bardzo trudna  płk Żeligowski nakazał stopniowe wycofanie się za Zbrucz. Po przejściu ostatnich oddziałów mosty pod Olchowczykiem zostały zniszczone przez saperów rosyjskich, jednak tak niestarannie, że już następnego dnia przeszła po nich piechota nieprzyjacielska. Przez mosty pod Husiatynem przeszły w tym czasie ostatnie baterie rosyjskie, kilka spóźnionych sotni konnych i dywizjon brytyjskich samochodów pancernych. Dywizjon ten przejechał na prawy brzeg Zbrucza przed godz. 12-tą jadąc z pomocą dla uszkodzonego pojazdu rosyjskiego, którego załoga po samodzielnej naprawie powróciła nie informując o tym nikomu. Rosyjskie samochody stały przy moście, ale na wschodnim brzegu i sprzymierzeńcom – kolegom nic nie powiedzieli . Angielski samochód wkrótce wrócił, a jego dowódca był zaskoczony taką postawą sojuszników. Pierwszy pułk po powrocie na lewy brzeg rzeki Zbrucz podliczył straty: 9 oficerów w tym dwóch zabitych i 286 żołnierzy w tym 93 zabitych. Pierwszy pułk stracił w walce trzy karabiny maszynowe rozbite ogniem artylerii . W czasie gdy 1-szy pułk walczył na przedmościu rz. Zbrucz pod Czabarówką, pułki 2-gi i 3-ci nie stały bezczynnie tylko zajęły przygotowane zawczasu pozycje na wzgórzach na brzegu wschodnim rz. Zbrucz. Pułki rozpoczęły ogień do atakujących Austriaków dopiero po otrzymaniu wiadomości, że pierwszy pułk pomyślnie przeprawił się przez rzekę. Do końca dnia strzelcy polscy jeszcze dwukrotnie odpierali ataki piechoty, późnym wieczorem ok. godz. 21, po odparciu kolejnego ataku, strzelcy III-go batalionu 2-go pułku  uniesieni zapałem, wyskoczyli z okopów i atakiem „na bagnety” uderzyli na wroga. Austriacy cofnęli się za folwark Olchowczyk i tego dnia już nie atakowali. W nocy z 28/29 lipca nadeszły rozkazy, żeby przekazać odcinek pułkom 10 Finlandzkiej Dywizji Piechoty. Dywizja wycofała się w rejon Józefówka – Biełozierz, ale już następnej nocy została wezwana ponownie pod Husiatyn, gdyż nieprzyjaciel zdołał się przeprawić na odcinku 12 –go Finlandzkiego Pułku w rejonie wsi Kordon. Dywizja otrzymała rozkaz wspólnym atakiem wraz z finlandzkimi pułkami ze 159 –tej i syberyjskimi z 7-mej dywizji odepchnąć nieprzyjaciela i odzyskać utracony teren. Dywizja Strzelców Polskich atakowała dwoma pułkami 2-gim i 4-tym, reszta czyli 1-szy i 3-ci pułk pozostawała w odwodzie. Rosyjskie dywizje wciąż wzywały pomocy i dowództwo XXII Korpusu nakazywało przekazać pułki pozostające w rezerwie do dyspozycji 3-ciej Dywizji Finlandzkiej. Dywizja zasypywana była wciąż sprzecznymi rozkazami , powtórzyła się sytuacja z przed paru dni , w rejonie Laskowce- Chmielówka gdy sprzeczne rozkazy uniemożliwiły skuteczną obronę . Dywizja zażądała rozkazów na piśmie . Po dostarczeniu rozkazów Dywizja  wyparła nieprzyjaciela za Zbrucz i zajęła swoje poprzednie pozycje około godz. 21-szej. Straty dywizji : 110 strzelców zabitych i rannych oraz 2 oficerów. Nowy dowódca Frontu Płd.- Zach. gen. Korniłow przysłał po walce 170 krzyży św. Jerzego. Jednak fatum nie opuściło Dywizji, fatalny rozkaz gen. Chutora z 18 lipca, dogonił Dywizję ponownie. Po wycofaniu z linii frontu Dywizja  znowu otrzymuje przechowany „pod suknem” rozkaz rozformowania. Szef Sztabu Dywizji,  Rosjanin, kpt. Kisielow, jedzie do dowództwa Korpusu i rzucając odznaczenia szefowi  sztabu, oświadcza „… albo nagrody , albo rozformowanie…”. W dniu 1-go sierpnia  Dywizja otrzymuje rozkaz Naczelnego Dowódcy AIR gen. Brusiłowa odwołujący rozformowanie. Jednocześnie Dywizja wyrusza transportami kolejowymi do stacji Bychowa gdzie dociera w połowie sierpnia 1917 r. Broń pozostawiono na Froncie Płd.-Zach. Tym razem to Dywizja Strzelców Polskich przejmuje broń i wyposażenie po rozformowanych pod Mińskiem Lit. 169 i 171 dywizjach rosyjskich . Dywizja jako pierwsza wchodzi w skład nowo formowanego Pierwszego Korpusu Polskiego. Nadchodzi nowy etap formowania wojsk polskich w Rosji.

Tadeusz Białek

Bibliografia :

Henryk Bagiński, Wojsko Polskie na wschodzie 1914 – 1920, Warszawa 1921

Jan Rządkowski, Pierwszy Legion Puławski, Warszawa 1925

Andrzej Rosner, Teraz będzie Polska- wybór z pamiętników z I wojny światowej, Warszawa 1988

Wacław Lipiński, Walka zbrojna o niepodległość Polski w latach 1905-1918, Warszawa 1990

Jacek Woyno, Materiały archiwalne do dziejów polskich formacji wojskowych w Rosji (1914-1920), Centralne Archiwum Wojskowe, Warszawa 2012

Mieczysław Wrzosek, Polskie ochotnicze formacje wojskowe w pierwszej wojnie światowej i w okresie następnych dwóch lat (1914-1920), [w:] Białostockie Teki Historyczne Tom 10/2012

 

Komentarze

Najpopularniejsze posty