Kopiec I Korpusu Polskiego na terenie Twierdzy w Bobrujsku/ Źródło: Wikimedia

Początki Wojska Polskiego na Wschodzie: I Korpus Strzelców Polskich

Ciąg dalszy tragicznych dziejów I Korpusu Strzelców Polskich rzuconego na żer bolszewickich hord i pozostawionego samemu sobie przeciwko dwóm wrogom narodu polskiego. Dowódca korpusu gen. Dowbor Muśnicki musiał stawić czoła również zakusom siłowego przejęcia władzy w korpusie przez wysłanników Piłsudskiego.

Sklep Urodzeni Patrioci

>>>Początki Wojska Polskiego na Wschodzie: I Korpus Strzelców Polskich część 1<<<

Z rosyjskich pułków Polacy ściągali do Bobrujska do Pierwszego Korpusu Polskiego. Pod Żłobinem w tym czasie, na stacji kolejowej Kalenkowicze toczył boje szwadron ułanów. Oddział ten został zorganizowany przy rosyjskim 8 Rezerwowym Pułku Jazdy w miasteczku Hryłów w guberni chersońskiej jako uzupełnienie dla 1-go Pułku Ułanów Krechowieckich, przez por. Baczyńskiego, por. Bogusławskiego i ppor. Nowaczyńskiego w sile 7 oficerów i 155 ułanów. W dniu 18 stycznia oddział ten wyruszył transportem kolejowym przez Kremieńczug i Bachmacz do Kijowa. Po kilkudniowym postoju, kiedy to szwadron namawiany był do podjęcia walki po stronie Ukraińców udało się wreszcie por. Baczyńskiemu uzyskać zgodę na dalszy przejazd w stronę Bobrujska. W Kijowie szwadron otrzymuje od Francuskiej Misji Lotniczej 3 lekkie karabiny maszynowe Levis’a wraz z 10 tysiącami nabojów do nich. 26 stycznia wyruszają do Bobrujska. Polscy kolejarze nie potrafili poinformować w czyich rękach znajdują się stacje kolejowe na trasie przejazdu, zresztą takie informacje często po jednym dniu były już nieaktualne. Por. Baczyński wysyłał więc przodem zwiadowców, żeby uzyskać żądane informacje. 27 -go transport zbliżył się znowu do linii walk pomiędzy Rusinami a bolszewikami w pobliżu stacji Korosteń. Wysłany przodem oddziałek zwiadowczy od kolejarzy na stacji Pieńki przed Kalenkowiczami otrzymał mylącą informację, że w Kalenkowiczach jest około 30 bolszewików. Pociąg wiozący szwadron wjechał na stację Kalenkowicze. Maszynista z pomocnikiem odłączyli od składu parowóz i odjechali. Wtedy okazało się że stacja kolejowa obsadzona jest przez 350 bolszewików z kompanią karabinów maszynowych. Ponadto w odległym o 9 km Mozyrzu stacjonuje pułk piechoty czerwonej gwardii, a w samej osadzie Kalenkowicze stacjonuje bolszewicka bateria artylerii polowej. Wysłani do komisarza dyżurującego na stacji ppor. Wojciechowskiego z żądaniem podstawienia parowozu z obsługą. Komisarz postąpił jak zawsze, zwlekał z decyzją, tłumacząc, że trzeba zatelegrafować do komisarza Krylenki po decyzji,  itp. Tymczasem I Petersburska Kompania karabinów maszynowych skrycie zajęła stanowiska. Ppor. Jełowicki za złote monety przekupił maszynistę i parowóz został podczepiony do składu. W momencie ruszenia składu rozpoczęła się strzelanina. Rozgorzała walka z której wyrwało się tylko 30 konnych ułanów, reszta żołnierzy na rozkaz dowódcy zaprzestała bezcelowego oporu. Bolszewicy wziętym do niewoli żołnierzom udzielili wspaniałomyślnie 3-tygodniowego urlopu pozwalając udać się w dowolnym kierunku, oficerowie zostali aresztowani. Cały transport bolszewicy z miejscową ludnością rozszabrowali. Większość zwolnionych ułanów udała się do Mińska i stamtąd pojedynczo dotarli do Bobrujska do I-go Korpusu. Lekcję „braterstwa” jakiej udzielili im bolszewicy podziałała skuteczniej niż pogadanki propagandowe. Aresztowani oficerowie po trzydniowych przesłuchiwaniach zostali pod eskortą przewiezieni do Żłobina. Po drodze eskorta musiał walczyć z rozbestwionymi marynarzami chcących wziąć odwet na polskich oficerach za przegrane walki o Rohaczew. W Żłobinie oficerowie mieli stanąć przed trybunałem rewolucyjnym. W areszcie przebywali oni przez 9 dni, wciąż przybywało Polaków żołnierzy i oficerów, wyłapywanych przez bolszewików na stacji Żłobin, który stał się w te dni pułapką dla Polaków. W dniu 9 lutego wzmogła się strzelanina, po krótkim czasie otworzyły się drzwi aresztu i strzelec Jankowski z 11 kompanii strzelców krzyknął „Polacy wychodzić. Nasi są w mieście”. Uwolnieni oficerowie i żołnierze zostali wcieleni do oddziałów korpusu. Po przybyciu do Bobrujska oficerowie szwadronu spotkali wachmistrza Siwka, który z 30 ułanami przedarł się do I Korpusu. Tak zaczęła się i szybko zakończyła historia szwadronu polskiego 8 Rezerwowego Pułku Jazdy. Jednak ich ofiara nie poszła na marne i w historii tej są i pozytywy. Bolszewicy spodziewając się innych transportów wojska do Bobrujska utrzymywali w Żłobinie i Mozyrzu znaczne siły, które nie brały udziału w walkach z I Korpusem. Wobec aktywizującego się wrogiego zachowania bolszewików i zbuntowanego chłopstwa położenie Korpusu stawało się coraz groźniejsze. Dodatkowo na żołnierzy polskich, w większości pochodzących z terenu Litwy i Białorusi, coraz to sugestywniej działała agitacja bolszewicka powodując zwiększającą się dezercję. Stan liczebny Korpusu zaczął maleć, a wkrótce spodziewać się należało ofensywy niemieckiej. W dowództwie korpusu odbyła się narada pomiędzy gen. Dowbor Muśnickim, przedstawicielami Naczpol-u i dowódcami wszystkich oddziałów I-go Korpusu zgromadzonych w twierdzy Bobrujsk i w najbliższej okolicy. Na spotkaniu tym postanowiono wysłać przez Front do Warszawy do Rady Regencyjnej delegację w celu umożliwienia przejścia Korpusu do kraju. Dowództwo Korpusu 6-go lutego wysyła telegram do szefa sztabu niemieckiego frontu wschodniego gen. Hoffmana stacjonującego w Brześciu Lit. z prośbą o wydanie zgody na przejście Korpusu przez linie frontu. Kilka dni wcześniej, bez porozumienia z korpusem, wyjechała do Brześcia delegacja Rady Ziemi Mińskiej złożona z płk. AIR Osmołowskiego i chor. Romockiego w celu omówienia z Niemcami warunków spodziewanej okupacji ziemi mińskiej przez Niemców. Gen. Hoffman początkowo wziął delegację za wysłanników korpusu i na telegram nie odpowiedział, dopiero na powtórną depeszę gen. Dowbor Muśnicki uzyskał odpowiedź pozytywną. Przedtem jednak delegacja I-go Korpusu w składzie płk. Mościcki, ppor. Bisping (Naczpol), kpt Maruszewskiego, chor. Żaboklickiego i ochotnika Witolda Wańkowicza (w-ce prezes Rady Ziemi Mińskiej) wyruszyła 11-go lutego do Warszawy. Delegacje ochraniały 2-gi i 3-ci szwadron 1-szego Pułku Ułanów. Ułani całą drogę do linii frontu musieli wyrąbywać szablami rozbijając i rozbrajając grupy wrogo usposobionego chłopstwa. Droga prowadziła przez Łopatycze gdzie stacjonowały pododdziały 15-tej Syberyjskiej Dywizji. W walce oba szwadrony straciły 20 zabitych i zaginionych oraz jednego oficera, ale wioska została zdobyta. Zaalarmowane pozostałe oddziały 15-tej dywizji utworzyły wokół Łopatycz silny kordon. Polacy wycofali się do Jasieniec i nocnym ponad 50 kilometrowym marszem docierają do Radziwiłłówki. Płk. Mościcki odesłał do Korpusu szwadrony eskorty i delegacja w przebraniu rusza w dalszą drogę. Delegacja w asyście dwóch spieszonych ułanów przedziera się na miejscowość Dub. Podzielona na dwie grupy delegacja zostaje zaatakowana przez uzbrojonych chłopów, chłopi zabijają płk. Mościckiego a chor. Maruszewskiego aresztują i odsyłają do Łunińca skąd zostaje zwolniony i powraca do Bobrujska dopiero w czasie ofensywy niemieckiej. Delegacja nie dotarła zatem do Rady Regencyjnej, nie przechodząc nawet linii starych okopów.

Gen. Dowbor –Muśnicki wydaje w tym czasie rozkaz koncentracji podległym jednostkom. Ma to utrudnić działanie bolszewickich agitatorów i zespolić Korpus przed spodziewanym atakiem większych sił czy to bolszewików czy też Niemców. Wykonując rozkaz koncentracji oddziały 2-giej Dywizji i Brygady Artylerii uległy częściowemu rozbiciu, a pojedyncze jednostki przedzierając się do Bobrujska z konieczności musiały zatrzymywać się w Mińsku. W mieście działała podziemna organizacja zorganizowana wspólnie przez Naczpol i I Korpus Polski przejmująca rozbitków, ukrywająca ich i udzielająca im pomocy w połączeniu się z Korpusem.  Po klęsce bolszewików pod Osipowiczami nad miastem zawisła groza pogromu przez cofające się rozbite oddziały bolszewickie. W dniu 19 lutego bolszewicki komendant miasta Łysiakow wydał polecenie zniszczenie Polaków w mieście. W Mińsku przebywało wtedy około 350 żołnierzy różnych formacji 2-giej Dywizji, częściowo uzbrojonych w niemieckie karabiny, dołączyło do nich 15-20 skautów miejscowej drużyny Sokoła. Na 350 ludzi posiadano tylko 27 karabinów i 15 rewolwerów. Garnizon Mińska wynosił około 5 tys. ludzi całkowicie uzbrojonych w tym czerwona gwardia z warsztatów kolejowych (2 tys.), dodatkowo siły bolszewików posiadały 6 armat i znaczną liczbę karabinów maszynowych. Wojska bolszewickie zgromadzone na dworcu warszawskim, to dodatkowe 7000 ludzi uzbrojonych w karabiny maszynowe i dodatkowe 4-ry działa 3 calowe oraz platformy z samochodami pancernymi, na dworcu wileńskim stały trzy eszelony z wojskiem ca 3000 ludzi. Należało najpierw zdobyć broń. Oddziałek 15-tu ochotników pod wodzą Melchiora Wańkowicza opanował Arsenał rozbroiwszy wartowników. Zabrano 5 karabinów maszynowych i broń dla reszty spiskowców, których liczba zwiększała się, dołączyły pozostałe drużyny Sokoła i cywilni mieszkańcy. Uzbrojeni Polacy zdobyli miasto obsadzając kluczowe miejsca przy mostach i skrzyżowaniach dróg. Wszystkie akcje odbywały się w nocy z 19/20 lutego. W południe miasto było zupełnie oczyszczone z bolszewików. 265 i 37 pułki grenadierskie zmuszono do wymarszu stosując fortel, na dworzec warszawski samochodem wjechał w niemieckim mundurze por. Mosiewicz i nakazał stacjonującym na stacji wojskom w przeciągu trzech godzin opuścić miasto. Wojska bolszewickie w panice zaczęły opuszczać Mińsk szosą borysowską. Komendantura miasta została zdobyta a komendant Łysiakow i komisarz Berson zostali aresztowani. Resztę jeńców Polacy wypuścili. Dzień 20 lutego przeszedł na drobnych walkach z niedobitkami wojsk bolszewickich. Powiadomiono dowództwo Korpusu, że Mińsk został zdobyty i oczekiwano posiłków, zamiast wojsk polskich 21 lutego około godz. 11-tej do miasta weszły jednak wojska niemieckie. Podjazd pułku kirasjerów lejtenant von Wilckens w tymczasowej komendanturze miasta oznajmił, że Niemcy wkraczają jako sprzymierzeńcy wezwani na pomoc przez polskie dowództwo. Około godz. 13-tej przybył do Mińska płk. hr. Yorck, który potwierdził słowa leutnanta (porucznika) von Wilckensa. Tego tez dnia została przywrócona komunikacja z Bobrujskiem. Pogłoski rozsiewane przez Niemców jakoby wkroczyli do Mińska na prośbę gen. Dowbor Muśnickiego okazały się fałszywe. Ułani 2-go i 3-go pułku pod dowództwem płk. Wysockiego sformowali szwadron i trójkami przejechali ulicami miasta na spotkanie z kirasjerami niemieckimi, którym oddano pozdrowienie. Niemcy przejęli miasto wraz z arsenałem. W składach pozostawiono Niemcom 66 tys. karabinów, 398 karabinów maszynowych, kilkadziesiąt moździerzy i miotaczy bomb, 10 dział 3 calowych, 3 samoloty zdatne do lotu i 5 zdemontowanych, 78 samochodów w tym 15 samochodów pancernych,1600 koni kawaleryjskich i artyleryjskich, dziesiątki metrów kabli telefonicznych, składy prowiantu i furażu oraz 10 milionów rubli w gotówce. Niemcy opuszczającym Mińsk Polakom oprócz broni ręcznej i maszynowej pozwolili zabrać jedynie 400 koni w tym 250 kawaleryjskich. W Mińsku pozostały drużyny skautów Sokoła, które miały nadal prowadzić wywiad teraz wśród wojsk niemieckich i utrzymywać łączność pomiędzy żołnierzami polskimi z rozbitych transportów a Bobrujskiem.

W tym okresie obie brygady artylerii I-go Korpusu formowane były w okolicach Witebska. Formujące się dywizjony artylerii rozlokowano w okolicznych wsiach i folwarkach, z braku koszar w Witebsku, miało to niekorzystny wpływ na postawę żołnierzy poddanych ciągłej agitacji ze strony bolszewickich oddziałów rozlokowanych po sąsiedzku. W końcu grudnia 1917 dowódca I-go Korpusu wydał rozkaz koncentracji wszystkich oddziałów w Bobrujsku. Inspektor Artylerii Korpusu gen. Kaczyński poleca wszystkim dywizjonom stawić się na stacji kolejowej Krynki w celu wyjazdu transportami kolejowymi do Bobrujska. Dywizjony najpierw jednak musiały same skoncentrować swoje baterie. W I-szym Dywizjonie Artylerii Moździerzowej baterie rozrzucone były w promieniu 35 km od Witebska toteż przemarsz do st. kol. Krynki nastąpił dopiero w pierwszych dniach stycznia 1918 r. I-szy Dywizjon Artylerii Ciężkiej rozlokowany był nad Dźwiną w drewnianych barakach pod chutorem Mazuryno. Bolszewickim oddziałom bardzo przeszkadzały polskie formacje, toteż podburzyli część żołnierzy, którzy 1-go stycznia próbowali dokonać rozbicia dywizjonu „od wewnątrz” i przeciągnięcia reszty dywizjonu na stronę bolszewików. Zamach nie udał się, ale od dywizjonu odłączyła się mała grupka żołnierzy pod przywództwem Wejcherta. Do grupy tej dołączyli również zbałamuceni żołnierze z innych dywizjonów polskich tworząc „polski dywizjon rewolucyjny” liczący około 300 ludzi. Władze wojskowe 14-go stycznia podstawiły transport, ale miejscowy komisarz bolszewicki sprzeciwił się wyjazdowi, utrzymując,że rozkazy Dowódcy Frontu Zachodniego jego nie obchodzą, a rozkaz wyjazdu musi potwierdzić w sztabie naczelny, była to zwykła intryga. Stawka zakazała podstawiać transport „legionom polskim” i dywizjon powrócił do Mazuryna, do nieogrzanych baraków a temperatura spadła do –30 stopni. Dywizjon dział nie posiadał, a wobec takiej postawy bolszewików pozostało tylko marszem dotrzeć do Bobrujska. W dniu 19-go żołnierze dywizjonu małymi grupkami wyruszyli połączyć się z wojskami I-go Korpusu. Nadwyżki broni ręcznej odesłano do stacjonującego nieopodal Dywizjonu Artylerii Polowej, jednak wóz z karabinami, bronią maszynową i amunicją przejął „dywizjon rewolucyjny” z Witebska, zabijając przy tym konwojentów trzech żołnierzy i ppor. Stuglińskiego. Większość oficerów i 300 artylerzystów dotarło do Bobrujska na początku lutego. Obie Brygady Artylerii Polowej rozlokowane były w rejonie st. kol. Krynki. 1-szy Dywizjon Art. Polowej 1-szej Brygady Artylerii nie posiadając dostatecznej ilości koni artyleryjskich oraz ze względu na odległość (270-300 km) i panująca zimę zdecydował się wysyłać swoje działa pojedynczymi wagonami, pod pozorem przewożenia siana. W ten sposób udało się przemycić dwa działa trzycalowe z częścią uprzęży do nich do Rohaczewa, konwojował wagon por. Makowski i dwóch żołnierzy w przebraniu. Następny transport został już przejęty przez bolszewików na st. Mohylew. Cztery działa wysłane jeszcze w listopadzie 1917r dotarły marszem do 1-szej Dywizji i przy niej pozostawały pod dowództwem kpt. Dunin-Wolskiego. Dołączyły do nich dwa przemycone działa tworząc trzy baterie. Reszta konnych artylerzystów 1-szej Brygady Artylerii Polowej przeszła marszem do Bobrujska w pierwszych dniach lutego 1918 r. W rejonie st. kol. Krynki pozostała 2-ga Brygada Artylerii Polowej w składzie 2-ga ; 3-cia ; 4-ta i 5-ta bateria i Dywizjon Artylerii Moździerzowej. Oddziały skoncentrowały się w miejscowości Wysoczany zajmując pozycje obronne przed napaścią bolszewików.

Na stacji kolejowej Krynki bolszewicy aresztują dowódcę płk. Jastrzębskiego i oficerów brygady, żołnierzy zwalniają, część z nich dotarła do Bobrujska. Dywizjon Art. Moździerzowej stacjonował w odległości 7 km od Krynek i zdołał niepostrzeżenie wycofać się, dowództwo nad nim objął płk. Radwiłłowicz. Dywizjon pozostawia 1-szą baterię i baterię rezerwową z powodu braku koni artyleryjskich. Uciekinierów bolszewicy dopadają pod folwarkiem Lewitowo. Bolszewicy żołnierzy rozpuszczają, oficerów aresztują i przewożą do Orszy, gdzie mają zostać rozstrzelani. Płk. Radwiłłowicz; kpt. Roguski; por. Jankowski; por. Staniewicz w trakcie zamieszania uciekają i docierają do Bobrujska. I-szy Korpus utracił w ten sposób całą swoją artylerię umieszczając formowanie oddziałów zbyt daleko od sił głównych.

Gdy dokonywał się los oddziałów artyleryjskich trwają już rozmowy dowódcy I-go Korpusu z dowództwem sił niemieckich, zdobyty Mińsk Lit. polskie oddziały przekazują Niemcom. Naczpol i Rada Polskiej Ziemi Mińskiej wysyła do niemieckiego Ober-Ost-u delegację do Brześcia. Niemcy delegację pod eskortą wysyłają do Warszawy do Rady Regencyjnej, jednocześnie do gen. Dowbor-Muśnickiego wysyłają osiem punktów zgody niemieckiej na wspólną okupację Białorusi. Wynikało z nich jednoznacznie jaką rolę Niemcy przeznaczają Polakom: bezwzględne podporządkowanie się niemieckiemu dowództwu. Przekazanie zdobytego taboru kolejowego, składów wojskowych, magazynów z prowiantem, wojska Korpusu miałyby pełnić rolę policyjną na zajętym terenie. Przepuszczenie przez linie frontu uchodźców wg. Niemców było niemożliwe. Rada Regencyjna nie znając sytuacji na Białorusi wystosowała pismo podpisane przez Zdzisława ks. Lubomirskiego i Józefa hr. Ostrowskiego w którym zaleca podporządkowanie się rozkazom niemieckim i rozszerzenie okupacji polskiej „dalej na wschód” oraz „ utrzymywać w wojsku polskim karność i dyscyplinę ducha” i za wszelką cenę nie składać broni przed bolszewikami . Politycy zostawili więc dowódcę Korpusu samego pomiędzy dwoma wrogami.

Grafika przedstawiająca umundurowanie podoficerów i oficerów I Korpusu

Gen. Dowbor-Muśnicki 26 lutego wynegocjował z Niemcami w miarę łagodne warunki. Korpus Polski jest wojskiem neutralnym, Korpus walczy tylko w razie napadnięcia, niestety punkty odnośnie składów wojskowych i magazynów prowiantu a także rekwizycji na terenie zajmowanym przez Wojsko Polskie pozostały bez zmian i Niemcy mogli z nich bezkarnie korzystać. Protokół ten określał też linie rozdzielające wojska Korpusu od Niemców, powstała swego rodzaju republika polska, ale na krótko. Po podpisaniu umowy Niemcy zgodzili się na ponowne wysłanie przez I-szy Korpus delegacji do Rady Regencyjnej. Po powrocie delegacja przywiozła orędzie, rotę przysięgi i zatwierdzenie umowy z Niemcami. W orędziu z dn. 6-go marca 1918 r. Rada Regencyjna oświadcza, że przejmuje zwierzchność polityczną nad Korpusem <do czego nie miała prawa> i obiecuje powrót Korpusu z bronią do kraju. Orędzie podpisali: arcybiskup Aleksander Kakowski; Józef hr. Ostrowski i książę Zdzisław Lubomirski. Rota przysięgi oddawała wszystkich żołnierzy pod zwierzchność Rady Regencyjnej. Taka samodzielność nie spodobała się jednak Niemcom, którzy koniecznie chcieli podporządkować I-szy Korpus Polski swojej władzy, a skoro się nie udało to Kwatera Główna Niemiec wydała kategoryczny rozkaz do Ober-Ost-u rozbrojenia i likwidacji Korpusu. 20-go marca przyjeżdża do Bobrujska mjr. Wulffen. Podważył kompetencje Rady Regencyjnej i zażądał rozbrojenia i demobilizacji Korpusu. Protesty gen. Dowbor-Muśnickiego i depesze do dowództwa Ober-Ost-u i Rady Regencyjnej nie przyniosły efektu. Niemcy oświadczyli w depeszy generałowi „….że Państwa Centralne nie dały Radzie Regencyjnej żadnego prawa udzielać rozkazów armii…” oraz „…Rada Regencyjna nie miała w ogóle prawa stawiać I-go Korpusu pod dowództwo Waszej Ekscelencji, gdyż Rada Regencyjna nie posiada żadnej władzy wojskowej w ogóle…” w ślad za depeszą Niemców nadeszła depesza od ks. Z. Lubomirskiego w której pisał, że Rada Regencyjna zgadza się na rozbrojenie i demobilizację I-go Korpusu Polskiego, a generał Dowbor-Muśnicki podlega teraz Głównemu Dowódcy Polskiej Siły Zbrojnej generałowi von Beseler. W wyniku starań generała Dowbor- Muśnickiego Niemcy zezwolili na spotkanie w Brześciu z księciem Januszem Radziwiłłem i ministrem spraw wewnętrznych Steckim po spotkaniu tym generał złożył oświadczenie, w którym wykazał sprzeczności w pismach i depeszach od Rady Regencyjnej i księcia Z . Lubomirskiego, które doprowadziły do likwidacji Korpusu. 21 maja Niemcy przedstawiają dowództwu I-go korpusu ultimatum o natychmiastowym rozformowaniu. W chwili rozformowania Korpus liczył 23.560 oficerów i żołnierzy oraz 9.930 koni. Demobilizowanych żołnierzy Niemcy, począwszy od 27 maja, wysyłali do domów grupami po 1.500 żołnierzy i 50 oficerów. Ostatni transport liczący tylko 410 ludzi został wysłany 8-go lipca 1918 r. Wielu oficerów i żołnierzy nielegalnie przedostało się jednak do Rosji gdzie tworzyli oddziały walczące z bolszewikami .

Tadeusz Białek

Bibliografia :

– Henryk Bagiński, Wojsko Polskie na wschodzie 1914 – 1920,Warszawa 1921.

– J. Holzer J. Molenda, Polska w pierwszej wojnie światowej,Warszawa 1966

– Andrzej Rosner, Teraz będzie Polska- wybór z pamiętników z I wojny światowej,Warszawa 1988

– Wacław Lipiński, Walka zbrojna o niepodległość Polski w latach 1905-1918,Warszawa 1990.

– Adam Miodowski, ;Inicjatywy polityczno-wojskowe wychodźczych ośrodków lewicy polskiej w Rosji (marzec-listopad 1917 r), Białostockie Teki Historyczne Tom 9/2011, Białystok 2011

– Jacek Woyno, „Materiały archiwalne do dziejów polskich formacji wojskowych w Rosji (1914-1920)”,Centralne Archiwum Wojskowe, Warszawa 2012.

– Stanisław Wrzosek, Polskie ochotnicze formacje wojskowe w pierwszej wojnie światowej i w okresie następnych dwóch lat ( 1914-1920), Białostockie Teki Historyczne Tom 10/2012, Białystok 2012.

 

 

Komentarze

Najpopularniejsze posty