Amerykańska "Latająca Forteca" - bombowiec B-17/ Źródło: Wikimedia Commons

Podporucznik Joseph Sarnoski – potomek polskich emigrantów – odznaczony Medalem Honoru

Na liście odznaczonych Kongresowym Medalem Honoru możemy znaleźć kilka polsko brzmiących nazwisk. Pod datą nadania odznaczenia z 17 grudnia 1943 r. widnieje podporucznik Joseph R. Sarnoski, potomek polskich emigrantów z Pensylwanii.

Sklep Urodzeni Patrioci

Bohater niniejszego tekstu urodził się 31 stycznia 1915 r. w Simpson (Pensylwania). Od lat szkolnych interesowało go lotnictwo i to właśnie tej dziedzinie postanowił się całkowicie poświęcić. W marcu 1936 r. wstąpił do armii amerykańskiej, gdzie zgłosił chęć służby w lotnictwie. Po ukończeniu stosownych kursów, w styczniu 1942 r. Sarnoski otrzymał przydział do 43. Grupy Bombowców Ciężkich bazującej na terenie Australii. W listopadzie jednostka Sarnoskiego została przerzucona na Nową Gwineę, a on sam znalazł się w załodze bombowca B-17 „Latającej Fortecy” dowodzonej przez kapitana Jaya Zeamera. Wkrótce siedmioosobowa załoga „Lucy” (tak nazwali swój samolot) dała się poznać jako wyjątkowo odważni, niestroniący od ryzyka lotnicy. Sam Joseph w uznaniu zasług otrzymał Srebrną Gwiazdę. Szczęście sprzyjało Amerykanom jednak do czasu. Nadszedł feralny dla „Lucy” dzień.

16 czerwca 1943 r. załoga Sarnoskiego zgłosiła się do lotu zwiadowczego w rejon wyspy Buka, leżącej niedaleko północnego wybrzeża wyspy Bougaiville, obsadzonej wówczas przez japońskie oddziały. Celem misji załogi B-17 było zrobienie zdjęć pozycji japońskich na wyspie, a także rejonu Zatoki Cesarzowej Augusty, znajdującej się po zachodniej stronie Bougainville. Rekonesans miał pomóc w planowaniu uderzenia na Bougainville na początku listopada. Warto dodać, że załoga pozbawiona była osłony myśliwców. Wywiad nie zdołał ustalić, że dzień wcześniej na Wyspy Salomona przerzucono czterysta japońskich myśliwców. Część z nich miała stanąć na przeciwko „Lucy”.

Początkowo lot zwiadowczy przebiegał zgodnie z planem. Jednak w pewnym momencie Amerykanie ujrzeli jak z lotniska na wyspie startuje około dwudziestu wrogich maszyn. Mimo ryzyka załoga kontynuowała lot, chcąc wypełnić swoje zadanie. Krótko potem B-17 został znienacka zaatakowany od frontu przez pięć japońskich myśliwców. Joseph Sarnoski, który zajmował swoje stanowisko w dziobie samolotu rozpoczął walkę z nieprzyjacielem. Pociski z japońskich maszyn przebijały „Lucy”. Pięciu Amerykanów zostało poważnie rannych. Kule dosięgły także Sarnoskiego, który pomimo odniesionych ran nie przerwał ognia. Udało mu się strącić dwa wrogie myśliwce. W pewnym momencie dziobem B-17 targnęła eksplozja. Wybuch odrzucił podporucznika, raniąc go . Sarnoski jednak nie zrezygnował i doczołgał się z powrotem na swoje stanowisko, skąd ostrzeliwał japońskie myśliwce do momentu, gdy padł martwy.

Porucznik Jay Zeamer szczęśliwie doprowadził postrzelaną „Lucy” na macierzyste lotnisko. On także otrzymał Medal Honoru. Była to jedyna w historii taka sytuacja, by dwóch członków jednej załogi otrzymało to odznaczenie. Dzięki poświęceniu podporucznika Josepha Sarnoskiego misja zakończyła się powodzeniem, a załoga zawdzięczała mu ocalenie.

>>> Czytaj także: Wojenni bohaterowie-sierżant amerykańskiej piechoty morskiej John Basilone <<< 

Komentarze

Absolwent historii UMCS. Jego zainteresowania to historia XX-lecia międzywojennego, front wschodni podczas II Wojny Światowej, historia wojsk powietrznodesantowych oraz dzieje Waffen SS.