Polski sejm za panowania Zygmunta III Wazy / Źródło: Wikimedia Commons

Próby reform Rzeczpospolitej w latach 60. XVII wieku

W połowie XVII wieku Rzeczpospolita po raz pierwszy w swojej historii znalazła się w sytuacji realnego niebezpieczeństwa upadku. Państwo polsko – litewskie po okresie pierwszej połowy siedemnastego stulecia, kiedy to święciło swoje największe sukcesy, zaczęło popadać w coraz większe problemy wewnętrzne i zewnętrze. Splot niefortunnych wydarzeń doprowadził do rozlania się po całej Ukrainie, powstania kozactwa pod wodzą Bohdana Chmielnickiego, wspieranego przez Tatarów.

Sklep Urodzeni Patrioci

Bitwa pod Beresteczkiem z 1651 r. okazała się zwycięska dla wojsk Rzeczpospolitej, lecz nieumiejętność wykorzystania tego sukcesu okazała się brzemienna w skutkach. Do konfliktu włączyła się również Moskwa, przeprowadzając w 1654 r. ofensywę na Litwie i osiągając w następnym roku Wilno. W 1655 r. na Rzeczpospolitą spadł i trzeci grom – z północy. Nowy król Szwecji, wojowniczy Karol X Gustaw podjął decyzję o wykorzystaniu sytuacji i dołączeniu do walnej rozprawy z Rzeczpospolitą. Szlachta skonfliktowana z królem Janem Kazimierzem skapitulowała przed Szwedami, magnat i hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł otwarcie przeszedł na stronę wroga, ofiarując się jako ich wasalny władca Litwy po uprzednim zerwaniu unii z Polską, wschód natomiast został zajęty przez Rosjan i Kozaków. Jan Kazimierz, widząc klęskę za klęską wyjechał wraz z dworem na Śląsk, aby ukryć się przed nieprzyjacielem. Wydawało się że to koniec Rzeczpospolitej, rozszarpywanej z każdej strony. W 1656 r. doszło nawet do zawarcia układu w Radnot, który nie bez przyczyny w polskiej historiografii często jest nazywany pierwszym rozbiorem. Właśnie tam, zrodziła się idea aby podzielić ogromne państwo polsko – litewskie pomiędzy jego sąsiadów, w tym przypadku – Szwedów, Brandenburczyków, Siedmiogrodzian, Kozaków i Radziwiłłów. Sytuacja międzynarodowa niesprzyjająca takiemu rozwiązaniu, jak i brutalne postępowanie wojsk szwedzkich wobec ludności podbitej doprowadziły do ogólnonarodowego zrywu. Król powrócił z wygnania a wszystkie siły antyszwedzkie ogłosiły wierność Janowi Kazimierzowi. Dawniejsze zwady odeszły na chwilę obecną na plan dalszy. Wojna, która zyskała miano II Wojny Północnej uwidoczniła wszelkie wady ustrojowe Rzeczpospolitej, zmuszając do głębszego pochylenia się nad nimi.

Jan II Kazimierz nieoczekiwanie stał się królem. Był młodszym synem pierwszego Wazy na polskim tronie i zarazem bratem Władysława IV, który przez Zygmunta III był przygotowywany do kandydowania (owocnie) w wolnej elekcji. Splot wydarzeń chciał że jedyny syn Władysława zmarł w wieku dziecięcym i ten już nigdy nie doczekał się kolejnych potomków, umierając dosyć wcześnie w 1648 r. Korona Kazimierzowi spadła wręcz na głowę. Tym samym niedawny królewicz i dobrze znany już w Europie awanturnik, był kompletnie nieprzygotowany do pełnienia roli monarchy w skomplikowanym i trudnym systemie mieszanym Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Przez większość panowania Janowi Kazimierzowi przewodnikiem w polityce, jak i ostoją w trudach rządzenia, była ambitna żona Ludwika Maria Gonzaga, księżna Nevers. To właśnie Ludwika Maria pchnęła swojego męża i obóz królewski ku próbom zreformowania państwa. Co należało zmieniać? Głównie należało wzmocnić pozycję słabnącego monarchy, o czym w pełni zdawali sobie sprawę Jan Kazimierz i jego małżonka. Innymi palącymi sprawami było uporządkowanie obrad sejmu, które często przeciągały się godzinami, a najistotniejsze sprawy zostawiano na sam koniec, kiedy większość sejmujących z królem na czele nie miała sił. Problematyczna była zasada jednomyślności, wywodząca się z regionalizmów szlachty, a która blokowała częstokroć podjęcie istotnych decyzji. Niebezpieczne dla Rzeczpospolitej były zbyt rozległe uprawnienia hetmanów, co jak pokazało w przypadku Janusza Radziwiłła mogło być zgubne dla losów kraju. Hetmani praktycznie nie podlegali niczyjej kontroli, mogli prowadzić wojsko jak im się żywotnie podobało i wykorzystywać do partykularnych interesów, a nawet prowadzić odrębną od królewskiej politykę zagraniczną w stosunku Tatarów i Turcji Osmańskiej!

Nie był to koniec wszechwładzy hetmanów, którzy być może i mianowani przez królów na to intratne stanowisko, pełnili je niestety dożywotnio bez większej możliwości usunięcia z niego. Jan Kazimierz zdawał sobie sprawę ze znaczenia buławy hetmańskiej i w początkach lat 50. XVII wieku przyjął taktykę nie mianowania następcy hetmana wielkiego koronnego …. Był to dosyć sprytny zabieg, gdyż wtedy to król dowodził osobiście wojskiem. Jednak naciski sejmu w końcu zmusiły króla do nadania buławy. Waza w takim wypadku postanowił wymanewrować opozycję – nadał buławę Stanisławowi Rewerze Potockiemu, który lata młodości miał za sobą, licząc oczywiście na jego rychły zgon. Kalkulacje okazały się na nieszczęście dla dworu zawodne. Potocki przeżył jeszcze z 13 lat, na które przypadły liczne wojny i klęski wojsk Rzeczpospolitej. I niestety stary hetman ze względu na wiek często paraliżował jakiekolwiek działania podległych sobie oddziałów. Symbolem początku upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów od połowy XVII wieku stało się coraz częste zrywanie sejmów. W historii przyjmuje się że pierwszy taki przypadek nastąpił na sejmie w 1652 r., kiedy to Władysław Siciński, poseł upicki, skorzystał oficjalnie z liberum veto. Również i te zagadnienie znalazło się na liście spraw wymagających naprawy i niewątpliwie miało szerokie poparcie wśród mas szlacheckich. Ostatnią kwestią pozostawał fundament ustroju Rzeczpospolitej Obojga Narodów, tj. wolna elekcja. To właśnie na niej w pełni skupiła się uwaga dworu Jana Kazimierza i Ludwiki Marii Gonzagi w latach 60., dążących właśnie drogą zastąpienia elekcji viritim na elekcję vivente rege wzmocnić władzę królewską. Elekcja vivente rege w założeniu zakładała przeprowadzenie wyboru następnego monarchy za życia jeszcze poprzednika. Dawało to realne szanse na zabezpieczenie sukcesji w obrębie jednej dynastii i w przyszłości wprowadzenia a raczej zaakceptowania monarchii dziedzicznej.

Dwór królewski przystąpił do forsowania postulatu elekcji vivente rege na sejmie 1661-1662. Kandydatem do tronu po bezdzietnym Janie Kazimierzu był francuski książę d’Enghien zwany powszechnie Kondeuszem, bądź jego syn. Wybór nie był przypadkowy i miał podłoże w pochodzeniu królowej Ludwiki Marii oraz jej polityce profrancuskiej. Dwór królewski zebrał dla swoich planów ważne persony ówczesnej sceny politycznej jak Stefana Czarnieckiego czy Wincentego Gosiewskiego. Za pomocą rozdawania królewszczyzn, tytułów i urzędów starano się przekonać  jak największą liczbę magnaterii do forsowanego projektu. Dwór królewski nie cofnął się również przed masowym przekupywaniem szlachty, co było współfinansowane przez ambasadę francuską. Lecz silne stronnictwo królewskie napotkało równie silną opozycję, której przewodził marszałek wielki koronny Jerzy Lubomirski, wspierany przez Brandenburczyków oraz Austriaków, którzy ze względu na rywalizację z Francuzami, nie mieli zamiaru widzieć poddanego Ludwika XIV na tronie w Warszawie. Szlachta usilnie podburzana przeciwko elekcji vivente rege, widząca ponadto w tym ograniczenie jej złotej wolności, stanowczo sprzeciwiła się planom dworu. Nie pomogła nawet prorocza mowa Jana Kazimierza podczas obrad, kiedy to zwiastował rozbiory Rzeczpospolitej. Sejm zmusił króla do zagwarantowania trwałości systemu i swobód szlacheckich, w tym wolnej elekcji. Droga legalnego przeprowadzenia reform została bezpowrotnie zamknięta. Determinacja Ludwiki Marii jednak była ogromna.

Jeżeli dwór nie mógł zrealizować swojego programu legalnie, musiał odwołać się do siły zbrojnej. Zrodził się tak plan przeprowadzenia zamachu stanu – sprowadzenia w okolice Warszawy wiernych sobie wojsk królewskich i  pod ich naciskiem przeprowadzenia elekcji vivente rege. Kluczem do tego było pozyskanie wierności wojsk Rzeczpospolitej, które od dłuższego czasu jak zwykle nieopłacane zaczęło się burzyć, aż zawiązało konfederację – Związek Święcony, domagającą się zapłaty zaległego żołdu. Próby negocjacji zakończyły się śmiercią jednego z największych stronników frakcji rojalistycznej – hetmana Gosiewskiego. Faktycznie po tym haniebnym skrytobójstwie na Związek spadły głosy potępienia i niedługo potem został rozwiązany a mordercy skazani, jednakowoż dwór nie mógł powetować straty Gosiewskiego. Jan Kazimierz z zamiarem polepszenia nastrojów w armii wyprawił się na Moskwę. Była to ostatnia wielka wyprawa wojsk polskich na wschód. Król zgromadził ok. 60 tysięcy żołnierzy i ruszył z nimi na Prawobrzeżną Ukrainę, aby następnie skręcić na północ – w stronę stolicy carów. W założeniu kampania miała przynieść sukcesy, wraz z nimi łupy, a tym samym podnieść morale i prestiż królewski. Zwycięstwo Jana Kazimierza miało w dalszej perspektywie zapewnić wierność wojska podczas zamachu stanu. I tym razem szczęście nie uśmiechnęło się do Wazy. Rosjanie pomni klęsk w otwartych starciach z armią Rzeczpospolitej zamknęli się w twierdzach, nie mając zamiaru z nich wychodzić. Długie oblężenia nie wchodziły w rachubę, ze względu na nikłość zapasów wojskowych, jak i warunki pogodowe. Nie widząc szans na walne zwycięstwo, Jan Kazimierz zawrócił do kraju, nie osiągając w kampanii praktycznie niczego.

Kolejny raz plany dworu musiały zostać zmienione. Nie osiągnąwszy zadowalającej lojalności armii, postanowiono osłabić samą opozycję. Gros został wymierzony ku wspomnianemu Jerzemu Lubomirskiemu, który został pozbawiony majątku, urzędów i skazany na śmierć za zdradę. W kraju zawrzało. Po stronie Lubomirskiego zawiązał się rokosz do walki z „tyranią królewską”. Starcie stało się nieuniknione i obie strony poczęły przygotowywać się do niego. Rokoszanie zaczęli zaciągać wojska za granicą, subsydiowani przez Brandenburczyków i Austriaków. Rojaliści natomiast poczęli koncentrować siły wierne królowi. Pech prześladujący Ludwikę Marię i Jana Kazimierza po raz kolejny dał o sobie znać. W 1665 r. zmarł Stefan Czarniecki, wybitny polski wódz z okresu walk ze Szwedami i zwolennik dworu. Sprawie nie pomogła obecność w obozie wiernym królowi hetmana wielkiego koronnego Stanisława Rewery Potockiego, hetmana polnego koronnego Jana Sobieskiego (przyszłego hetmana wielkiego i króla) jak i hetmana polnego litewskiego Michała Kazimierza Paca. W czasie starcia pod Częstochową jazda rokoszan rozbiła jazdę królewską, której załoga Jasnej Góry nie otworzyła bram w czasie odwrotu, a nawet zdecydowała się oddać strzały ostrzegawcze ku obu walczącym stronom. Do decydującego starcia doszło jednak pod Mątwami 13 lipca 1666 r. Jazda litewska przeprawiwszy się na drugi brzeg Noteci rozbiła pomniejsze oddziały rokoszan i umocniła przyczółek. Brak decyzji o kontynuowaniu ataku okazało się  ogromnym błędem. Na drugi dzień Lubomirski zorientowawszy się w sytuacji rzucił wszystkie siły na Litwinów, starając się ich zepchnąć do rzeki. Traf chciał że wojska królewskie właśnie przeprawiały się i fakt walki wprowadził ogromne wśród nich zamieszanie. Część wojska rzuciła się do ucieczki, inne kontynuowały przeprawę. Sytuację próbował opanować Jan Sobieski przechodząc do szarży z dwoma chorągwiami jazdy, lecz sam został pobity i musiał ratować się ucieczką. Większość wojsk królewskich zaczęło bezwolnie się cofać a na placu boju pozostała dragonia, która pozostawiona sama sobie została z łatwością rozbita przez rokoszan. Król wydał rozkaz do odwrotu. 31 lipca 1666 r. został zmuszony do podpisania ugody w Łęgonicach, w której zrzekał się planów przeprowadzenia elekcji vivente rege i zwracał majątek Lubomirskiemu, ale nie urzędy. Ponadto były marszałek musiał udać się na wygnanie, gdzie zmarł rok później. Jana Kazimierza ogarniało zgorzknienie, żaden z jego celów nie został osiągnięty a on sam stracił zdrowie na wyczerpujących wyprawach wojennych. Ludwika Maria Gonzaga również podupadała na zdrowiu, chociaż nie zaprzestała czynić intryg aby zapewnić tron w Rzeczpospolitej francuskiemu kandydatowi. W tym czasie para królewska staje się niejako marionetką w rękach Paryża, który zaczyna prowadzić otwartą grę z mocarstwami europejskimi o polską koronę, wręcz stawiając ją jako kartę przetargową we własnej polityce. Wyrazem tego była zmiana kandydata do tronu. Ludwik XIV chcąc pozyskać księcia neuburskiego Filipa Wilhelma do wojny dewolucyjnej w Niderlandach (1667-1668), zaproponował mu poparcie w staraniach o koronę polską, wycofując poparcie dla kandydata francuskiego. W tym czasie Ludwika Maria Gonzaga już nie żyła – zmarła 10 maja 1667 r. po równo 21 latach zasiadania na tronie jako królewska małżonka i za Jana Kazimierza główna inicjatorka planów reform Rzeczpospolitej. Dobity śmiercią żony, będącej oparciem i głównym doradcą w trudach rządów, król postanowił abdykować i spróbować zrealizować ostatni pomysł osadzenia własnego kandydata na tronie – doprowadzenia do elekcji vivente, non regne. Autorytet nadal żyjącego ostatniego męskiego Wazy miał pomóc w wyborze księcia Neuburga na tron w Warszawie. W zamian Jan Kazimierz uzyskał dożywotnio od Ludwika XIV kilka bogatych opactw w zarząd. I nawet tak radykalny krok, wręcz zniechęconego realiami Rzeczpospolitej monarchy nie poskutkował upragnionym rezultatem. Po długiej elekcji, w którą były zamieszane wszystkie potęgi europejskie, królem obrano Piasta – Michała Korybuta Wiśniowieckiego, kładąc kres dynastii Wazów na polskim tronie, jak i rozdziałowi historii Rzeczpospolitej w którym to istniały największe szanse przeprowadzenia znaczących reform, jeszcze przed Sejmem Czteroletnim z końca następnego dopiero stulecia…

Cóż zaważyło na klęsce obozu królewskiego w jego planach reform ? Mówi się o klątwie rodziny Kennedych. Być może powinno się zacząć mówić też o klątwie rodziny Wazów, chociaż w lekko w innym kontekście ? Niewątpliwie na niepowodzeniu wysiłków Jana Kazimierza i Ludwiki Marii Gonzagi miał wpływ brak szczęścia w podejmowanych przez nich akcjach politycznych. Z historycznego punktu widzenia podkreśla się że to brak elastyczności obozu królewskiego i wręcz maniakalny upór przy wprowadzeniu elekcji vivente rege miało zgubny wpływ na taki obrót sprawy. Błędem było także zmarginalizowanie innych wad ustrojowych Rzeczpospolitej, które zostały pobieżnie wymienione wyżej. Na sejmie 1661 r. rojaliści wysunęli pomysły zreformowania liberum veto, obradowania sejmu i urzędu hetmańskiego, lecz w ogólnokrólewskiej propagandzie zagadnienia te nie znalazły należytego rozgłosu, co skazało je na niepowodzenie. A szkoda, gdyż dwa ostatnie miały w ówczesnej sytuacji realną szansę ziszczenia się. Gdyby dwór podjąłby się reformowania państwa metodą małych kroczków, bardzo możliwe że osiągnąłby więcej niż w upartym forsowaniu jednego projektu. Trzeba zwrócić również uwagę na czas, kiedy to zaczęto podejmować faktycznie kroki ku zmianom. Najtrudniejszym okresem dla Rzeczpospolitej okazały się lata potopu szwedzkiego, kiedy uwidoczniły się wszelkie niedoskonałości systemu. Szlachta widząc kraj rujnowany przez Szwedów, ale i przez niewydolność państwową była bardziej skłonna na ustępstwa, aniżeli po roku 1660. Zbigniew Wójcik posunął się nawet do teorii że to paradoksalnie zwycięstwo w wojnie ze Szwedami doprowadziło do zgubienia idei reform, gdyż szlachta zwycięstwo przypisała wspaniałości systemu Rzeczpospolitej Obojga Narodów, a nie szczęściu jakie na nią spadła…

Autorem artykułu jest Adrian Świerbutowski.

 

Źródło:

  1. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Wydawnictwo Literackie
  2. Ochmann-Staniszewska, Dynastia Wazów w Polsce, Wydawnictwo Naukowe PWN
  3. Topolski, Rzeczpospolita Obojga Narodów 1501-1795, Wydawnictwo Poznańskie
  4. Wójcik, Jan Kazimierz Waza, Zakład Narodowy im. Ossolińskich

 

Komentarze

Nowa Strategia” jest portalem internetowym poświęconym tematyce bezpieczeństwa, historii oraz wojska. Informujemy o najważniejszych wydarzeniach oraz przedstawiamy własne komentarze na ich temat. Obejmujemy również patronatami wydarzenia naukowe, społeczne oraz sportowe w Polsce.

Najpopularniejsze posty