Synowie Dixielandu

Generał Jackson, zwany „Kamiennym Murem” nie rozstawał się z Pismem Świętym, w życiu codziennym stosował zasady z Nowego Testamentu, ale z wrogami z Północy walczył według norm starej Biblii. Kim byli utalentowani, nieszablonowi dowódcy Południa, żyjący do dziś w amerykańskiej legendzie?

Ponad połowa generałów Konfederacji zginęła podczas działań wojennych, z czego większość podczas działań ofensywnych. Generalicja nie była jednorodną grupą. Znajdowały się wśród nich zarówno osoby posiadające niewolników, jak i zdecydowanie przeciwstawiające się tej instytucji. Część z nich ruszała na wojnę z entuzjazmem, jednak secesja często wywoływała również sceptycyzm. Nie byli bezkrytycznymi piewcami Południa. W godzinie próby uznali jednak, że ojczyzna wymaga obrony, bez względu na to jakimi prawami by się rządziła. Chociaż wśród tego grona znalazły się bardzo różne osobowości, to ich patriotyzm, determinacja i poświęcenie dla sprawy sprawiły, że Skonfederowane Stany Ameryki dopiero po czterech latach krwawej wojny ostatecznie upadły.

Kamienny Mur

Thomas Jonathan Jackson miał siedem lat jak został sierotą. Często wspominał nieszczęśliwe dzieciństwo. Tym towarzysze broni tłumaczyli jego powagę i brak uśmiechu. W 1842 roku został przyjęty do West Point. Miał trudności w nauce, ale z typowym dla siebie zawzięciem ukończył prestiżową uczelnię w 1846 roku z wysoką 17 lokatą. Rok później brał udział w desancie w mieście Vera Cruz podczas wojny amerykańsko-meksykańskiej. Znalazł się wówczas pod ostrzałem wespół z innymi przyszłymi przywódcami konfederatów – gen. Robertem Lee, Josephem E. Johnsonem oraz Pierre’a T. Beauregardem.

Thomas Jonathan Jackson 1824-1863 / Źródło: Biblioteka Kongresu (domena publiczna)

Thomas Jonathan Jackson 1824-1863 / Źródło: Biblioteka Kongresu (domena publiczna)

Jackson miał dwie wielkie namiętności. Wojnę i religię. Podczas wojny w jego osobistym bagażu zawsze znajdowało się Pismo Święte oraz ,,Maksymy” Napoleona. Głęboka, żarliwa wiara dodawała mu pewności, która emanowała na otoczenie wodza. Żarliwy, pracowity prezbiterianin miał dość surowe zwyczaje. Nie palił, nigdy nie pił, stronił od kart. Prowadził surową dietę. Trudno ocenić jego stosunek do niewolnictwa. Nie był ani jego zwolennikiem, ani zagorzałym przeciwnikiem. Z pewnością uważał, że należy niewolników traktować humanitarnie i sprawiedliwie. Przede wszystkim, był całkowicie oddany sprawie Południa.

Mimo generalskich dystynkcji potrafił osobiście zataczać działa. Do historii przeszedł jego przydomek ,,Stone Wall” (Kamienny Mur), który przylgnął do niego po bitwie nad Bull Run. W trakcie pierwszego wielkiego starcia wojny, kiedy armia konfederacka cofała się pod naporem Unii na strategicznym płaskowyżu, pojawiła się brygada Jacksona. W ogólnym chaosie żołnierze pod jego dowództwem wyróżniali się opanowaniem i dyscypliną. Sam Jackson powoli jechał konno wzdłuż frontu, nie zważając na ostrzał.

Według pozytywnej wersji legendy konfederacki oficer Barnard Elliott Bee Jr. widząc to, miał zagrzewać swoich żołnierzy do boju słowami: Tam Jackson stoi jak kamienny mur. Postanówmy umrzeć tu dzisiaj, a zwyciężymy. Za mną!

Jednak według drugiego, mniej przychylnego przekazu ten sam oficer widząc domniemaną bierność Jacksona, miał krzyknąć: Popatrzcie na Jacksona, stojącego jak cholerny kamienny mur! Nie sposób ustalić prawdziwej wersji, gdyż rzeczony oficer poległ tego samego dnia. Natomiast zwycięstwo w bitwie, zaledwie 40 km od Washingtonu, uczyniło z Jacksona najsłynniejszego żołnierza konfederacji, jeszcze zanim rozbłysła gwiazda gen. Lee.

,,Kamienny Mur” zbudował legendę zwłaszcza kampanią wiosenną 1862 roku, kiedy to jego ofensywa w dolinie Shenadoah podniosła morale Południa, a także wprowadziła niepokój w Washingtonie. W ciągu 48 dni Jackson z siłą nie większą niż 17 tys. związał ponad 50 tys. wojsk federalnych, przebył ponad 1000 km oraz odniósł przynajmniej pięć ważnych zwycięstw.

Jak to było możliwe? Był niebywale wymagający nie tylko wobec siebie, ale i podwładnych. Sądził, że sprawa Południa wymaga ciągłego doskonalenia wszystkich łącznie z szeregowcami. Gdy miał zadanie do wykonania nie dbał przesadnie o życie swoich, tudzież federalnych żołnierzy. Gdy w grudniu 1862 zapytano go, co zrobić z przeciwnikiem odpowiedział: Zabić ich. Zabić każdego człowieka! Według samego gen. Lee, Jackson miał w życiu codziennym stosować się do zasad z Nowego Testamentu, jednak wobec swych wrogów walczył według norm z starszej części Biblii. Generał zmarł 10 maja 1863 r. w rodzinnej Wirginii na zapalenie płuc, kilka dni po wielkim zwycięstwie Konfederacji pod Chancellorsville, do którego sam się w wielkiej mierze przyczynił.

Rycerz Południa

Zupełnym przeciwieństwem ascetycznego ,,Stonewalla” Jacksona był generał James Ewell Brown Stuart znany powszechnie jako ,,Jeb”. Ten najsłynniejszy kawalerzysta Południa wywodził się z rodziny o militarnych tradycjach. Jego prapradziadek Alexander Stuart odznaczył się w wojnie o niepodległość, zaś ojciec Archibald Stuart walczył w wojnie przeciwko Wielkiej Brytanii w latach 1812-1815. Młody Jeb wyróżniał się wrażliwością na punkcie swojego honoru. Dumny młodzieniec często wdawał się w bójki. Nie przeszkodziło to jednak w dostaniu się na West Point w 1850 roku. Po czterech latach nauki Jeb ukończył uczelnię z 13 lokatą na 46 osób. Z łatwością mógł uzyskać lepszy rezultat, jednak na ostatnim roku specjalnie opuścił się w nauce byleby tylko trafić do kawalerii, którą już wówczas uważał na najciekawszą formacje. Kolejne lata życia wypełniła mu służba wojskowa.

James Ewell Brown Stuart 1833-1864  / Źródło: Biblioteka Kongresu (domena publiczna)

James Ewell Brown Stuart 1833-1864 / Źródło: Biblioteka Kongresu (domena publiczna)

Stuart w kwietniu 1861 roku dostał awans na kapitana armii federalnej, jednak nie był już tym zainteresowany. Gdy rodzinna Wirginia ogłosiła secesję, jego wybór mógł być tylko jeden. Co ciekawe, pierwotnym przydziałem Jeba w nowo tworzonej armii miała być piechota. Szczęśliwie jednak trafił do jednostki Jacksona. Obaj oficerowie szybko nawiązali wspólny język, dzięki czemu Jeb mógł zmienić przydział. Okazało się to świetną decyzją. Szarża jego kawalerzystów pomogła przełamać obronę Unii pod Bull Run. Swoimi zagonami podczas wojny wiele razy zadziwiał przeciwników jak i konfederatów. Latem 1862 jego rajd pozwolił zdezorganizować tyły Armii Potomaku. Jego kawalerzyści docierali do Pensylwanii oraz Washingtonu. Z drugiej strony jego działania podczas kampanii gettysburdzkiej są do dziś przedmiotem krytyki. Na północy budził zdumienie i panikę, zaś na południu był postacią niezwykle popularną, w czym niemały udział miała prasa szeroko rozpisująca się o wyczynach konfederackiej kawalerii. Był w tym element autokreacji. Stuart wyróżniał się nienagannymi manierami i fantazją. Jego znakiem rozpoznawczym był kapelusz z kitą.

Upodobanie do oryginalnego umundurowania sprawiło, że gdy latem 1862 w wyniku zagonu północnej kawalerii stracił płaszcz i kapelusz, zaproponował federalnemu gen. Popowi zwrot jego własności w zamian za mundur z kwatery północnego generała, zajętej przez kawalerię południa.

Stuart „Jeb” pozostał groźnym przeciwnikiem nawet gdy Unia zdobyła już zdecydowaną przewagę. Nie zobaczył upadku Konfederacji. Zginął 12 maja 1864, podczas kolejnej północnej ofensywy na Richmond.

Trzeźwe oko „Starego Piotra’

Urodzony w rodzinie o anglo-holenderskich korzeniach James Longstreet spędził swoją młodość na tzw. Głębokim Południu, kolejno w Karolinie Południowej i Alabamie, czyli w stanach gdzie instytucja niewolnictwa była bardzo silnie zakorzeniona. W 1833 roku, gdy James miał 12 lat, jego ojciec, również James, zmarł na cholerę. Jego rolę przejął wuj Augustus, prawnik i zwolennik nadrzędności praw poszczególnych stanów nad rządem federalnym. Dziewięć lat później Longstreet ukończył West Point, z mało imponującą 54 lokatą na 56 możliwych. Podczas studiów poznał i zaprzyjaźnił się z Ulyssesem Grantem, przyszłym wodzem Unii i prezydentem USA. Słabe wyniki na uczelni nie przeszkodziły w karierze wojskowej. Walczył w Meksyku, gdzie został ranny podczas szturmu Chaputlepec. W 1861 roku stacjonował w Nowym Meksyku. Nie był entuzjastą secesji, sądził jednak, że jest ona uprawniona. W czerwcu 1861 wstąpił na służbę Konfederacji, gdzie z miejsca został generałem. Okazał się jednym z najświetniejszych oficerów Południa.

James_Longstreet 1821 -1904 / Źródło: Biblioteka Kongresu (domena publiczna)

James_Longstreet 1821 -1904 / Źródło: Biblioteka Kongresu (domena publiczna)

Był obecny pod Bull Run, gdzie jego spokój i opanowanie wyróżniały się na tle ogólnego chaosu. Wiosną 1862 odznaczył się w obronie Richmond. Latem tego samego roku poprowadził 25 tys. konfederatów w drugiej bitwie pod Bull Run, co było największym frontalnym natarciem wojny secesyjnej. Był już wówczas dowódcą korpusu Armii Północnej Wirginii. W grudniu 1862 pieczołowicie przygotował pozycje Konfederacji pod Fredericsburgiem, co pozwoliło odnieść kolejne wielkie zwycięstwo nad Unią. Brał udział w większości najważniejszych bitew konfliktu. Wyróżniał się popularnością wśród żołnierzy, wyobraźnią i odwagą. Z powodu wybitnego zmysłu strategicznego został najbliższym podwładnym gen. Lee. Zarazem, gdy był przekonany o swojej racji, potrafił bronić własnego zdania przed przełożonymi. W przeciwieństwie do najsłynniejszego generała Konfederacji, uważał, że w zachodniej części kraju można odnieść przełomowe zwycięstwo w wojnie. Istotnie, jesienią 1863 roku w dużej mierze dzięki Longstreetowi konfederaci odnieśli wielką wiktorię nad Chicmauga, która nie została jednak wykorzystana.

Loongstreet nie został jednak ikoną Południa. Generał nazywany ,,Starym Piotrem” miał trudny charakter. Pokłócił się m.in. z konfliktowym gen. Braggiem. Odegrał dwuznaczną rolę pod Gettysburgiem. Przeciwstawiał się zresztą konceptowi inwazji na Pensylwanię. Sądził, że to Północ powinna przeprowadzić bezsensowne i krwawe ataki, jak pod Fredericsburgiem. Podczas bitwy powiedzieć do Lee: Generale, byłem żołnierzem przez całe moje życie. Towarzyszyłem ludziom walczącym w pojedynkę, w drużynach, w kompaniach, regimentach, dywizjach i armiach i chyba wiem, co żołnierz może. Według mnie nawet piętnaście tysięcy żołnierzy nie będzie w stanie zdobyć tej pozycji. Z zgodnie z jego przewidywaniami, frontalny atak południowców zwany jako ,,szarża Picketta” doprowadził tylko do ogromnych strat i przegrania bitwy.

Niemniej nie utracił zaufania gen. Lee. Walczył do samego końca Armii Północnej Wirginii, aż do kapitulacji w kwietniu 1865. Pomimo niezaprzeczalnego poświęcenia w następnych latach naraził się na niechęć ze strony byłych towarzyszy broni i mieszkańców Południa. Krytykowano jego działania pod Gettysburgiem, zastrzeżenia wobec gen. Lee, znajomość z gen. Grantem i wspieranie polityki rekonstrukcji. Miano mu również za złe przystąpienie do partii republikańskiej. Z tych przyczyn wielu obwiniało go nawet o ostateczny upadek Konfederacji. Zmarł w 1902 roku, jako ostatni z najważniejszych dowódców sił Południa.

„Mały Powell” – lojalny południowiec, wróg secesji

Przodkowie Ambrosa Powella Hilla już w połowie XVII wieku wyemigrowali z Anglii do Ameryki. Jego dziadek, Henry Hill walczył w wojnie o niepodległość. Z wojskiem związany był również ojciec, Thomas. Młody Ambrose był wobec tego naturalnie zafascynowany armią. Zwłaszcza interesował się postacią Napoleona, który był wówczas naturalnym punktem odniesienia dla wojskowych. W 1847 roku, w wieku 22 lat ukończył West Point z 15 pozycją. Podczas lat spędzonych w akademii zaprzyjaźnił się z Georgem McClellanem, który prowadził ofensywę federalnej Armii Potomaku na Richmond w 1862 roku. Znał również późniejszą legendą Południa, Thomasa Jacksona. Nie byli jednak w dobrej komitywie. Będący mało pobożnym, Hill nie miał tak poważnego stosunku do życia jak ,,Kamienny mur”. Łatwo się uczył i korzystał z uroków dnia codziennego. Już podczas studiów, podczas jednej z eskapad do Nowego Jorku zaraził się chorobą weneryczną. Dolegliwości po rzeżączce odzywały się w późniejszych latach, osłabiając fizyczne siły oficera. Niemniej tuż przed wybuchem wojny założył rodzinę. Ojcem chrzestnym jego drugiej córki-Lucy, został sam Robert Lee.

Ambros Powell Hill 1825 - 1865 / Źródło: Biblioteka Kongresu (domena publiczna)

Ambros Powell Hill 1825 – 1865 / Źródło: Biblioteka Kongresu (domena publiczna)

Hill był przeciwnikiem secesji i niewolnictwa. Nie miał żadnych niewolników. Wybrał jednak lojalność wobec swojego stanu. Odznaczył się w walkach 1862 roku, jako pewny i energiczny dowódca. Nie był jednak wymarzonym podkomendnym. Spory z Jamesem Longstreetem zaszły tak daleko, iż nieomal doszło do pojedynku między dwoma generałami. ,,Stary Piotr” nakazał wręcz aresztować ,,Małego Powella” jak nazywano Hilla.

By uniknąć konfliktów gen. Lee przesunął go do jednostki Jacksona. Na niewiele się to jednak zdało. Jesienią 1862 roku ,,Kamienny Mur” kazał aresztować Hilla za błędy w dowodzeniu elitarną ,,lekką dywizją” i niesubordynację. Spór i tym razem wyjaśniono, jednak personalny konflikt tlił się do śmierci Jacksona w maju 1863 roku. Sam Hill miał spore zasługi dla sprawy Konfederacji. Jego działania uratowały południowców od klęski pod Sharpsburgiem, dzięki czemu armia gen. Lee mogła się bezpiecznie wycofać.

Pod koniec wojny jego stan zdrowia znacznie się pogorszył. Sam Hill był niewątpliwie patriotą Południa. Nie chciał zobaczyć upadku Konfederacji. Na początku kwietnia 1865, gdy koniec wojny zbliżał się wielkim krokami, został trafiony kulą wystrzeloną przez federalnego piechura. Możliwe jednak, że choroba była już w tak zaawansowanym stadium, że wolał generał wolał zginąć żołnierską śmiercią niż umrzeć wyniszczony chorobą weneryczną.

Bibliografia:

– Marcin Suchacki. Od Cedar Run do Sharburga 1862. Z dziejów walki w Wirginii i Marylandzie.
– Tomasz Toporowski. Żołnierz Południa. Generał. Robert E. Lee (1807-1870).
– Mariusz Rychter. Las Śmierci. Działania w Wilderness 5-6 maja 1864.
– Adam I.P Smith, Wojna Secesyjna.

 

Komentarze

Najpopularniejsze posty