Fragment obrazu "Śmierć Stanisława Zółkiewskiego" (mal. Walery Eljasz-Radzikowski)/ Źródło: Wikimedia Commons

Bitwa pod Cecorą

Była to jedna z największych klęsk Rzeczypospolitej – klęska, której można było uniknąć.

Sklep Urodzeni Patrioci

Przyczyny wojny polsko-tureckiej

Przyczynami konfliktu były: prohabsburska polityka Zygmunta III (Habsburgowie byli wrogami Turcji); napady Tatarów i Kozaków; spór o Mołdawię – w której ścierały się wpływy polskie i tureckie.

Gabor Bethlen/ Źródło: Wikimedia Commons

Gabor Bethlen/ Źródło: Wikimedia Commons

Stosunki polsko-tureckie zaczęły psuć się po śmierci Jana Zamoyskiego (3 czerwca 1605 roku), który prowadził politykę antyhabsburską. Pierwszym czynnikiem, który przyczynił się do wojny z Portą, był układ Zygmunta III z Habsburgami w 1613 roku (Podhorodecki). Jego konsekwencją było wsparcie Cesarstwa podczas wojny trzydziestoletniej. Władca Siedmiogrodu, Gabor Bethlen, lennik turecki, poparł siły antyhabsburskie, co zagrażało granicy polskiej. Lisowczycy, wysłani z odsieczą cesarzowi, pokonali Bethlena w bitwie pod Humiennem, ratując tym samym Wiedeń.

Rządzący w Mołdawii ród Mohyłów spowinowacony był z Potockimi. Stefan Potocki, szwagier Konstantego Mohyły pomógł mu odzyskać tron w 1607 roku, jednak władca Siedmiogrodu Gabriel Batory, lennik Turcji, wyparł z Mołdawii Konstantego w 1611 roku, którego miejsce zajął wierny Porcie Stefan X Tomża. Potoccy za zgodą Zygmunta III a pomimo sprzeciwu hetmana Stanisława Żółkiewskiego, zorganizowali wyprawę, której przewodził Stefan Potocki, a która zakończyła się klęską pod Sasowym Rogiem w 1612 roku. Interwencja ta nieomal wywołała wojnę. 3 lata później magnaci: Michał Wiśniowiecki i Samuel Korecki pomogli wdowie po Jeremim Mohyle odzyskać tron w Jassach, zrzucając z niego Stefana X Tomżę; próbował on odzyskać władzę, ale został pokonany w dwóch bitwach. Wreszcie w następnym roku na tron wstąpił Raduł Mihnea, popierający Turków.

W 1616 roku zawarto pod Brahą polsko-turecki układ, na mocy którego hospodar mołdawski miał „przysięgać na wierność królowi i Rzeczypospolitej” (Śledziński, 94). Pomimo układu, w następnym roku prawie wybuchła wojna, którą zażegnano porozumieniem z Buszy 23 września 1617 roku, na mocy którego strona polska zobowiązała się do nieingerencji w Mołdawii, w Siedmiogrodzie i na Wołoszczyźnie (Podhorodecki).

Tatarskie najazdy na Rzeczpospolitą oraz wyprawy Kozaków na czarnomorskie wybrzeża Turcji również sprowokowały wojnę (te drugie bardziej). Kozacy w 1606 roku złupili Warnę, pokonali Tatarów w 1612 roku pod Białą Cerkwią (Śledziński).

"Tatarzy w ucieczce" (mal. Artur Grottger)/ Źródło: Wikimedia Commons

„Tatarzy w ucieczce” (mal. Artur Grottger)/ Źródło: Wikimedia Commons

W samym 1613 roku Tatarzy napadali na Rzeczpospolitą trzy razy. W 1615 i 1616 roku atakowali również. W 1617 roku wojna z Turkami i Tatarami, która zakończyła się podpisaniem traktatu pod Buszą, regulującym, oprócz wymienionych wyżej spraw mołdawskich, powściąganie Tatarów przez Portę Otomańską oraz Kozaków przez Rzeczpospolitą. Pomimo tego, podczas układów pod Buszą Tatarzy wpadli na ziemie polskie.

Rok później doszło do nieudanej bitwy pod Oryninem w 1618 roku (Tatarzy, korzystając z zamieszania w wojsku koronnym, spowodowanego kłótniami pomiędzy hetmanem, a przywódcami pocztów prywatnych, wpadli na tereny Rzeczypospolitej), która nadszarpnęła autorytet Żółkiewskiego (Śledziński).

"Pieśń o zwycięzcy kozackiego" (mal. Józef Brandt)/ Źródło: Wikimedia Commons

„Pieśń o zwycięzcy kozackiego” (mal. Józef Brandt)/ Źródło: Wikimedia Commons

W 1618 roku, po wstąpieniu na tron w Stambule Osmana II, stosunki polsko-tureckie ociepliły się; potwierdzono układ z Buszy, podczas legacji starosty trembowelskiego Piotra Ożgi w Stambule, a na tronach Mołdawii i Wołoszczyzny zasiedli ludzie przychylni Rzeczypospolitej. Jednak rok później poseł Rzeczypospolitej Hieronim Otwinowski został źle przyjęty w Stambule z powodu grabieży kozackich. Podczas jego misji Zaporożcy zaatakowali miasta na brzegu Morza Czarnego. W końcu uciekł ze Stambułu.

Leszek Podhorodecki oraz Ryszard Majewski uważają, że bezpośrednią przyczyną wojny Rzeczypospolitej z Turcją, było wkroczenie wojsk koronnych do Mołdawii. Majewski twierdzi, że do konfliktu najbardziej przyczyniły się kozackie napady na tureckie miasta.

Przygotowania do wyprawy

Zygmunt III Waza (mal. Marcin Kober)/ Źródło: Wikimedia Commons

Zygmunt III Waza (mal. Marcin Kober)/ Źródło: Wikimedia Commons

15 lipca 1620 roku na tajnej radzie król wysunął projekt wojny prewencyjnej w Mołdawii, by wesprzeć propolskiego hospodara mołdawskiego, Kacpra Grazzianiego. Podkanclerzy koronny Andrzej Lipski domagał się wyprawy, pomimo sprzeciwu większości (Podhorodecki). Zwycięstwo miało, zdaniem Besali, odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych państwa. Majewski i Besala stwierdzają, że wyprawiając się na Mołdawię Żółkiewski chciał również podreperować swój autorytet.

Mobilizacja sił rozpoczęła się 1 sierpnia. 26 sierpnia Żółkiewski przyjechał do obozu pod Śledziówką, 28 sierpnia pod Śledziówką połączyły się wojska Żółkiewskiego i Stanisława Koniecpolskiego – hetmana polnego koronnego i zięcia Żółkiewskiego.

Wyprawa była źle przygotowana – zapasy miały wystarczyć na 6 tygodni, a wojsko nie przygotowało się (Majewski). 26 sierpnia pod Czerniowcami pojawili się Tatarzy.

Wkroczenie do Mołdawii

Stanisław Żółkiewski (mal. Wincenty de Lesseur)/ Źródło: Wikimedia Commons

Stanisław Żółkiewski (mal. Wincenty de Lesseur)/ Źródło: Wikimedia Commons

3 września 7 tysięcy ludzi Żółkiewskiego wraz z 16 działkami przeprawiło się przez Dniestr; na samym początku hetman popełnił błąd – był zbyt ostrożny, powinien zaatakować pierwszy, wykorzystując słabość Iskendera paszy, który miał początkowo tylko tysiąc żołnierzy, a także niesnaski wśród Tatarów (Besala, Majewski).

Dzień później dotarł do wsi Łozowa, gdzie czekał do 9 września (Majewski). Grazziani, po zainicjowaniu pogromu Turków w Jassach, uciekł w stronę Rzeszy, jednak został sprowadzony do obozu przez Żółkiewskiego, który dotarł do Łozowej 7 września. Pomimo swoich wcześniejszych zapewnień, w których obiecywał sprowadzić kilkanaście tysięcy wojska, przywiódł ze sobą 600 ludzi; razem z nim dołączył się do Żółkiewskiego Janusz Tyszkiewicz z 600 żołnierzami (Majewski).

8 września podczas narady wojennej Grazziani parł do konfrontacji z Iskenderem paszą, jednak Żółkiewski był zachowawczy. Podhorodecki uważa, że Żółkiewski postąpił dobrze, jednak Majewski jest zdania, że zmarnował okazję na pokonanie Iskendera, gdyż miał przewagę liczebną; na dodatek mógł wykorzystać konflikt pomiędzy wodzami tatarskimi – Dewlet-Girejem i Kantymirem mirzą. Później dołączyły do niego posiłki tureckie i tatarskie, przez co dorównał liczebnością siłom Żółkiewskiego (Podhorodecki).

Lisowczycy (mal. Juliusz Kossak)/ Źródło: Wikimedia Commons

Lisowczycy (mal. Juliusz Kossak)/ Źródło: Wikimedia Commons

Do wojsk koronnych dołączyli ludzie Stefana Chmieleckiego (800), lisowczycy Walentego Rogawskiego (Majewski), pojedyncze chorągwie oraz trochę Mołdawian. Siły polskie wzrosły do około 10 tysięcy żołnierzy.

W obozie cecorskim nie zadbano o przeprawę przez Prut, w razie potrzeby odwrotu, a także o zwiad; 17 września 1000 picowników – czeladzi przeznaczonej do zdobycia prowiantu została wzięta w jasyr przez Tatarów, a tego samego dnia podjazd strażnika koronnego Jana Odrzywolskiego został spędzony przez ordyńców z pola. 18 września Tatarzy zaatakowali obozujących poza umocnieniami lisowczyków oraz rajtarów, jednak po początkowym zaskoczeniu i wsparciu innych chorągwi odparli przeciwnika (Podhorodecki).

Bitwa

Według Podhorodeckiego Żółkiewski dążył do starcia, żeby podreperować swój autorytet, który osłabł zwłaszcza po wyprawie orynińskiej. Żółkiewski wyprowadził swoje siły przed obóz, zostawiając tam część piechoty i dział. Wojsko podzielone było na pięć pułków: Żółkiewskiego, hetmana polnego Stanisława Koniecpolskiego, Mikołaja Strusia, Walentego Kalinowskiego oraz Samuela Koreckiego. Lewym skrzydłem wojsk koronnych dowodził Korecki, prawym – Koniecpolski, gdzie znajdowały się również oddziały Strusia, centrum dowodził sam Żółkiewski. Oba skrzydła osłaniały tabory obsadzone piechotą i działami, w celu odparcia Tatarów, nieodpornych na broń palną (Podhorodecki). Tyłów taborów, wypełniając przerwę między nimi a obozem, chroniła lekka jazda Chmieleckiego (lewy tabor) oraz lisowczycy Rogawskiego, wsparci przez Mołdawian (prawy tabor). Zastosowanie taborów miało być pomysłem Koniecpolskiego (Podhorodecki).

Iskender pasza ustawił swoje wojska następująco: na lewym skrzydle ustawił Tatarów skrytych w lesie, na prawym skrzydle również Tatarów, a w centrum janczarów i spahisów (Podhorodecki).

Wojska Żółkiewskiego – bezpośrednio po wyjściu z obozu – zostały zaatakowane przez Turków, tracąc wielu rannych i zabitych oficerów i żołnierzy. Pomimo tego polskie chorągwie przeszły do kontrataku i zaczęły spychać wroga.

Stanisław Koniecpolski/ Źródło: Wikimedia Commons

Stanisław Koniecpolski/ Źródło: Wikimedia Commons

Podczas szarży prawego skrzydła zwiększyła się luka pomiędzy nim, a osłaniającym je taborem, który wyprzedził szyki; polskie roty trafiły na opór ukrytych w okopach janczarów. Wtedy uderzyli Tatarzy Dewlet Gireja, a Mołdawianie, którzy wraz z lisowczykami mieli osłaniać szyki, przeszli na stronę wroga. Podkomendni Rogawskiego nie zdołali obronić prawej flanki. Prawe skrzydło zostało rozbite, a tabor zdobyty przez Tatarów, pomimo starań hetmana polnego Koniecpolskiego. Choć na lewym skrzydle walka toczyła się pomyślnie dla wojsk koronnych, sytuacja na prawej flance doprowadziła do przegranej. Chorągwie centralne, według Besali, nie przyszły ze wsparciem prawemu skrzydłu; żołnierze uciekli do obozu. Wyniku bitwy nie przesądziła dzielność lewoskrzydłowych oddziałów.

Zamieszanie, odwrót i rzeź

Po bitwie morale spadło. Majewski i Podhorodecki podają, że wojska koronne straciły nawet do 3000 ludzi (zabici, wzięci do niewoli, ranni i Mołdawianie, którzy zdradzili); straty turecko-tatarskie Majewski ocenia na połowę strat polskich.

Żółkiewski zaplanował odwrót w taborze, którego zaplanowanie zlecił Stefanowi Chmieleckiemu. Jednocześnie chcąc zyskać czas, podjął rokowania z Iskenderem paszą. Wtedy Grazziani wystraszył się, myśląc, że stanie się ich ofiarą – kartą przetargową; z tego powodu namówił część magnatów do ucieczki przez Prut, do której doszło w nocy z 20 na 21 września. Dodatkowo zbiegowie rozpuścili pogłoskę, że hetmani chcą uciec. W obozie wszczęto tumult i panikę, rabowano namioty, nawet ten hetmański. Kilkaset żołnierzy utopiło się w rzece, część została zabita przez Tatarów i mołdawskich chłopów; zginął także Grazziani z ręki swoich poddanych. Reszta wróciła do obozu. Żółkiewski musiał przysiąc na Ewangelię, że nie będzie uciekał. Ucieczka według Besali kosztowała siły Żółkiewskiego 2,5 tysiąca żołnierzy; według Majewskiego 2000.

Iskender pasza nie był pewny zwycięstwa; obawiał się odsieczy Kozaków, poza tym nie miał dział potrzebnych do oblężenia. 20 września Turcy i Tatarzy nie atakowali. Żółkiewski podczas narady tego dnia sprzeciwił się planowi odwrotu, przedstawionemu przez magnatów oraz Grazzianiego, którzy chcieli, żeby jeźdźcy w pochodzie osłaniali piechotę, gdyż obawiał się, że konni zostawią pieszych w razie niebezpieczeństwa (Podhorodecki). 22 września Iskender zaproponował rokowania; Żółkiewski podjął się ich, żeby zyskać na czasie. Spadłe w międzyczasie deszcze sprawiły, że Turkowie musieli ustąpić pola; zostali tylko Tatarzy; polskim żołnierzom wracało morale (Podhorodecki).

Żółkiewski do rozmów z Turkami desygnował księcia Koreckiego, porucznika husarii Abrahama Złotopolskiego oraz Krzysztofa Drużbicza, jako tłumacza; rokowania były kilka razy zrywane, ostatecznie 28 września (Podhorodecki).

Samuel Korecki/ Źródło: Wikimedia Commons

Samuel Korecki/ Źródło: Wikimedia Commons

29 września rozpoczął się odwrót sił polskich w szyku sporządzonym, według Majewskiego i Besali przez księcia Koreckiego, a według Podhorodeckiego prawdopodobnie przez Teofila Szemberga i Stanisława Koniecpolskiego. Na przedzie szły spętane konie, mające chronić czoło pochodu, a także uniemożliwiać próbę ucieczki, boki stanowiło 6 rzędów taborów po 100 każdy. Przód obsadzony piechotą i działkami, tył też; dodatkowo osłaniali go lisowczycy. Flanek chroniła spieszona jazda, uzbrojona w broń palną (Podhorodecki).

Pierwszego dnia pochodu wojska koronne nie były atakowane, jednak problemem było przejście przez rzekę Deli (Majewski). Dzień później Tatarzy zaatakowali pochód po raz pierwszy, nieskutecznie; tak samo dzień później. Dewlet Gerej, dowodzący Tatarami, podjął rokowania, żeby doczekać się tureckich posiłków, a Żółkiewski zgodził się na nie, by jego podkomendni mogli odpocząć (Podhorodecki. Po niepowodzeniu rozmów, Polacy przeczekali noc w miejscu. 2 października siły turecko-tatarskie zaatakowały, ale znowu bezskutecznie.

Tatarzy nękali pochód, podpalali okolicę wokół, niszczyli jedzenie; konie padały, żołnierzom brakowało snu. Jak podaje Leszek Podhorodecki, w tydzień siły Żółkiewskiego przebyły około 165 km, odpierając 17 ataków; Majewski wyliczył, że średnio podczas jednego przemarszu wojska koronne przebywały 27,5 km. 6 października dotarli do wsi Serwini, będąc już w pobliżu granicy. Kryzys przyszedł tego dnia; według Podhorodeckiego oraz Majewskiego stałe niebezpieczeństwo trzymała w karności wojsko; gdy granica, której przekroczenie miało być ratunkiem, była na wyciągnięcie ręki, dyscyplina spadła; żołnierze, buntując się, zażądali postoju w otwartym polu (sic!). Do Żółkiewskiego na skargę przyszli poszkodowani podczas paniki i ucieczki przez Prut żołnierze, żądający ukarania winnych, na co hetman przystał; wieść ta dotarła do uszu winowajców, którzy 6 października w pobliżu granicy, na dodatek podczas ataku Tatarów, rozerwali szyk, zaczęli grabić wozy i uciekać na wyprzęgniętych koniach. Tatarzy skorzystali z okazji i zaatakowali.

Oficerowie chcieli ocalić Żółkiewskiego, wsadzając go na konia; dzień później znaleziono ciało hetmana bez prawej ręki i z raną na głowie. Z wyprawy powróciło około 3000 żołnierzy (1500 kwarcianych i prywatnych, 700 lisowczyków, 800-900 ludzi Chmieleckiego i Odrzywolskiego), około 20-25 %; w niewolę wpadli m.in. hetman Koniecpolski, Mikołaj Struś, Samuel Korecki, Jan i Łukasz Żółkiewscy (Podhorodecki, Majewski).

Po wyprawie

Pierwsi uciekinierzy z wojsk Żółkiewskiego dotarli do polskich twierdz 23 września. Po klęsce cecorskiej ciężar obrony spadł na prywatne poczty magnackie oraz Kozaków, brakowało jednak dowódcy. Zygmunt III rozpoczął mobilizację sił, by przyjść z odsieczą, jednak były to działania spóźnione. Ukrainy przed najazdem tatarskim bronili wojewoda Daniłłowicz, kasztelan sanocki Stadnicki oraz Tomasz Zamoyski. Tatarzy zdobywszy jasyr, odeszli. Konsekwencją wyprawy Żółkiewskiego, była wojna z Turcją roku 1621, kiedy siły Rzeczypospolitej zwyciężyły pod Chocimiem.

Bibliografia:

1. Besala Jerzy, Stanisław Żółkiewski, Warszawa, Państwowy Instytut Wydawniczy 1988, 83-06-01583-5.

2. Majewski Ryszard, Cecora rok 1620, Warszawa, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej 1970.

3. Podhorodecki Jerzy, Stanisław Żółkiewski, Warszawa, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1988, 83-205-4082-8.

4. Śledziński Kacper, Cecora 1620, Warszawa, Dom Wydawniczy Bellona 2007, ISBN 978-83-11-10741-0.

Komentarze

Student politologii na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Interesuje się historią, polityką, filozofią a także literaturą.

Najpopularniejsze posty