Trening, TAK. Walka, NIE. Irak jest przeciwny interwencji lądowej USA. (Źródło: JOHN MOORE/GETTY IMAGES)

Irak nie chce interwencji lądowej USA

Wraz ze wzrostem intensywności operacji specjalnych, władze USA zapewniają, że nie zamierzają wysyłać dużych kontyngentów wojsk do walki z Państwem Islamskim w Iraku i Syrii. Administracja Obamy ma ku temu dobry powód. Otóż, Irak i Iran nie chcą ich obecności.

Sklep Urodzeni Patrioci

Amerykańscy urzędnicy mówią, że premier Iraku, Haidar al-Abadi, poprosił Stany Zjednoczone o więcej sprzętu wojskowego, doradców wojskowych i zespoły szkoleniowe. Jak donosi kandydat na prezydenta USA Lindsey Graham, al-Abadi prosi także o zwiększenie intensywności amerykańskich operacji lotniczych nad Irakiem i większy przepływ informacji wywiadowczych. Premier Iraku postawił jednak sprawę jasno, mówiąc, że jego rząd sprzeciwia się napływowi amerykańskich żołnierzy, takiemu napływowi jaki miał miejsce pomiędzy 2003, a 2011 rokiem.

We wtorek, 1 grudnia br, podczas przesłuchania przed Komisją Sił Zbrojnych Senatu Stanów Zjednoczonych, Sekretarz Obrony USA, Ashton Carter poinformował o zwiększeniu liczby operatorów sił specjalnych w Syrii i Iraku oraz zezwoleniu im na włączenie się do walki, o ile będzie taka potrzeba (czytaj także: USA jednak włączą się do misji bojowych na lądzie przeciwko ISIS).

Niektórzy przedstawiciele Kongresu naciskają jednak na administrację prezydenta Baracka Obamy, aby podjąć zdecydowane kroki w walce z ISIS. Mówią oni o potrzebie rozmieszczenia tysięcy dodatkowych żołnierzy USA w Iraku. Warto dodać, że w tym kraju działa już 3.500 amerykańskich instruktorów, w tym operatorów sił specjalnych, którzy brali udział w misjach bojowych w tym kraju, razem z Kurdami (czytaj także: Operator Delta Force poniósł śmierć w Iraku). Administracja Obamy jest jednak przeciwna wybieraniu takiej drogi. Irak jest, albowiem przeciwny kolejnej amerykańskiej interwencji. Oleju do ognia dolewają Irańczycy, którzy mają duży wpływ na Bagdad niż kiedykolwiek w historii.

„Powiedzieliśmy, że sojusznicy i Stany Zjednoczone są gośćmi naszego kraju. Uważamy, że Irakijczycy powinni walczyć z tym sami, ale powinni być wspierani przez sojuszników takich jak Stany Zjednoczone,” powiedział Lukman Faily iracki ambasador w USA dodając, że „Nie potrzebujemy amerykańskich sił zbrojnych na naszej ziemi”. Faily dodał, iż nie doszło do żadnych dyskusji na temat tymczasowej obecności USA w Iraku.

W pewnym sensie to stanowisko nie jest nowe. Poprzednik obecnego premiera Iraku, Nouri al-Maliki lobbował za przedłużeniem obecności wojsk USA w Iraku, gdy Barack Obama objął urząd prezydenta USA. Obama nalegał jednak, na to by taką ewentualną decyzję poparł i zatwierdził parlament Iraku. Okazał się jednak przeciwnikiem pomysłu al-Malikiiego. W rezultacie braku poparcia, al-Maliki skończył, popierając wycofanie się sił USA w 2011 roku. Siły specjalne i lotnictwo powróciły do Iraku w 2014 roku, tuż po tym, jak ISIS zajęło drugie co do wielkości miasto Iraku — Mosul.

Wśród zwolenników rozmieszczenia sił lądowych w Iraku jest dwóch głównych przedstawicieli Partii Republikańskiej. Twierdzą oni, że Irak nie może zgodzić się na taką interwencję, będąc pod tak dużym wypływem Iranu. Przewodniczący Senackiej Komisji Sił Zbrojnych, republikanin John McCain i kandydat na urząd prezydenta USA, Lindsey Graham udali się do Bagdadu, aby rozmawiać z premierem Iraku. Senator McCain zdradził, że gdyby nawet udało im się przekonać władze w Bagdadzie o zwrócenie się z prośbą do Białego Domu o pomoc w walce ISIS, Iran użyłby wszelkich środków, by zdławić tę propozycję.

https://www.youtube.com/watch?v=3lHU0udA_v0

Niemniej jednak Iran i USA współpracują ze sobą w Iraku, już od ponad roku. Amerykańskie naloty zapewniają wsparcie i osłonę dla irańskich szyickich milicji — powiedział McCain dodając, że właśnie te milicje biorą na siebie ciężar walk z ISIS i dokonują największych postępów. Według niego, irańskie milicje zdobywają coraz większy wpływ na iracką armię.

Rząd Iraku prosi o większe wsparcie, ale jak donosi Lindsey Graham, władze w Bagdadzie nie wierzą w zaangażowanie USA w walkę z ISIS. Bagdad obawia się szybkiego wycofania sił amerykańskich w przypadku wzięcia do niewoli amerykańskiego żołnierza albo zestrzelenia samolotu biorącego udział w kampanii antyterrorystycznej.

Abadi chce więcej amerykańskiej potęgi, wie, że jego armia jest słaba i nie chce być kontrolowany przez Iran,” powiedział Graham.

Czytaj także:

Komentarze

Absolwent Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i Komunikacji Społecznej w Chełmie ukończył politologię o specjalności Polityka bezpieczeństwa państwa. Zainteresowania: szeroko pojęta kwestia bezpieczeństwa, wojskowość, polityka międzynarodowa, historia najnowsza, kino, książki, gry wideo.