ppłk Krzysztof Plażuk: Jesteśmy w stałej gotowości do podjęcia działań

Z ppłk. Krzysztofem Plażukiem, rzecznikiem prasowym Centrum Operacji Specjalnych – Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych, o polskim dyżurze Wojsk Specjalnych NATO, zmianie struktury dowodzenia oraz celach jakie stawia sobie teraz Centrum Operacji Specjalnych rozmawia Rafał Surdacki.

Od stycznia polskie Siły Specjalne pełnią dyżur wojsk specjalnych NATO. Czy mógłby Pan powiedzieć naszym czytelnikom na czym polega taki dyżur?

Jesteśmy w stałej gotowości do podjęcia działań określonych przez Sojusz – taka bowiem jest istota Sił Odpowiedzi NATO (ang. NATO Response Force, NRF). By móc efektywnie zareagować – jeśli NATO podejmie taką decyzję, utrzymujemy bieżący kontakt zarówno z naszymi partnerami, z którymi tworzymy Komponent Operacji Specjalnych (ang. Special Operations Component, SOC) jak również z przełożonymi z natowskiego Dowództwa Sił Połączonych (ang. Joint Force Command, JFC) w Neapolu. Realizujemy także wspólne przedsięwzięcia szkoleniowe, w tym ćwiczenia.

Czy wszystkie polskie jednostki uczestniczą w dyżurze czy tylko wydzielone komponenty?

W rocznym dyżurze biorą udział wydzielone Zadaniowe Zespoły Bojowe (ZZB) z poszczególnych jednostek polskich Wojsk Specjalnych. Naszych operatorów wspierają komandosi z Holandii i Litwy – państw, które również wystawiły ZZB dla potrzeb Komponentu. Większość Komponentu Operacji Specjalnych to Polacy – około 75 procent. Poza Holendrami i Litwinami w składzie SOC są żołnierze sił specjalnych z: Estonii, Norwegii, Słowacji, Turcji i Węgier. Mówiąc o tym międzynarodowym zespole warto wspomnieć, że jego dowództwo stanowią w zdecydowanej większości żołnierze służący na co dzień w krakowskim Centrum Operacji Specjalnych – Dowództwie Komponentu Wojsk Specjalnych. To bardzo doświadczona kadra, wywodząca się z istniejącego do końca 2013 roku Dowództwa Wojsk Specjalnych.

A jakby Pan podsumował ostatnie 4 miesiące pełnienia przez Polskę dyżuru?

Powiedziałbym, że jest to… rodzaj pobytu na „krajowej misji”. Zrealizowaliśmy dotychczas naprawdę dużo zamierzeń, w większości na terenie Polski, choć nie tylko. Wojska Specjalne nie są ani lepsze, ani gorsze od innych rodzajów sił zbrojnych – są po prostu inne. Ta „inność” przekłada się również na naszą działalność w trakcie dyżuru – nie tylko czekamy na spływające z JFC rozkazy, monitorujemy sytuację w interesujących nas obszarach, działamy proaktywnie, bo musimy być przygotowani „o jeden krok naprzód”. Wojska Specjalne z reguły wchodzą do akcji jako pierwsze, a wychodzą jako ostatnie – to powoduje, że musimy być autentycznie na „bardzo bieżąco” z wieloma tematami.

Czy duży wpływ na taki dyżur ma obecna sytuacja na Ukrainie?

Wydarzenia za naszą wschodnią granicą przykuwają uwagę wielu stron, w tym również naszą.

Jakiś czas temu do kolejnej fazy testów dostał się francuski śmigłowiec Carracal, który trafi do m.in. 7. eskadry działań specjalnych. W opinii publicznej zrodziła się głośna dyskusja na ten temat. A jak ocenia ten wybór Centrum Operacji Specjalnych?

Jesteśmy żołnierzami i postępujemy zgodnie z zasadą „wypowiadania się zgodnie z poziomem swoich kompetencji”. Kwestia wyboru tego czy innego śmigłowca nie znajduje się w tym obszarze.

Czy śmigłowiec ten w spełni wszystkie wymagania stawiane przez Centrum Operacji Specjalnych?

Najważniejsze aby śmigłowiec spełniał oczekiwania użytkowników, czyli personelu latającego oraz operatorów. Staramy się budować nasz potencjał właśnie przez pryzmat dobra pojedynczego żołnierza – operatora, którego efektywność stanowi o powodzeniu każdej akcji bojowej. To również wyraz „inności” Wojsk Specjalnych w stosunku do innych rodzajów sił zbrojnych – liczy się jakość, nie ilość, a ludzie są ważniejsi niż sprzęt.

Doszły mnie słuchy o planach utworzenia nowej jednostki specjalnej, tym razem przeznaczonej do prowadzenia operacji CSAR (Combat Search and Rescue), a teraz zakupujemy specjalistyczne śmigłowce przeznaczone do tego celu. Czy może Pan potwierdzić lub zdementować te słowa?

CSAR to ważny aspekt działań, nie tylko naszego rodzaju wojsk. Jednak wypowiadanie się w mediach w kwestiach odnoszących się do szeroko rozumianych planów rozwoju Wojsk Specjalnych – z oczywistych względów – nie jest naszym ulubionym tematem.

Oprócz śmigłowców pozyskane zostały pojazdy MRAP, po pierwsze do jakich celów zostaną zastosowane i do jakich jednostek trafią? Czy pojawi się w najbliższym czasie coś nowego ze sprzętu w Wojskach Specjalnych?

Pozyskanie MRAP-ów to z pewnością olbrzymi plus w kontekście zwiększenia potencjału bojowego – te pojazdy doskonale sprawdziły się w Afganistanie. Na pewno dostanie je Jednostka Wojskowa Agat, która ze względu na swoją specyfikę musi mieć „mocne argumenty w garści”, bo odpowiada za wsparcie kinetyczne naszych działań. Można rzec, że modyfikujemy nasze wyposażenie w zależności od potrzeb. Podobnie jak w przypadku planów rozwoju, jeśli naprawdę nie trzeba, staramy się ze swojej strony nie mówić o szczegółach, nawet jeśli robią to inni.

Ostatnio resort obrony narodowej zapowiedział kolejne zmiany w strukturze Wojsk Specjalnych. Jak one wyglądają z perspektywy Centrum Operacji Specjalnych?

Są to niezwykle istotne dla nas rozwiązania bowiem dotyczą bezpośrednio personelu służącego dziś w Centrum Operacji Specjalnych – Dowództwie Komponentu Wojsk Specjalnych w Krakowie. Zmiany wpłyną pozytywnie na konsolidację struktur Wojsk Specjalnych, a co za tym idzie dadzą realną szansę na efektywniejsze wykorzystanie posiadanych zdolności, których budowanie rozpoczęto w 2007 roku wraz z powołaniem do życia Dowództwa Wojsk Specjalnych i podporządkowaniem pod nie istniejących wówczas jednostek: GROM-u, FORMOZY i 1. Pułku Specjalnego Komandosów w Lublińcu (dzisiejszej Jednostki Wojskowej Komandosów). Dowódca COS-DKWS, gen. bryg. Jerzy Gut, na bazie doświadczeń zgromadzonych od stycznia 2014 roku, wielokrotnie podkreślał, że po roku funkcjonowania reformy (przyp. struktur dowodzenia i kierowania SZ RP) Wojskom Specjalnym potrzebna jest bardziej spójna i skonsolidowana struktura. Zapowiedziane zmiany dobitnie potwierdzają, wspomnianą przeze mnie „inność” naszego rodzaju sił zbrojnych, która w kontekście dowodzenia oznacza, że kierowanie działaniami Wojsk Specjalnych wymaga pewnych specyficznych umiejętności, doświadczeń. Chodzi o to, żeby zapewnić naszym jednostkom taki system dowodzenia, do którego są przyzwyczajone, system sprawdzony przez długoletnia praktykę i potrafiący właściwie wykorzystać ten rodzaj sił zbrojnych.

Na zakończenie. Jakie cele stawia sobie teraz Centrum Operacji Specjalnych?

Najważniejszy dla nas pozostaje dyżur w NRF, który zakończymy w praktyce na początku 2016 roku. To jeszcze kilka miesięcy i jest mnóstwo do zrobienia w tej właśnie kwestii. Jesteśmy również zaangażowani w ćwiczenia pk. Noble Jump, które odbędą się w czerwcu na poligonie w Żaganiu. Jest to jedno z najistotniejszych przedsięwzięć szkoleniowych polskiej armii, z punktu widzenia realizacji postanowień szczytu NATO w Newport. Podczas tego ćwiczenia zostanie dokonana wstępna ocena sił wydzielanych do tzw. szpicy NATO.

Komentarze

Absolwent historii i politologii na Uniwersytecie Marii-Curie Skłodowskiej w Lublinie. Interesuje się historią wojskowości XX w., stosunkami międzynarodowymi, terroryzmem oraz polskimi misjami stabilizacyjnymi poza granicami kraju.

Najpopularniejsze posty