oblezeniesewastopola

Sewastopolski granit kontra drewno alianckich okrętów linowych podczas wojny krymskiej

Zbliżającą się rocznicę trafalgarskiej wiktorii, przypadającą w dniu 21 października, Royal Navy spędziła na pozorowaniu i zabezpieczaniu desantów armii lądowych aliantów w pobliżu Jałty u wybrzeży Krymu. Gdzie właśnie na terenie półwyspu Krymskiego w basenie Morza Czarnego toczyła się wówczas wojna krymska (1853 – 1856 r.) między Imperium Rosyjskim a Wielką Brytanią, Francją i Imperium Osmańskim.

17 października 1854 roku miało dojść do omawianego starcia floty alianckiej z sewastopolskimi fortyfikacjami i umocnionymi bateriami nadbrzeżnymi. Wespół z Francuzami i Turkami aliancka armada operująca na Morzu Czarnym składała się z 34 liniowców i 55 fregat (w tym niemałą część stanowiły jednostki parowo – śrubowe). Była to największa operacja amfibijna tamtych czasów, do przetransportowania na ląd 62 tysięcznej armii przy 134 działach, użyto 300 specjalnych jednostek transportowych. Jednakże kunktatorstwo brytyjskich i francuskich głównodowodzących armii lądowych zaważyło na tym, iż alianci nie zdobyli niejako z marszu Sewastopola – głównego portu i bazy Floty Czarnomorskiej. Mimo iż okazję mieli ku temu doskonałą po pobiciu Rosjan nad rzeką Almą, gdy droga na Sewastopol stała w zasadzie otworem.

Bombardowanie Sewastopola

Autor nieznany – HMS Albion w doku przy usuwaniu uszkodzeń poniesionych w starciu z kamiennymi fortami Sewastopola.

20 września 1854 r. połączone siły francusko-brytyjskie pod dowództwem generała Armanda-Jacques’a Leroy de Saint Arnauda oraz Lorda Raglana przerzedziły szeregi rosyjskiej armii księcia Mienszykowa, głównie dzięki umiejętnemu nasyceniu na wybranych odcinkach frontu własnej artylerii.

Miast pójść dalej za tym sukcesem, skupili się na przedpolu miasta celem wyczekiwania na dostarczenie odpowiedniej artylerii oblężniczej. Dało to czas – jakże bezcenny dla Rosjan do podjęcia stosownych przygotowań do długotrwałego oblężenia. Niemal cała Flota Czarnomorska – 14 liniowców, 6 fregat i 6 parowców została włączona do systemu obronnego twierdzy. Część okrętów osadzono na dnie celem zablokowania wejścia do Zatoki Sewastopolskiej, ponadto 974 działa zdemontowane z okrętów zasiliły baterie lądowe twierdzy. Większość z 18 000 sewastopolskiego garnizonu polowego, zasiliły załogi i personel marynarski okrętów Floty Czarnomorskiej. Formalne i praktyczne dowództwo nad obroną Sewastopola sprawowali admirał Paweł Nachimow oraz wiceadmirał Władimir Korniłow. Dowódcy energiczni, śmiali i elastyczni – jak nikt inny nadający się do rozpaczliwej obrony miasta. Głównie dzięki nim oraz staraniom wspomagającego ich inż. płk. Edouarda Totlebena (geniusza w zakresie organizacji obrony lądowej twierdzy, sprawującego komendę nard prowizorycznymi umocnieniami i fortyfikacjami) – Sewastopol wytrzymał 349 dni bezustannego oblężenia. Alianci doszli do wniosku, że wyłącznie kombinowana operacja lądowo – morska po długotrwałym ostrzale artyleryjskim doprowadzi do zniszczenia umocnień polowych i fortyfikacji twierdzy i tym samym umożliwi bezpośrednie zdobycie Sewastopola. Plany i nadzieje te miały okazać się płonne. Niemniej jedna z największych operacji flot, wymierzona w umocnienia nabrzeżne, stała się faktem. 17 października 1854 r. o godz 6.30 Rosjan powitał huragan ognia ze strony 25 okrętów liniowych (brytyjskich, francuskich i osmańskich) oraz lądowej artylerii polowej i oblężniczej ze strony oblegających sewastopolskie umocnienia ze wszystkich stron. Tysiące kul przeorało rosyjskie wały, okopy i fortyfikacje ziemne. Wiele pocisków wystrzeliwanych przez okręty „przeszło” ponad ufortyfikowanymi bateriami nadbrzeżnymi trafiając w miasto, dziurawiąc wybrukowane ulice i obracając w gruz wiele domów. Tylko 6 liniowców sprzymierzonych było wówczas śrubowcami wojennymi, których wały wprawiające w ruch śruby okrętowe, były poruszane mocą pary rozprężanej ówczesnych maszyn tłokowych, którym mocy nadawały kotły płomieniówkowe. Część okrętów liniowych była natomiast holowana przez małe i prowizoryczne holowniki parowe u samego wejścia do Zatoki Sewastopolskiej. Mimo, iż w historii zdarzały się precedensy, gdy flota wychodziła zwycięsko z starcia z kamieniem (przykładowo francusko – meksykańska tzw. „wojna o ciastka” 1838 r.), to tym razem drewno miało sromotnie ulec w starciu z granitowymi ścianami, chroniącymi rosyjskich kanonierów w ich umocnionych bateriach artylerii brzegowej.

Robert Strickland Thomas - HMS Queen podczas postoju na Malcie.

Robert Strickland Thomas – HMS Queen podczas postoju na Malcie.

Zacięty huraganowy pojedynek artyleryjski trwał niemal cały dzień. Co się wówczas działo? Francuski flagowiec – trójpokładowy Ville De Paris (118-działowy) otrzymał bezpośrednie trafienie granatem artyleryjskim z prymitywnym zapalnikiem, który spustoszył rufową nadbudówkę (kasztel) i zabił oraz poranił część znajdujących się tam oficerów flagowych francuskiej eskadry. Prócz tego okręt „zdobiło” 41 innych trafień, mając mocno przerzedzoną załogę i przestrzeliny burtowe na całej swej długości, nie nadawał się do dalszej walki. Sytuacja na pozostałych francuskich okrętach liniowych przedstawiała się podobnie bardzo źle. Otrzymując wiele bezpośrednich trafień, które doprowadzały do dużych strat w ludziach. Część francuskich jednostek raz po raz wycofywała się poza zasięg huraganowego ognia ze strony 10 rosyjskich fortów ochraniających wejście do portu. Angielskie liniowce podobnież musiały nazbyt często się wycofywać poza zasięg rosyjskiego ognia, przerywając tym samym własny ostrzał, choć je głównie trapił problem silnych ognisk pożarów na swych pokładach, wzniecanych poszczególnymi trafieniami. HMS London (90-armatni) w ciągu 2 godzin musiał wycofywać się z akcji trzykrotnie! Gdyż właśnie tyle razy wzniecane pożary w tak krótkim czasie zagrażały bezpieczeństwu nie tyle załogi, co całej jednostki. HMS Agamemnon (91-działowy), który niezwykle dzielnie komenderowany i sprawnie, śmiało prowadzony przez kontradmirała sir Edmunda Lyonsa uciszył jeden z rosyjskich fortów. Celna salwa liniowca ugodziła magazyn prochowy, powodując potwornej mocy detonację, która skruszyła jedną z pięciodziałowych barbet fortu – rosyjskie straty w wyniku feralnej eksplozji, wyniosły 11 zabitych i 39 rannych. Agamemnon został trafiony ponad 200 razy(!) w tym paroma granatami artyleryjskimi. Jeden z nich ugodził okręt w podwodnej części kadłuba – na szczęście okazał się być niewypałem. HMS Queen (110 luf armatnich) musiał wycofać się na dłuższy czas z powodu gwałtownie rozprzestrzeniającego się pożaru na pokładzie bateryjnym, grożącym bezpośrednio ładunkom prochowym zgromadzonym przy stanowiskach armatnich. W tej ulewie rozżarzonych pocisków sprawnie oraz celnie strzelających kanonierów rosyjskich drewno nie miało szans z granitem. HMS Albion (90 dział) ogarnięty pożarem omal nie poszybował w niebo na skutek bezpośredniej bliskości płomieni wobec okrętowych parków amunicyjnych, HMS Agamemnon pogruchotany nie nadawał się już zupełnie do dalszej walki, przypominając postrzelany i pływający wrak. Również 50-działową fregatę HMS Arethusa trzeba było odholować z akwenu walki. Wiele kul, wystrzeliwanych z gładkich armat nie potrafiło przebić grubych na kilkadziesiąt centymetrów burt liniowców, których kadłuby w 90% składały się z niezwykle trwałej dębiny. Głównym zagrożeniem były granaty artyleryjskie, których zapalniki po trafieniu inicjowały eksplozję zgromadzonego w nich materiału wybuchowego oraz rozżarzone kule armatnie. Większość okrętów brytyjskich była dosłownie skąpana łunami gwałtownych pożarów.

Alianckie okręty nic nie zyskały w tym starciu, ostatecznie wycofując się (niektóre z nich ledwo trzymały się na wodzie) i nosząc na pokładach 74 zabitych i 466 rannych. Straty rosyjskie zamknęły się liczbą zabitych i rannych Fortu Konstantyn, pechowo ugodzonego w magazyn prochowy – pozostałe 9 fortów nadal było zdolnych do dalszej walki. Kanonierzy sprzymierzonej floty zdecydowanie nie popisali się w tym starciu. Celne i rozliczne trafienia na ich jednostkach, zmuszały alianckich dowódców do nieustannego manewrowania na wodach przed fortami broniącymi dostępu do twierdzy. Co również wpływało na nikły wynik akcji floty. Rosjanie uszkodzenia w ścianach i umocnieniach swych baterii usunęli już w ciągu jednej nocy.

Sprzymierzeni nie osiągnęli nic ponadto prócz wielkich strat ludzkich oraz konieczności odholowania niektórych swych okrętów aż na Maltę w celu długotrwałego postoju i przeprowadzenia remontów… Jedyną korzyścią (choć wiem, że to znaczne uproszczenie tematu) była decyzja o zastosowaniu do podobnych zadań w przyszłości specjalnych jednostek pływających, których burty miały zostać pokryte pancerzem z kutego żelaza. Jak wielki wpływ miało to mieć później na historię wojenno-morską i budownictwa okrętowego, dodawać chyba nie trzeba.

Na lądzie Rosjanie ponieśli jednak wyjątkowo bolesną stratę, w wyniku ostrzału artyleryjskiego na jednej z baterii zabity został wiceadmirał Korniłow. O godz. 10.30 Rosjanie „odgryźli się” celnym trafieniem w jedną z francuskich baterii oblężniczych, co spowodowało detonację prochu i amunicji oraz wysokie straty ludzkie wśród Francuzów. Śmierć Korniłowa nie przyniosła jednak w niczym przyspieszenia upadku twierdzy, co było głównym celem sprzymierzonych, którzy podjęli tę operację polegającą na współdziałaniu armii i floty w kierunku nadmorskim zneutralizowania głównej twierdzy rosyjskiej na brzegach Morza Czarnego. Zwycięstwa na miarę Trafalgaru przed rocznicą tej bitwy nie było. 18 października Brytyjczycy (bez Francuzów i Turków) usiłowali ponowić ostrzał fortyfikacji sewastopolskich, lecz widząc naprawione uszkodzenia i zaślepione wyłomy w kamiennych murach fortyfikacji rosyjskich, podjęli (raczej słuszną) decyzję o wycofaniu się po krótkotrwałym zaledwie ostrzale.

Oblężenie Sewastopola

Oblężenie Sewastopola

Sewastopol bronił się zawzięcie i nadal, angażując przy tym środki materiałowe i zasoby ludzkie sprzymierzonych znacznie nieproporcjonalne do osiąganego celu. Po całej serii długotrwałych i bezowocnych szturmów i kontrataków na umocnione pozycje artyleryjskie oraz wrogie okopy, zawziętych pojedynków artyleryjskich a także wojny pozycyjnej, prowadzonej na wyniszczenie na przedpolach twierdzy – Sewastopol skapitulował pod naporem i ciosami armii lądowych sprzymierzonych 11 września 1855 r. A od tegoż roku do wojny po stronie aliantów przyłączyło się Królestwo Sardynii celem uzyskania powszechnego poparcia czołowych mocarstw światowych w przyszłym procesie zjednoczeniowym Włoch.

Komentarze

Wyznawca teorii wojennomorskich Mahana, Colomba i Corbetta. Gorący orędownik propagowania doktryny Nawalizmu na gruncie medialnym i społecznym w naszym kraju. Zainteresowania: wszystko co związane z budownictwem okrętowym oraz strategią i taktyką wojen morskich wieku pary, od okresu wojny krymskiej do okresu interwencji British Baltic Force w trakcie rosyjskiej wojny domowej włącznie. Dla stosownej przeciwwagi umysłowej, pochłania go również tematyka alianckich bombardowań powietrznych na niemieckie ośrodki miejskie w toku II WŚ oraz historia i rozwój "skrzydła bombowego" Rządu JKM - RAF Bomber Command.

Najpopularniejsze posty