Wehrmacht w Kampanii Wrześniowej

Nie ulega wątpliwości, iż kampania przeprowadzona przez wojska niemieckie we wrześniu 1939, zakończyła się ich całkowitym zwycięstwem nad mniejszymi pod względem liczebności, w wielu aspektach gorzej wyposażonymi i często słabiej dowodzonymi armiami polskimi. Pełen sukces operacji Fall Weiss nie powinien jednak przesłaniać problemów z jakimi borykał się Wehrmacht w początkowym okresie II Wojny Światowej. Opisując ten temat należy zwrócić szczególną uwagę na stereotypy dotyczące sił zbrojnych III Rzeszy, które w dużej mierze fałszują obraz ich faktycznych możliwości u progu największego konfliktu w dziejach ludzkości. Niniejszy artykuł dotyczyć będzie wybranych, według autora kluczowych zagadnień związanych z tematem, w związku z czym pominięte zostaną choćby sprawy Marynarki Wojennej Niemiec.

Sklep Urodzeni Patrioci

Siły niemieckie we wrześniu 1939 roku

Wojska przeznaczone do inwazji na Polskę, to jest Grupa Armii Północ Von Bocka oraz Grupa Armii Południe Von Rundstedta, liczyły łącznie 52 dywizje oraz pewną liczbę mniejszych jednostek (w zestawieniu tym nie są liczone wspierające Niemców siły słowackie w liczbie trzech dywizji oraz Grupy Szybkiej „Kalincak”). Większość wojsk Wehrmachtu mających uderzyć na Rzeczpospolitą tworzyło 37 dywizji piechoty, natomiast zadania największej wagi spoczywały na barkach formacji mobilnych: czterech dywizji piechoty zmechanizowanej, czterech dywizji lekkich i sześciu dywizji pancernych. Oprócz tego do walki rzucono jedną dywizję górską.

Wojska pancerne

Zwycięstwa niemieckie w pierwszej fazie wojny kojarzone są, zresztą w dużej mierze zasłużenie, z użyciem wojsk pancernych. Sukcesy Wehrmachtu w koncepcji użycia tego rodzaju broni są niezaprzeczalne, należy jednak zwrócić uwagę na jakość dostępnych wozów bojowych.
We wrześniu 1939 roku na stanie armii niemieckiej znajdowała się następująca liczba czołgów poszczególnych typów:
– 1445 Panzerkampfwagen I
– 1223 Panzerkampfwagen II
– 98 Panzerkampfwagen III
– 211 Panzerkampfwagen IV
– 196 Panzerkampfwagen 35(t)
– 78 Panzerkampfwagen 38(t)

Panzerkampfwagen I/ Źródło: Wikimedia

Panzerkampfwagen I/ Źródło: Wikimedia

Ponieważ czołgi koncentrowane były tylko i wyłącznie w dywizjach mobilnych, można założyć, że większość sprawnych w tamtym okresie maszyn brała udział w inwazji na Polskę (łączna liczba podanych wyżej maszyn to 3251. S. Zaloga pisze o 3466 czołgach dostępnych i 2626 użytych w operacji Fall Weiss. Dawałoby to 81 lub 76% czołgów na polskim froncie. M. Bryja podaje natomiast dane mówiące o 3469 czołgach, w tym 2586 na froncie. Autor ten zamieszcza także liczbę czołgów dowodzenia – 211. Liczby dotyczące pozostałych rodzajów maszyn różnią się w niewielkim stopniu). Podstawowe parametry typowo „bojowe” wymienionych wyżej czołgów, to jest uzbrojenie oraz grubość pancerza, prezentowały się następująco (w odniesieniu do wariantów będących w służbie w opisywanym okresie):
– Panzerkampfwagen I – uzbrojenie: dwa karabiny maszynowe 7.92mm, pancerz max. 13mm
– Panzerkampfwagen II – uzbrojenie: działo 20mm, karabin maszynowy 7.92mm, pancerz max. w zależności od wersji 30 – 13mm
– Panzerkampfwagen III – uzbrojenie: działo 37mm, trzy karabiny maszynowe 7.92mm, pancerz max. w zależności od wersji 30 – 15mm
– Panzerkampfwagen IV – uzbrojenie: działo krótkolufowe 75mm, dwa karabiny maszynowe 7.92mm, pancerz max. w zależności od wersji 30 – 15mm
– Panzerkampfwagen 35(t) – uzbrojenie: działo 37mm, dwa karabiny maszynowe 7.92mm, pancerz max. 25mm
– Panzerkampfwagen 38(t) – uzbrojenie: działo 37mm, dwa karabiny maszynowe 7.92mm, pancerz max. 25mm

Parametry te nie przedstawiają się szczególnie imponująco w porównaniu do współczesnych im czołgów sowieckich, czy nawet francuskich. Polskie siły pancerne (łącznie 887 pojazdów, z czego 574 stanowiły zdecydowanie przestarzałe tankietki TK i TKS) wypadają jednakże w tym porównaniu znacznie gorzej. Cennymi maszynami były z pewnością 22 czołgi Vickers E z działem 47mm oraz 95 czołgów 7TP z działem 37mm, natomiast ich liczba była zbyt mała, by mogła wpłynąć na losy kampanii. Głównym przeciwnikiem i sprawcą największych strat Panzerwaffe stały się wobec tego działa oraz rusznice przeciwpancerne polskiej piechoty. Słabo opancerzone niemieckie wozy łatwo padały ich łupem, czego najjaskrawszym przykładem stała się katastrofalna w skutkach próba wzięcia Warszawy z marszu przez 4. Dywizję Pancerną w dniu 8 września.

Czołgi typu Panzerkampfwagen I okazały się całkowicie przestarzałe i nieprzystosowane do współczesnych działań wojennych, dlatego też rozpoczęto jak najszybsze wycofywanie ich z jednostek bojowych i przerabianie na inne pojazdy na podstawie ich podwozia. Również Panzerkampfwagen II nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań – wprawdzie kontynuowano jego produkcję (na przykład wersji „L” aż do stycznia 1944 roku), natomiast maszynę zaczęto traktować jako typowy wóz lekki.

Panzerkampfwagen III projektowany był jako nowoczesny czołg będący podstawą sił szybkich i z tego zadania wywiązał się we wrześniu 1939 roku bardzo dobrze (maszyna była także w kolejnych latach skutecznie modernizowana, łącznie ze zmianą uzbrojenia głównego na działo 50mm oraz pogrubieniem pancerza). Natomiast zwraca uwagę nikła wręcz liczba tych wozów na wyposażeniu Wehrmachtu w wojnie przeciwko Polsce, przez co stanowiły nieznaczny procent niemieckich sił pancernych.

Panzerkampfwagen IV w późniejszej części wojny zdobył sławę jako „koń roboczy” Panzerwaffe, produkowany aż do 1945 roku, mimo wprowadzenia teoretycznie bardziej zaawansowanych technicznie wozów. Z długolufowym działem 75mm, skutecznym przeciwko silnie opancerzonym celom i pancerzem dochodzącym do 80mm, różnił się jednak znacznie od pierwszych wersji, które brały udział w kampanii przeciwko Polsce. Krótkolufowa armata przeznaczona była głównie do wspierania innych pojazdów w walce z piechotą i niszczenia umocnień, nie do konfrontacji z wrogimi wojskami pancernymi. Co ciekawe

Panzerkampfwagen IV był w 1939 roku klasyfikowany przez Niemców jako „czołg ciężki”, mimo że jego waga wynosiła 19 ton (późniejsze jego wersje dochodziły do 25 ton, mimo zmiany klasyfikacji na czołg średni; waga uchodzącej często za czołg średni „Pantery” wahała się od 43 do 46 ton). Słabe opancerzenie wczesnych wersji Panzerkampfwagena IV dyskwalifikowało go także z roli typowego „czołgu przełamania”. Mimo tych wad, pojazd pokazał spore możliwości, jak i potencjał do dalszych modernizacji.

Inna historia dotyczy czołgów Panzerkampfwagen 35(t) i 38(t), przejętych przez Niemców po zajęciu Czechosłowacji. Wozy te znacznie przewyższały pod wieloma względami Panzerkampfwageny I i II, a ich liczba była niewiele mniejsza od łącznej liczby Panzerkampfwagenów III i IV, stanowiły wobec tego cenny nabytek wojsk pancernych III Rzeszy, można nawet powiedzieć kluczowy. Pokazuje to stosunkowo jeszcze słabe w 1939 roku możliwości produkowania przez niemiecki przemysł nowoczesnych wozów bojowych. Zresztą podwozia lekkich czeskich czołgów służyły w Wehrmachcie do końca wojny, jako platformy dla niszczycieli czołgów Marder, Hetzer, tudzież samobieżnych dział przeciwlotniczych.

Panzerkampfwagen 38(t)/ Źródło: Wikimedia

Panzerkampfwagen 38(t)/ Źródło: Wikimedia

Kampania Wrześniowa okazała się cenną lekcją dla Wehrmachtu, ukazującą silne i słabe strony Panzerwaffe przed starciem ze znacznie potężniejszym przeciwnikiem, jakim była armia Republiki Francuskiej. Forsowane przez Guderiana użycie zmasowanych ilości czołgów na kierunkach przełamania przyniosło pożądane skutki dla całości kampanii, pozostawało jednak wiele niedociągnięć w sferze taktycznej. Podstawową było wspomniane już niedostosowanie większości posiadanych czołgów do realiów współczesnej wojny, zwłaszcza jeśli chodzi o ich nikłą odporność na wszelkie środki przeciwpancerne, łącznie z rusznicami. Ogromne niekiedy straty przy próbach przełamywania umocnionych pozycji, czy w przypadku walk miejskich zmusiły do zastanowienia się nad sensem używania formacji pancernych już w pierwszej fazie ataku. Wbrew powtarzającym się często stereotypom, nie istniała jednolita doktryna operacyjna; nie był nią na pewno osławiony „blitzkrieg” będący luźnym terminem określającym szybkie postępy nacierających wojsk.
Uwzględniono też potrzebę posiadania pojazdów mogących niszczyć ciężej opancerzone cele. Z racji braku możliwości produkcji tego typu czołgów, postawiono na produkcję tańszych pojazdów bez obrotowej wieżyczki – w ten sposób rozpoczęła się era niszczycieli czołgów (Panzerjaeger) w armii niemieckiej. Pierwsza tego rodzaju maszyna, składająca się z działa 47mm zamontowanego na podwoziu Panzerkampfwagena I, zdołała wziąć udział w kampanii na zachodzie w 1940 roku.

Ogromnym sukcesem okazało się natomiast powszechne zaopatrzenie niemieckich maszyn w radio. W kwestii współpracy czołgów, artylerii i piechoty zmechanizowanej, Wehrmacht zdecydowanie przewyższał inne armie okresu, a miał w tej dziedzinie poczynić jeszcze postępy. Brak odpowiedniej łączności radiowej nie był jednakże bolączką tylko i wyłącznie posiadającej znacznie mniejsze możliwości technologiczne Armii Polskiej. Problem ten dotknął równie boleśnie Francuzów w 1940 roku. Szczególną rolę w koordynowaniu działań miały specjalne czołgi dowódcze (Panzerbefehlswagen). Nowoczesne czołgi takie jak Panzerkampfwagen III oraz IV wykorzystywały także optymalny podział obowiązków w załodze, co wydatnie zwiększało skuteczność oraz szybkostrzelność (trzyosobowe wieżyczki wobec jednoosobowych w niektórych wozach tego okresu).

Siły lotnicze

Osłonę lotniczą sił niemieckich zapewniały 1. oraz 4. Flota Powietrzna. Liczyły one łącznie około 1390 samolotów, w tym 810 bombowców, 340 bombowców nurkujących oraz 240 myśliwców. Dla porównania, w przeddzień wojny Polskie Siły Zbrojne dysponowały 935 samolotami (w liczbie tej zawarte są również maszyny rozpoznawcze i łącznikowe). Do walki przeznaczonych zostało około 300 myśliwców i 150 bombowców (dane dotyczące liczebności polskiego lotnictwa różnią się zdecydowanie w zależności od źródła. Można spotkać liczbę wszystkich samolotów wynoszącą około 1900 sztuk, z zastrzeżeniem, że większość z nich to maszyny treningowe, zbyt przestarzałe lub niesprawne). Trzeba zauważyć, że przewaga technologiczna Niemców okazała się w broni lotniczej bardzo duża, zwłaszcza w przypadku myśliwców. Będące na wyposażeniu Luftwaffe Messerschmitty bf109 przeważały nad swoimi polskimi odpowiednikami. Jeśli dodać do tego niemiecką przewagę liczebną, nie dziwi zdobycie przez Luftwaffe całkowitej dominacji w powietrzu już od początków Kampanii Wrześniowej. Sukcesy polskich jednostek, jak na przykład sławnej Brygady Pościgowej, nie mogły zmienić końcowego rezultatu walk.

Bombowce nurkujące Ju 87 Stuka/ Źródło: Wikimedia

Bombowce nurkujące Ju 87 Stuka/ Źródło: Wikimedia

Skuteczność wsparcia lotniczego od zawsze kojarzona była z niezbędnym składnikiem sukcesów niemieckich wojsk szybkich, jednakże w kontekście 1939 roku nie warto jej także przeceniać. Bombowce, zwłaszcza nurkujące Ju-87 „Stuka” okazały się bronią nader skuteczną, jednakże wydaje się iż ich „legenda” prześcignęła rzeczywiste sukcesy. Warto zauważyć, iż we wrześniu 1939 roku Luftwaffe przeprowadzała naloty w przeważającej części na cele strategiczne: miasta, mosty, stacje kolejowe, itp. Koncepcja bezpośredniego, taktycznego wsparcia nacierających wojsk przez lotnictwo szturmowe jeszcze raczkowała, skuteczna koordynacja działań „Stukasów” i wojsk lądowych musiała jeszcze zostać znacznie dopracowana.

Piechota

Piechota, mimo coraz większego użycia na polu walki różnorodnych pojazdów, pozostawała podstawową formacją konieczną do skutecznego prowadzenia wojny. Była też tym rodzajem sił zbrojnych, w którym zauważyć można najmniejszą przewagę technologiczną strony niemieckiej. Podstawową bronią żołnierza obydwu stron był karabin powtarzalny Mauser. Niemcy posiadali przewagę w sile ognia dzięki posiadaniu w każdej drużynie jednego karabinu maszynowego typu MG34 wobec karabinu automatycznego Browninga z magazynkiem na 20 naboi po stronie polskiej. Lekka broń maszynowa wciąż była rzadkością, również u Niemców, gdzie pistolet maszynowy MP38, zastąpiony wkrótce przez MP40, występował w niewielkiej ilości. MG34 często zawodził natomiast w trudnych warunkach, w jakich zwykła operować piechota, co przyspieszyło prace nad jego następcą, MG42.

Niemieckie dywizje piechoty w 1939 roku nie były całkowicie zmechanizowane i takimi pozostały przez całą wojnę. Tabory i artyleria polegały na ciągu konnym, używano także rowerów. W tym czasie w Europie było to normą (z wyjątkiem Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego we Francji), natomiast kłóci się to z wizerunkiem Wehrmachtu jako „zmechanizowanego potwora” wojny błyskawicznej. W istocie podczas Kampanii Wrześniowej często występował problem piechoty nie nadążającej za szybkimi szpicami pancernymi i nie mogącej dać im natychmiastowego wsparcia. O ile dało to o sobie znać w późniejszym etapie wojny, w czasie inwazji na Polskę nie miało to jeszcze kluczowego znaczenia. Zwłaszcza, że nie całkiem zmotoryzowane niemieckie dywizje piechoty posiadały regulaminowo 938 samochodów i 530 motocykli przy 76 samochodach po stronie polskiej .

Niemiecka kawaleria i pojazdy zmechanizowane/ Źródło: Wikimedia

Niemiecka kawaleria i pojazdy zmechanizowane/ Źródło: Wikimedia

Straty Wehrmachtu w wojnie przeciwko Polsce, które wyniosły około 16 tysięcy zabitych i 32 tysiące rannych, wydają się niezbyt duże, jeśli weźmiemy pod uwagę wielkość użytych sił, straty zadane przeciwnikowi, ogrom zdobytego w miesiąc terenu, nie mówiąc o stratach ponoszonych w późniejszych etapach II Wojny Światowej. Natomiast i na tym polu znalazły się pewne zastrzeżenia. Von Bock skrytykował często występującą konieczność czekania na artylerię, nie nadążającą za postępującą naprzód piechotą, co skutkowało zbyt dużymi stratami tej drugiej lub zwlekaniem z dalszym natarciem. Wnioski te można łączyć z pojawieniem się przed kampanią francuską artylerii szturmowej w dywizjach piechoty, w postaci wczesnych wersji wozów typu STUG III. Należy jednak wziąć pod uwagę, iż prace nad tego rodzaju bronią zaczęły się jeszcze przed wojną z inicjatywy Ericha von Mansteina, oraz że STUG-i nie spełniały roli typowej dla artylerii polowej.

Artyleria

Artyleria polowa nie bez przyczyny nazywana jest „bogiem wojny”. Podczas Kampanii Wrześniowej niemieckie baterie wykazały się dużą skutecznością. Choć ten tradycyjny rodzaj broni został przyćmiony przez zmasowane użycie czołgów i samolotów, nie należy umniejszać jego rzeczywistych dokonań. Pułkownik Blumentritt, w 1939 roku oficer w sztabie von Rundstedta, wywnioskował z późniejszych rozmów z Polakami, iż naloty lotnicze, jako że trwały przez krótki okres czasu i istniał system ostrzegania przed nimi, nie były tak groźne jak ciągły ostrzał artyleryjski, wpływający na siły fizyczne i psychiczne obrońców. Tak jak w przypadku sił pancernych Wehrmachtu, powszechne użycie radia wpłynęło korzystnie na jakość kierowania ogniem. Nie bez znaczenia okazała się przewaga nad artylerią polską. Większa liczba pojazdów mechanicznych pozwalała na szybsze uzupełnianie zapasów amunicji, Wehrmacht posiadał także sporą dominację w liczbie i kalibrze posiadanych luf. Niemiecka artyleria dywizyjna składała się z 68 haubic 105mm, natomiast polska z 48 dział 75mm, będących w dodatku znacznie starszą konstrukcją. Podobna sytuacja miała miejsce na wyższych stopniach dowodzenia (łączna liczba luf artylerii polowej w Polskiej Armii we wrześniu 1939 roku wynosiła 3404 sztuki, licząc działa, haubice i ciężkie moździerze. Inne dane mówią o 2065 sztukach przy 5805 niemieckich. Należy przy tym założyć, iż większość uzbrojenia Grup Armii Północ i Południe została wykorzystana w walkach, co nie jest pewne w przypadku artylerii polskiej – część jej użyta została zapewne tylko przeciwko Armii Czerwonej, lub z różnych przyczyn nie wzięła w ogóle udziału w walkach). Niemiecka dominacja w powietrzu sprawiła, że artyleria Wehrmachtu nie miała godnego przeciwnika.

Haubica leFH 18 105mm - tutaj na Froncie Wschodnim w 1942 roku/ Źródło: Wikimedia

Haubica leFH 18 105mm – tutaj na Froncie Wschodnim w 1942 roku/ Źródło: Wikimedia

Wśród pozostałych rodzajów artylerii (przeciwpancerna, przeciwlotnicza) warto zwrócić szczególną uwagę na działo przeciwlotnicze 88mm. Sławna później przez całą wojnę „osiemdziesiątka ósemka” nie była jeszcze uważana za idealny oręż do zwalczania broni pancernej przeciwnika (w 1939 roku nie było jeszcze takiej potrzeby), zwrócono jednak uwagę na jej skuteczność w niszczeniu bunkrów i innych umocnionych pozycji.

Dowodzenie

Jednym z głównych skutków sukcesu w Polsce stało się z pewnością zwiększenie pozycji i prestiżu Adolfa Hitlera wśród najwyższych oficerów Armii, z których duża część nigdy nie była w pełni przekonana do jego zdolności przywódczych. Trend taki wzmocnił się już po zajęciu Czechosłowacji, triumf nad Polską wydatnie go wzmocnił, natomiast dopiero rzucenie na kolana Aliantów Zachodnich w 1940 roku postawiło Fuhrera w roli niezwyciężonego. Przed samą Kampanią Wrześniową Hitler przeżył moment zawahania, kiedy przesunął termin ataku z 26 sierpnia na 1 września.

Rozmieszczenie jednostek przed rozpoczęciem działań wojennych/ Źródło: Wikimedia

Rozmieszczenie jednostek przed rozpoczęciem działań wojennych/ Źródło: Wikimedia

Erich von Manstein, wówczas szef sztabu von Rundstedta w swoich wspomnieniach wskazał trzy główne powody sytuacji strategicznej, jaka wytworzyła się w Polsce:

1. Przewaga liczebna i materiałowa wojsk niemieckich. Manstein zwraca uwagę na ryzyko, jakim było pozostawienie stosunkowo niewielkich sił na granicy z Francją. Ryzyko to opłaciło się, patrząc z dzisiejszej perspektywy trudno wyobrazić sobie możliwość ataku Armii Francuskiej na linię Wału Zachodniego.

2. Sytuacja geograficzna – po zajęciu Czechosłowacji Niemcy mieli możliwość zaatakowania terytorium Polski z trzech stron, co też uczynili. Dobrą pozycję Wehrmachtu wzmacniał fakt bardziej „politycznego” niż militarnego rozstawienia polskich armii (dotyczy to zwłaszcza Armii „Poznań”, której pozycja stawała się dramatyczna przy jakichkolwiek ruchach niemieckich z Pomorza na południowy-wschód lub ze Śląska na północny-wschód). Przekroczenie przez Niemców Wisły stawiało cały front polski w fatalnej sytuacji. Dodatkowo większość obszaru działań stanowiły tereny nizinne, gdzie prowadzenie skutecznej obrony było znacznie utrudnione.

3. Zagrożenie ze strony Związku Radzieckiego. Zagrożenie, to jak doskonale wiadomo spełniło się 17 września 1939 roku i spowodowało zaangażowanie na wschodzie pewnej części polskich sił. Trzeba jednak zauważyć, że do dnia 17 września Niemcy zdołali samodzielnie zadecydować o losach kampanii (w tym dniu Warszawa była okrążona, resztki Armii „Poznań” i „Pomorze” odizolowane, czołówki wojsk niemieckich znajdowały się w rejonie Białegostoku, Brześcia, Lwowa).

Zakończenie

Podsumowując, Kampania Wrześniowa okazała się ogromnym sukcesem Sił Zbrojnych III Rzeszy. Zebrano doświadczenia, konieczne przed atakiem na Francję, w walce przetestowano dostępny sprzęt, co wykazało nieprzydatność pewnych rodzajów broni oraz zasadność wprowadzenia nowych rozwiązań sprzętowych i taktycznych. Dzięki temu zdołano znacznie udoskonalić armię przed inwazją na zachód. Jednocześnie na jaw wyszły niedociągnięcia i słabe strony Wehrmachtu, których niewyeliminowanie miało w kilku następnych latach przynieść poważne konsekwencje.

Bibliografia

Bryja M., Panzerwaffe. Niemieckie wojska szybkie 1939 – 1945, Militaria, Warszawa 1996
Chamberlain P., Doyle M. L., Encyclopedia of German Tanks of World War Two, Cassell, 1999
Kennedy R. M., The German Campaign in Poland 1939, Department of the Army, Waszyngton 1956
Kozaczuk W., Wehrmacht, Bellona, Warszawa 2004
Madej V., Zaloga S., The Polish Campaign 1939, Hippocrene Books, 1991
Manstein Erich von, Lost Victories, Zenith Press, 2004
Thomas N., The German Army 1939 – 1945 (I). Blitzkrieg, Osprey Publishing, Londyn 1997
Zaloga S., Poland 1939. The birth of Blitzkrieg, Osprey Publishing, Londyn 2002

Komentarze