Egzamin z kształtowania stosunków międzynarodowych

Musiało zdarzyć się coś wyjątkowo tragicznego aby Zachód zrozumiał, z kim ma naprawdę do czynienia. Niezwykle to smutna konstatacja. Ci którzy uważali że wojna ich nie dotyczy gdyż jest na peryferiach Europy, mocno się zdziwili i muszą zweryfikować swoje stanowisko. Nie tylko polityczne ale i gospodarcze, co w konsekwencji może Putina uspokoić. Nie można zakładać że to Putin wydał rozkaz zestrzelenia cywilnego samolotu ale trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że to Moskwa doprowadziła do takiej sytuacji na Ukrainie, w wyniku której doszło do tego tragicznego zdarzenia.

Ktoś w komentarzach napisał: „Logika towarzysza Putina jest rozbrajająca: winna katastrofy jest Ukraina, bo do katastrofy doszło na jej terytorium, natomiast winnymi katastrofy w Smoleńsku są Polacy, bo to oni prowadzili samolot. Kali przy nim wysiada!”. Trudno temu zaprzeczyć. Ale trudno też uwierzyć w sytuację że za Politykę Putina i niedostateczną reakcję Zachodu zapłacili niewinni ludzie wraz ze swoimi dziećmi tylko dlatego, że znaleźli się w nie właściwym miejscu i w nie właściwym czasie.

 Ostrożnie wypowiadają się nasi generałowie. Były wiceminister i doradca ministra ON gen. Skrzypczak mówi dla WP.PL: „Szokujące, że światowa opinia, politycy bawią się z Putinem. To, co się wydarzyło, patrząc na konflikt przez pryzmat ofiar, niewinnych cywili, którzy zginęli na pokładzie Boeinga 777, pokazuje, że restrykcje, grożenie palcem Putinowi nie pomogło. Dosyć tych pieszczot”. Czyli co? Zachód ma Rosji wypowiedzieć wojnę? Tego generał nie wyjaśnia ale jeszcze nie dawno straszył społeczeństwo mówiąc że Rosjanie w kilka dni mogą znaleźć się w Warszawie.

 Inny doradca ministra ON, do niedawna rektor AON, w ogóle nie wiele ma w tej sprawie do powiedzenia. Pytany o wyrzutnie BUK podaje nie precyzyjne informacje a w ogóle to uważa że Ukraińcy stosują jakieś pierścienie aby odzyskać teren opanowany przez Rosjan (tzw. separatystów). Nic dziwnego. Jeszcze nie dawno pan generał chciał odtworzyć stosunki polsko – radzieckie i zapraszać wykładowców rosyjskich do AON.

 Były zastępca dowódcy strategicznego NATO generał Bieniek mówił w radiowej Jedynce, że rakiety Buk, która zapewne została użyta do strącenia Boeinga, nie mogli odpalić amatorzy. To system, który jest na wyposażeniu dywizji pancernych i zmotoryzowanych rosyjskich i ukraińskich. Taki sprzęt wymaga specjalistycznej obsługi – zaznaczył. Nie dodał jednak że taki sprzęt mógł przyjechać na Ukrainę z Rosji, wraz z wyszkoloną załoga.

Katastrofa samolotu pasażerskiego na Ukrainie działa na niekorzyść Rosji – ocenia wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich Adam Eberhardt. Jego zdaniem, Władimir Putin stara się wykorzystać sytuację do umocnienia władzy separatystów. To już kuriozalna opinia. Żaden, nawet pólnocno-koreański dyktator, nie może oczekiwać wzmocnienia separatystów poprzez atakowanie i zestrzeliwanie obcych samolotów pasażerskich!

Dopiero redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej” Andrzej Kiński odważył się wyraźnie powiedzieć, że „zestaw przeciwlotniczy BUK wymaga wykwalifikowanej obsługi, która potrafi zidentyfikować samolot pasażerski; jeśli faktycznie Boeing 777 został zestrzelony z tej broni, to z pełną świadomością”. Kiński zastrzegł jednak, że przyczyna katastrofy mogła być inna. Zwraca też uwagę, że obsługujący wyrzutnię wie, jaki jest cel, ponieważ wielkość samolotu widać na radarze. Zestawy Buk są wyposażone w systemy zdolne rozpoznać samolot cywilny.

 Opinii, analiz i recenzji tego tragicznego wydarzenia będzie bez liku, czemu nie można się dziwić. Dziwić się tylko trzeba powściągliwym wypowiedziom polskich generałów, dla których ocena tej sytuacji powinna być jednoznaczna. Oni doskonale wiedza co to jest zestaw przeciwlotniczy BUK i kto mógł go użyć, skoro nawet prezydent USA Barack Obama stwierdził, że odpalenie rakiety nastąpiło z terytorium opanowanego przez Rosjan (separatystów).

Jakie mogą być skutki tego tragicznego wydarzenia? Odpowiedź nie jest prosta gdyż interesy krajów z którymi Rosja robi miliardowe interesy mogą być różne i samo zdarzenie, nawet tak tragiczne, może w praktyce niczego nie zmienić. Będzie krzyk medialny, później wieloletnie dochodzenie, może nawet znajda się winni separatyści ale stanowisko Rosji będzie wskazywało na czynnik sprawczy na Ukrainie. Nasuwa się oczywiste porównanie do mordu katyńskiego. Komunistyczni przywódcy Rosji przez dziesiątki lat przekazywali sobie podpisany przez Stalina dokument, nakazujący rozstrzelanie polskich oficerów, (leżący w ich sejfie na Kremlu) a Rosja oficjalnie wypierała się tego mordu, zrzucając winę na Niemców. Tematu nie podjęto nawet na procesie norymberskim, gdyż zachód nie chciał psuć dobrych relacji ze Stalinem. Przez 50 lat w ukrywaniu sowieckiej zbrodni pomagały nawet komunistyczne władze Polski, z gen Jaruzelskim na czele. W końcu Jelcyn ujawnił prawdę ale też nie całą i nawet międzynarodowe trybunały nie są w stanie ostatecznie zamknąć tego tematu. Przecież tamten mord ludobójstwa dokonany przez Rosję był o wiele bardziej tragiczny w skutkach i konsekwencjach dla narodu polskiego ale nie spowodował pociągnięcia Rosji do jakiejkolwiek odpowiedzialności do dnia dzisiejszego! Dlaczego teraz miało by być inaczej? Rosja to nie jest państwo rządzone przez ludzi honoru a tacy ludzie do niczego się nie przyznają, nawet gdy chodzi o zbrodnię przeciw ludzkości. Zawsze Rosja wskaże innego winnego a Zachód, też jak zawsze, w ramach wzajemnych interesów i podtrzymywania stosunków dobrosąsiedzkich, trochę się skrzywi i prędzej czy później wróci do status quo.

 My Polacy z naszymi historycznymi doświadczeniami w stosunkach z wielkim sąsiadem, możemy teraz ponownie mówić o czasie pogardy mocarstwowej i krwiożerczej Rosji. Pogardy dla wszystkich sąsiadów i całego cywilizowanego świata. Dokładnie tak, jak to już nie raz w historii bywało, co odczuliśmy na własnych grzbietach. Trzeba podziwiać naród ukraiński że odważył się przeciwstawić Moskwie i Putinowi. Ukraińcy musieli wiedzieć że zapłacą za to ogromna cenę, którą już w historii nieraz płacili. I płacą. Komunistyczna Rosja wymordowała na Ukrainie kilka milionów obywateli, skazując ich na „wielki głód”. W ramach rekompensaty Rosja przyłączyła Krym do Ukrainy z międzynarodowymi gwarancjami bezpieczeństwa. Teraz Moskwa, wykorzystując przewagę militarna, zabiera Krym, nie bacząc na złamanie tych gwarancji. Następny krok to przyłączenie do Rosji również zachodniej Ukrainy, co jest obecnie realizowane. Tego rodzaju działania czasami wymykają się spod kontroli czego przykładem jest zestrzelenie przez Rosjan (tzw. separatystów) cywilnego samolotu pasażerskiego. Putin musi wiedzieć, że nie ma zbrodni doskonałych i Rosja tym razem nie może całkowicie uniknąć odpowiedzialności. Tym razem już nie chodzi o Ukrainę ale o mord dokonany na obywatelach kilku narodowości, w ogóle nie związanych z tym konfliktem. Teraz, demokratyczny świat zdaje egzamin z kształtowania stosunków międzynarodowych. Jeśli go obleje, w Moskwie poleje się szampan.

Źródło fot.: Wikimedia Commons

Komentarze

Absolwent Wydziału Zarządzania UW, studia techniczne WSOWŁ, studia podyplomowe Politechnika Białostocka, Wydział Budownictwa. Oficer operacyjny w SG WP, Szef Oddziału operacyjnego w MNF-I (USA) w Bagdadzie, attache obrony w Kuwejcie (2006-2010).