Piotr Zychowicz „Opcja niemiecka. Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć się z III Rzeszą”

Niewiele jest w historii ludzkości tak bogatych w elementy mitotwórcze wydarzeń jak II Wojna Światowa. Dla narodów nieludzko przez nią okaleczonych i zniekształconych, takich jak Polacy, stanowią one pewniki oraz punkty odniesienia dla własnych przekonań czy światopoglądu. Jednym zaś z najważniejszych jest wzorzec Polaka, który nie zhańbił się kolaboracją z okupantami. Jakakolwiek próba dotknięcia tego tematu i spojrzenia na niego z innej perspektywy, wywołuje do dzisiaj u jednych święte oburzenie, u drugich kolejny pretekst do samobiczowania się.

Sklep Urodzeni Patrioci

Autorem, który po raz kolejny  miał odwagę wziąć na siebie gniew entuzjastów firmamentu polskiego sacrum i przez krótką chwilę znaleźć się w zainteresowaniu jego opluwaczy, jest Piotr Zychowicz. Twórca dwóch chyba najbardziej dyskutowanych w ostatnich latach w naszej przestrzeni publicznej, prac tyczących nie tak odległej przeszłości. Kolejnym tabu jakie bezceremonialnie wziął na warsztat Zychowicz jest porozumienie  a raczej jego próby, z niemieckim okupantem. Nie interesują go jednak szmalcownicy, donosiciele czy inne tego typu zjawiska. Postanowił spojrzeć na pewne zdarzenia głębiej, zupełnie w innej płaszczyźnie. Pojęcie kolaboracja nabiera w tym przypadku zupełnie innego znaczenia. Autora ciekawi, co zaznaczył wyraźnie w swoich poprzednich pracach, polityka realna, przez co rozumie chęć ocalenia narodu przed eksterminacją. Potępia zaś zdecydowanie bezrefleksyjne szafowanie polską krwią nie w polski interesie. Idąc tym tropem bada wojskowych, polityków, działaczy, prominentów, którzy uznając powyższe za imperatyw, chcą dogadać się nawet z Niemcami.

Strukturę „Opcji niemieckiej” stanowi zestawienie mniej lub bardziej udokumentowanych epizodów, dotyczących prób wytworzenia polsko niemieckiego modus operandi. Szereg postaci, miejsc i pomysłów Zychowicz dobrał według pewnego klucza łączącego je wszystkie. Składały się na niego świadomość, że podtrzymywanie ludobójczej strategii wobec Polaków jest w dłuższej perspektywie dla Rzeszy bezsensowne a wręcz szkodliwe. Natomiast wśród naszego narodu potęguje jedynie pragnienie zemsty i krwawego, impulsywnego odwetu. Niemcy mordując żadnego stanu pacyfikacji nie osiągną a wytworzą jedynie coraz to nowe zastępy mścicieli. Drugim głównym spoiwem tych ludzi był antykomunizm w wydaniu sowieckim. Oni wiedzieli, że zwycięstwo ZSRS doprowadzi do katastrofy dla Polaków i dla Rzeszy a jedynym, który korzysta z ciągłego stanu wrzenia w Polsce jest Stalin. Zatem pożądane było aby na odcinku gdzie wzajemne interesy szły w tym samym kierunku , podjąć warunkowe zawieszenie broni. Chociaż z dzisiejszej perspektywy wydaje się to nieprawdopodobne , autor podaje konkretne przykłady przeczące temu stereotypowi. Przy okazji zaś bezwzględnie ogołaca panujący dzisiaj nierówny sposób postrzegania okupantów Polski podczas II Wojny Światowej. Niektórym zaś nawet przypomina, że było dwóch zaborców.

Niezwykle interesującym i ważnym elementem narracji Zychowicza jest swoista tragedia tego grona patriotów. Podnosi on niezrozumienie, podejrzenia oraz otwartą wrogość jaka im towarzyszyła ze strony decydentów z „polskiego Londynu” oraz podziemia. Podejmowana na własną rękę, bez uzgodnienia a często wbrew woli ZWZ/AK gra polityczna z Niemcami, nierzadko kończyła się wyrokami śmierci konspiracyjnych sądów. Już wtedy wykreowana została czarna legenda pewnych postaci czy grup, chętnie kontynuowana po wojnie przez komunistyczną propagandę. Za przyczyną ludzi odmiennie widzących polską rację stanu zostali w najlepszym wypadku skazani na śmierć publiczną, ostracyzm i zapomnienie.

Rozważania autora nolens volens w pewnym momencie od konkretnych spraw przechodzą do bardziej ogólnych konstatacji. Zychowicz wyraźnie neguje linię polityczną polskiego rządu na wychodźstwie oraz jego strategię polegającą na bezrefleksyjnym porozumieniu z Sowietami. Wytyka bez ogródek lewicową woltę Komendy Głównej AK, jakiej zaczęła ona ulegać od 1943 r. Podaje przy tym niewiarygodne konsekwencje takiego stanu rzeczy: przeciwstawianie się zwalczaniu bolszewickiej agentury oraz band, brak lub niedostateczną pomoc kresowym oddziałom stającym w obliczu powtórnej okupacji sowieckiej a nawet polecenie ujawniania się wobec agresorów i współpracy z nimi. To wszystko przy rozpaczliwych sygnałach o morderczej polityce czerwonoarmistów i NKWD wobec Polaków i polskiego wojska.

Kolejną grupą opisywanych prób współpracy, merytorycznie odmienną od zagadnień czysto politycznych, są lokalne alianse o charakterze militarnym, nawiązywane na Kresach. Zychowicz podaje jaskrawe przykłady swoistego paktu wojskowego z terenów Nowogródczyzny czy Wileńszczyzny. Podobnie jak w materii politycznej układ był niezwykle prosty a zarazem skuteczny. Dynamiczne okoliczności wojenne doprowadziły do takiej sytuacji, że interesy armii niemieckiej walczącej na wschodzie oraz sił polskiego podziemia, zaczęły biec w tym samym kierunku. Wdzierający się do wschodnich województw Rzeczpospolitej Sowieci, stawali się elementem wrogim, żywotnie zagrażającym obu skonfliktowanym dotychczas ze sobą stronom. Miejscowi dowódcy AK czy to osobiście czy też innymi kanałami podejmowali warunkową kooperację. Polegała ona na tym, że nie mogąc liczyć na pomoc Komendy Głównej ani zachodnich aliantów, za cenę dostarczenia przede wszystkim broni oraz wszelkiej aprowizacji, AK nie będzie przeszkadzać Niemcom w ich walce. Natomiast dalej będzie wygniatać sowieckie bandy, terroryzujące miejscową ludność. Niemcy z kolei będą Polaków jakoby nie zauważać. Autor z głębokim żalem i zdumieniem podsumowuje te korzystne i efektywne epizody, rozkazami dowództwa AK, zakazującymi wszelkiej współpracy z Niemcami a polecające ujawnianie się przed Sowietami i współpracę z nimi w walce z Wehrmachtem. Słuszne są zatem gorzkie pytania Zychowicza, czy była to głupota, nie rozeznanie w sytuacji czy też ślepe realizowanie nie swoich interesów?

Jednym z najbardziej wartościowych elementów całej pracy jest syntetyczna próba zrekapitulowania i oceny polityki Rzeszy wobec Polski i Polaków w latach 1939-1945. Autor nie zostawił na niej suchej nitki. Miotanie się od ściany do ściany, brak jednolitej wizji czy też kretynizm prezentowany przez berlińskie koterie, to tylko niektóre cechy Polenpolitik. Skutecznie w ten sposób rozprawia się z głęboko tkwiącym w świadomości Polaków poglądem, że Niemcy podczas okupacji stosowali jedynie metodę ludobójczej eksterminacji. Inną sprawą jest, że na szerszą skalę i w sposób już jawny, kokietowanie Polaków do walki z nadciągającym bolszewizmem, nastąpiło dopiero gdy w oczy władcom Rzeszy zajrzała totalna katastrofa. Zychowicz zatem wszelkie próby współpracy  typu Legion Orła Białego montowany flegmatycznie w 1944 r., uważa za kompletnie spóźnione i po przelaniu morza polskiej krwi, nie mające jakichkolwiek szans na realizację. Autor uwypukla już nie tylko wszechobecną bezmyślność ale i oderwanie się od rzeczywistości niemieckich decydentów pod koniec wojny.

Niemieccy bohaterowie tej książki przewijają się w kolejnych rozdziałach, zgromadzeni w dwóch jaskrawo różnych od siebie zbiorach. Pierwsi z nich to tzw. „dobrzy Niemcy”. Dżentelmeni w mundurach zbrodniczych formacji. Ludzie inteligentni, obdarzeni polityczną wyobraźnią i nieustannie poszukujący porozumienia z konstruktywnie myślącymi członkami polskiego podziemia. Szczególnie dwa nazwiska interesują Zychowicza- Alfred Spilker oraz Paul Fuchs. Ci drudzy natomiast to bezmyślna masa krwiożerczych degeneratów, w zależności od zajmowanego stopnia w hierarchii wojskowej czy partyjnej, przez całą okupację dążąca do kontynuowania ludobójczego kursu wobec Polaków. Podział taki wydaje się być nieco sztuczny  opierający się na myśleniu życzeniowym, zastępującym luki w dostępnym na te tematy materiale źródłowym. Nawet postać i działania Generalnego Gubernatora Hansa Franka, przechodzą według Zychowicza diametralną przemianę, co nie do końca odpowiada realiom końca niemieckiej okupacji ziem polskich.

„Opcja niemiecka” podobnie jak dwie poprzednie prace Piotra Zychowicza, powinna zostać zaliczona do publicystyki historycznej. Nie oznacza to jednak odjęcia jej choćby w najmniejszym stopniu wartości czy znaczenia. Wprost przeciwnie. Po raz kolejny wywołała ona bardzo silny rezonans wśród historyków, mediów oraz szerokiej grupy odbiorców. Każdy autor życzyłby sobie takiego odzewu wobec swojej twórczości. Stało się tak gdyż książka ta dotyka spraw wciąż dla wielu bolesnych i newralgicznych. Przyjmując na siebie odium oburzenia, Zychowicz przysłużył się polskiemu myśleniu o własnej przeszłości. Wprowadził do debaty szereg postaci i faktów dla niejednego bardzo niewygodnych. Co więcej przedstawił je w zupełnie odmiennym świetle niż było to dotychczas. Najbardziej interesującym zabiegiem jest chyba jednak próba zredefiniowania przez niego pojęcia kolaboracji. Słowo to nabiera nieco mniej pejoratywnego wydźwięku. Oto ludzie kontaktujący się z okupantem, nie czynią tego dla własnej wąsko rozumianej korzyści czy przetrwania, lecz robi to dla dobra ogółu, stojąc w opozycji do generalnej linii rządu i podziemia. Autor daje tym ludziom prawo do własnej wizji interesu narodowego, w całej rozciągłości zgadzając  się z nimi, że jest nim ochrona biologicznej substancji narodu na przyszłość. Akceptuje również pogląd, że najgroźniejszym dla żywotności i tożsamości wrogiem Polski byli Sowieci. Można się z poglądami zawartymi w tej pracy zgadzać lub nie ale na pewno nie sposób przejść obok nich obojętnie.

Tytuł Opcja niemiecka. Czyli jak polscy antykomuniści próbowali porozumieć się z III Rzeszą
Autor Piotr Zychowicz
Wydawnictwo Rebis
Oprawa miękka
Rok wydania 2014
ISBN 978-83-7818-620-5
Liczba stron 462

Komentarze

Najpopularniejsze posty