Polskie Kły Cz. IV. MdCN

W ostatniej części mojego artykułu poświęconego programowi Polskie Kły, omówię kwestię pozyskania pocisków manewrujących odpalanych z okrętów podwodnych. Kwestia pozyskania uzbrojenia tego typu na wyposażenie Sił Zbrojnych RP wywołała żywą dyskusję wśród osób decydujących o zakupach dla naszej armii. Doszło do tego, że kilkukrotnie zmieniano zdanie co do tego czy pozyskane okręty podwodne mają posiadać możliwość przenoszenia i odpalania tego typu broni. Ostatecznie jednak program wyszedł na prosto kiedy „ustalono”, że okręty będą uzbrojone w pociski manewrujące. Miejmy nadzieję, że tak już zostanie, a sam program nabycia okrętów Orka znajdzie swój finał w pozyskaniu co najmniej trzech jednostek do 2022 r.

Sklep Urodzeni Patrioci

Polityczne i przemysłowe zawirowania wokół programu Orka i pocisków manewrujących

Skomplikowana i niejasna sytuacja wokół zarówno programu Orka jak i pocisków manewrujących wynika stąd, że do tej pory nasze Siły Zbrojne nie miały na stanie tego uzbrojenia, a co za tym idzie brakuje nam doświadczenia i doktryny użycia takiej broni. Albowiem broń tej klasy musi posiadać, żeby była efektowna w naszych warunkach, zasięg co najmniej 800 kilometrów i być przystosowana do odpalania z konkretnego typu okrętu podwodnego.

Ministerstwo Obrony Narodowej miało kłopoty z sensownym wytłumaczeniem się z tego dlaczego szczegóły techniczne dotyczące nowych okrętów podwodnych są niezgodne z wymaganiami interesów Rzeczpospolitej. Dlaczego były takie wymagania, a nie inne. Dopiero Parlamentarny Zespół ds. Wojska Polskiego ostatecznie rozstrzygnął tą kwestię stwierdzając, że to niezbędny składnik systemu bezpieczeństwa narodowego o znaczeniu strategicznym.

Przewodniczący Zespołu ds. Wojska Polskiego poseł Michał Jach przedstawił stanowisko nie tylko swoje ale też innych członków Zespołu, że „Zespół oczekuje, że równolegle do postępowania w sprawie pozyskania OPNT Inspektorat Uzbrojenia rozpocznie prace nad ustaleniem i pozyskaniem określonego typu pocisków manewrujących na wyposażenie tych okrętów. Jest to warunek konieczny aby te okręty wniosły wartość podnoszącą bezpieczeństwo strategiczne Polski poprzez posiadanie znaczącej broni odstraszania. Zespół uważa, że Polski nie stać na zakup OPNT bez pocisków manewrujących”.

Oczekują oni, że ten proces będzie przebiegał równolegle z pozyskaniem pocisków manewrujących. Wskazali, że w czasie budowy musi zostać wykorzystana do pełna polska myśl techniczna jeśli chodzi o produkcję elementów do montażu okrętów podwodnych w Polsce.

Jednak pomimo rozwiązania kilku wątpliwości dotyczących samego zakupu rakiet pozostaje kwestia ich właściwego użycia. Po pierwsze, wykorzystanie pocisków manewrujących nie jest proste. Wcześniej kupowana broń mogła zostać naprowadzona na cel za pomocą sensorów okrętu. Dopiero do dostarczeniu NDR zorientowano się, że jest potrzebny system rozpoznania na wyższym szczeblu dowodzenia. Niestety, gdy tworzono warunki przetargu, część strategów w MON-ie o tym nawet nie pomyślała. Dodatkowo trzeba to wszystko zaplanować w czasie pokoju, a także dbać o to by baza celów była aktualna i obejmowała obszar całego terytorium przeciwnika. Tym samym zwiększa się obszar oddziaływania na przeciwnika, gdy okręty podwodne mogą operować na wodach międzynarodowych. Oznacza to, że zabierane torpedy będą służyły do samoobrony a nie zwalczania żeglugi przeciwnika a pojedynczy okręt będzie mógł przenosić do 10 pocisków manewrujących. Już samo to może spowodować ból głowy strategów strony przeciwnej.

Po drugie, wskazywanie celów dla pocisków odpalanych z okrętów podwodnych. Im bowiem większa precyzja to mniejsze straty uboczne spowodowane atakiem. Wraz z rakietami trzeba zakupić albo opracować system planowania. Do tego trzeba dokładnie zaplanować trasę lotu rakiety, by zmniejszyć ryzyko jej zestrzelenia. Start pocisku, lot i uderzenie są zasadniczo podobne. Pocisk zostaje wystrzelony z wyrzutni torpedowej w kapsule, a po wypłynięciu na powierzchnię następuje start. Silnik startowy po spełnieniu zadania zostaje odrzucony, gdy uruchamia się silnik marszowy (turboodrzutowy). Od tego momentu pocisk kieruje się za pomocą nawigacji inercyjnej i GPS w zaprogramowanym planie lotu. Pocisk dzięki technologii stealth i locie na małej wysokości może przetrwać w przestrzeni bronionej przez zestawy obrony przeciwlotniczej. Dzięki posiadaniu satelity z radiolokatorem możliwe jest wykonanie map rzeźby terenu wgranej do pamięci pocisku. Podczas ataku pracuje system cyfrowy porównujący sylwetkę celu z tą wgraną w pamięci. Dzięki współpracy z NATO jest możliwe zmniejszenie kosztów prowadzenia rozpoznania, a jednocześnie ta broń będzie naszym wkładem w system reagowania Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zwiększy to znaczenie naszego kraju jako sojusznika.

Po trzecie, użycie pocisków jest praktycznie mniej kosztowne i mniej ryzykowne niż zaatakowanie silnie bronionego celu za pomocą samolotów, a do tego NdMC kosztuje mniej więcej 2,3 miliona euro. Jest to więc cena warta możliwości.

Co oferują Francuzi?

Oferta francuskiego przemysłu zbrojeniowego dla naszych Sił Zbrojnych jest bardzo bogata i ciekawa. Francuskie Ministerstwo Obrony Narodowej zaproponowało pomoc w uzyskaniu dostępu do wszystkich możliwości pocisków manewrujących MdCN, bez kontroli francuskiej nad wyborem celu dla nich i decyzji o odpaleniu. Warunkiem spełnienia tej oferty jest wybór przez nasze SZ okrętów podwodnych klasy Scorpène w ramach programu Orka. Jak mówi generał Jean – Pierre Devaux, dyrektor ds. strategii w Dyrekcji ds. Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej Francji, oferta obejmuje szerokie możliwości w tym asystę w serwisowaniu systemów uzbrojenia, ale z dużą swobodą ich użycia.

Francuski koncern stoczniowy DCNS jest nie tylko wspierany przez rząd Republiki, ale oferuje duże możliwości współpracy jeśli chodzi o budowę okrętów. Dotyczy to ewentualnego zmodernizowania stoczni Nauta w Gdańsku, gdzie mają powstać dwie z trzech jednostek z dostarczeniem tylko kilku elementów z Francji, bo większość ma zostać wyprodukowana na miejscu. Ma to dać 1000 miejsc pracy na najbliższe 10 lat, a dodatkowo umożliwić samodzielne prace remontowe realizowane siłami polskiego przemysłu.

Nośnik pocisków manewrujących MdCN czyli okręt podwodny.

Jednostką, którą DCNS oferuje naszej Marynarce Wojennej jest okręt podwodny typu Scorpène. Od początku został on pomyślany jako propozycja eksportowa, a w pracach brała udział hiszpańska firma Bazan. Później zaś Izar i Navantia, a nadzór nad pracami sprawował DCNS.

W 1992 roku kooperacja francusko-hiszpańska została wsparta podpisaniem porozumienia, którego celem był rozwój nowej generacji okrętów podwodnych o klasycznym napędzie. Hiszpanie na tej podstawie opracowali swoją wersję czyli S-80, która jednak z powodu kłopotów weszła do służby później niż planowano. Zerwanie współpracy DCNS i Navantii nastąpiło w listopadzie 2010 roku. Przyczyną było samodzielne opracowanie S-80 przez Hiszpanów, a co za tym idzie za niezamawianiem Scorpène dla swojej floty.

Scorpène od początku jest oferowany z szerokim wyborem systemów napędowych, uzbrojenia, wyposażenia, konfiguracją kadłuba czy innymi wymaganiami, które mogą zostać spełnione by móc zadowolić każdego klienta. Są to konwencjonalne, spalinowo-elektryczne okręty podwodne. Ich przeznaczeniem jest zwalczanie żeglugi, okrętów nawodnych i podwodnych przeciwnika, rozpoznanie, przeprowadzanie operacji sił specjalnych, stawianie zagród minowych, blokady szlaków żeglugowych i prowadzenie dozoru, a w końcu, ataki na cele lądowe.

Kadłub okrętu otrzymał nową opływową formę kadłuba, hydrodynamiczną. Stery zanurzenia zamontowano na kiosku. Ster kierunku może zostać wykonany w układzie klasycznym ze skróconym dolnym statecznikiem, co umożliwia kładzenie się na dnie. Albo w alternatywnej wersji X charakterystycznej dla okrętów budowanych w Szwecji.

Podstawowe dane taktyczno techniczne SSK Scorpène i  dla Scorpène AIP: długość 66 i 78 metrów z modułem AIP. Szerokość z statecznikami to 8 metrów. Wyporność nawodna to odpowiednio  1580 i 1850 ton. Wyporność podwodna to z kolei 1790 i 2010 ton. Prędkosć nawodna to 12 węzłów, podwodna to 20,5 i 19,5. Prędkość z użyciem AIP to 4 węzły. Zasięg z AIP pod wodą, prędkość 4 w. [Mm] 550. Autonomiczność wynosi 50-70 dni

Jednostka została zbudowana w układzie jednokadłubowym. Kadłub sztywny ma średnicę 6200 mm i został wykonany ze stali 80 HLES (duża plastyczność, wytrzymałość 80N/mm kw), dzięki czemu okręt może się zanurzać do 350. W jego wnętrzu znajdują się najważniejsze systemy okrętu. Kadłub został podzielony na dwie-trzy sekcje: dziobową z pomieszczeniami mieszkalnymi, centrala bojowa, wyrzutnie torped; koferdamem (opcjonalnie) ze śluzą i włazem ratowniczym i rufową z systemami napędowymi.

Jednostki posiadają jeden ciągły pokład roboczy i jeden techniczny. Mają kompozytową nadbudowę, która okrywa kiosk, kadłub od góry i częściowo dziób. Są pokryte częściowo wykładziną anechoiczną tłumiącą fale akustyczne. Wszystkie są wentylowane.

Jednostka została tak zaprojektowana by, zminimalizować opory hydrodynamiczne (większa prędkość) a z drugiej strony zmniejszyć poziom emisji szumów mogących zdradzić położenie jednostki. Według zapewnień sensory pokładowe okrętu mogą pracować przy maksymalnych prędkościach. Dlatego stery głębokości przeniesiono na kiosk, by nie zakłócały pracy systemów. Dodatkowo centrala i pomieszczenia mieszkalne zamontowano na izolowanych akustycznie platformach podobnie jak urządzenia na elastomerowych wspornikach ulokowanych na łożach. Wykorzystano doświadczenia związane z projektowaniem i eksploatacją nuklearnych okrętów podwodnych.

Załoga dzięki dużemu stopni automatyzacji została ograniczona do 31 osób w tym 6 oficerów. Może ona pracować w systemie trzy wachty: dowódca, pięć osób opowiadających za sterowanie okrętem, dwóch sonarzystów i oficera taktycznego. Dodatkowo na pokład można zaokrętować 9 osób. Zapasy wystarczają na 50 dni (ale to zależy od wymagań klienta). Wydłużenie okresów pomiędzy remontami ma zapewniać to, że okręt ma spędzać 240 dni w roku na morzu.

Główne uzbrojenie Scorpène tworzy sześć wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm (NATO STANAG 4405). Strzelanie z nich odbywa się za pomocą dwóch metod: wypływową („swim-out”), jak i z tłokiem pneumatycznym. Obecnie z wyrzutni można odpalać torpedy, pociski przeciwokrętowe, miny (do 30 sztuk) a w przyszłości pociski manewrujące MdCN (od 2019). Dzięki otwartemu systemowi walki i interfejsu uzbrojenia MIGAL możliwe jest zabieranie i używanie różnorodnego uzbrojenia. Okręt może współdziałać z pojazdami bezzałogowymi. Uzbrojenie jest ładowane przez luk w górnej części kadłuba. Podczas ładowania wykorzystuje się specjalny stelaż z karetką, który umożliwia automatyczne uzbrojenia do każdej z wyrzutni torpedowych. Łączny zapas zabieranego uzbrojenia wynosi 18 sztuk.

Dodatkowo okręt może zostać wyposażony w system samoobronny Contralto-S opracowany przez DCNS. Urządzenie działa poprzez ciągłe przeciążanie układu naprowadzania torped przeciwnika tworzeniem licznych fałszywych celów i jednoczesnym ukrywaniem echa okrętu podwodnego. Został on zintegrowany z okrętowym systemem walki i wystarczy jedna pułapka zamiast standardowo dwóch by zmylić torpedę.

System napędowy okrętu jest złożony z kilku części. Pierwszym jest silnik elektryczny Magtronic o mocy 2900 kW, który sterowany jest przez zespół tranzystorów bipolarnych z izolowaną bramką. To jednostka prądu przemiennego ze stałym wzbudzeniem magnetycznym wyprodukowana przez firmę Jeumont Electric. Zapewniony został łatwy dostęp do wszelkich żywotnych części, a w kadłubie znajduje się luk remontowy ułatwiający ewentualne modernizacje napędu. Potem są dwa lub cztery generatory spalinowo-elektryczne, dwie baterie akumulatorów oraz pojedyncza śruba napędowa (pięciołopatowa lub siedmiołopatowa). Została ona zaprojektowana tak by zminimalizować szumy. Dławik wału jest chłodzony wodą morską. Maksymalna prędkość podwodna to 20 węzłów i 12 na powierzchni. Maksymalnie bez napędu AIP może on przebywać pod wodą przez tydzień.

W opcji jest możliwe zastosowanie modułu z pomocniczym napędem: Module d’Energie Sous-Marine Autonome (MESMA). Instalacja tego systemu czyli napędu niezależnego od powietrza (AIP), w przypadku Scorpene, wymaga przedłużenia kadłuba okrętu o dodatkową sekcję. Długość jednostki zwiększa się wtedy z 66 do 78 metrów. Z użyciem MESMA o mocy 200 kW okręt może przebywać pod wodą do trzech tygodni.

System napędza okręt w ten sposób, że: wytworzona para pracuje z udziałem ciekłego tlenu i oleju napędowego, które zostają spalone w zewnętrznej komorze. Wytworzone ciepło służy do wytworzenia pary w wymienniku ciepła, potem para zasila turbinę, a ta turbogenerator elektryczny. Prąd elektryczny jest przesyłany do akumulatorów albo odbiorników na okręcie. MESMA pracuje w cyklu Rankine’a, czynnikiem roboczym jest woda. Produkty uboczne: dwutlenek węgla i woda usuwane są poza burtę. System może pracować na każdej głębokości włącznie z maksymalną dla tego okrętu. W jego skład wchodzi: zbiornik ciekłego tlenu oraz zbiornik paliwa, wymiennik ciepła, turbina, skraplacz, armatura oraz system sterowania. Moduł ma 9 metrów długości. Pomimo tego, że posiada tylko 20% wydajność ogniw paliwowych, to jedną z jego dużych zalet jest prostota konstrukcji i bezpieczeństwo. Zespół instalacji tlenowej został odseparowany od reszty modułu. Wszystkie systemy osadzono na elastycznych podstawach, co ma tłumić szumy. Zasięg okrętu może wynieść do 1000 mil morskich. Baterie akumulatorów są wybierane przez zamawiającego. To samo dotyczy innych systemów elektrycznych.

Jednostki mają na pokładzie Zintegrowany Taktyczny System Walki – SUBTICS (Submarine Tactical Integrated Combat System) produkcji DCNS. Jest obsługiwany przez operatorów za pomocą sześciu konsol uniwersalnych produkowanych w DCNS Ruelle. Każda wyposażona jest w dwa kolorowe monitory ciekłokrystaliczne o wysokiej rozdzielczości i przekątnej 19 cali. Elementy systemu zostały tak zamontowane, by zabezpieczyć je przed bliskimi wybuchami podwodnymi. Oprogramowanie zostało napisane w językach C++ oraz Java, zaś sam system pracuje pod kontrolą systemu Linux. System umożliwia wypracowywanie danych strzelania do maksymalnie 100 celów i równoczesne naprowadzanie czterech środków uzbrojenia (lub dwóch przewodowo i dwóch w trybie „odpal i zapomnij”).

SUBTICS integruje on wszystkie okrętowe systemy, w tym system zarządzania walką Aquarius. Pozwala on na analizę ruchów, śledzenie, dokonanie klasyfikacji celów, planowanie dalszych ruchów op, programowanie uzbrojenia oraz nadzór nad systemami. Podczas wachty nawigacyjnej obsadzone są jedynie trzy z sześciu konsol uniwersalnych, natomiast w czasie alarmu bojowego obsadzane są wszystkie stanowiska operatorskie. W centrali zostały umieszczone konsole operatorów zintegrowanego systemu kierowania okrętem IPMS (Integrated Platform Management System).

Głównymi oczami okrętu są (w przypadkach Brazylii i Chile) stacje hydrolokacyjne Thales TSM2233 Mk II. Składają się one z dziobowego sonaru z anteną cylindryczną, pasywnych anten burtowych, holowanej anteny sonarowej (w opcji), sonaru przeciwminowego i systemy pomiaru szumów własnych. Anteny burtowe zbudowane w technologii PVDF, według producenta mają o wiele lepsze osiągi niż te oferowane przez inne firmy.

Wyposażenie radiolokacyjne i elektroniczne obejmuje: radary nawigacyjne Kelvin-Hughes 1007, pasywne systemy rozpoznania radioelektronicznego EDO Reconnaissance Systems AR-9000, odbiornik cywilnego systemu AIS. Peryskopy są produkowane przez firmę Sagem wchodzącą w skład grupy Safran: peryskop Sagem Series 20 Attack Periscope System (APS) i maszt optroniczny Sagem Series 30 Search Mast System (SMS). Maszty zostały wykonane z kompozytów, a także pokryte są powłokami lakierniczymi pochłaniającymi promieniowanie mikrofalowe. Mogą być to konstrukcje jedno lub dwuczłonowe co oznacza, że ich długość wynosi od 6 do 12 m. Są podnoszone przez system hydropneumatyczny. Maszty mogą być złożone bez zasilania. Jednostkę wyposażono w system nawigacji inercyjnej oraz odbiornik systemu GPS, log i echosondę.
Ale wyposażenie montowane na pokładzie zamawia klient w zależności od wymagań. Powstały także nowe możliwości jego dostosowania do naszych specyficznych wymagań.
Pierwszą, jest zastosowanie nowego napędu typu AIP, który wykorzystuje ogniwa paliwowe. Skutkiem jest dłuższe przebywanie pod wodą z użyciem tego napędu przez ponad dwa tygodnie.
Drugą, zastosowanie rufowego usterzenia typu „X”. Poprawia to manewrowość i bezpieczeństwo nawigacyjne w trudnych akwenach. Stery nie wystają poza obrys kadłuba.
Trzecią, zmiany we włazie ewakuacyjnym, który otrzymał większą śluzę mogącą przyjąć czterech operatorów. Przewidziano możliwość instalacji modułów przeznaczonych dla operatorów sił specjalnych zawierające ich wyposażenie. Można także przenosić jednostki dla komandosów na kadłubie okrętu.
Czwartą, modyfikacja i integracja systemów mających pomóc jednostce w pływaniu na płytszych wodach. Zamontowano większe anteny podstawowego sonaru, by zwiększyć jego możliwości.
Piątą, jest możliwość instalacji części elementów elektroniki, pomp czy innych systemów produkcji kraju w której są budowane jednostki.

Szanse przetrwania i walki okrętu podwodnego na Bałtyku

Wbrew pozorom działania okrętów podwodnych na Bałtyku mogą poważnie zagrozić planom ewentualnego przeciwnika na tym akwenie. W artykule w kwartalniku Przegląd Sił Zbrojnych pt. Jednostki Podwodne na Bałtyku jego autorzy kmdr ppor. Tomasz Witkiewicz (dowódca OPR Sęp) i kmdr ppor. Tomasz Sołkiewicz (dowódca ORP Sokół) przedstawiają warunki w jakich okręty podwodne działają na Morzu Bałtyckim i jakie warunki im to umożliwiają. Jest to możliwe z kilku powodów.
Po pierwsze, kwestia geograficzna. Większość potencjalnych celów i portów leżących nad Bałtykiem znajduje się w małej odległości od siebie co umożliwia szybkie przemieszczanie się pomiędzy portami, które można zablokować jeśli zajdzie taka potrzeba. Do tego przy małej prędkości od 3 do 7 węzłów okręty podwodne mogą długo operować na Bałtyku, bo dzięki temu są trudniejsze do wykrycia niż przy poruszaniu się z dużymi prędkościami.
Po drugie, hydrologia. Warunki hydrograficzne panujące w basenie Morza Bałtyckiego poważnie utrudniają wykrycie okrętu podwodnego przy pomocy sonaru, ale z drugiej strony pozwala na wcześniejsze wykrycie przeciwnika przez okręt podwodny a tym samym podjęcie odpowiednich kroków by uniknąć kontaktu.
Po trzecie, warunki meteorologiczne. Na Bałtyku występują silne sztormy, wiatry, falowanie, mała widzialność i prądy morskie. Każde z tych zjawisk ma bardzo duży wpływ na operowanie okrętów podwodnych pomagając im się ukrywać, bo zanurzona jednostka jest prawie niepodatna na działanie warunków meteorologicznych. Z drugiej strony jednostki nawodne i inne rodzaje sprzętu ZOP w takich warunkach czasem bywają mało pomocne lub są kompletnie bezużyteczne.

 MdCN – Missile de Croisière Naval

Pocisk MdCN czyli Missile de Croisière Naval – Morski Pocisk Manewrujący to  kandydat na główne uzbrojenie naszych nowych okrętów podwodnych zaoferowany razem z jednostkami Scorpène. Jest morski wariant pocisku SCALP/Storm Shadow, który miał być początkowo specjalistyczną wersją pocisku APACHE, opracowywanego od przełomu lat 70 i 80 XX wieku. Ale ostatecznie wszystko potoczyło się inaczej.

Prace nad MdCN rozpoczęto w 1999 roku przyznaniem funduszy na ten cel. Zaowocowało to w 2006 podpisaniem pomiędzy koncernem MBDA i francuską agencją zamówień wojskowych DGA kontraktu na opracowanie ostatecznej wersji pocisku MdCN przeznaczonej do produkcji.

Dwa lata później dokonano ustaleń co do między innymi ostatecznego wyglądu pocisku manewrującego odpalanego z okrętów podwodnych. Kadłub MdCN został przeprojektowany tak by pasował do wyrzutni torpedowych kalibru 533 milimetry, wyrzutni VLS (Vertical Lauch System) Sylver A70; nadano mu przekrój kulisty o średnicy 500 milimetrów, a długość pocisku wyniosła 6,5 metra. Dodano silnik startowy na paliwo stałe i opracowano kontener startowy służący do odpalania pocisków z okrętów podwodnych. Zaprojektowano i umieszczono powierzchnie aerodynamiczne chowane w kadłubie MdCN, a rozkładane po wystrzeleniu. Pocisk otrzymał jako napęd silnik turboodrzutowy Microturbo TR50 o ciągu 350 daN, którego wlot powietrza znajduje się na dole. System naprowadzania pozostał praktycznie niezmieniony: system nawigacji inercyjnej (Thales Avionics), odbiornik GPS, system TERPROM (BAE Systems) i głowica termowizyjna (SELEX Galileo) używana pod koniec lotu w ataku na cel.

MdCN dysponuje głowicą bojową o masie mniej więcej 250 kilogramów, a jego zasięg sięga mniej więcej powyżej 1000 kilometrów. W momencie startu jego masa sięga 1400 kilogramów.

W czerwcu 2011 r. przeprowadzono start podwodny sprawdzając rozwiązania potrzebne do odpalania pocisków NCM z pokładu okrętów podwodnych. W lipcu 2012 r. odbyło się pierwsze kompletne strzelanie rakiety NCM.

13 lipca 2012 roku przeprowadzono udany test pocisku SCALP NAVAL , a 26 października odbyła się próba pocisku MdCN . Ogniowy Test Kwalifikacyjny z w MdCN odbył się 6 lipca 2013 roku .

W połowie października 2014 koncern MBDA zaprezentował pierwsze seryjne egzemplarze pocisków manewrujących MdCN na linii produkcyjnej w zakładach zakładach MBDA Selles-Saint Denis pokazano dwa pociski MdCN.

27 października 2014 przeprowadzono ostatnią próbę MdCN przez agencję zamówień wojskowych DGA oraz koncern MBDA. Została ona zrealizowana na poligonie poligonie w Biscarrosse. Stanowisko startowe symulowało fregaty typu FREMM, według komunikatu test zrealizowano pomyślnie. Od 2015 r. broń ta ma znaleźć się na pokładach okrętów nawodnych, a od 2018 r. także podwodnych.

Problemy z sytuacją polityczną?

Obecna sytuacja polityczna wokół konfliktu na Ukrainie, który trwa od kilku miesięcy sprawia, że nasz rząd może naciskać na Francuzów w sprawie korzystnych ofert dotyczących zarówno wyżej wspomnianych kwestii okrętów podwodnych i pocisków manewrujący MdCN. Ale do tego wszystkiego dochodzi kontrakt na zakup systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej średniego zasięgu o kryptonimie Wisła, gdzie jednym z kandydatów jest zestaw SAMP/T. MBDA oferuje naszym Siłom Zbrojnym oprócz samego systemu, także duży stopień jego polonizacji mający dać nam sporą niezależność w jego użytkowaniu i serwisowaniu.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest napięta sytuacja jaka zapanowała wokół rosyjskiego kontraktu na francuskie desantowce typu Mistral. Ten kontrakt jest dość kontrowersyjny i powoduje napięcia w stosunkach Paryża z innymi krajami NATO, ale ostatni ta sytuacja nieco się zmieniła.

>>> Czytaj także: Mistrale. Dochodowy problem Francji <<<

Podsumowanie

Oferta francuska jest bardzo ważna dla odbudowy i wzrostu potencjału naszych sił podwodnych, które obecnie dysponują oprócz ORP Orzeł (Kilo) tylko starymi jednostkami typu Kobben.

Niestety dotąd w naszej historii nie dysponowaliśmy uzbrojeniem o takich możliwościach jak pociski manewrujące (np. MdCN, Tomahawk) co powoduje kłopoty ze znalezieniem i opracowaniem odpowiedniej strategii użycia takiej broni. W lipcu 2013 przeprowadzono debatę na temat posiadania przez Polskę pocisków manewrujący odpalanych z okrętów podwodnych, którą możemy streścić w dwóch punktach:
• Posiadanie pocisków manewrujących to nie tylko posiadanie potężnego narzędzia militarnego, ale także politycznego który pozwalałby na pokazanie naszego kraju jako silnego partnera w ramach NATO. Problemem jest jednak mentalność polskich wojskowych, w tym oficerów marynarki wojennej i polityków, którzy uważają że pociski manewrujące mają mały wpływ na przebieg konfliktu zbrojnego. Potrzeba zmienić ten stan rzeczy, bo takie pociski już samą swoją obecnością mogą sprawić że wróg nas nie zaatakuje.
• Koszty zakupu i serwisowania pocisków manewrujących są zdecydowanie mniejsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka, a dzięki stosunkowo niskiej cenie jest możliwość zakupienia dużej partii rakiet z przeznaczeniem do prowadzenia działań zbrojnych.

Miejmy nadzieję, że pomimo wszystko program zakończy się sukcesem i że za kilka lat będziemy dysponować pociskami manewrującymi odpalanymi z okrętów podwodnych.

Linki do Polskich Kłów:

Polskie Kły – Oczy i uszy. Cz. I.

Polskie Kły Cz. II. Naval Strike Missile – NSM

Polskie Kły – Cz. III. JASSM.

Bibliografia:

1) http://www.defence24.pl/news_niezbedne-rakiety-manewrujace-na-okretach-podwodnych-poleca-na-800-km, [dostęp: 20-11-2014].
2) http://www.defence24.pl/news_mon-nie-odpowiedzial-na-kluczowe-pytania-ws-okretow-podwodnych, [dostęp: 20-11-2014].
3) http://www.defence24.pl/news_mon-nie-odpowiedzial-na-kluczowe-pytania-ws-okretow-podwodnych, [dostęp: 20-11-2014].
4) http://www.defence24.pl/analiza_nieznane-rakiety-manewrujace, [dostęp: 20-11-2014].
5) http://www.defence24.pl/news_francja-chce-wspierac-polske-we-wdrazaniu-technologii-rakiet-manewrujacych, [dostęp: 20-11-2014].
6) http://dziennikzbrojny.pl/aktualnosci/news,1,7488,aktualnosci-z-polski,dcns-zbudujemy-orke-w-gdyni, [dostęp: 20-11-2014].
7) http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,7,35,5886,marynarka-wojenna,okrety-podwodne-po-1945-r,okrety-podwodne-typu-scorp, [dostęp: 20-11-2014].
8) http://dziennikzbrojny.pl/aktualnosci/news,1,7364,aktualnosci-z-polski,bme-14-nowe-mozliwosci-podwodnego-scorpene, [dostęp: 20-11-2014].
9)T. Witkiewicz, T. Sołkiewicz, Jednostki Podwodne na Bałtyku, [w:] Przegląd Sił Zbrojnych, 2014, nr. 4, s. 88-93
10) http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=8141, [dostęp: 01-12-2014].
11) http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=8913, [dostęp: 01-12-2014].
12) http://www.defence24.pl/news_pierwsze-strzelanie-rakiety-manewrujacej-mdcn-zakonczylo-sie-sukcesem, [dostęp: 01-12-2014].
13) http://www.defence24.pl/news_rakiety-manewrujace-ncm-w-produkcji-seryjnej, [dostęp: 01-12-2014].
14) http://dziennikzbrojny.pl/aktualnosci/news,2,8175,aktualnosci-z-europy,ostatnia-proba-mdcn, [dostęp: 01-12-2014].
15) http://www.defence24.pl/news_polska-moze-miec-tylko-jedna-bron-odstraszania-okrety-podwodne-z-rakietami-manewrujacymi, [dostęp: 01-12-2014].

Komentarze

Student Instytutu Historycznego UW. Interesuję się historią wojskowości oraz techniką wojskową, w szczególności okres od początku II wojny światowej aż do dnia współczesnego.

Najpopularniejsze posty