Polskie Kły cz. VI Okręty, MdCN czy Tomahawk?

Zgodnie z ostatnimi doniesieniami zarówno medialnymi jak i oficjalnymi Ministerstwo Obrony Narodowej prowadzi rozmowy z Amerykanami na temat sprzedaży do naszego kraju 24 pocisków manewrujących Tomahawk o zasięgu do 1700 kilometrów. Jest to związane z faktem przygotowań do kupna trzech nowych okrętów podwodnych o kryptonimie Orka dla Marynarki Wojennej. Opiszę szczegóły ostatnich oświadczeń.

Sklep Urodzeni Patrioci

Orka, MdCN i Tomahawk

W sierpniu b.r. ma ruszyć postępowanie w sprawie zakupu trzech OP, które do 2025 r. zastąpią dotychczas eksploatowane okręty podwodne: Kobbeny i ORP Orzeł. Nie będę przypominał już które stocznie złożyły swoje oferty, bo zrobiłem to już w jednej z wcześniejszych części cyklu pt. Polskie Kły.
Przypomnę tylko, że najbardziej prawdopodobnym zwycięzcą może zostać francuski koncern DCNS proponuje okręty typu Scorpène, które mają zostać uzbrojone w odpalane spod wody pociski manewrujące MdCN produkowane przez MBDA. Są one zdolne razić cele do 1000 kilometrów od miejsca startu. Ale jest to możliwe tylko w przypadku zwycięstwa jednostki Scorpène. Wyjściem w przypadku zwycięstwa innego oferenta ma być zakup w USA 24 pocisków Tomahawk, które pozwoliłyby na uzbrojenie okrętu innego typu niż Scorpène.

O co chodzi?

12 marca w Dzienniku Gazeta Prawna pojawił się artykuł Macieja Miłosza pod tytułem „We wroga rzucimy tomahawkiem”. Powołał się przy tym na wiceprezesa Jana Christiana Feuerbacha w niemieckim ThyssenKrupp Marine Systems (TKMS), który jest jednym z oferentów w programie Orka z OP typ 212A/214 i jego pochodnymi. DCNS złożyło deklarację o dostarczeniu francuskiego okrętu z francuskim pociskiem, jak przytacza poseł Ludwik Dorn. Ale chęć połączenia obydwu przetargów zarówno na okręt podwodny jak i pocisk manewrujący może spowodować przesunięcie programu na lata 2022-2023 (aczkolwiek na Twitterze Tomasz Siemoniak „skorygował” informację o dostawie trzeciego okrętu po 2023 r.).
Przypomnijmy, że według planów pierwszy nowy OP ma powstać za granicą, a pozostałe dwa już w rodzinnej stoczni. Jeśli według zapowiedzi w 2017 r. nastąpi podpisanie umowy, to do 2022 r. zostaną dostarczone dwa z trzech okrętów, a ostatni z nich powstanie gdzieś jak to określił Tomasz Siemoniak „po 2023”.
Później w radiu Sygnały Dnia PR 1 minister obrony Tomasz Siemoniak przyznał, że rozmowy o ewentualnym zakupie pocisków są prowadzone. Wystąpiono do Departamentu Stanu USA z prośbą o wyrażenie zgody na sprzedaż 24 pocisków. Prawdopodobnie będzie to wymagało długotrwałych negocjacji, ale istnienie możliwość przyspieszenia rozmów przez USA jak to miało miejsce w przypadku pocisków JASSM. Pierwszych osiem pocisków miałoby zostać dostarczonych do Polski do 2022 r. Ma to pozwolić na rozszerzenie „konkurencji” jeśli chodzi o program Orka, a Tomahawki są jedną z takich opcji.

Użytkownicy Tomahawków i czym one są?

Co więcej Tomahawki są używane tylko przez dwie floty, które dysponują atomowymi okrętami podwodnymi: Stanów Zjednoczonych (US Navy) i Wielkiej Brytanii (Royal Navy). Ta druga ma mniej więcej 64 pociski. Obie wykorzystywały Tomahawki z powodzeniem.
Cena pojedynczego Tomahawka będzie prawdopodobnie wynosiła około 1,7 mln USD, a zakup dwóch tuzinów rakiet wraz z pociskami ćwiczebnymi i całym pakietem wsparcia logistycznego będzie kosztował kilkaset milionów USD. Do tego Amerykanie w przypadku ich zwycięstwa, będą musieli uczestniczyć w programie opracowania systemu walki dla Orki. Dla nas będzie to zupełnie nowe doświadczenie, bo nikt nie ma tego typu rakiet na tak małych okrętach. Ale tam gdzie jest potencjalny zysk jest i ryzyko. Przekonali się o tym Hiszpanie podczas budowy S-80, które według założeń także miały otrzymać pociski manewrujące Tomahawk. Ale niestety kłopoty zarówno natury technicznej jak i finansowej spowodowały, że program stanął pod znakiem zapytania.
Najprawdopodobniej chodzi o pocisk manewrujący dalekiego zasięgu UGM-109E Tomahawk, czyli inaczej TLAM (Tomahawk Land Attack Missile) w wersji Block IV. Jego zasięg dochodzi do 1700 kilometrów, co pozwala na precyzyjne niszczenie różnych celów 450 kilogramową głowicą. Tomahawk ma większy zasięg niż MdCN, ale według części źródeł ten drugi jest bardziej odporny na zakłócenia elektroniczne.

Rozpoznanie

Trzeba jednak pamiętać, iż żeby móc z maksymalną efektywnością wykorzystać posiadaną broń dalekiego zasięgu potrzebny jest narodowy system rozpoznania. Niestety nasze obecne zdolności w tym zakresie są dość mocno ograniczone i dopiero za jakiś czas zostaną zwiększone. Pozyskanie maszyn bezzałogowych przez naszą armię jest jednym z kroków zmierzających w tym kierunku, podobnie jak podpisanie z Ministerstwem Obrony Włoch kontraktu na użytkowanie satelitów rozpoznawczych COSCO SkyMed.
Oprócz tego prowadzi się prace mające na celu zbudowanie siłami polskiego przemysłu dwóch satelitów rozpoznawczych, a później ich wystrzelenie w kosmos za pomocą komercyjnej rakiety. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju do końca lutego b.r. zakończyło analizę zdolności do wykonania tego zadania. Program jest nazywany „satelitarnym systemem optoelektronicznej obserwacji Ziemi”. Plany zakładają, że do 2020 r. zbudowane zostaną dwie satelity przeznaczone do „monitorowania i oceny zagrożeń militarnych kraju oraz granic i infrastruktury krytycznej”. Pierwszy z nich, ma służyć różnym sektorom gospodarki narodowej w zakresie zbierania informacji np. o klęskach żywiołowych. Drugi na niskiej orbicie ma być wykorzystywany przez wojsko. Cały koszt programu w tym budowę centrum kontroli jak i samych satelitów ma wynieść według różnych źródeł od 600 mln do 1,2 mld złotych. Chociaż pojawiają się także opinie, że bardziej optymalnym rozwiązaniem byłoby zbudowanie trzech satelitów rozpoznawczych. Dodatkowo mówi się o potrzebie pojawienia się co najmniej dwóch satelitów łącznościowych dla wojska, ale to zupełnie inny temat.
System rozpoznania ma służyć nie tylko wyboru celu dla pocisków odpalanych czy to z pod wody (MdCM, Tomahawk), z ziemi (projektowany Homar) lub z powietrza (JASSM lub wersja ER), ale przede wszystkim ma to pozwolić na zwiększenie świadomości sytuacyjnej kierownictwa politycznego Rzeczpospolitej i dowódców wojskowych.

Fundusze

Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło, że w tegorocznym budżecie zostały zarezerwowane fundusze na zakup nowych okrętów podwodnych. Ale według informacji dostępnych informacji dopiero w IV kwartale br. rozpoczną się analizy mające uzupełnić dokumentację w celu przygotowania postępowania. W lutym b.r. zakończyły się rozmowy dotyczące umów offsetowych dotyczących udziału przemysłu polskiego w budowie i wyposażaniu okrętów.

Bibliografia:
http://dziennikzbrojny.pl/aktualnosci/news,1,8897,aktualnosci-z-polski,24-pociski-tomahawk-dla-orki, [dostęp: 16-03-2015]
http://www.defence24.pl/news_mon-o-zakupie-okretow-podwodnych-fundusze-juz-w-tym-roku, [dostęp: 16-03-2015]
http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/15379?t=Orki-beda-uzbrojone-w-Tomahawki-, [dostęp: 16-03-2015]
http://www.defence24.pl/News_tomahawki-na-polskich-op-mon-potwierdza-rozmowy-z-amerykanami, [dostęp: 16-03-2015]
http://dziennikzbrojny.pl/aktualnosci/news,1,8891,aktualnosci-z-polski,tomahawk-dla-orki-mon-podpytuje-amerykanow, [dostęp: 16-03-2015]
http://nt.interia.pl/technauka/news-rusza-polski-program-budowy-satelitow-wojskowych,nId,1581705, [dostęp:22-03-2015]

Lista artykułów:

Polskie Kły – Oczy i uszy. Cz. I.

Polskie Kły Cz. II. Naval Strike Missile – NSM

Polskie Kły – Cz. III. JASSM.

Polskie Kły Cz. IV. MdCN.

Polskie Kły Cz. V Orka i przetarg na pociski

Komentarze

Student Instytutu Historycznego UW. Interesuję się historią wojskowości oraz techniką wojskową, w szczególności okres od początku II wojny światowej aż do dnia współczesnego.