Extremalna promocja notebooka MSI

Strong. Jack Strong

„Jack Strong” to dziewiąty już pełnometrażowy film Władysława Pasikowskiego. Reżyser ten lubi szokować, o czym świadczą takie filmy jak „Psy” czy „Pokłosie”, które wywołało wiele kontrowersji i podzieliło ludzi. Pasikowski w najnowszej produkcji poszedł tym tropem.

Sklep Urodzeni Patrioci

Film opowiada historię Ryszarda Kuklińskiego – pułkownika Ludowego Wojska Polskiego, który postanawia współpracować z CIA, by zapobiec wojnie nuklearnej.

Plakat filmowy / Źródło: www.stopklatka.pl

Plakat filmowy / Źródło: www.stopklatka.pl

Mocną stroną filmu są zdjęcia Magdaleny Górki. Widać to szczególnie w scenie pościgu; nie była tak efektowna jak w amerykańskich filmach, ale z pewnością bardziej realistyczna. I dobrze, bo to nie „Szybcy i wściekli”.

Jeśli chodzi o czynnik ludzki, czyli aktorów, to najmocniejszymi punktami są role Rosjan – dzika furia Olega Maslennikova lub demoniczny spokój Dimitrija Bilova zasługują na uznanie widzów. Z Polaków zaś najlepiej zagrał Ireneusz Czop, zwłaszcza pogardę dla samego siebie.

Przejdźmy do minusów. Rola Marcina Dorocińskiego jest jednym ze słabszych elementów filmu. Jego kwestie brzmią sztucznie (inne też, ale jego bardziej). Poza tym nie wgłębiono się specjalnie w psychikę głównego bohatera – nie pokazano rozterek moralnych, a na pewno musiał się wahać przy podjęciu decyzji o przekazywaniu tajnych wojskowych informacji obcemu wywiadowi.

W związku z odtwórcą głównej roli uważam, że charakteryzatorzy się nie popisali. Film dzieje się na przestrzeni kilkunastu lat (mówię o warstwie właściwej, bo narracja jest prowadzona w formie retrospekcji), a wygląd Dorocińskiego nie zmieniał się wcale. Tylko w scenach, gdy opowiada o swojej działalności ucharakteryzowano go.

Kolejną słabą stroną filmu jest scenariusz. Niestety, nie trzyma on w napięciu, dialogi brzmią sztucznie, a szczęśliwe zbiegi okoliczności, pojawiające się zbyt często, urągają zdrowemu rozsądkowi. Poza tym praca wywiadowcza Kuklińskiego została pokazana bardzo pobieżnie. Jego działania musiały być bardziej skomplikowane i emocjonujące, niż to zostało przedstawione w filmie. Potencjał tej historii nie został wykorzystany, a dzieło pana Pasikowskiego było tylko ślizgiem po powierzchni.

„Jack Strong” w moim odczuciu nie był thrillerem szpiegowskim (zabrakło thrillu), lecz fabularnym udokumentowaniem działalności pułkownika Kuklińskiego. Myślę, że pomimo to warto go obejrzeć. Film pomimo wielu mankamentów jest dobry, a na lepszy produkt polskiej kinematografii przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Komentarze

Student politologii na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego. Interesuje się historią, polityką, filozofią a także literaturą.

Najpopularniejsze posty