EC-725 CARACAL – dużo szumu, mało faktów

Ostatnimi dniami świat polskiej wojskowości skupił się wokół dwóch wydarzeń. Pierwszym z nich był zakup śmigłowców wielozadaniowych, drugim wybór amerykańskich Patriotów. Niemalże od razu powstało wiele kontrowersji wokół decyzji MON. Nie zabrakło teorii spiskowych, jak i powszechnej postawy „nie znam się, więc się wypowiem”. Myślę, że warto przedstawić parę faktów, które rzucą nieco światła na zakupy śmigłowców dla Wojska Polskiego.

Pomijając teorię spiskowe, według których wybór Airbusa oferującego śmigłowiec EC-725 CARACAL, był rzekomym wyrównaniem długów za wybór Donalda Tuska na jego obecne stanowisko w UE, warto przyjrzeć się paru faktom.

DLACZEGO NIE AUGUSTA WESTLAND I SIKORSKY?

Odpowiedź jest dość prosta: maszyny wystawione przez USA i Włochy nie spełniały warunków przetargu. Jednym z owych warunków było to, aby firma, która zwycięży w przetargu stworzyła centrum serwisowe swojej maszyny w zakładach WZL-1 w Łodzi. Skąd taki wymóg? Z doświadczenia. Zakłady w Łodzi są zakładami, które de facto należą do Państwa, a co za tym idzie Państwo miałoby kontrolę nad serwisowaniem zakupionych wiropłatów. Negatywnym przykładem są tutaj zakłady ze Świdnika, które już 8 lat modernizują ( i zmodernizować nie mogą) nasze śmigłowce „Sokół”. Zakłady w Świdniku nie należą do państwa polskiego, więc zasadniczo państwo nic im nie może „kazać”, a jedynie one mają obecnie możliwość serwisowania oraz modernizowania naszych śmigłowców. Wymóg MON nie jest więc niezrozumiałą zachcianką, raczej wyciągniętą lekcją.

W kwestii innych oponentów w przetargu trzeba rozważyć propozycję włoskiego Agusta Westland (PZL Świdnik) oraz amerykańskiej firmy Sikorsky. W sprawie włoskiego oferenta jest parę szczegółów, które wymagają wytłumaczenia. Jednym z nich jest oferowany przez wcześniej wspomniane zakłady w Świdniku śmigłowiec AW-149. Oferowano konstrukcję, która nigdy nie była ochrzczona podczas jakiejkolwiek misji o charakterze bojowym. Konstrukcję, na której zakup nie zdecydowało się żadne państwo ( nie licząc Anglii oraz rosyjskiej korporacji Rosnieft, która kupiła cywilną wersję), konstrukcję, która nijak odpowiadała wymaganiom postawionym przez MON. Czy włoski partner nie posiadał odpowiedniej maszyny, która mogłaby być twardą konkurencją dla francuskiego Caracala? Miał, ale jej nie przedstawił. Był to sprawdzony śmigłowiec, spełniający wymagania, które postawiło MON – AW101. Augusta Westland takiej oferty nie przedstawiło. Dlaczego? To pytanie do władz firmy. Inną kwestią jest termin dostarczenia śmigłowców. Zakłady w Świdniku mogły dostarczyć pierwsze egzemplarze dopiero w 2019 roku. Warto przypomnieć, że wymagania polskiego ministerstwa, mówiły o terminie do 2017 roku. Włosi chcąc ominąć tę przeszkodę zaproponowali dostarczyć wcześniej…. cywilne wersje swojej maszyny. Sytuacja tyle śmieszna, co i straszna w wypadu ewentualnego konfliktu. Co więcej Augusta Westland nie chciało przekazać pełnych zdolności serwisowych polskim zakładom WZL 1 w Łodzi. Dlaczego? Z tego samego powodu, dla którego opóźnia się modernizację polskich „Sokołów” – chęć dyktowania cen, o której nie byłoby mowy, gdyby miejscem serwisowania były zakłady należące do Państwa. Jednym z argumentów używanych przez włoskiego oferenta było to, że jeśli wygra on przetarg, zyska na tym polski przemysł, gdyż helikoptery produkowane dla Wojska Polskiego będą produkowane w Świdniku. De facto Augusta Westland nie sprecyzowało dokładnie gdzie i ile AW149 będzie produkowanych. Główna linia produkcyjna tego śmigłowca znajduje się we Włoszech nie w Polsce.

Podobnie wygląda sprawa z Sikorskym. Amerykański oferent mając do dyspozycji tak dobry śmigłowiec jak S-92, proponuje Polsce S-70i – spełniający jedynie część wymagań. Wiropłat proponowany przez USA jest wersją eksportową śmigłowca UH-60, popularnego Black Hawka. Dla ludzi niezorientowanych w temacie, śmigłowiec będący „aktorem” tylu filmów akcji ( głównie filmów wojennych), mógłby wydawać się idealnym dla sił zbrojnych RP. Niestety S-70i z UH-60 ma nie wiele wspólnego. Zasadniczo wspólny ma tylko kadłub. Jeżeli istnieją jeszcze jakieś wątpliwości dotyczące amerykańskiej oferty, można jedynie dodać, że maszyna oferowana przez Amerykanów jest dużo gorszą wersją tej używanej w USA. Jest nawet gorszą, niż jego wersje zakupione przez Słowaków. S-70i ma uproszczoną awionikę, słabszy silnik, nie posiada dodatkowego wyposażenia, które pozytywnie wpływałoby na świadomość sytuacyjną załogi. Niech o „wykastrowaniu” S-70i z wielu technologii świadczy fakt, że jest on o ok. 0, 5 tony lżejszy niż UH-60. Podobnie jak w przypadku oferty włoskiej, należałoby postawić pytanie: „ Czemu oferujecie nam coś gorszego, skoro macie do zaoferowania lepsze konstrukcje?”

DLACZEGO CARACAL?

Odpowiedź na powyższe pytanie można by radykalnie skrócić: Ponieważ spełnia wymagania postawione przez MON, francuski koncern potraktował polski przetarg poważnie. Argumentacja w skróconej formie mogłaby się zamknąć w tym zdaniu. Faktycznie, Airbus podszedł do polskiego przetargu poważnie. EC-725 CARACAL spełnia Polskie wymagania, śmigłowca jakiego potrzebujemy. Jest to konstrukcja sprawdzona przez francuską armię w operacjach wojskowych prowadzonych w Libanie, Afganistanie, Libii czy Mali. Caracal nie jest również śmigłowcem, o którym można powiedzieć, że narzeka na brak zainteresowania innych armii, ponieważ znajduje się na uzbrojeniu sił zbrojnych państw takich jak Brazylia, Meksyk, Indonezja czy Malezja. W wersji transportowej francuski śmigłowiec może zabrać 28 żołnierzy lub 5,5 ton ładunku. Wersja medyczna tego śmigłowca może zabrać na pokładzie 11 noszy. Nie posiadając dodatkowych zbiorników paliwa jest w stanie przelecieć 900 km. Przyglądając się parametrom EC-725 łatwo dostrzec, że konkurencyjne śmigłowce startujące w polskim przetargu nie miały z nim szans. Francuska konstrukcja posiada osłonę przedziału załogi na wysokim poziomie, odpowiednią siłę ognia, najlepszą wśród konkurentów prędkość przelotową, najwyższy maksymalny pułap, największy zasięg oraz największą ładowność, cechuje się również dobrą ergonomią.

OFFSET

W kwestiach offsetowych, czyli korzyści dla polskiej gospodarki CARACAL prezentuje się paradoksalnie duże lepiej, niż jego konkurenci. Można by zapytać: „Dlaczego? Przecież zarówno Włosi jak i Amerykanie mają w Polsce montownie swoich maszyn!.” Mają jednak nie zapominajmy o szczegółach. Tak jak było wspominane już wcześniej, Włosi nie określili precyzyjnie ( ani tym bardziej formalnie) gdzie i w jakich ilościach będą produkować swoje maszyny w przypadku, gdy wygrają przetarg. Niemniej jednak, zarówno w przypadku amerykańskiego Sikorskyego jak i włoskiego Augusta Westlands mówimy o pewnej nieścisłości. Dlaczego? Zarówno amerykanie, włosi jak i francuzi, twierdzą, że pieniądze płynące z wygranego przetargu zainwestują w fabryki ( a raczej montownie w przypadku Mielca oraz Świdnika) funkcjonujące na terenie Polski. Inwestycja w zakłady znajdujące się w Mielcu czy Świdniku sama w sobie jest pozytywna, jednak pamiętajmy, że obiekty te są w gruncie rzeczy zakładami włoskimi i amerykańskimi. Pieniądze zainwestowane w wyżej wymienione montownie służyłyby de facto rozwojowi przemysłu włoskiego lub amerykańskiego, nie Polskiego. Paradoksalnie, wymóg MON polegający na udziale polskiego przemysłu w produkcji wpłynął na korzyść oferenta nie posiadającego żadnego zakładu na terenie RP – francuskiego Airbusa. Francuzi nie posiadając montowni / fabryk swoich śmigłowców na terenie naszego kraju, zdecydowali się na zaoferowanie swojej produkcji w ramach WZL-1 Łódź, zakładu realnie należącego do państwa polskiego. Podsumowując, CARACAL mający, jakby się wydawać mogło, najgorszą pozycję w tego rodzaju negocjacjach, wyszedł z niej jako zdecydowany faworyt.

PODSUMOWANIE

Wyżej wymienione fakty jednoznacznie ukazują, że wybór CARACALA nie był przykładem niefortunnego przypadku, niekompetencji, ani spłacanego długu. W ogłoszeniu opublikowanym na stronie internetowej Inspektoratu Uzbrojenia MON, mówiącym, że „ Oferty złożone przez WSK PZL Świdnik S.A oraz konsorcjum Sikorsky International Operations Incorporation, Sikorsky Aircraft Corporation, wraz z Polskimi Zakładami Lotniczymi Sp. z o. o. z Mielca nie spełniły wymogów formalnych i wymagań technicznych dotyczących m.in. terminu dostaw, wyposażenia śmigłowców w systemy walki, ustanowienia zdolności do serwisowania w WZL-1 Łódź” nie ma nieścisłości ani fałszu. Francuzi wygrali przetarg ponieważ zaoferowali najlepsze warunki, mimo, że w niektórych aspektach na pozór byli na straconej pozycji. Warto aby w miejsce bezsensownych spekulacji oraz nielogicznych argumentów pojawiła się satysfakcja z dobrze dokonanego wyboru.

Komentarze

Absolwent Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku na kierunku "Bezpieczeństwo Narodowe". Obecnie student Uniwersytetu Białostockiego na wydziale historyczno-socjologicznym - kierunek "Stosunki Międzynarodowe". Koordynator działu "Bezpieczeństwo" portalu "Nowa Strategia". Prowadzi bloga "Piotr Kular" na portalu Mpolska24.pl gdzie posiada status eksperta. Obszar jego zainteresowań dotyczy bezpieczeństwa narodowego oraz międzynarodowego w kontekście prowadzonej polityki bezpieczeństwa państw takich jak Rosja, Ukraina oraz Białoruś.